Jakiś czas temu miałem okazję recenzować ostatnią póki co płytę niemieckiego Haggard i muszę przyznać, że bardzo pozytywne wrażenie zrobiła ma mnie ta płyta. Niestety nie mogę powiedzieć tego samego o "Cantara Anachoreta". Niby Antichrisis porusza się w tych samych klimatach co Haggard, ale wydaje mi się, z tutaj muzyka ma bardziej charakter epicki niż folkowy.
Antichrisis nagrał bardzo słabą i nudną płytę. Gdybym miał oceniać zespół tylko po tym wydawnictwie, to na pewno nie była by to pochlebna ocena. Zamieszczanie kilku kawałków przekraczających 10 minut przy jednoczesnym braku pomysłów to samobójstwo. "Cantara Anachoreta" można posłuchać wtedy gdy smażymy na rozgrzanym tłuszczu jakieś mrożonki. Zapewniam, że skwierczenie będzie lepszym i mniej męczącym zestawem dźwięków.
Tracklista:
01. Prologue
02. The Endless Dance
03. Requiem Ex Sidhe
04. Goodbye To Jane
05. Baleias
06. Her Orphaned Throne
07. Descending Messiah
08. Epilogue
Wydawca: Ars Metalli (1997)