Swojego czasu o tym zespole było głośno - okrzyknięci nową nadzieją death metalu, łączyli oldschoowe granie z brutalnością przedstawicieli obecnej sceny. W nagrywaniu "Exterminate" brali udział m.in Bill Taylor z Immolation czy John Longstreth (Origin, Dim Mak, Skinless), czyli raczej znane w gatunku nazwiska. Napisałem, że głośno o tym zespole było "swego czasu" - po nagraniu trzech krążków zespół przestał istnieć i odszedł w zapomnienie. W tym roku formacja się reaktywowała i przypomniałem sobie, że gdzieś tam posiadam jakieś wydawnictwo Angelcorpse.
Nie wiem jak mam sie odnieść do tego wydawnictwa i do tego zespołu. Z jednej strony dalej im do poziomu Nile, z drugiej mamy dobrze zagraną muzykę, dosyć ciekawe połączenie stylów, nawet jeśli nie do końca przekonywujące. Z czystej ciekawości można sięgnąć po ten album, bo na pewno nie jest to muzyka na niskim poziomie, ale potencjalny słuchacz niech się raczej nie nastawia na coś wielkiego.
Wydawca: Osmose Records (1998)