Nie no, Ron McGovney też był niezłym przystojniaczkiem, fajnie się prezentował, niestety nie załapał się do składu na Kill'em All, choć przyznaję że gdyby nie Cliff płyta z pewnością nie brzmiałaby tak jak brzmi, zabrakłoby paru pomysłów. Czy to dobrze, czy nie - nie mam odwagi tego oceniać, jednak poznając historię Metalliki i Megadeth, Ron także dostarczył mi pozytywnego wrażenia odnośnie jego osoby.
http://www.home.no/euvslokk/main/Bilder/Metallica/Original'n.jpg
Pozdrawiam