Piąty krążek genialnych Amerykanów to doskonały przykład jak za pomocą złej produkcji zespuć bardzo dobry muzycznie album. Nie wiem, czy ktoś oczekiwał, że zespół nagra lepszy album niż "Dead Heart In A Dead World", ale zatrudnienie innego producenta niż Andy Sneap nie wyszło zespołowi na dobre.
Od strony kompozycyjnej album także się prezentuje bardzo dobrze, choć brakuje przebojowych motywów. "Enemies Of Reality' nie jest ani tak monumentalne jak "Politics Of Ecstasy", ani tak poetyckie jak "Dreaming Neon Black", ani tak poukładane jak "Dead Heart In A Dead World". Jest za to zdecydowanie najbrutalniejszym krążkiem zespołu.
Oddzielną kwestię stanowi fatalne brzmienie - bardzo brudne, w którym instrumenty zlewają się w jedną całość i często trudno jest wyszczególnić instrumenty. Perkusja jest schowana w tle podobnie jak wokal, bas jest zbyt mocno nagłośniony, a gitary bardzo często są nieczytelne, przez co muzyka zespołu wiele traci.
Pomimo tego faktu, album zebrał bardzo pochlebne recenzje. Gdyby nie produkcja nie byłoby wątpliwości, że to jeden z lepszy krążków 2003 roku. Dwa lata potem ten sam album został ponownie zmasteringowany przez Andy'ego Sneapa, gdzie możemy zobaczyć (usłyszeć) jak brzmi ta płyta z czystym brzmieniem. W sumie jedynym mankamentem "nowego" brzmienia jest bardzo suche brzmienie perkusji. Ale jak wiadomo, liczy się to co zespół nagrał na samym początku. "Enemies Of Reality" jest albumem bardzo dobrym, któremu zarówno w warstwie instrumentalnej jak i kompozycyjnej niczego nie brakuje. Nevermore potrzebuje po prostu bardzo dobrego producenta, który uwypukli wszelkie walory zespołu.
Wydawca: Century Media Records (2003)