Heavenly to kolejny prog-power metalowy band, w którym wszystko działa jak należy. Wraz z Manigance i Adagio stanowią dziś podstawę dopisania Francji do czołówki krajów najczęściej kojarzonych z tym gatunkiem. Niby nic odkrywczego, wszystko już gdzieś było, ale zaspokojenie apetytu np. kanapkami z serem brie albo jakąś inną odmianą sera podpuszczkowego nie oznacza, że za jakiś czas człowiek znowu nie zgłodnieje. Zwłaszcza, jeśli to lubi.
Pod względem energetycznym na skali od czarnego węgla przez ropę i paliwo rakietowe na wzbogacanej antymaterii kończąc, plasują się gdzieś w 3/4-tych zakresu. To już nie te czasy, żeby wywoływać kolejną rewolucję francuską, ale momentami można Heavenly o takie zamiary podejrzewać ("Bravery in the Field", "Liberty"). Na plus dla zespołu dodać na pewno można taki rodzaj polotu i finezji, który łatwo zidentyfikować jako typowo z Francji rodem, nikogo zatem nie udają. Ta autentyczność na pewno nie pozostaje niedoceniona przez fanów, zwłaszcza lubiących doznania koncertowe.
Na płycie brak ballady, z wyjątkiem krótkiego wprowadzenia w "Wasted Time" (gościnnie wokal - Tony Kakko - Sonata Arctica) i zakończenia z "The Prince of the World", cały album jest szybki, a tempa utworów dobrane podobnie. To sprawia, że ucho szybko się przyzwyczaja, nie jest to wymagająca muzyka, zdarzają się skomplikowane solówki neoklasyczne, ale są tak napisane i zagrane, z odpowiednim akcentowaniem, że nawet jeśli słuchacz zgubi parę dźwięków, to linię melodyczną wyłapie dość łatwo. Trudno również nie zwrócić uwagi na cover Jackson/Zadora "When the Rain Begins to Fall" - bardzo fajnie zagrany i zaśpiewany wespół z wokalistką fińskiego Lullacry Tanją Lainio.
Oprócz wspomnianego coveru, komercyjny aspekt płyty zdradzają dwa kawałki nagrane specjalnie dla Japończyków - prawie pop-rockowy "The Joker" oraz rozbudowany, bardziej pompatycznie zmasterowany oraz zaśpiewany po japońsku "Spill Blood on Fire". Zresztą podobno w Japonii i w Stanach Heavenly jest bardziej popularne niż w Europie, może z wyjątkiem rodzimej Francji.
Spędziłem z "Virusem" kilka ostatnich dni i mam nadzieję, że jutro odpuści, bo za bardzo męczy gardło. Ale cóż poradzić, jesienno-zimowa aura sprzyja przeziębieniom. Czas wezwać posiłki i liczyć na to, że moje przeciwciała tym razem wystawią odpowiedni skład i ustalą skuteczną taktykę. Łatwo nie będzie, bo muzyka Heavenly jednak wciąga i jeszcze kiedyś pewnie do niej wrócę.
Tracklista:
01. The Dark Memories
02. Spill Blood on Fire
03. Virus
04. The Power & Fury
05. Wasted Time
06. Bravery in the Field
07. Liberty
08. When the Rain Begins to Fall [Jermaine Jackson And Pia Zadora cover]
09. The Prince of the World
10. The Joker [Japanese bonus]
11. Spill Blood on Fire [Japanese version/ bonus]
Wydawca: Marquee Inc. (2006)