Początek lat 90. MTV w poszukiwaniu nowych, młodych widzów decyduje się na wyemitowanie programu pt. "Liquid Television", w ramach którego puszczane były krótkometrażowe animowane produkcje. Tak narodziło się anime Petera Chunga emitowane w latach 1991-1995 o tytule "Aeon Flux". Opowiadało ono o przygodach fantastycznej mohikańskiej agentki, a osadzone było w dalekiej przyszłości. Wtedy niestety nie miałem możliwości zapoznania się z tą tematyką (cóż nie każdego było stać na kablówkę). Jakże jednak byłem zachwycony, gdy w 2005 roku nakręcono poważny film o przygodach Aeon Flux. Niestety United International Pictures, które wzięło się za stworzenie tego obrazu - nie stanęło na wysokości zadania. Ale po kolei…
W tym miejscu rozpoczyna się też właściwa część filmu, a więc niekończące się pasmo akcji i zagadek. Piękna Aeon usiłuje dotrzeć do prawdy, co udaje jej się osiągnąć dzięki bardzo różnorodnej gamie efektów specjalnych i jak to zwykle bywa z filmami z gatunku s-f mnóstwem przebiegle ukrytych nowoczesnych technologii. Ta część filmu zachwyci być może fanów "przyszłościowych gadżetów" i akcji rodem z "Matrixa", chociaż moim zdaniem ten wątek nie jest zbyt dokładnie dopracowany. Na szczęście całość ratują dwie sprawy:
1. Niezwykle urodziwa aktorka wtłoczona w rolę głównej bohaterki
2. Ogólne przesłanie filmu, a więc w skrócie - ostatnie dwie minuty filmu.
Ogólnie rzecz ujmując, fani s-f widzieli o wiele lepsze produkcje z tego gatunku, ludzie doszukujący się ukrytej treści - na pewno ją znajdą ale po co czekać całe półtorej godziny, fani kobiecego wdzięku zaś - na pewno będą zachwyceni fizjonomią Charlize Theron. Podsumowując subiektywna ocena w skali od 1 do 10 wynosi, 6 ale tylko za rolę Charlize.
Dystrybucja: Paramount Pictures (2005)