Po serii mini albumów i nie cichnących głosach zachwytu wszelkiej maści recenzentów, Japandroids wydało w końcu debiutancka płytę długogrającą. Ten nad wyraz sprawnie działający duet dzięki "Post-Nothing" stał się jedną z największych sensacji ostatnich miesięcy w branży muzycznej. Na czele formacji, dzielnie ramię w ramię (jak zresztą widać na załączonym obrazku) stoi dwójka młodzików z Vancouver - Brian King i David Prowse. Pierwszy z nich zdziera gardło i szarpie za struny swojej gitary elektrycznej. Drugi wrzeszczy zdecydowanie mniej, ale ma za to dużo więcej czasu na to by z pełną premedytacją poobijać zestaw perkusyjny.
Oczywiście przepis na taka muzykę nie jest niczym nowym. Całość mieści się w dość pojemnym przedziale alternatywnego rocka, chociaż to mocno naciągana teoria. Sami muzycy swoją twórczość określają mianem garage punk rock. I tego bym się raczej trzymał. Sporo tu w pełni świadomych zapożyczeń (McLusky, At the Drive-In), które chytrze spleciono z niezwykle ciekawą i szorstką stylizacją brzmieniową. Bywa jazgotliwie i brudno, jednakże w żadnym wypadku nie nazwałbym tej muzyki chaotyczną.
Ten album od pierwszego odsłuchania może wciągnąć. Na pewno zaś daje pojęcie, o tym na czym polega siła tego duetu. "Post-Nothing" to zdecydowany krok w naprzód w karierze tego zespołu - styl Japandroids okrzepł, ta muzyka brzmi dojrzalej niż na dwóch poprzedzających ją mini albumach ("All Lies" - 07' i "Lullabye Death Jams" - 08-).
Tracklista:
01. The Boys Are Leaving Town
02. Young Hearts Spark Fire
03. Wet Hair
04. Rockers East Vancouver
05. Heart Sweats
06. Crazy/Forever
07. Sovereignty
08. I Quit Girls
Wydawca: Polyvinyl (2009)