Romantyzm. Strona: 1

Romantyzm Dodano: 2012-11-25 22:34

Czy romantyzm umiera? Może nigdy nie istniał, tylko zawsze jego namiastka, iluzja pojawiała się na co dzień w książce/filmie. Tak to ludzie się spotykają i głównie patrzą na przetrwanie, portfel, sex, przyjemność?? jak sądzicie?


Myśl


Romantyzm Dodano: 2012-11-25 22:41 Zmieniono: 2012-11-25 22:41

Sebastian_P napisał(a):
Czy romantyzm umiera? Może nigdy nie istniał, tylko zawsze jego namiastka, iluzja pojawiała się na co dzień w książce/filmie. Tak to ludzie się spotykają i głównie patrzą na przetrwanie, portfel, sex, przyjemność?? jak sądzicie?


Wiesz co, może i część ludzi chciała kiedyś być lub/i była kiedyś romantyczna, aczkolwiek zostali oni np. zranieni przez osoby w związkach i teraz już nie są w stanie wykrzesać z siebie aż tyle romantyzmu? Może należy na to spojrzeć także i z tej strony. Ja staram się jednak w swoim podejściu w tej chwili zachowywać zdrową równowagę pomiędzy porywami serca, emocjami a realistycznym rozumowaniem, choć wiem też, że jest to trudne, ale jednak próbuję tak żyć.


Nie marudź, bo cyckiem walnę.


Dodano: 2012-11-26 08:06 Zmieniono: 2012-11-26 08:15

Czyste kierowanie się sercem jest w konsekwencji zgubne. Nie ma sensu nosić różowych klapek na oczach, nieustannie wybaczać i pod względem emocjonalnym dawać o wiele więcej niż się otrzymuje. Czasami warto pokierować się chłodną kalkulacją, zbalansować swoje uczucia, podejście do relacji z drugą osobą. Wychodzi to tylko na zdrowie.

Romantyzm...hmmm...czy ja wiem, tak do końca nie umiera. Od czasu do czasu pojawiają się osoby utrzymujące, iż są beznadziejnymi romantykami. Nie mnie oceniać. Ludzie, zauważyłem lubią się z tym obnosić, lubią zaznaczać tę cechę. Z mej perspektywy to absolutnie niepożądany element swojej osobowości. Jeśli cokolwiek mógłbym w sobie zmienić to zminimalizować cechy romantyka do minimum, najlepiej do poziomu embrionalnego. W dzisiejszym świecie, pełnym postaw hedonistycznych i libertynistycznych romantyzm jest iście niepożądany.



Dodano: 2012-11-26 15:30

Romantyzm został zepchnięty na bok, tak jak już wyżej wspomniano, w dzisiejszych czasach, życie w taki sposób byłoby niekorzystne i niezbyt realne. Jednak mimo wszystko taki sposób postrzegania świata ma w sobie coś pięknego, niestety sami się do wyzbywamy, przecież trzeba być realistą i myśleć o przyszłości! Kto by się przejmował albo zgłębiał to co naprawdę mówi mu serce, wygodniej jest przyjąć odpowiednią postawę i na wszystko patrzeć z dystansu, bez zaangażowania emocji... i wszystko staję się wygodnym kompromisem.
Może troszkę się zagalopowałam


"Cokolwiek zamierzasz zrobić, o czymkolwiek marzysz, zacznij działać. Śmiałość zawiera w sobie geniusz, siłę i magię" - Johan Wolfgang Goethe


Dodano: 2012-11-26 17:09 Zmieniono: 2012-11-26 17:11

W dobie rozumu pojawił się taki jeden, który zbuntował się przeciwko prymatowi rozumu stając się jednakowoż prekursorem preromantyzmu. Dziwak był z niego niezły, ekscentryk jakich mało...zasłynął między innymi dzięki " Nowej Heloizie" przedstawiając zupełnie inną optykę i przeciwstawiając na przeciwnej szali serce. Za Rousseau poszli inni tworząc swoisty trend. Romantyk to w sumie jest taki jakby rzec dziwak. To w sumie nie świat czy rzeczywistość się zmieniła, obyczajowość stała na mniej więcej tym samym poziomie. Później w dobie francuskich salonów po prostu nie kryto się z rozwiązłością, co więcej było to nawet w dobrym smaku. Za pośrednictwem mediów mamy przecież to samo. Ogólnie rzecz biorąc dziwactwo romantyka polega na stałym idealizowaniu podmiotu uczuć co w zetknięciu z rzeczywistością nie raz bywa bolesne. Co więcej...obraz typowego, "beznadziejnego" romantyka rysuje się jako typowej, niezaradnej za przeproszeniem p***y. W gruncie rzeczy wszelakie dysputy na ten temat zakrawają o miano dyskursu frustratów, cierpi się rzecz jasna na własne życzenie. Trzeba być jednak pragmatycznym i starać się dostrzegać rzeczy jakie są, a nie jakie sobie uroimy. To jedyne remedium dla niepoprawnego romantyka. W dobie XXI stulecia romantyzm to przeżytek, relikt minionej epoki. Nic więcej.



Dodano: 2012-11-26 17:37

Yngwie (Anciliae)
Yngwie
Posty: 2299
Wrocław / Częstochowa

Przesadzata.

Jak dla mnie odpowiednia dawka romantyzmu jest konieczna do życia, ale bez przesady i tyle.

Np. jestem daltonistą i z technicznego punktu widzenia jestem na wpół ślepy, ale z romantycznego punktu widzenia mogę powiedzieć, że mam oczy północnego wilka, któremu wystarczy odróżniać odcienie nieba i śniegu w lesie.

I dlatego lubię grać techniczny powermetal i jeździć na łyżwach, już niedługo sezon, łiiiiii!


od czasu do czasu warto wrócić do źródła


Dodano: 2012-11-26 17:54

Yngwie napisał(a):
Przesadzata.

Jak dla mnie odpowiednia dawka romantyzmu jest konieczna do życia, ale bez przesady i tyle.

Np. jestem daltonistą i z technicznego punktu widzenia jestem na wpół ślepy, ale z romantycznego punktu widzenia mogę powiedzieć, że mam oczy północnego wilka, któremu wystarczy odróżniać odcienie nieba i śniegu w lesie.

I dlatego lubię grać techniczny powermetal i jeździć na łyżwach, już niedługo sezon, łiiiiii!


Tak z ciekawości Yngwie: naprawdę jesteś daltonistą? Mój dziadek nim był, póki co, nikt tego po nim nie odziedziczył, a to jest dziedziczone co kilka pokoleń u mężczyzn w danej rodzinie, zatem jest opcja, że gdybym kiedyś miała syna, to mógłby on urodzić się daltonistą.


Nie marudź, bo cyckiem walnę.


Dodano: 2012-11-26 18:10 Zmieniono: 2012-11-26 18:21

Yngwie (Anciliae)
Yngwie
Posty: 2299
Wrocław / Częstochowa

No naprawdę, ale tym postem chodziło mi o to, że dzięki odpowiedniej dawce romantyzmu można sobie trochę pokolorować szarą rzeczywistość.

edit:
uprzedzając pytanie: np. na żółto


od czasu do czasu warto wrócić do źródła


Dodano: 2012-11-26 23:44

łyżwy, to jest myśl Yngwie!! Jezusku jak ja dawno na łyżwach nie byłem.

PS. Romantyzm? good stuff się wie


“History,Stephen said, is a nightmare from which I am trying to awake”


Dodano: 2012-11-29 14:05

muszę pogadać z moim huskim czy on tez widzi tylko różne odcienie nieba, może dlatego ma takiego doła ciągle:/ A co do romantyzmu to zawsze ciekawiło mnie że idzie w parze z buntem i towarzyszy różnym subkulturą- natomiast mainstreamowy highlife jest często z niego wyprany



Dodano: 2012-11-29 15:42

Yngwie (Anciliae)
Yngwie
Posty: 2299
Wrocław / Częstochowa

Pewnie standardowa tęsknota za księżycem. Puść mu coś w tym stylu:


Na mnie działa, więc może się rozkręci :-)


od czasu do czasu warto wrócić do źródła


Dodano: 2012-11-29 22:38 Zmieniono: 2012-11-29 22:42

Rołmentizym?,w połączeniu z uległością?,stawiający włosy na potylicy?,sprawdzający sie w roli pocisku
zabijającego własne Ja na ołtarzu narcyzmu i megalomaniiiiiiiii?-,UWIELBIAM!



Dodano: 2012-11-30 17:11

Moim zdaniem prawidziwi romantycy nie mowia o tym ze sa romantykami, to znaczy ze nie obnosza sie z tym.



Dodano: 2012-12-01 17:35

Taka szybka myśl na temat, wielu panów obnosi się z tym że są romantyczni myląc to z byciem permanentnie niechcianym przez swoje wybranki(zwykle przez to, że brak im charakteru i są ciepłymi kluchami które potrzebują matki a nie kobitki) Niestety...



Dodano: 2012-12-02 00:09 Zmieniono: 2012-12-02 00:19

CatGirl napisał(a):
Taka szybka myśl na temat, wielu panów obnosi się z tym że są romantyczni myląc to z byciem permanentnie niechcianym przez swoje wybranki(zwykle przez to, że brak im charakteru i są ciepłymi kluchami które potrzebują matki a nie kobitki) Niestety...


Radykalne stwierdzenie. Osobiście będąc bardziej umiarkowanym w ocenie napisałbym, że owi panowie wcale, przynajmniej część z nich wcale nie myli się w ocenie samych siebie, wykazuje się to chociażby przy wrażliwości, w skrajnych przypadkach nadwrażliwości i uczuciowości, którą się kierują. Z Twoją przedmówczynią zgadzam się natomiast w pełni.



Dodano: 2012-12-02 12:52

DonVitteo napisał(a):
[quote:91e97c621d="CatGirl"]Taka szybka myśl na temat, wielu panów obnosi się z tym że są romantyczni myląc to z byciem permanentnie niechcianym przez swoje wybranki(zwykle przez to, że brak im charakteru i są ciepłymi kluchami które potrzebują matki a nie kobitki) Niestety...


Radykalne stwierdzenie. Osobiście będąc bardziej umiarkowanym w ocenie napisałbym, że owi panowie wcale, przynajmniej część z nich wcale nie myli się w ocenie samych siebie, wykazuje się to chociażby przy wrażliwości, w skrajnych przypadkach nadwrażliwości i uczuciowości, którą się kierują. Z Twoją przedmówczynią zgadzam się natomiast w pełni. [/quote:91e97c621d]

DonVitteo, ja niestety w ciągu najbliższych paru tygodni będę musiała się w ocenie swego związku posłużyć bardziej rozumem. Przykro mi, muszę zastanowić się, czy chcę wiecznie niańczyć faceta starszego ode mnie o 11 lat, który, mimo moich uwag, zaniedbał swoje zdrowie do tego stopnia, że wylądował w szpitalu, a jak już wylądował, to nie chce, bym go odwiedzała i od kilku dni nie odbiera telefonu. O wieczorze autorskim swoim w jego grupie poetyckiej, który, o ile miałby dojść do skutku, ma się odbyć 11 grudnia, tez mi nie powiedział i zastanawiam się, co to znaczy. A jak coś potrzebował, to od razu dzwonił i przychodził do mnie. W moim przypadku kierowanie się wyłącznie romantyzmem w ogóle nie popłaca i jest wręcz niemożliwe. Na razie zostawię sprawę swojemu biegowi, muszę to przemyśleć i zastanowić się, co dalej.


Nie marudź, bo cyckiem walnę.


Dodano: 2012-12-02 13:44

Devon napisał(a):
[quote:02cd3b5881="DonVitteo"][quote:02cd3b5881="CatGirl"]Taka szybka myśl na temat, wielu panów obnosi się z tym że są romantyczni myląc to z byciem permanentnie niechcianym przez swoje wybranki(zwykle przez to, że brak im charakteru i są ciepłymi kluchami które potrzebują matki a nie kobitki) Niestety...


Radykalne stwierdzenie. Osobiście będąc bardziej umiarkowanym w ocenie napisałbym, że owi panowie wcale, przynajmniej część z nich wcale nie myli się w ocenie samych siebie, wykazuje się to chociażby przy wrażliwości, w skrajnych przypadkach nadwrażliwości i uczuciowości, którą się kierują. Z Twoją przedmówczynią zgadzam się natomiast w pełni. [/quote:02cd3b5881]

DonVitteo, ja niestety w ciągu najbliższych paru tygodni będę musiała się w ocenie swego związku posłużyć bardziej rozumem. Przykro mi, muszę zastanowić się, czy chcę wiecznie niańczyć faceta starszego ode mnie o 11 lat, który, mimo moich uwag, zaniedbał swoje zdrowie do tego stopnia, że wylądował w szpitalu, a jak już wylądował, to nie chce, bym go odwiedzała i od kilku dni nie odbiera telefonu. O wieczorze autorskim swoim w jego grupie poetyckiej, który, o ile miałby dojść do skutku, ma się odbyć 11 grudnia, tez mi nie powiedział i zastanawiam się, co to znaczy. A jak coś potrzebował, to od razu dzwonił i przychodził do mnie. W moim przypadku kierowanie się wyłącznie romantyzmem w ogóle nie popłaca i jest wręcz niemożliwe. Na razie zostawię sprawę swojemu biegowi, muszę to przemyśleć i zastanowić się, co dalej. [/quote:02cd3b5881]

A co ja na ten temat piszę dużo wcześniej ? Owszem broniłem rozumianego przez siebie romantyzmu ( który nie jest w mym przekonaniu pospolitą frustracją faktem, że jest się nie branym pod uwagę i olewanym przez brak charakteru ) Niemniej jednak pisałem też, że romantyzm przynosi więcej rozczarowań niż pożytku.



Dodano: 2012-12-02 15:04

DonVitteo napisał(a):
W dobie rozumu pojawił się taki jeden, który zbuntował się przeciwko prymatowi rozumu stając się jednakowoż prekursorem preromantyzmu. Dziwak był z niego niezły, ekscentryk jakich mało...zasłynął między innymi dzięki " Nowej Heloizie" przedstawiając zupełnie inną optykę i przeciwstawiając na przeciwnej szali serce. Za Rousseau poszli inni tworząc swoisty trend. Romantyk to w sumie jest taki jakby rzec dziwak. To w sumie nie świat czy rzeczywistość się zmieniła, obyczajowość stała na mniej więcej tym samym poziomie. Później w dobie francuskich salonów po prostu nie kryto się z rozwiązłością, co więcej było to nawet w dobrym smaku. Za pośrednictwem mediów mamy przecież to samo. Ogólnie rzecz biorąc dziwactwo romantyka polega na stałym idealizowaniu podmiotu uczuć co w zetknięciu z rzeczywistością nie raz bywa bolesne. Co więcej...obraz typowego, "beznadziejnego" romantyka rysuje się jako typowej, niezaradnej za przeproszeniem p***y. W gruncie rzeczy wszelakie dysputy na ten temat zakrawają o miano dyskursu frustratów, cierpi się rzecz jasna na własne życzenie. Trzeba być jednak pragmatycznym i starać się dostrzegać rzeczy jakie są, a nie jakie sobie uroimy. To jedyne remedium dla niepoprawnego romantyka. W dobie XXI stulecia romantyzm to przeżytek, relikt minionej epoki. Nic więcej.


Romantymzm jest czymś pięknym i wcale nie musi być przeżytkiem. Całkiem przecież możliwe, że w tym właśnie momencie rodzi się albo dojrzewa jakiś nowy Rousseau, i najblizsze lata upłyną pod znakiem rewolucji kulturalnej.

Fakt, że romantyzm jest nie na czasie.
Ale pytanie: dlaczego jest nie na czasie?
Ano proste -> aą dominujące wzorce społeczne, które sprawiają, że ogół społeczeństwa jest taki a nie inny. A skąd się biorą wzorce? Ano, trafiają się co jakiś czas w świecie tzw. silne, dominujące osobowości, które poprzez swoje życie, poglądy, postępowanie, oddziałują na resztę ludzkości. I mam tu na myśli osoby różnego formatu i z różnych dziedzin życia społecznego. Na równi stawiam tu takiego np. Sokratesa, M. Jacksona i Hitlera, czy choćby tego całego Rousseau... Albo niekoniecznie w takiej skali - choćby w skali podwórkowej - zawsze jest dzieciak, który przewodzi podwórkowym zabawom i taki styl ubierania się i muzyka jakiej słucha stają się najbardziej popularne.

Rzeczywistość jaką mamy dzisiaj to w dużej mierze wina mediów, które promują to, co najbardziej przyciąga. Ponad 90% mediów nie zwraca uwagi na wartość tego, co puszcza w eter, ważne by dawało popularność. I przez to mamy to, co mamy ^^

Ogromna większość dzisiejszych trendów i zachowań społecznych jest generowana przez telewizję. Powoli coraz większą rolę zaczyna odgrywać internet i możliwe, że wkrótce wirtualny świat zmieni co poniektóre wzorce. Może na lepsze, może na gorsze. Obecnie jednak na fali jest kiczowatość, efekciarstwo, populizm i owczy pęd za nowymi trendami. Liczy się to, ile kto ma kasy i jak bezczelnie potrafi rozpierać się łokciami. A że taka jest norma społeczna - każdy kto chce zaistnieć w społeczeństwie stara się być takim właśnie człowiekiem. I kółko się zapętla. xD c.b.d.u.

A jeśli ktoś chce to zmienić...? Owszem, jest na to metoda, tak jak na wszystko jest metoda. Tylko trzeba wiedzideć, gdzie szukać...

Ja nie narzekam i całkiem nieźle radzę sobie ze swoją romantycznością w kompletnie wypranym z głębszych uczuć świecie. Nie można dziś być romantykiem i jednocześnie z powodzeniem egzystować we współcześnym społeczeństwie? Można, wystarczy się dobrze maskować. :D Nie każdy ma wstęp do mojego ogrodu, który nieustannie pielęgnuję, mimo że wszystkie znaki na niebie i ziemi mi mówią, że to bez sensu. To całkiem niezłe wyzwanie, bo sztuką jest umieć dostrzegać głębsze wartości i piękno tam, gdzie ich z pozoru nie ma. Albo na przyklad doznawać ekstatycznego uniesienia waląc w bramie tanie wino z gwinta.

"Słońce wzeszło, pełne spokoju. Delikatny wiaterek rozwiał mgły i opary, a potem ucichł, zostawiając ziemię wilgotną i pełną wyczekiwania, gdy słońce wznosiło się powoli nad Findidnann Hall. Pierwsze małe ptaszki ćwierkały zawzięcie, latając wokół kominów w poszukiwaniu samiczek albo najbardziej odpowiedniego miejsca, żeby się zesrać." B. Dickinson



Dodano: 2012-12-02 15:19

Albert napisał(a):
[quote:ffa13816b6="DonVitteo"]W dobie rozumu pojawił się taki jeden, który zbuntował się przeciwko prymatowi rozumu stając się jednakowoż prekursorem preromantyzmu. Dziwak był z niego niezły, ekscentryk jakich mało...zasłynął między innymi dzięki " Nowej Heloizie" przedstawiając zupełnie inną optykę i przeciwstawiając na przeciwnej szali serce. Za Rousseau poszli inni tworząc swoisty trend. Romantyk to w sumie jest taki jakby rzec dziwak. To w sumie nie świat czy rzeczywistość się zmieniła, obyczajowość stała na mniej więcej tym samym poziomie. Później w dobie francuskich salonów po prostu nie kryto się z rozwiązłością, co więcej było to nawet w dobrym smaku. Za pośrednictwem mediów mamy przecież to samo. Ogólnie rzecz biorąc dziwactwo romantyka polega na stałym idealizowaniu podmiotu uczuć co w zetknięciu z rzeczywistością nie raz bywa bolesne. Co więcej...obraz typowego, "beznadziejnego" romantyka rysuje się jako typowej, niezaradnej za przeproszeniem p***y. W gruncie rzeczy wszelakie dysputy na ten temat zakrawają o miano dyskursu frustratów, cierpi się rzecz jasna na własne życzenie. Trzeba być jednak pragmatycznym i starać się dostrzegać rzeczy jakie są, a nie jakie sobie uroimy. To jedyne remedium dla niepoprawnego romantyka. W dobie XXI stulecia romantyzm to przeżytek, relikt minionej epoki. Nic więcej.


Romantymzm jest czymś pięknym i wcale nie musi być przeżytkiem. Całkiem przecież możliwe, że w tym właśnie momencie rodzi się albo dojrzewa jakiś nowy Rousseau, i najblizsze lata upłyną pod znakiem rewolucji kulturalnej.

Fakt, że romantyzm jest nie na czasie.
Ale pytanie: dlaczego jest nie na czasie?
Ano proste -> aą dominujące wzorce społeczne, które sprawiają, że ogół społeczeństwa jest taki a nie inny. A skąd się biorą wzorce? Ano, trafiają się co jakiś czas w świecie tzw. silne, dominujące osobowości, które poprzez swoje życie, poglądy, postępowanie, oddziałują na resztę ludzkości. I mam tu na myśli osoby różnego formatu i z różnych dziedzin życia społecznego. Na równi stawiam tu takiego np. Sokratesa, M. Jacksona i Hitlera, czy choćby tego całego Rousseau... Albo niekoniecznie w takiej skali - choćby w skali podwórkowej - zawsze jest dzieciak, który przewodzi podwórkowym zabawom i taki styl ubierania się i muzyka jakiej słucha stają się najbardziej popularne.

Rzeczywistość jaką mamy dzisiaj to w dużej mierze wina mediów, które promują to, co najbardziej przyciąga. Ponad 90% mediów nie zwraca uwagi na wartość tego, co puszcza w eter, ważne by dawało popularność. I przez to mamy to, co mamy ^^

Ogromna większość dzisiejszych trendów i zachowań społecznych jest generowana przez telewizję. Powoli coraz większą rolę zaczyna odgrywać internet i możliwe, że wkrótce wirtualny świat zmieni co poniektóre wzorce. Może na lepsze, może na gorsze. Obecnie jednak na fali jest kiczowatość, efekciarstwo, populizm i owczy pęd za nowymi trendami. Liczy się to, ile kto ma kasy i jak bezczelnie potrafi rozpierać się łokciami. A że taka jest norma społeczna - każdy kto chce zaistnieć w społeczeństwie stara się być takim właśnie człowiekiem. I kółko się zapętla. xD c.b.d.u.

A jeśli ktoś chce to zmienić...? Owszem, jest na to metoda, tak jak na wszystko jest metoda. Tylko trzeba wiedzideć, gdzie szukać...

Ja nie narzekam i całkiem nieźle radzę sobie ze swoją romantycznością w kompletnie wypranym z głębszych uczuć świecie. Nie można dziś być romantykiem i jednocześnie z powodzeniem egzystować we współcześnym społeczeństwie? Można, wystarczy się dobrze maskować. :D Nie każdy ma wstęp do mojego ogrodu, który nieustannie pielęgnuję, mimo że wszystkie znaki na niebie i ziemi mi mówią, że to bez sensu. To całkiem niezłe wyzwanie, bo sztuką jest umieć dostrzegać głębsze wartości i piękno tam, gdzie ich z pozoru nie ma. Albo na przyklad doznawać ekstatycznego uniesienia waląc w bramie tanie wino z gwinta.

"Słońce wzeszło, pełne spokoju. Delikatny wiaterek rozwiał mgły i opary, a potem ucichł, zostawiając ziemię wilgotną i pełną wyczekiwania, gdy słońce wznosiło się powoli nad Findidnann Hall. Pierwsze małe ptaszki ćwierkały zawzięcie, latając wokół kominów w poszukiwaniu samiczek albo najbardziej odpowiedniego miejsca, żeby się zesrać." B. Dickinson
[/quote:ffa13816b6]
Mam pytanie: jesteś teraz sam czy z kimś, skoro twierdzisz, że tak dobrze sobie radzisz ze swoim romantyzmem?


Nie marudź, bo cyckiem walnę.


Dodano: 2012-12-05 20:17

Troszkę mało precyzyjnie sprecyzowałam to, o co mi chodzi, chodziło mi o fakt iż wielu ludzi mówi że są romantyczni, a nie są:) I nie wiedzą nawet co to znaczy:) A jeśli chodzi o to, czy wychodzi się na tym dobrze, to chyba nie powinno się na to patrzeć z perspektywy profitów:) Jak we wszystkim trzeba zachować zdrowy rozsądek:)



Dodano: 2012-12-05 20:29

Devon napisał(a):

Mam pytanie: jesteś teraz sam czy z kimś, skoro twierdzisz, że tak dobrze sobie radzisz ze swoim romantyzmem?


hmm... jestem teraz w dziwnej sytuacji, bo właśnie niedawno coś, na co bardzo liczyłem nie doszło do skutku. Czyli aktualnie przechodzę mniej więcej etap rzucania się z mostu, podcinania sobie tego i owego i nienawiści do całego świata za moje krzywdy...
W moim przypadku jest to dość spektakularne: po mnie widać że jestem na dnie.
Dodatkowo pogłębia mój stan fakt, że nie rozumiem co i dlaczego się stało, głównie z tego powodu, że tej kobiety nie da się zrozumieć, podejrzewam, że ona sama siebie nie rozumie... cóż... mam tego pecha, że kręcą mnie właśnie takie : /

Czy sobie z tym radzę? Można to dwojako rozumieć... Z jednej strony radzenie sobie ze sobą. A z drugiej radzenie sobie ze światem zewnętrznym. Potrafię jeśli trzeba zachować pokerową twarz i udawać że nic się nie stało. Zdecydowanie wolę pokazywać po sobie co się wewnątrz mnie dzieje, ale przeważnie sprowadza to tylko problemy, więc trzeba uważać. Nauczyłem się uważać.
A radzenie sobie ze sobą? Ze sobą sobie nie radzę i nie chcę sobie radzić. Tu, wewnątrz, gdzie dostęp mają tylko nieliczni, trwa kataklizm i nie zamiarzam go niczym maskować. Tutaj, w miejscu niedostępnym dla całego świata, wszystko się wali. A ja nie powstrzymuję niczego. Jedyne miejsce, gdzie mogę pozwolić na to, by trwał naturalny porządek rzeczy...



Dodano: 2012-12-05 21:49

Ja zawsze cierpiałam wewnątrz, bałam się okazać cokolwiek, by nie zostać dodatkowo wyśmianą... A co do samego romantyzmu- w literaturze uwielbiam, ale gdyby mi się taki Werter uzewnętrzniał co drugi dzień, sama strzeliłabym mu w głowę (lub prędzej sobie).

Lub romantyzm w sensie związkowym: nie do porzygu. Choć lubię czasem dostać różyczkę :)



Dodano: 2012-12-05 23:37

Albert napisał(a):
[quote:cb8c8ad7c6="Devon"]
Mam pytanie: jesteś teraz sam czy z kimś, skoro twierdzisz, że tak dobrze sobie radzisz ze swoim romantyzmem?


hmm... jestem teraz w dziwnej sytuacji, bo właśnie niedawno coś, na co bardzo liczyłem nie doszło do skutku. Czyli aktualnie przechodzę mniej więcej etap rzucania się z mostu, podcinania sobie tego i owego i nienawiści do całego świata za moje krzywdy...
W moim przypadku jest to dość spektakularne: po mnie widać że jestem na dnie.
Dodatkowo pogłębia mój stan fakt, że nie rozumiem co i dlaczego się stało, głównie z tego powodu, że tej kobiety nie da się zrozumieć, podejrzewam, że ona sama siebie nie rozumie... cóż... mam tego pecha, że kręcą mnie właśnie takie : /

Czy sobie z tym radzę? Można to dwojako rozumieć... Z jednej strony radzenie sobie ze sobą. A z drugiej radzenie sobie ze światem zewnętrznym. Potrafię jeśli trzeba zachować pokerową twarz i udawać że nic się nie stało. Zdecydowanie wolę pokazywać po sobie co się wewnątrz mnie dzieje, ale przeważnie sprowadza to tylko problemy, więc trzeba uważać. Nauczyłem się uważać.
A radzenie sobie ze sobą? Ze sobą sobie nie radzę i nie chcę sobie radzić. Tu, wewnątrz, gdzie dostęp mają tylko nieliczni, trwa kataklizm i nie zamiarzam go niczym maskować. Tutaj, w miejscu niedostępnym dla całego świata, wszystko się wali. A ja nie powstrzymuję niczego. Jedyne miejsce, gdzie mogę pozwolić na to, by trwał naturalny porządek rzeczy...
[/quote:cb8c8ad7c6]

Nie tnij się i nie rzucaj z mostu, bo nie warto. Nikt nie jest wart tego, by z jego/jej powodu takie rzeczy robić. Ech, piszę tak, a miewam i tak doły z powodu osób, które ewidentnie nie są tego warte. Hmmm, skoro tak lubisz trudne do zrozumienia kobiety, to jest szansa, że może jednak byś mnie polubił. Mnie trudno zrozumieć i sama też nie do końca siebie rozumiem...


Nie marudź, bo cyckiem walnę.


Dodano: 2012-12-06 11:33


Nie ma sensu kopiując Wertera poddawać się autodestrukcji - to nie jest tego warte.

PS. Devon, jesteś skomplikowana i chociaż są rzeczy, których nie pochwalę lubię Cię jak cholera



Dodano: 2012-12-06 11:50 Zmieniono: 2012-12-06 11:54

Yngwie (Anciliae)
Yngwie
Posty: 2299
Wrocław / Częstochowa

To ja też coś dodam, najpierw w kwestii związków (różnych - partnerskich, koleżeńskich, bliższych, dalszych itp.). Potrzebna jest wiedza o sobie samym i o drugiej osobie, np. na takie tematy:
- dobór naturalny (wygląd, wiek, stan zdrowia, typ urody)
- status społeczny i formalno-prawny (praca, wykształcenie, gospodarka zasobami, potrzeby, umiejętności, relacje z innymi, realizowane hobby, zainteresowania)
- mentalność (światopogląd, kultura, romantyzm (uczucia, odczucia))

Powiedzmy, że podział taki sobie i każdy by sobie to jakoś inaczej poukładał, ale z grubsza mniej więcej te same zagadnienia by się pewnie przewijały.

No ale to temat o romantyzmie. Jak bym na to nie patrzył to wychodzi mi, że nie da się poświęcać 100% czasu na romantyzm w życiu, bo się zaniedba resztę.

Do rzeczy:
Z przebiegu tematu wychodzi mi np., że DonVitteo i amaranth4ever są bardziej introwertyczni, a ja i Albert ekstrawertyczni w relacjach uczuciowych.

Poza tym jak dla mnie ważniejsze jest to, żeby relacje uczuciowe były zdrowe, a nie to czy ktoś jest bardziej czy mniej romantyczny.

A jeśli już ktoś jest bardziej romantyczny niż przeciętnie to zazwyczaj wychodzi to np. w ilości i jakości kompozycji (wiersze, muzyka, rozmowy z innymi itp.), chyba że nie umie, ale umie prawidłowo je interpretować - czyli zgodnie z założeniami autorów.

Offtop (ale chyba ciekawy):
Inna sprawa to to czy się z autorem zgadzamy czy nie i czy autor ma czyste intencje czy nie bardzo.

Swoją drogą przydałby się jakiś rzetelny test na stopień romantyzmu, typu: 100 pytań i wynik, ale nie znalazłem nic takiego w necie, właściwie to nawet nie szukałem.


od czasu do czasu warto wrócić do źródła


Login

Password


Załóż konto / Odzyskaj hasło