Dodano: 2006-07-11 13:33
| frija napisał(a): |
| gratuluję, jeśli naprawdę wierzysz, a nie jest to tylko z tego powodu, że tak cię wychowali, że niby wszyscy wierzą i tak trzeba. uważam, że najważniejsze (obojętnie w jakiej wierze) jest to, by czuć to naprawdę, a nie poddawać się całemu tłumowi, robić to, co wszyscy, bo tak wypada. |
fakt, bylam wychowana, ze Bóg istnieje. ale jestem juz dorosla i wierze, bo chce wierzyc (zreszta, jestem innego wyznania niz to, w ktorym sie wychowywalam), ufam, ze jest ktos, do kogo moge sie zwrocic, gdy nie ma nikogo innego (nie chce mojemu Bogu zawracac glowy czyms z czym sama jestem w stanie sobie poradzic). czasami moje modlitwy zostaja wysluchane........ nie zawsze dostaje to o co prosze, ale On wie lepiej co dla mnie jest dobre.....
Ateizm Dodano: 2006-07-11 14:02
Nigdy nie byłem wierzący. Każdy rodzi się ateistą lecz w przeciwieństwie do innych w dzieciństwie pomimo wielu prób nikomu nie udało sie odwieść mnie od wrodzonego ateizmu. Zawsze zastanawiało mnie dlaczego ludzie z czasem odchodzą od tej naturalnej postawy. Zakład Pascala traktuje jako anegdotę.
Pomijam efekt kulturowy, iż religia daje możliwość utożsamiania się ze swoją grupą społeczna. Chodzi mi o ludzi naprawde wierzących. Zwykle są to ludzie słabi psychicznie, słabo wykształceni, o niskim ilorazie inteligencji.
Obecny kryzys ateizmu w Europie uważam za głeboką porażke XXI wieku. Oznacza odejscie od idei humanizmu, liberalizmu i postępu cywilizacyjnego.
Life is complex: it has both real and imaginary components
Dodano: 2006-07-11 15:25
Co do wrodzonego ateizmu to czlowiek wrodzony ma też egoizm i gdyby nie wplyw pewnych ludzi na mnie to jestem pewien, ze nadal bym nim był.
Zakład Pascala też traktuje jako anegdotę.
Co do słabszego wykształcenia ludzi wierzących to zgodzę sie z tym. Mysle, ze tak jest bo wykształcenie nie ma dla nich takiego duzego znaczenia jak dla ateisty.
Iloraz inteligencji - w duzej mierze zalezy od wyksztalcenia ale też coś w tym jest;].
No i zgodzę, się z tym, że ludzie wierzący są słabsi psychicznie od ateistów. Chociaż to też zależy od tego co sie rozumie pod pojęciem "silny psychicznie". Oczywiście tutaj chodzi o statystyczne podejście do sprawy.
W każdym razie dla mnie jedna z wiekszych mądrości to "wiem, że nic nie wiem":).
A tak na marginesie to co to jest ateizm? Czy ateizm to jest coś takiego, że sie nie wierzy w nic? Może w siłę człowieka, siły natury, w jakieś wartości? Albo np. wiara w to, że postęp cywilizacyjny czyni człowieka lepszym. Ludzie od kiedy żyją w coś wierzyli. Chociaż by w to, że nadejdzie wiosna i pole znowu obrodzi w zboże (za sprawą bogini albo czegos tam innego):). Mam wątpliwości czy nie wierzenie w nic jest w ogóle możliwe.
I'm rolling like a stone... never creep.
Ateizm Dodano: 2006-07-11 16:09
Ateizm oznacza niewiare w boga/bogow.
Wiara, ze za godzine od 13.00 bedzie godzina 14.00 to zupelnie co innego ale w naszym jezyku mamy na to jeno okreslenie.
Słowiem "Wiara" określamy przyjmowanie jakiegoś twierdzenia bez potrzeby/możliwości weryfikowania go.
Przyjmujemy, że ziemia sie kreci ale każdy moze to sprawdzić w teori i praktyce w sposób mniej lub bardziej bezpośredni.
Wiara w boga jest teoretycznie nieweryfikowalna.
Jak wiara w krasnoludki. Bo skoro nikt ich nie widział to nie oznacza przecierz że ich nie ma.
Life is complex: it has both real and imaginary components
Dodano: 2006-07-11 17:00
nie jestem slaba psychicznie choc wierzew Boga. jestem inteligentna, rozwijanie sie intelektualne i duchowe ma dla mnie znaczenie. dlatego wiec, Wasza teoria jakos nie trzyma sie kupy. moim skromnym zdaniem :)
Ateista Dodano: 2006-07-11 18:36
Mozesz to jakos udowodnic czy mamy ci uwierzyc? 
Life is complex: it has both real and imaginary components
Dodano: 2006-07-12 17:30
nie bede Wam nic udawadniac. ale Wasza teoria jest mylna i juz.
Dodano: 2006-07-12 18:27
Ja nie mowie, ze sie nie myle. To co ja i Amorphous napisał to nasze subiektywne odczucia nie poparte żadnymi badaniami naukowymi (chyba, że Amorphous posiadasz dostęp do wyników takich badań to bede wdzieczny za udostępnienie:))
No i to że jesteś wykształcona, inteligentna itd. nie dowodzi temu, że wiekszość ludzi wierzących w Boga taka jest. Ja sam jestem chrześcijaninem i też uważam że mój iloraz inteligencji nie jest niski i staram się rozwijać.
Te moje subiektywne odczucia dotyczą statystyk. Ja sie staram, żeby żadne statystyki i ogólniki nie miały wpływu na moje indywidualne podejście do drugiego człowieka.
I'm rolling like a stone... never creep.
Dyskusja Dodano: 2006-07-12 20:34
Tak właśnie dyskutowała inkwizcja...
| Am napisał(a): |
| nie bede Wam nic udawadniac. ale Wasza teoria jest mylna i juz. |
Life is complex: it has both real and imaginary components
Dodano: 2006-07-12 21:53
moze zle Was zrozumialam. czyli chodzi Wam o wiekszosc ludzi, biorac pod uwage jakies tam wyjatki?
nie sadze, zeby to oznaczalo slabosc psychiczna, ale niektorzy potrzebuja wiary w to, ze jest ktos kto kocha pomimo, tego co robimy, kto czuwa nad nimi.
Dodano: 2006-08-03 16:09
| Fau napisał(a): |
| Do niedawna wielu wierzyło w UFO ... |
Przeciez UFO istnieje, a prawda jest gdzies tam 8)
------------------
Flapjack-Idol Free Zone
united we stand divided we fall
Dodano: 2006-08-03 18:32
Tak, istnieje tak samo jak Bóg, pingwin PikPok i inni 
Dodano: 2006-08-03 19:20
Proszę się nie naśmiewać... pingwin Pik Pok istnieje, o!
:wink:
[img:c20ec57fc2]http://images21.fotosik.pl/277/bb0cde48e364092a.jpg[/img:c20ec57fc2]
Dodano: 2006-08-03 19:23
| Fausthie napisał(a): |
Tak, istnieje tak samo jak Bóg, pingwin PikPok i inni ![]() |
A skad wiesz, ze jakis Bog/bog nie istnieje? widzialas wszystko? raczej watpie :wink: nigdy nic nie wiadomo :wink: a UFO istnieje, musi istniec, nie wierze, ze jestesmy tu sami :mrgreen:
---------------------
Rites Of Spring-Drink Deep
united we stand divided we fall
Dodano: 2006-08-04 00:33
Hyhy, ups, faktycznie, oznajmiam publicznie, że pingwin PikPok istnieje!
Jego przynajmniej widziałam
W resztę nie uwierzę :D
Dodano: 2006-08-04 00:59
Nikt Ci wierzyc w nic nie karze :wink: jednej rzeczy nie bardzo moge zrozumiec - a mianowicie wydawania kategorycznych sadow, ze cos jest albo czegos nie ma .... cuz niewiara w jakiegos boga to jedno a twierdzenie, ze czegos takiego nie ma to drugie .... jestesmy tylko ludzmi, mozemy sie mylic bo wszystkiego nie wiemy, nie odkrylismy i tak dalej i tepe(sa) i w ogole :wink:
dobra juz siedze cicho bo zaczynam bredzic :mrgreen:
--------------------
The Mars Volta-Day Of The Baphomets
united we stand divided we fall
Dodano: 2006-08-04 08:47
Alec "jednej rzeczy nie bardzo moge zrozumiec - a mianowicie wydawania kategorycznych sadow, ze cos jest albo czegos nie ma .... cuz niewiara w jakiegos boga to jedno a twierdzenie, ze czegos takiego nie ma to drugie"
nie Alec- ateizm, o którym teraz mowa zaklada nie NIE WIARĘ, lecz brak wiary absolutny.
tzn. NIE zakladamy, ze my w Boga nie wierzymy, ale może gdzies tam jest, tylko zakładamy, że NIE WIERZYMY W NIC nadprzyrodzonego, bo jest to niezgodne z jakimikolwiek prawami rządzącymi realnym światem. Nie da się Boga wyliczyć z matematyki, fizyki i chemii.
reasumując- ateiści nie wierzą w coś czego nie ma- i jest to zdanie logiczne. - ja tak to ujmuję.
według wikipedii: "Ateizm - to światopogląd lub stanowisko ontologiczne przeciwne teizmowi, odrzucające wiarę w istnienie bogów. Do ateistów zalicza się zarówno ludzi odrzucających wiarę w bogów jak i zaprzeczających ich istnieniu."
nie mylmy tego z agnostycyzmem. i musisz się z tym pogodzić, tak samo jak i my musimy pogodzić się z wiarą reszty świata w to coś na górze. uważam też za bezsensowne nawracanie ludzi na wiare, lub na ateizm- czynność ta jest takoż bezmyśla co bezsensowna, bo człowiek i tak kieruje sie własnym rozumem.
Zgadzam się częściowo z Amorphousem, że ludzie wierzący to często ludzie niewykształceni (czy coś takiego tam było), ale nie do końca. Znam kilka osob w drodze wyjątku bardzo, szalenie wręcz inteligentnych i uparcie trwających w Kościele. Jakoś udaje im się znaleźć wspólny mianownik.
Aha, no i kiedyś tak się zastanawiałam, że po co w sumie ludziom Kościół i doszlam do wniosku, że jest to jakaś potrzeba psychicznego bezpieczeństwa. Że muszą mieć świadomość, że coś kieruje ich zyciem, patrzy z góry i wie jak to sie skończy, że to jest jakaś układanka. No i najważniejsze, że po śmierci nie umrą. Tylko będą żyć wiecznie. No bzdura jakaś.
przepraszam z góry wszystkich, ktorych nieświadomie uraziłam, oraz za brak spójności logicznej, ale jest rano. A ja jade zaraz na operacje.
Kaczki Dodano: 2006-08-04 09:13
| alphar napisał(a): |
| Znam kilka osob w drodze wyjątku bardzo, szalenie wręcz inteligentnych i uparcie trwających w Kościele. Jakoś udaje im się znaleźć wspólny mianownik. |
Ja tez znam takich ludzi. Ich nteligencja przekracza o wiele poziomow inteligneje ateistow. Sa to tzw konformiści i ludzie politycznie poprawni
Life is complex: it has both real and imaginary components
Dodano: 2006-08-04 09:37
| alphar napisał(a): |
| Aha, no i kiedyś tak się zastanawiałam, że po co w sumie ludziom Kościół i doszlam do wniosku, że jest to jakaś potrzeba psychicznego bezpieczeństwa. Że muszą mieć świadomość, że coś kieruje ich zyciem, patrzy z góry i wie jak to sie skończy, że to jest jakaś układanka. |
Kiedyś gadaliśmy o tym z kumplem na przerwie (ot, lekki temat dla rozluźnienia po układach analn... analogowych :wink: ). Kolega mój rzekł, że ludzie po prostu potrzebują czegoś, w co mogą wierzyć, czemu mogą dziękować za szczęście i co mogą obwiniać za pecha, które im się przytrafiają w życiu; że dzięki temu jest im lżej, łatwiej w życiu. Ja się z tym zgadzam.
[img:c20ec57fc2]http://images21.fotosik.pl/277/bb0cde48e364092a.jpg[/img:c20ec57fc2]
Dodano: 2006-08-04 11:07
alphar: Dzięki za napisanie tego, czego mi się nie chciało pisać, hehe :-) Mogę się teraz pod Twoimi słowami zwyczajnie podpisać ehheheh :D O!!! :-)
ps. Co do "nawrócenia" na ateizm
Otóż pokazałam jakieś hmmm... z osiem lat temu (ale stara jestem :D) pewnej głęboko wierzącej osobie kilka książek i ta osoba stała się zaciekłym ateistą
Takie są właśnie skutki - osoba, która "otwiera oczka" chce natychmiast ogłosić światu, że wszyscy wierzący tkwią w błędzie
To też jest skrajność - taka sama jak głęboka wiara
Od tego czasu miałam zamiar już nikogo nie nawracać, bo byłam zła na siebie, że zachowałam się jak ktoś, kto mówi dziecku, że Świętego Mikołaja nie ma. W końcu wiara w coś (cokolwiek) ułatwia życie, a ja to powiedzmy dostarczeniem literatury wydarłam
Jednak jak widać jest to możliwe
Wystarczy udostępnić skrawki "wiedzy zakazanej"
Osobiście wolę się już w to nie bawić
Nie do końca toleruję wiarę (hyh, sory), ale brutalnie jej zabierać też nie będę 
Dodano: 2006-08-05 09:34
cieszę się, ze sie zgadzamy, a co do nawracania, to ja tez tak robiłam jak byłam młodsza i to głupie było no. glupie.
a co do tolerancji wiary to toleruję ją w pełni. całkowicie, bo każdy ma prawo do tego w co wierzy. sam kościół zasluguje na nietolerancję momentami, ale z drugiej strony robi też mase dobrych rzeczy i trudno tutaj uogólniać. generalnie w tej chwili mam w nosie czy ktoś jest ateistą, agnostykiem, katolikiem czy świadkiem Jehowy. Po tym jak dowiedziałam się, ze moja przyjaciółka z CPH zapisała sie do Church of Science już mi wszystko jedno:)[/img]
Dodano: 2006-08-05 12:36
Kosciol robi dobrze rzeczy? omfg 8O od kiedy? chyba, ze dobrymi rzeczami nazwiemy tresowanie ludzi i utrzymywanie ich w jakotakim posluszenstwie, straszenie kara po smierci i oduczaniem ich samodzielnego myslenia, do tego jeszcze propaguje zacofanie i hamuje rozwoj :wink:
poza tym kosciol i wiara to bardzo odlegle od siebie rzeczy, to pierwsze z tym drugim zazwyczaj ma bardzo malo wspolnego
--------------------
At The Drive-In - One Armed Scissor
united we stand divided we fall
Dodano: 2006-08-05 13:48
no wiesz kościół, a nie kto inny pomaga chorym na trąd na przykład. jak nie widzisz pożytku płynącego z tej organizacji tylko samwe wady to mało widzisz.
Dodano: 2006-08-05 13:58
Widze wiecej wad niz zalet :wink:
---------------------
The Dillinger Escape Plan-Panasonic Youth
united we stand divided we fall
Dodano: 2006-08-05 14:52
Alphar... zgadza się. Głupie jest robienie krucjat. Ale są też ludzie, którzy tego potrzebują. Znam przypadek osoby, która od miłości do Jezusa trafiła do sekty, która zapraszała na kursy medytacji za prawie 1000zł. Kazali też porzucić wszystko (uczelnię i rodzinę) i podążać własną ścieżką, hyh. Robiłam wszystko, by tę osobę z tego wyrwać, ale... no i mam kilka "ale", z powodu których zaprzestałam "nawracania". Ateiści są znacznie bardziej odporni na takie bzdury. W tym wypadku rozumiem (usprawiedliwiam) krucjaty. A nie jestem np. na tyle tolerancyjna, by związać się do końca życia z osobą, która wędrowałaby co niedzielę do kościoła
A co do zalet Kościoła... widzę misje, które wypełnia... ale zgadzam się też z Synkiem... moim zdaniem bilans wychodzi na niekorzyść Kościoła. Cholerne składki, brak podatków, przedmiotowe (WCIĄŻ) traktowanie kobiet, budowa nowych kościołów (jakby nie można zamiast tego przytułków budować), pobieranie 10% od budowy grobowca, usuwanie nieopłaconych grobów, wpieprzanie się do polityki, PRANIE MÓZGÓW, nawoływanie do płacenia, robienie statystyk, podawanie danych osobowych (!!!!!) osobom niepowołanym itd itp... Przy tym te organizowane przez nich kolonie dla dzieci czy niekiedy robienie obiadów jest marnym śladem działalności... Wystarczą dobre akcje marketingowe, a prywatne, płacące podatki firmy zrobią tyle samo albo i więcej. Blablalabla, temat rzeka.