Są takie rzeczy, do których trzeba dojrzeć. Gorguts to zespół ceniony przez wielu, ale o którym jakoś się nigdy nie wspomina. "Obscura" uchodzi za ich największe dzieło, toteż dawno temu postanowiłem zostać zniszczony geniuszem tego krążka, ale trudno - nie udało się i Gorguts poszedł w zapomnienie. Death metal w wydaniu Gorguts w ogóle mi nie odpowiadał.
Na czym więc polega fenomen tego krążka? Luc Lemay posiada jeden z najbrutalniejszych i wyrazistych growlingów, partie instrumentalne są bardzo złożone i urozmaicone ... to tyle podobieństw do technicznego death metalu - reszta to same różnice. Zasadniczą różnicą jest sama konstrukcja utworów, a raczej jej brak. Kawałki są bardzo wolne, szalenie ciężkie i brutalne. Na szczególną uwagę zasługuje jednak konstrukcja riffów, a raczej jej brak. Riff - o ile można coś takiego tak nazwać - jest pasmem udziwnień, dysonansów, hałasu, zestawem niemalże przypadkowych dźwięków przy jednoczesnym zastosowaniu różnych technik gry. Podobnie jest z solówkami - nie ma tutaj popisów - "Obscura" to jedno wielkie, brutalne i techniczne dziwadło deathmetalowe. Najdziwniejsze jest jednak to, że wszystko wydaje się być bardzo spójne, a pozorna przypadkowość dźwięków okazuje się być zabiegiem celowym. Zespół pokazuje także momentami, że potrafi grać szybko - mamy, a jakże, podwójną stopę i blasty - w każdym z tych wcieleń Gorguts jest bardzo przekonujący.
"Obscura" jest wydawnictwem szalenie trudnym w odbiorze, które czasem docenia się po kilkudziesięciu przesłuchaniach. Jest to jednak także album wyjątkowy i szalenie oryginalny, przy któym muzyka Immolation wydaje się być jedynie "drobnym" odstępstwem od standardów. "Obscura" jest ewenementem nawet na miarę legendarnego Cynic - nigdy przedtem, ani także nigdy potem nie powstał tak odważny i udziwniony deathmetalowy krążek.
Wydawca: Olympic Recordings (1998)