Pierwszy z trójki fantastycznych albumów tej arcyciekawej kapeli. Zarówno nazwa zespołu jak i tytuł debiutanckiego krążka mogą wskazywać, że będziemy mieli do czynienia z muzyką nie dającą się zamknąć w ramach. Tak też i jest - jeśli ktoś uważa, że Opeth jest wizjonerski, to trochę się mylił.
Nie ma raczej możliwości porównania tej formacji do jakiejkolwiek innej "My Fruit ..." to album jedyny w swoim rodzaju, zapowiedź czegoś naprawdę fenomenalnego, przebłysk geniuszu, nuta wizjonerstwa - sztuka, która nie będzie zrozumiała dla każdego. Nie jest to muzyka drapieżna, schizująca, nie jest chaotyczna - jest szalenie oryginalna, ale nie chwyta od razu. Warto jednak poświęcić czas i pieniążki na ten zespół.
Wydawca: Dark Symphonies Records (1999)