Nigdy nie byłem fanem Moonspell i chyba nigdy nie będę. Spośród tych płyt, które znałem za najlepszą uważam "Wolfheart", a chwalony wszędzie "Irreligious" nie wywołuje u mnie żadnych emocji. Nowsze dokonania Portugalczyków też określiłbym mianem poprawnych, dlatego też "The Butterfly Effect", który w opinii wielu fanów uchodzi za najsłabszą i najbardziej eksperymentalną płytę, był dla mnie intrygującą niewiadomą.
Niestety pomysłów wystarczyło na 4 utwory. Kolejne sześć traci impet, wkrada się więcej eksperymentowania z elektroniką, co też miejscami nasuwa mi skojarzenia z Depeche Mode z okresu "Ultra". Niestety dynamika tych utworów jak i melodie zostały gdzieś zduszone. Tego fragmentu płyty słucha się beznamiętnie, a z każdą sekundą wkrada się coraz większe rozczarowanie. Sytuację ratują dwa ostatnie kawałki. "Tired" oraz "K/O Mal de Cristo" choć może nie tak dynamiczne to świecą jakimiś pomysłami i robią dobre wrażenie.
Zamiast najlepszego albumu Moonspell dostałem twór bardzo przeciętny, w dużej mierze rozczarowujący. Przede wszystkim zabrakło tu pomysłów, choć sama koncepcja była niewątpliwie dobra. Jeśli traktować "The Butterfly Effect" w kategoriach eksperymentu to uznałbym go za udany, gdyż kapela odnalazła się w tej stylistyce. Za złe mam zespołowi fakt, że na siłę upychali tak dużo kawałków - w połowie bardzo przeciętnych i słabych. Wychodzi więc na to, że album zepsuty na własne życzenie.
Tracklista:
01. Soulsick
02. Butterfly FX
03. Can't Bee
04. Lustmord
05. SelfAbuse
06. I Am The Eternal Spectator
07. Soulitary Vice
08. Disappear Here
09. Adaptables
10. Angelizer
11. Tired
12. K/O Mal de Cristo
Wydawca: Century Media (1999)