Sprawa bardzo oklepana, ale jakże na czasie. Mówię teraz o Tarji kontra Anette. Kto wygra pojedynek? Masowe media pewnie bardziej polubią tę nową... To co nazywa się kwintesencją piękna umyka pod płaszcz tego, co przebojowe, pop-kulturowe, masowe... I odnajdź tu człowieku źródło czegoś, co ponadczasowe!
Może zastanawiacie się, czemu piszę to teraz, gdy sprawa Anette już ucichła. Czemu? Bo mi się nóż w kieszeni otwiera! Włączam telewizor a tam - "Bye Bye Beautiful". Słyszałam głosy, że owa piosenka ma być swoistym pożegnaniem Tarji. Możliwe, że jest tak w istocie. Ale czyż nazwiecie to pożegnaniem? To wygląda bardziej na "Spadaj brzydka"... Czemu mój pogląd jest aż tak skrajny? Jeśli nie oglądaliście teledysku tu tej ścieżki, spróbuję wam to wizualizować. Na ekranie czarnulka w mini i legginsach kręci biodrami, hmm... czyż to nowy klip emorockowy? Przejdźmy dalej - patrzymy obok - następna piękność. Teraz przesuńmy wzrok w prawo - następna kobieta w koszulce, która nomen omen do złudzenia przypomina top Nicole z Pussycat Dolls. Mijają sekundy... niektórzy mają jeszcze nadzieję, że to może nowa grupa Anety, ale nie! Dziewczyny nagle zamieniają się w facetów w Nightwish! Jedynym wyjaśnieniem mojego oburzenia i nieukrywanej kpiny może być tylko skonfrontowanie solowego albumu Tarji "My Winter Storm", z tym, co puszczane jest teraz w telewzji, co ktoś z niewątpliwie czarnym poczuciem humoru podpisał firmową nazwą Nightiwish...