Legendarny Magnus powrócił! Przy czym wrocławska formacja bardziej zasłynęła z ekscentrycznie wyglądającego wokalisty oraz z tego, że ich pierwsze dwa albumy są sprzedawane za niebotyczne pieniądze, aniżeli ze swojej muzyki. Po 16 latach od wydania ostatniej płyty "Alcoholic Suicide" grupa ukoronowuje niedawną reaktywację płytą "Acceptance of Death".
Od strony muzycznej zawartość tego wydawnictwa wydaje się być wypadkową twórczości Vader i Sodom. Bród, syf, piłowanie tu i ówdzie przeplecione trochę bardziej szalonymi przejściami perkusji okazują się być wystarczającymi środkami pozwalającymi uznać "Acceptance Of Death" za płytę raczej udaną. Warto tutaj zwrócić uwagę, że wokalista Rob Bandit zwrócił się tutaj bardziej ku growlowanym wokalizom, trochę w stylu Petera z Vader.
Wielki powrót na pewno to nie jest, ale mało kto chyba spodziewał się, że Magnus nagra dzieło przełomowe. Chłopaki zrobili swoje, nagrali kawałek muzyki z prostą, ale chwytliwą napierdalanką, czyli dokładnie to z czego byli znani wcześniej. Zapewne płyta nie spowoduje, że co młodsi słuchacze będą teraz szaleć na punkcie ekipy z Dolnego Śląska i odkrywać jej magię, ale nie widzę tu specjalnych powodów do krytyki.
Tracklista:
01. False God
02. Appear
03. Spirits
04. Essence
05. Worm
06. To Understand Death
07. Private Religion
08. Nothing More
09. When You Rest 6 Feet Under
10. They'll Bury
11. Mournful Song
12. Just Like Life
13. There's No Use Lamenting
Wydawca: Witching Hour (2010)