Strefa. Teren, który ongiś stał się lądowiskiem dla przedstawicieli obcej cywilizacji. Zagadkowy jak ona sama. Pełen rozmaitych, zabójczych dla istot żywych i trudnych do wyjaśnienia dla ludzkiego umysłu, anomalii. Bogaty w obdarzone niezwykłą mocą przedmioty, Artefakty, za które światowy biznes jest gotów zapłacić krocie. Wizja możliwości sporego zarobku zrodziła stalkerów. Najemników, którzy - przełamując zakaz wstępu na teren lądowania - narażeniem życia wyprawiają się w głąb Strefy po cenne znaleziska.
"Piknik Na Skraju Drogi" stanowi jedną z najsłynniejszych
powieści science-fiction, a jego autorzy - Arkadij i Borys Strugaccy - uważani
są za klasyków rosyjskiej literatury SF. W „Pikniku...” wykreowali oni
niezwykle namacalną wizję świata, w którym doszło do kontaktu z cywilizacją
pozaziemską. Stworzyli wyśmienicie napisaną, pełną wartkiej akcji i
słowiańskiego humoru opowieść, której głównym bohaterem jest niejaki Red
Shoehart, chłop na schwał i poczciwiec, zwany po prostu Rudym. Poznajemy go
jako męża kochającej żony i ojca zwierzątkopodobnej córki, jako laboranta
pracującego w Międzynarodowym Instytucie Cywilizacji Pozaziemskich oraz jako
jednego z najlepszych (o ile nie najlepszego) stalkerów, którym kiedykolwiek
dane było plądrować Strefę. Śledząc jego losy, kolejne - mniej lub bardziej
legalne - wyprawy, pogrążamy się z niezwykłej rzeczywistości świata po obcej
inwazji, poznając tajemnice Strefy, poszukując odpowiedzi na pytania dotyczące
jej natury i celu wizyty obcych na Ziemi.
Opowieść wsysa czytelnika jak bagno, absorbuje jego uwagę, co rusz zaskakuje nowymi, świetnymi pomysłami, umiejętnie wplecionymi w fabułę. Napisana w przejrzysty, łatwy w odbiorze sposób, nie pozwoli Ci się znudzić aż po sam niezwykły finał. Finał, który - nawiasem mówiąc - następuje zbyt szybko. I to jedyny mankament "Pikniku..." jaki udało mi się wychwycić. Przy całej swojej wspaniałości, opowieść wydała mi się nieco za krótka, czytana jednym tchem starcza tylko na jeden wieczór. A tu by się chciało więcej i więcej... Tym niemniej mocne 9 z plusem należy się jak psu buda.
Wydawca: Prószyński i S-ka (2008)