Orphaned Land to kolejny zespół wypromowany przez Century Media. Kwintet Izraelczyków grający orientalny death metal, tym razem uraczył nas koncept albumem opowiadającym historię potopu. Od razu w uszy się rzuca, że zespół uszlachetnił swoje brzmienie - te jest zbliżone do ideału. Każdy instrument świetnie słyszalny, jeden nie zagłusza drugiego. Tym razem wydaje mi się, że zespół osiągnął apogeum swojej twórczości. Każdy utwór jest inny, pod każdym leży konkretny pomysł, są nawet spore różnice stylistyczne, ale całość obarczona jest potężnym, patetycznym, bardzo "arabskim" klimatem.
Niestety album posiada jeden feler! Jest straszliwie męczący. Mało jest tutaj porywających melodii, zaskakujących zwrotów akcji, utworom brakuje pazura, pomimo tego, że wydawać by się mogło, że są wręcz perfekcyjnie skomponowane. Poza tym irytujące są te typowo żydowskie zaśpiewy, niewątpliwie nie każdy je strawi.
Progresywny, orientalny death metal w wydaniu Orphaned Land jest niewątpliwie wart przesłuchania, jednakże jest to album, do którego rzadko się wraca. Ja zdecydowanie bardziej wolę Opeth.
Wydawca: Century Media Records (?)