Kiedyś zespół kultowy, dziś zapomniany. Amerykański Skid Row pod koniec lat 80-tych i na początku lat 90-tych był prawdziwą potęgą amerykańskiego hard rocka. Muzycy o dziewczęcych buźkach (zwłaszcza wokalista Sebastian Bach) oprócz ckliwych ballad potrafili jednak pokazał kawał dobrego rockowego rzemiosła, czego najlepszym dowodem jest drugi i najlepszy album tej formacji "Slave To The Grind".
Choć "Slave To The Grind" ma swoje dołki i nie wszystko jest tu idealne, to album ten należy traktować jako jeden z najważniejszych w tym gatunku. Krążek uwypuklił wszystkie atuty zespołu - umiejętności techniczne, łatwość w pisaniu melodii, przeważnie dobre i ambitne teksty i - co najważniejsze - pomysły, dzięki którym nie mamy materiału na jedno kopyto. Oczywiście zamiast 12 mogłoby być tu 9 kawałków i byłoby wtedy o wiele lepiej, ale jak powszechnie wiadomo Amerykanie lubią punkowe pitolenie i to też musiało się tu znaleźć.
Tracklista:
01. Monkey Business
02. Slave To The Grind
03. The Threat
04. Quicksand Jesus
05. Psycho Love
06. Get The Fuck Out
07. Livin' On A Chain Gang
08. Creepshow
09. In A Darkened Room
10. Riot Act
11. Mudkicker
12. Wasted Time
Wydawca: Atlantic (1991)