O tym wydawnictwie naczytałem się sporo, usłyszałem wiele skrajnych opinii, toteż nie było innej możliwości niż zapoznanie się z "MoRT" - póki co najbardziej kontrowersyjnym krążkiem Francuzów. Na wcześniejszych wydawnictwach, jakby nie patrzeć, formacja poruszała się z klimatach black metalowych.
Muzyka jest wolna, oparta na stosunkowo wolnych, awangardowych zniekształceniach, tu i ówdzie przeplatanych raz skrzypcowymi, innym razem akustycznymi wstawkami. Gitary posiadają specyficzny "zimny" blackowy przester. Odniosłem wrażenie, że klimatem krążek ten nawiązuje trochę do wolniejszych partii "Freezing moon" Mayhem - podobne tempo, poniekąd podobny klimat. Piszę poniekąd, gdyż do muzyki Blut Aus Nord wkradło się odrobinę ambientowej narkotyczności. Otrzymaliśmy po raz kolejny twór odhumanizowany, bardzo zimny i mroczny, a jednocześnie bardzo wyciszony i kameralny. Wokalnie nie jest stricte blackowo, ale zdecydowanie bliżej jest do tej stylistyki niż do jakiejkolwiek innej.
"MoRT" jest albumem bardzo intrygującym, który może nie zachwyca jak Arcturus czy Unexpect, ale prezentuje bardzo oryginalne podejście do gatunku. Poza tym, po raz kolejny Francuzi stworzyli bardzo spójny album, może odrobinę jednostajny i monotonny, ale z drugiej strony można też to zaliczyć na plus - w końcu otrzymaliśmy jeden długaśny utwór. Nie jest to krążek łatwy w odbiorze, ale jest warty poznania.
Wydawca: Candlelight Records (2006)