Gdybym miał wybierać swój nalbardziej ulubiony album Pink Floyd bez wahania wybrałbym właśnie "Wish You Were Here". Choć to poprzedzający ten album "The Dark Side Of The Moon" uchodzi za najlepszy album w dyskografii zespołu, to jest kilka powodów, dlaktórych właśnie ten album jest bardziej uniwesalny.
Płytę rozpoczynaja pierwsze cztery części "Shine On You Crazy Diamond" - niby typowy dla zespołu kawałek, ale więcej tu gitar i rockowego ducha, a mnie dziwacznych odgłosów. Efekt jest chyba nawet lepszy niż było to dotychczas, gdyż słucha się tego wyśmienicie, a poza tym dzieje się tu sporo i jest dramaturgia. "Welcome To The Machine" to dla odmiany chłodny i bardzo posępny numer, ale zarazem poruszający. jakby rozwinięciem tego nastroju jest "Have A Cigar" - chyba najbardziej charakterystyczny (a zarazem najkrótszy) numer na płcie. kawałek ten jest pełen nieustannie przenikających się kontrastów i wahań nastroju. Po nim mamy utwór tytułowy - delikatna, akustyczna ballada, którą śmiało mogę nazwac najlepszym tego typu utworem w historii zespołu. na zakończenie dostajemy 5 ostatnich części "Shine On You Crazy Diamond" - rozwinięcie pierwszego utworu, jeszcze więcej dramaturgii aż do finału.
Dla mnie jest to dzieło kompletne, które zadowoli niewątpliwie zarówno miłośników wczesnych jak i ostatnich dokonań Pink Floyd. Nie jest to piosenkowe granie, ale nie jest to też tak udziwniony twór jak wczesne wydawnictwa grupy. Dlatego też uważam że jest to najlepsza i najmniej pretensjonalna pozycja w dorobky tej zasłuzonej formacji. Myślę, że na półce melomana powinno to się znaleźć.
Tracklista:
01. Shine On You Crazy Diamond (Part One)
02. Welcome To The Machine
03. Have A Cigar
04. Wish You Were Here
05. Shine On You Crazy Diamond (Part Two)
Wydawca: Harvest Records (1975)