Szkoła. Strona: 2

Dodano: 2006-11-26 19:46

SCHWEIGENDE napisał(a):
nie było mnie parę godzin, a tu taki temat :twisted: :twisted: :twisted:


Schwei, czemu się nei wypowiesz :wink:

Ogólnie gimnazja to masakra - moi rodzice pracują oboje w szkole i jeśli muszę czasem wpaść do nich do pracy, to po rpostu krew mnie zalewa :? Raz nawet jakas srpzataczka mnie spytała, czemu nie jestem na lekcji :lol: :lol: :lol: O agresji nie wspomnę.... Polakom nie gratuluję reformy edukacji.


"Make Foch Not War" "Nic nie może się zmarnować"


bez tytulu Dodano: 2006-11-26 20:08

Ojej wspolczuje Twoim rodzicom. Nauczyciele w gimnazjum nie maja latwo... Widze to na codzien..


"Radość przeżywa się tylko wtedy, gdy sprawia się ją innym" /Karol Bath/ "Każde życie - nawet najmniej znaczące dla ludzi - ma wieczną wartość przed oczami Boga"


Dodano: 2006-11-26 23:43

a nad licealistami sie nie politujecie...? W porownaniu do liceum, gimnazjum to byl raj... Zarowno odnosnie rowniesnikow jak i nauczycieli...
W sumie to nie jest tak zle, tylko szkoda , ze tyle nauki..
i ile zakazow.... :evil:



Dodano: 2006-11-27 00:46

W różnych szkołach jest również, gimnazjum miałam bardzo pożądne i rygorystyczne, wysoki poziom, nie było (przynajmniej za mojej kadencji) większych afer, w LO byłam dwóch, w Warszawie w takim przeciętnym (głupi wybór przy mojej punktacji, ale nie żałuję, poznałam super ludzi - mimo, że stanowili może 5%, a reszta to drechy i landryny :? ), byłam tam tylko rok, ale młodzież była... łatwo się domyśleć jaka, ale nie było ozak agresji na terenie skoły. Co innego pijaństwo.. Teraz jestem w miarę dobrej szkole, jest zgoda i jako taki poziom (nie chodzi o naukę) i jest spokojnie... Więc jak widać to bywa bardzo różnie.
..................................................................................................................................................
Na marginsie: zakazy? moze ja na to inaczej patrzę, bo wyszłam z takiego, a nie innego gimnazjum, ale mi się wyfaje, że w LO (nie tylko moim, ale też znajomych) to jest luuuuuzik, chociaż nauki mnustwo. :/


AMO ERGO SUM / "najlepszy sposób na uniknięcie krytyki- nic nie robić i nic nie znaczyć" / "Every passing minute is another chance to turn it all around"


Dodano: 2006-11-27 02:23

W moich dawnych szkołach było dość nieciekawie(mam na myśli podstawówkę i gimnazjum)..... Z racji że byłem niski, gruby i miałem dziwną fryzurę często byłem obiektem szyderst i upustu gniewu ze strony rówieśników..... Ale coś we mnie nagle pękło.... A może raczej zrodziło... Opór.... Z końcem gimnazjum zakończyłem cackanie sie z samym sobą i innymi..... Schudłem ,nabrałem większej siły charakteru.... Potem trafiłem do liceum które było połączone budynkiem z zawodówką.... Wydawało się że może być tylko gorzej a zamiast tego było lepiej.... Spotkałem się z różnymi przypadkami dresiarstwa....Ale żaden dres mnie nawet nie tknoł....... Miałem na tyle silny charakter (zrdzony z motywacji na dawnych przeżyciach(albo sie bali tego co mroczne i złe =P)) iż nie dochodziło nawet do bójek z moim udziałem....to nie było konieczne..... Wystarczyły spojrzenia......W 3 liceum (z racji rozwiazania idei połączenia tych dwóch szkolnych systemów w jeden) byłem już w innej placówce gdzie ludzie byli naprawde mili.... Jeszcze lepiej trafiłem na studia gdzie poprostu nie ma dresów.... Nie ma też nietolerancji(naprawdę....)..........

Nie można sobie wyobrazić dość dobrej kary dla tych dzieciaków z uwagi na to że zbrodnie są domeną dorosłych.... Ale jednak coraz więcej jest agresji w młodych ludziach........ Spotkałem się raz z przypadkiem gdzie naprawde liczna grupa dzieciaków w wieku 9-13 lat zaczeła atakować nastolatków w moim wieku.....Na ulicy.....Wszyscy zbaranieli.... Przechodnie którzy tam byli oczywiscie"nic nie widzieli"...Dzieci te zachowywały się gorzej niż najgorsze dresy....Wyrywały dziewczynom włosy,,,, Kopały we wszystkie możliwe miejsca.... Opluwały....... Nigdy nie widziałem w dzieciach tyle bezinteresownej agresji(A na dzieciach się znam z racji tego iż moja mama pracowala kiedyś w przedszkolu)..............

I co dalej??.......... Trzeba wymyśleć nowy system kar..... On za wolno ewoluuje...Świat sie za szybko zmienia........



Dodano: 2006-11-27 03:28

Przerażające jest to, co sie dziehe z ludźmi, ale wiem, żę miłośc uczucia i emocje się rozrastają, nie przemieniają w inne. Kara jest wywołana złością, złość rodzi jeszcze więcej złości, albo strach, który niszczy osobę, która się boi lub przeradza się w wyładowywaną na zewnątrz agresję... Za to otrzymane ciepłi, serdecznośc, miłośc pragnie sie oddać z nadwiązką, dają poczucie bezpieczeństwa i szczęście... Czyli u podstaw wychowania, gdyby było więcej stabilizacji, dzieco miały zapewniony spokój, miłość... Wierzę, że wówczas byłoby potem mniej zła... Bo z czego ono wynika? W dużej mierze jest to niska wiadomośc i powielanie niewłaściwych wzorców, sposób bronienia się przed rzeczywistością, która jest w oczach młodego człowieka jest tylko tym, co on poznał, więc jeśli jest to okrutny świat, wymagający ciągłej walki o byt, będzie się on tego chwytał, żył tylko dla siebie, zatracając się, pozwalając ponosić emocjom... A te jeszcze są podsycane...

Ale nie chcę usprawiedliwiać aktów okrucieństwa. Bardzo pragnęłabym, by go tyle nie było, to dziwne, że dzieci, symbol niewinności, potrafią tak ranić... Z zimną krwią? A może po prostu to jest ta róznica między odwagą a głupotą (w której czai się strach)? Ale jeśli tak, może młode umysły da się jeszcze zresocjalizować, wytłumaczyć, pokazać im inne zycie? Tylko nie ma kto tego zrobić, ośrodki wychowawcze są jeszcze straszniejsze niż ponóra rzeczywistośc i na pewno nie wpłyną pozytywnie na niczyją psychikę...

Na prawdę trudno powiedzieć jak poradzić sobie z tym provlemem, jak przetłumaczyć, czy może ukarać? Przerażające jest, że to nie sa pojedyncze przypadki, tylko pojawia się tutaj zjawisko masowości, mentalności tłumu...

Łatwo mi powiedzieć, jak być powinno, jak można zapobiegć czemuś takiemu... Ale to jest teoria. A praktyka? Co robić już po fakcie? Można spróbować pomocy psychologicznej... A jeśli to nie podziała, to chyba jednak zmuszenie do przestrzegania prawa i groźba kar. Niestety. Choć to na przyszłośc dobrze nie rokuje...


AMO ERGO SUM / "najlepszy sposób na uniknięcie krytyki- nic nie robić i nic nie znaczyć" / "Every passing minute is another chance to turn it all around"


bez tytulu Dodano: 2006-11-27 09:15

Kaze podziwiam Cie za ta motywacje. Naprawde tylko jej pozazdroscic :) No tak zadego dresiarza na studiach nie ma bo nie chca/nie potrafia tak daleko dojsc.
Co do tego, co widziales na ulicy... Nie zazdroszcze widoku. Ale faktem jest, ze tak teraz sie zachwouja. W mojej klasie na przyklad chlopacy potrafia na lekcji zwalac sie z krzesel, pluc sie, a nauczycielowi mowic na "Ty".
Patrzac na moich rowiesnikow widze, ze wszelkie kary i zasady jeszcze bardziej ich buntuja. Oni chca po prostu wymyslonej przez nich, niepoprawnej "wolnosci". A znaczenie wolnosci dla nich to znaczy - "robie co chce, bawie sie, pije pale i nikt mi nie podskoczy!".
Morgana zgadzam sie z Toba. I zauwazylam, ze zle zachowuja sie zazwyczaj ci, ktorym brak milosci, albo maja jakies problemy...
Mam w klasie trzech chlopakow, ktorzy zawsze trzymaja sie razem. Jednego rodzice sa wiecznie zapracowani, nie maja dla niego czasu, w ogole sie nim nie interesuje. Drugi ma liczne rodzenstwo, tata pije, a mama ciagla pracuje. A trzeci... bylam niedawno po niego... Straszna kamienica Bez dachowki w niektorych miejscach, podloga zwyczajnie sie ugina, ze scian spada tynk.. A jak szlam po schodach to nie bylo swiatla i dwa razy sie wywalilam Jak tam doszlam to chcialo mi sie plakac ze wspolczucia i nie wiedzialam czy dzwonic czy nie, bo nie wiedzialam czy mu glupio nie bedzie. Ale w koncu sam mnie zaprosil... Wszyscy trzej sa naprawde fajni. Przed gimnazjum uwazalam ich za totalne dno, a jak ich poznalam... takimi jacy sa naprawde, polubilam ich i to bardzo.
Ogolnie te cale dresy... Powiem Wam, ze mam wielu kumpli, ktorzy sa dresami. Najczesciej sie sa soba. Po prostu uwazaja ze nie bycie dresem to "siara". Nie umieja sie odnalezc. I to zupelnie. Jeden z tych trzech kolegow byl wczoraj u mnie, tlumaczylam mu fizyke. Powiedzial mi, ze "musi sie za siebie wziac" i ze "chcialby byc taki jak ja". Mysle ze z ust najlepszej przyjaciolki nie mialoby to takiego znaczenia, jak z jego ust.
Wiekszosc z nich nie jest zla. Sa nawet zdolni. Oni tylko udaja, zakrywaja swoje orawdziwe "ja" bo uwazaja, ze wszyscy beda ich lubic, jak beda sie popisywac. I tu tkwi ich blad. Wiele razy powtarzalam im, zeby byli soba i tak dalej. Ostatnio gadalam z nimi jeszcze wiecej... Mam nadzieje, ze to cos ta. Znaczy nie twierdze ze wszystkie dresy sa dobre. W kazdym razie ci, z ktorymi sie kumpluje nie sa prawdziwymi dresami. Prawdziwych dresow raczej nie znam.
Chyba trzeba im wytlumaczyc, ze jesli ktos polubi ich kiedy udaja, nie lubi tak naprawde ich, tylko tych, ktorych udaja.


"Radość przeżywa się tylko wtedy, gdy sprawia się ją innym" /Karol Bath/ "Każde życie - nawet najmniej znaczące dla ludzi - ma wieczną wartość przed oczami Boga"


Dodano: 2006-11-27 11:17

minawi napisał(a):
[quote:5571e24396="SCHWEIGENDE"]nie było mnie parę godzin, a tu taki temat :twisted: :twisted: :twisted:


Schwei, czemu się nei wypowiesz :wink:

Eeeee....... ja mam to na co dzień...... jakbym jeszcze miała tutaj o szkole (brrrrrrrrr) pisać, to bym się chyba załamała psychicznie :twisted:



Dresy i inne Dodano: 2006-11-27 11:32

Shweigende - ja też uważam, że powinnaś sie wypowiedzieć w tym temacie i pokazać jak to wygląda z drugiej strony. Na szczeście nie pracuje w szkole. Mam zajęcia ze studentami a to zupełnie inna jakość. Jak czytam te wypowiedzi to włos mi sie jeży na głowie. Dla mnie to science-fiction.


Life is complex: it has both real and imaginary components


Dodano: 2006-11-27 19:48

SAmy: Liczy sie to, co człowiek ma w środku, ne jak się ubiera. Cierpienie uwrażliwia, uczy pokory... Ale muszą pojawić się też odpowiednie wzorce. Więc myślę,że w właściwy sposób patrzysz na swoich kolegów.
amorphous: nie dziwię Ci się, niektóre rzeczy są jak sf, na szczęście to tylko niektóre...


AMO ERGO SUM / "najlepszy sposób na uniknięcie krytyki- nic nie robić i nic nie znaczyć" / "Every passing minute is another chance to turn it all around"


Re: Dresy i inne Dodano: 2006-11-27 21:59

amorphous napisał(a):
Shweigende - ja też uważam, że powinnaś sie wypowiedzieć w tym temacie i pokazać jak to wygląda z drugiej strony. Na szczeście nie pracuje w szkole. Mam zajęcia ze studentami a to zupełnie inna jakość. Jak czytam te wypowiedzi to włos mi sie jeży na głowie. Dla mnie to science-fiction.


mogę się wypowiedzieć, nie ma sprawy ..... pracuję w liceum i często uczę w klasach zaliczanych do "trudnych" ..... na ogół są to klasy matematyczno - informatyczne, gdzie jest przewaga chłopców ...... natomiast mnie osobiście nigdy nie zdarzyły się jakieś nieprzyjemne sytuacje - wręcz przeciwnie..... uczniowie podchodzą do mnie z wielką sympatią (nie żebym sobie wlewała :twisted: ), zawsze zauważają jak mam zły nastrój i rozbawiają mnie wtedy ...... potem jak słyszę narzekania innych nauczycieli na daną klasę, to mi oczka wyłażą na wierzch, czy oni mówią o tych kochanych chłopakach???

ogólnie wydaje mi się, że cały problem polega na tym, że to, co z siebie dajemy, wraca do nas w takiej samej postaci..... jak okaże się uczniom trochę serca, zamiast być tylko nauczycielem przedmiotu i drzeć mordę jak ktoś czegoś nie rozumie, to młodzież odwzajemnia się tym samym ...... już dawno mogłabym rzucić pracę w tej szkole..... ale to właśnie moi uczniowie mnie tam trzymają :)



Dodano: 2006-11-27 22:08

Schwei, kiedy ty taka kochana jestes, że jakby ktoś miał Cię nie lubić :oops: hihi, pewnie się ciebie boją, w końcu jesteś równa babka :wink:

A poza tym nie uważam, żeby klasy o profilu matematyczno-informatycznym, choc zlozone w wiekszosci z chlopakow, były "trudne". Jak kiedyś byłam w liceum, to taka klasa była właśnie na 1 miejscu pod względem osiągniec w nauce, zahcowanie tez tam nie odbiegało od normy... Gorzej było natomiast w klasach "odrzutków", czyli tych, którzy z konieczności braku innego miejsca trafiali np. do klas z językiem rosyjskim. Ale teraz się wiele chyba zmieniło, w końcu to było prawie 10 lat temu :wink:


"Make Foch Not War" "Nic nie może się zmarnować"


Dodano: 2006-11-27 23:05

no ba! spróbowali by mnie nie lubić! :twisted: :twisted: :twisted:



Dodano: 2006-11-27 23:08

SCHWEIGENDE napisał(a):
no ba! spróbowali by mnie nie lubić! :twisted: :twisted: :twisted:


jedyneczki by się posypały :D :D :D
żart of course :wink:


między fiordami a fieldami


Dodano: 2006-11-27 23:11

mam gorsze metody :wink:



Dodano: 2006-11-27 23:19

8)
ja straszę, właściwie straszyłam kuratorem, ale wiesz szkolne dzieciaki to nie to samo co bardzo krnąbrne wstręciuchy :wink: :wink:


między fiordami a fieldami


Dodano: 2006-11-27 23:24

hehe na pewno bardziej slutecznie niz tam jakieś jedyneczki a co do sytuacji w szkole, mam siostrę w gimnazjum i to co się czasami wyprawia przechodzi ludzkie pojęcie, np zamawianie przez uczniów pizzy na lekcji, glośne gadanie przez telefon,kompletny zlew nauczyciela



Re: Dresy i inne Dodano: 2006-11-27 23:26

SCHWEIGENDE napisał(a):
często uczę w klasach zaliczanych do "trudnych" ..... na ogół są to klasy matematyczno - informatyczne


O, moja klasa! :twisted: Trudni jesteśmy, hehe, banda leserów, niedojrzałych ludzi ze zbyt dużym upodobaniem do alkoholu... i ja! Heh, trochę w tym prawdy, ale jest też z kim pogadać na poziomie i wesołu u nas. A jak z problemami wychowawczymi? Wandalizmu brak (może prócz mazania czasem ławek ), agresji nie zaobserwowano (tyllko żywiołowe zabawy, ale niegroźne i podobające się uczestnikom), chastwa w stosunku do nauczycieli też raczej nie ma...
Co do bardziej kłopotliwych klas, to nie z LO, ale jeszcze gimnazjum pamiętam, że było właśnie tak, jak powiedziała minawi. To jednak chyba nie jest jednak wyznacznikiem (jakieś znaczenie ma, ale nie największe), dużo zależy od środowiska i każdy przykład należałoby roztrząsać osobno. Dużo jednak chyba zależy nie od klasy, a ogółem szkoły... Od poziomu i od renomy - bo od tego zależy kto do jakiej pójdzie, a potem jak będzie się kształtował.


AMO ERGO SUM / "najlepszy sposób na uniknięcie krytyki- nic nie robić i nic nie znaczyć" / "Every passing minute is another chance to turn it all around"


Dodano: 2006-11-27 23:33

mirtha napisał(a):
np zamawianie przez uczniów pizzy na lekcji, glośne gadanie przez telefon


jak chodziłam do szkoły średniej a były to dość dawne czasy to też zamawialiśmy pizzę i inne ciepłe przekąski. O komórce już nie wspomnę, ale z kulturą to się odbywało-jak było coś ważnego na zajęciach to każdy za drzwi wychodził by pogadać.Często potem po lekcjach chodziliśmy na piwo do pobliskiej knajpy :twisted: z nauczycielami :D :D , no ale przyznam, że tak w policealnej robiliśmy. Parę razy nawet z dyrektorem poszliśmy na wódeczkę :wink:

Ale w gimnazjum takie zachowanie uważam za niedopuszczalne. Zawsze mówię chcecie być traktowani jak dorośli? to zachowujcie się jak dorośli a nie jak gówniarze. Pomyślcie, że ja też człowiekiem jestem.


między fiordami a fieldami


bez tytulu Dodano: 2006-11-28 15:25

Ehh no tak.. Sama jestem w gimnazjum i tak naprawde... nauczyciele nie widza wszystkiego... Tego co sie dzieje na przerwach. Znam osoby, ktore na duzej przerwie poszly do pobliskiej "Biedronki" i ukradli pare czekolad :| Wychowawczyni dowiedziala sie tylko dlatego, ze wszystkim sie tym "chwalili" (jakby bylo czym :|). A wczoraj pobili jednego chlopaka, tylko dlatego, ze jest pilnym ministrantem i codziennie chodzi do kosciola. Klase, ktora to zrobila, maja rodzielic. Nie wiem... do niektorych chyba nic nie dociera :| Zazwyczaj probuje pogadac z ludzmi na ten temat, wytlumaczyc im... na przyklad w mojej klasie jak zwroce uwage to idzie z nimi cos zalatwic. Ale chyba za duzo nie da rady


"Radość przeżywa się tylko wtedy, gdy sprawia się ją innym" /Karol Bath/ "Każde życie - nawet najmniej znaczące dla ludzi - ma wieczną wartość przed oczami Boga"


Dodano: 2006-11-29 00:05

Przerażające... Aż można zrozumieć dlaczego niektórzy unikają walki zproblemem - nawet nie wiadomo jak się do tego zabrać, od czego zacząć i patrząc na niektóre zachowania aż traci się wiarę w to, że można wpłynąć na tą sytuację... Ale jednak człowiek przegrywa dopiero w momencie, gdy się poddaje. A jeśłi nie można zmienić wszystkiego, to nie trzeba tego oczekiwać, liczy sie tyle, ile zrobić możemy. Nawet, jak pomożemy tylko jednej osobie - to będzie asz jeden człowiek. A to, co możemy zdziałać, to nasz wkład, a takie wkłady razem dają silniejszy efekt...


AMO ERGO SUM / "najlepszy sposób na uniknięcie krytyki- nic nie robić i nic nie znaczyć" / "Every passing minute is another chance to turn it all around"


bez tytulu Dodano: 2006-11-29 09:32

Ci, co unikaja walki z problemem sa po prostu tchorzami. Niektorzy nauczyciele w ogole sie nie staraja, a jednak chca byc szanowani. Na taka sytuacje mozna wplynac... Skoro nawet mnie udaje sie wplywac troche na ich zachowanie, to co dopiero moze zrobic nauczyciel? Jesli nic nie zrobi - nic nie zmieni.


"Radość przeżywa się tylko wtedy, gdy sprawia się ją innym" /Karol Bath/ "Każde życie - nawet najmniej znaczące dla ludzi - ma wieczną wartość przed oczami Boga"


Dodano: 2006-11-29 20:00

Oczywiście, nie można siedzieć bezczynnie, a tym bardziej domagać się za to szacunku. Nauczyciel zawsze może coś zrobić, ale czy więcej, niż koleżanka? Nie jestem przekonana, już sam fakt, że kumpelę bardziej lubią daje jej większe możliwości, nauczyciel zazwyczaj ma większą władzę, ale żadko darzy się go prawdziwym zaufaniem i poszanowaniem. Niestety. A wina lezy po obu stronach.


AMO ERGO SUM / "najlepszy sposób na uniknięcie krytyki- nic nie robić i nic nie znaczyć" / "Every passing minute is another chance to turn it all around"


Dodano: 2006-12-01 17:13

Zgadzam sie z SAmy, ze nauczyciele soebie nie wyobrazaja co sie dzieje na przerwach. Jeszcze nie tak dawno (w czerwcu) skonczylam gimnazjum ale w mojej glowie nadal zyja wspomnienia tych dzikich przerw :D Rozbijania okien w szkole, blokowania klamek i ogolnego gn***. Jedno czego nie lubilam w mojej szkole to znecania sie nad slabszymi. Jako, ze moje gim i podstawowka mieszcza sie w jednym budynku gimnazjalisci czesto "bawili" sie z 1-3 klasistami w rozne "zabawy" ;/ jako czlonek sluzby szkolnej musielismy sie zajmowac rozgrammieniem takich grup a nauczyciele nie robili absolutnie nic .... Za to w podstawowce mielismy w klasie dziewczynke z autyzmem, ktora zaczepiali gim i sie z niej wysmiewali ;/ Mimo, ze nie bylismy zgrana klasa to w obrona Darii nas wszystkich jednoczyla...

A teraz liceum :>

Nauczyciele maja raczej gdzies co sie dzieje :> (ktos jest zdziwiony ?)
Fali raczej nie ma. Chyba, ze znecaniem nazwiemy tutaj chlopakow z klas 2 i maturalnych ktorzy wyskakuja na kazdym kroku krzyczac "kici kici" . Przynam, ze jak pierwszy raz mnie cos takiego spotkalo to bylam dosc zdziwiona



Dodano: 2006-12-01 17:32

Endra napisał(a):
Nauczyciele maja raczej gdzies co sie dzieje :> (ktos jest zdziwiony ?)


<donośne chrząknięcie starego ciała pedagogicznego>



Login

Password


Załóż konto / Odzyskaj hasło