Sodom nigdy nie czarował techniką, wyrafinowaniem czy pomysłowością. Raz po raz nagrywa kolejne, podobne do siebie albumy, które są lepsze lub gorsze, ale oparte na podobnym schemacie. Brudny, kanciaty, niemiecki thrash z punkowym niechlujstwem i motorheadowym drivem. "Code Red" nie miał prawa być zaskoczeniem i w gruncie rzeczy nie jest.
Miłośnikom zespołu ten krążek może sie podobać, bo nie wprowadzą rewoluji do wizerunku formacji. Niestety lata świetności minęły, a nawet na tle konkurencji Sodom wypada jak 80-letni kombatant, który myślami jest 2 dekady wstecz. "Code Red" jest raczej albumem skierowanym do zatwardziałych fanów, gdyż kapeli zdażało się nagrywać lepsze albumy. Miłośnicy bezpośredniego, agresywnego i niewyszukanego grania mogą się zapoznać z tym wydawnictwem, ale nie jest to koniecznością.
Wydawca: Drakkar (1999)