milion niewypowiedzianych słów
poronionych w łonie matki
milion maleńkich pomników
na cmentarzysku myśli
gdzie nikt już nie zagląda
zapomniane mogiły
owite w suchą trawę
otulone muzyką wiatru
cichą modlitwą do wymyślonego boga
" i zachowaj ich Panie od ognia..."
już od wieków na wieki
pierwsze krzyże w pierwszym rzędzie
czekające zbawienia
słodko przystrojone i słodko naiwne
pieśń nadzieja uwielbienie
wywyższenie Boga
o wielkiej sile wytrwałości
jakże tragiczne
jakże bolesne będzie rozczarowanie
jakże wielki gwóźdź przebije olchowy pal
jakże gęsty sok popłynie z poranionego drzewa
na cóż modlitwy
zawodzenia i łkania
słów zamkniętych w sercu
słów na cmentarzysku myśli
miliona krzyży już nic nie zbawi
SŁOWA
nie ujrzą światła