Dodano: 2011-02-07 22:37 Zmieniono: 2011-02-07 22:38
nie chodzi o trzymanie zwierząt w domu, bo taki kot łazi Ci wszedzie, zresztą z kotem swego czasu też mieszkałam, tylko o trzymanie ptaka w klatce, trzymanie czegoś stworzonego i przystosowanego do latania w 50x50x50 cm.... dla własnej przyjemności, bo na pewno nie dla przyjemności tego ptaka.
tak szczerze: po co Ci te papugi były?
a co do mięsa to mi to wisi, chyba nie przeczytalaś dokladnie tego co napisałam.
Dodano: 2011-02-07 22:51 Zmieniono: 2011-02-07 22:55
No dobra, a co powiesz o trzymaniu rybek w akwariach i gadów w terarium, miałem kiedyś Gekona i Tarantule, według ciebie to też chyba bee... :)

Kochaj bliskich twemu sercu,tak szybko odchodzą...
Dodano: 2011-02-07 23:10 Zmieniono: 2011-02-07 23:19
widzę, że i tak grupowo mnie zakrzyczycie...
dany gatunek żyje w jakichś warunkach, temperaturze, wilgotności,roślinności, ogólnie ekosystemie i tam czuje się najlepiej, jeśli pzrewozimy je gdzieś indziej, jest w stresie, masa papug czy żółwi przywożona z innych krajów zdycha podczas transportu, nie tylko ze względu na nieodpowiedni transport, ale też ze względu na stres jaki pzrezywa, zabrali zwierzaka z gorącego piasku, z dzrewa, z pieknego błekitnego nieba oi wsadzili do kartonu. więc juz część zdechła. potem ziwerzaki te są w sklepach, gdzie nie zawsze mają zapewnioną opieką, a pzrede wszystkim już są upychane w malutkich, opgraniczonych pzrestrzeniach, do tego ludzie pukają w szyby, ładują paluchy w klatki, potem są zabierane do roznych domow, w których są bardzo często tragiczne warunki. "masz króliczku złota klatkę, bedziesz sie tam idealnie komponował, ale nie kicaj za bardzo, bo i po co. masz ładnie wyglądać, a kicac, gdy Cię wypuszczę. choć wypuszczać bede Cie coraz rzadziej."
a gady? jak bardzo mają zbliżone warunki w terrarium do tych z natury i wolności?
dlaczego tak ciężko rozmnażać zwerzęta, które nie żyją na wolności? nawet rybki? ilu hodowców doczekało się potomstwa? z czego to wynika? ze złych warunków... ze stresu, nie oszukujmy się, zwierzęta są trzymane w domach dla ludzkiej przyjemności. nie dla zwierzęcej!
sama miałam żółwia, bo dostałam i nie mogłam pzrezyć, ze mieszka w tak małym, i jeszcze szklanym terarrium.
każdy zwierzak czuje się idaelnie w swoim naturalnym środowisku i uważam, że tam powinien zostać, a nie być, dla naszej niepzremyślanej przyjemności wpakowywany do klatek, bo zwierze to nie lalka, którą możemy rzucic w kąt, gdy nam się nie będzie chciało nią opiekowąć, czy wyczyścić klatki, czy po prostu wstac o 3 w nocy, bo pies się zatruł i ma biegunkę.
a co do rybek: mam kumpla, który ma 4 wielkie akwaria i mało rybek w nich, do tego mnóstwo zakamarków z roślinności czy korzeni, żeby miały się gdzie schować, dla glonojadów skorupe kokosa, żeby mogły w odosobnieniu kopulować, skutek jest jeden: rozmnażają mu się te rybki i to dość porządnie, to chyba tyle na ten temat.
Dodano: 2011-02-07 23:26 Zmieniono: 2011-02-07 23:29
Więc zwierzaczków to ci szkoda ( papug w klatkach, na ten przykład ) ,a rybek w akwariach,to już nie :)

Kochaj bliskich twemu sercu,tak szybko odchodzą...
Dodano: 2011-02-07 23:33
| HardKill napisał(a): |
Więc zwierzaczków to ci szkoda ( papug w klatkach, na ten przykład ) ,a rybek w akwariach,to już nie, choćby nie wiem jak idealne warunki miały by te złote rybki :)
![]() |
zależy od tego jakie mają warunki, kiedys jakiś hodowca mi powiedział, że wielkość akwarium poiwnna zależeć od wielkości rybek, bo podobno po ilus tam pzrepłynięciach swojej własnej długości (ciała) zapominają że były w danym miejscu i wydaje im się, że nie są w ograniczonej przestrzeni. mają ograniczoną pamięć. zresztą napisałam, że jeśli mają rewelacyjne warunki, np. 3 neonki w wielkim akwarium, zresztą chyba wystarczy spojzreć na wielkość akwariów morskich, są z reguły gigatyczne bo i ryby w nich wielkie pływają.
jeśli skalar nie ma wąsów, bo mu inne ryby odgryzły, tzn, że nie ma w akwarium dobrych warunków, a przede wszystkim wystarczającej przesrzeni. zresztą po rybach chyba najłatwiej to rozpoznać- przede wszystkim wygląd łuski, wąsów, pzrejrzystość oka.
Dodano: 2011-02-08 00:26
Coś kręcisz Vienna :) przyczepiłaś się do papug czy kanarków twierdząc, że to patki, że mają skrzydełka i powinny latać,a nie wegetować w klatkach, a nie masz nic przeciwko trzymaniu rybek w akwarium, czy i one nie powinny pływać sobie na wolności, a nie wegetować w szklanych pułapkach...?

Kochaj bliskich twemu sercu,tak szybko odchodzą...
Dodano: 2011-02-08 00:32
hm , z tego co wiem ryba pływa w akwarium, a ptak nie lata w klatce.
i podkreślam ponownie, że najważniejsze są dobre warunki zbliżone maksymalnie do naturalnych. a ptakowi nie dasz sztucznego nieba...
Dodano: 2011-02-08 00:42 Zmieniono: 2011-02-08 01:07
Rybie jaka by ona nie była, akwarium nie zastąpisz naturalnego środowiska :)

Kochaj bliskich twemu sercu,tak szybko odchodzą...
Dodano: 2011-02-08 01:15
| HardKill napisał(a): |
Rybie jaka by ona nie była, akwarium nie zastąpisz naturalnego środowiska :)
![]() |
zgadzam się z Tobą, ani rybie, ani innemu zwierzakowi. Rozwodzenie się jakiemu stworzeniu można zapewnić lepszą, czy gorszą imitację środowiska naturalnego rzeczywiście nie ma sensu,dlatgo zakonczym te dyskusje, moim zdaniem nie powinno sie zwierzakow trzymac w domu i tyle, to tylko nasza zachcianka.
Dodano: 2011-02-08 01:24
HardKill, aleś się uczepił. Jak rybka ma dużo miejsca w wodzie i roślinek, to jej maleńki móżdżek nie odnotowuje faktu "jestem w niewoli" i rybka jest szczęśliwa. Kiedy papużka czy inny ptaszek siedzi w klatce to... no właśnie - SIEDZI, zamiast latać, kiedy zechce. Finito. Co tu jeszcze jest do zrozumienia?
A co do wegetarianizmu, weganizmu i innych tego typu zboczeń...
Lubię mięsko. Jaja, mleko itd. też. Zdarza mi się nosić skórzane obuwie i nie mam z tego powodu wyrzutów sumienia; jednak w życiu bym nie kupiła sobie futra. Pomijając fakt, że mnie na nie nie stać, jest też inna przyczyna. Skóra na buty to pozostałość (właściwie lepiej pasowałoby tu: skutek uboczny) po krowie, która została zabita dla mięsa. Z futrem jest inaczej - dla czyjegoś kaprysu zostają zabite zwierzęta i nie ma to nic wspólnego z naturalnym łańcuchem pokarmowym czy przetrwaniem (jakkolwiek dziwnie to słowo brzmi w odniesieniu do naszych czasów). Reasumując:
:)
"[...]prawdziwa droga do serca mężczyzny to sześć cali stali pomiędzy jego żebrami. Czasami cztery cale wykonają zadanie, ale żeby mieć całkowitą pewność, wolę mieć sześć. Zabawne, jak falliczne przedmioty są tym bardziej użyteczne, im są większe."
Dodano: 2011-02-08 09:06
| Vienna napisał(a): |
| widzę, że i tak grupowo mnie zakrzyczycie...
dany gatunek żyje w jakichś warunkach, temperaturze, wilgotności,roślinności, ogólnie ekosystemie i tam czuje się najlepiej, jeśli pzrewozimy je gdzieś indziej, jest w stresie, masa papug czy żółwi przywożona z innych krajów zdycha podczas transportu, nie tylko ze względu na nieodpowiedni transport, ale też ze względu na stres jaki pzrezywa, zabrali zwierzaka z gorącego piasku, z dzrewa, z pieknego błekitnego nieba oi wsadzili do kartonu. więc juz część zdechła. potem ziwerzaki te są w sklepach, gdzie nie zawsze mają zapewnioną opieką, a pzrede wszystkim już są upychane w malutkich, opgraniczonych pzrestrzeniach, do tego ludzie pukają w szyby, ładują paluchy w klatki, potem są zabierane do roznych domow, w których są bardzo często tragiczne warunki. "masz króliczku złota klatkę, bedziesz sie tam idealnie komponował, ale nie kicaj za bardzo, bo i po co. masz ładnie wyglądać, a kicac, gdy Cię wypuszczę. choć wypuszczać bede Cie coraz rzadziej." a gady? jak bardzo mają zbliżone warunki w terrarium do tych z natury i wolności? dlaczego tak ciężko rozmnażać zwerzęta, które nie żyją na wolności? nawet rybki? ilu hodowców doczekało się potomstwa? z czego to wynika? ze złych warunków... ze stresu, nie oszukujmy się, zwierzęta są trzymane w domach dla ludzkiej przyjemności. nie dla zwierzęcej! sama miałam żółwia, bo dostałam i nie mogłam pzrezyć, ze mieszka w tak małym, i jeszcze szklanym terarrium. każdy zwierzak czuje się idaelnie w swoim naturalnym środowisku i uważam, że tam powinien zostać, a nie być, dla naszej niepzremyślanej przyjemności wpakowywany do klatek, bo zwierze to nie lalka, którą możemy rzucic w kąt, gdy nam się nie będzie chciało nią opiekowąć, czy wyczyścić klatki, czy po prostu wstac o 3 w nocy, bo pies się zatruł i ma biegunkę. a co do rybek: mam kumpla, który ma 4 wielkie akwaria i mało rybek w nich, do tego mnóstwo zakamarków z roślinności czy korzeni, żeby miały się gdzie schować, dla glonojadów skorupe kokosa, żeby mogły w odosobnieniu kopulować, skutek jest jeden: rozmnażają mu się te rybki i to dość porządnie, to chyba tyle na ten temat. |
W sumie się zgadzam, klatki ze zwierzętami są bez sensu, akwarium to co innego, można je zrobićtak, żeby było zbliżone do naturalnych warunków. Posiadam kota, ale on się nalata po całym mieszkaniu, łazi po meblach aż do sufitu, a i mieszkanie małe nie jest:) Jednak nawet jeśli miałabym mniejsze mieszkanie, myśle, że i tak zdecydowałabym się na kota, coś za coś, może i jest ograniczany, ale nie wie co to głód i zimno.
Dodano: 2011-02-08 12:48
| Demonika napisał(a): |
Ja już od dwóch lat siedzę w wegetarianizmie w sumie były by trzy, ale byłam poważnie połamana. Bez ryb, mięsa i od jakiegoś czasu jajek. To i bez mleka sobie poradzę Znam się już co najlepiej zastępuje mięso. Już trochę wprawy mam. Spokojnie. :D
|
a jak często mierzysz sobie poziom hemoglobiny we krwi? U mnie na uczelni przybywa dziewczyn z jej niskim poziomem i to nie tylko u wegetarianek...w kwietniu chyba sama się na badania wybiorę...
Dodano: 2011-02-08 15:46
| Vienna napisał(a): |
| nie chodzi o trzymanie zwierząt w domu, bo taki kot łazi Ci wszedzie, zresztą z kotem swego czasu też mieszkałam, tylko o trzymanie ptaka w klatce, trzymanie czegoś stworzonego i przystosowanego do latania w 50x50x50 cm.... dla własnej przyjemności, bo na pewno nie dla przyjemności tego ptaka.
tak szczerze: po co Ci te papugi były? a co do mięsa to mi to wisi, chyba nie przeczytalaś dokladnie tego co napisałam. |
Zaczęło się wszystko od tego,że z siostrą kiedyś znalazłyśmy papużkę na podwórku,która pewnie komuś uciekła.Musiałyśmy zapewnić ptakowi jakieś warunki do życia[kupienie klatki,żarcia itd.] i wywiesiłyśmy ogłoszenia o znalezionej papudze.Czekałyśmy na znak zainteresowania znaleziskiem gdzieś do miesiąca czasu,no i później zatrzymałyśmy papugę.Żeby nie czuła się osamotniona,to dokupiliśmy ptakowi samiczkę,a klatkę zamieniliśmy na większą[wielkość gdzieś na prawie połowę blatu stołu,a gdyby postawić ją pod stołem to luz między spodu blatu a daszku klatki wynosiłby 20 cm].U mnie papugi miały dobrze-jak się udawało,to wypuszczaliśmy 3x w tygodniu ptaki po pokoju,by sobie mogły wyprostować skrzydła,latem fundowałam im 'basenik'[tzn.że wlewałam do talerzyka letnią wodę,bo za zimna też być nie może gdyż by się przeziębiły],a tak to dbałam o to,by miały co jeść,pić i czym zdzierać sobie dzioby,no i też dbać o ich pazurki.
A że z 2 miesiące temu nikt nie miał czasu na doglądanie do nich,a tym bardziej że dziecko w domu jest i prawie by jedna papuga udziobała siostrzenicę,to po co miały się męczyć?
Musiałam w końcu oddać komuś,kto by się lepiej zajmował nimi i miałby na nie czas.
Wiesz,nie jestem przeciwna trzymaniu zwierząt w domu pod warunkiem,że się im stworzy odpowiednie warunki do życia,dbałby o nie itp. Gorzej z tymi,którzy kupują je tylko i wyłącznie 'dla ozdoby pomieszczenia' i zaniedbałby je,lub znęcałby się nad nimi.
A co powiesz o psach trzymanych na łańcuchu przed domem?
Be hard and fucking heavy-ludzie nie lubią,gdy odnosisz sukces.
Dodano: 2011-02-08 17:50 Zmieniono: 2011-02-08 18:05
Więc
Po pierwsze nie chce mi się tego wszystkiego czytać.
Po drugie moje papugi mają przeogromną klatkę...
I droga Vienno gówno o tym wiesz i się tak bardzo wtrącasz.
Oczywiście, że wiem, że tam nie ma kogutów. Ale nie będę jadła jajek z założenia. Moja sprawa.
Co do papug w klatce, to tak się składa, że owe gatunki papug w POLSCE nie żyją sobie na wolności. Owszem, mogłabym je wypuścić, ale po jednym dniu znalazłabym martwe pod pobliskim drzewem. Umarły by z głodu lub zadziobane przez inne ptaki. W Polsce takie zwierzęta rodzą się w klatkach i nie znają innego życia. Nie mają kondycji, żeby latać na wolności, a w klatce sobie latają tyle ile chcą. . I mam na myśli wszystkie takie ptaki. Wiem coś o tym. Kiedyś jedna uciekła. Po za tym gdy czasami latały po domu to szybko musiały siadać na coś... A potem dużo piły.
A klatkę mam naprawdę dużą i spokojnie sobie mogą latać. Tata sam ją zrobił. Na zdjęciu masz tylko jej fragment.
Co do królika w klatce. Królika przygarnęłam, bo ktoś inny nie chciał. Królik czasem sobie kica po domu, ale on jest dosyć leniwy, więc i tak sobie pokica, pokica, a potem sam wlezie do klatki. Latem i wiosną siedzi w klatce na dworze i je trawę.
Papug nie kupiłam dla własnej przyjemności. Kupił je tata. Kilka lat temu. Po za tym nie kupowaliśmy ich w sklepach zoologicznych, ponieważ wiem, jak wygląda tam sytuacja. Kupione były od hodowców...
Więc powtarzam. W Polsce takie ptaki nie są przystosowane do 'latania w naturalnych warunkach' bo klimat Polski nie jest ich naturalnymi warunkami i one urodziły się, a raczej wykluły w Polsce.
A Ty droga Vienno lepiej nie wysnuwaj wniosków, gdy nie masz pełnego obrazu sprawy.
A co do tego, że się nie znam na diecie wegańskiej. Przykro mi, znam się. Nie masz racji.
Sławku
Vienna pewnie broni rybek, bo sama je ma. I nie chce wyjść na kogoś kto jest bezduszny, gdy oskarża kogoś innego.
Co do psów na łańcuchu. Tak, mam psa na łańcuchu, ale jest on na łańcuchu od zawsze i to mój tata go tak umiejscowił-nie ja i ja niestety nic na to nie mogę poradzić. Łańcuch ma kilku metrowy. Przykro mi trochę. Ale widziałam jak się zachowuje jak jest spuszczony z łańcucha. Obcych gryzie i jest trochę agresywny. W końcu to mieszanka huskiego z czymś.
Coś jeszcze?
Dodano: 2011-02-08 20:16
| Demonika napisał(a): |
| Przykro mi trochę. Ale widziałam jak się zachowuje jak jest spuszczony z łańcucha. Obcych gryzie i jest trochę agresywny. W końcu to mieszanka huskiego z czymś.
Coś jeszcze? |
Tak. Husky są bardzo przyjazne, a psy robią się agresywne, kiedy są cały czas na łańcuchu, więc trochę odwróciłaś ciąg przyczynowo-skutkowy. Twoje wyjaśnienie jest więc, za przeproszeniem, z dupy wzięte. :)
"[...]prawdziwa droga do serca mężczyzny to sześć cali stali pomiędzy jego żebrami. Czasami cztery cale wykonają zadanie, ale żeby mieć całkowitą pewność, wolę mieć sześć. Zabawne, jak falliczne przedmioty są tym bardziej użyteczne, im są większe."
Dodano: 2011-02-08 20:33
Pies na łańcuchu, to tak jakby człowieka za szyje przykuć do budy, nie widzę różnicy, skrzywienie na psychice mają takie zwierzęta
Dodano: 2011-02-08 20:44 Zmieniono: 2011-02-08 20:45
| CatGirl napisał(a): |
Pies na łańcuchu, to tak jakby człowieka za szyje przykuć do budy, nie widzę różnicy, skrzywienie na psychice mają takie zwierzęta![]() |
Wiem, ale to nie ja go uwiązałam tylko mój tata. Ja byłam malutka i nie wiele wtedy rozumiałam, więc jak miałam bronić psa? Taty decyzja. Trudno. Jak będę miała psa to tak nie zrobię. Choć w to wątpię. Ja wole koty. Będę miała mnóstwo kotów. O tym marzę. Psa ewentualnie będę miała jak się jakiś znajdzie bezpański.
Dodano: 2011-02-08 20:52
Pies w 99,9%nie ze swojej winy robi to ze strachu,stresu,złego wychowania
Wasz pewnie nie dosc ze jest na łańcuchu to pewnie nawet nie chodzi na spacery,nie byl socjalizowany z ludzmi-stad jego zachowanie.
Nie Ty go "umiejscowilas" ale z ojcem wypadaloby porozmawiac
Sama tez kiedys mialam psa-owczarka niemieckiego,pierwsze dwa lata spedzil w domu ale coraz czesciej kladl sie przy drzwiach piszczal,nie mogl znależć miejsca(zaznaczam ze jako ze to byl male miasteczko..lasy.łaki itd na brak spacerow nie narzekal)W kocu odkrylismy ze pies poprostu woli przebywac na zewnatrz.Dostal wiec kojec w ktorym mogl normlanie biegac(nie jakas klitke) i ocieplana bude-dodatkowo do momentu kiedy zaczynalo robic sie zimniej w nocy sypial w piwnicy mial tam swoj materacyk na stelazu zeby od podlogi nie ciagnelo a ze ogrzewalismy mieszkanie weglem w piwnicy bylo cieplutko
Z karnoscia nie bylo problemow-a do łagodnych nie należal.Kiedys jakis pijaczek probowal wejsc przez niedomknieta piwnice do domu i napotkal psa ktory nie rzucil sie i nie pogryzl go tylko nie pozwolil sie ruszyc biegajac w wokol niego warczac i szczekajac-tak byl ulozony i tak tez sie zachowal.Takze...to ze pies gryzie to wylacznie Wasza wina(pomine maly odsetek psow z problemami psychicznymi)
Co do trzymania kotow...w domu mam 2 jeden niedawno przygarniety maluch,drugi 8 letni-przywieziony z poprzedniego domu rodzinnego gdzie mial do dyspozycji podworko,aprk itd..tu niestety musi siedziec w mieszkaniu-gdyz mamy saisiadow ktorym przeszkadzaja koty bo"depcza i sikaja na trawe" wiec strach poprostu wypusic bo sa gotowi go otruc
"..Przed nikim czoła nie chylę Odrzucam te chwile I wszystkie słowa, którymi Złamali, opętali Odrzucam boga, dogmaty, świętości, herezje Odrzucam pustą poezję "
Dodano: 2011-02-08 21:05 Zmieniono: 2011-02-08 21:08
| bastet666 napisał(a): |
| Pies w 99,9%nie ze swojej winy robi to ze strachu,stresu,złego wychowania
Wasz pewnie nie dosc ze jest na łańcuchu to pewnie nawet nie chodzi na spacery,nie byl socjalizowany z ludzmi-stad jego zachowanie. Nie Ty go "umiejscowilas" ale z ojcem wypadaloby porozmawiac Sama tez kiedys mialam psa-owczarka niemieckiego,pierwsze dwa lata spedzil w domu ale coraz czesciej kladl sie przy drzwiach piszczal,nie mogl znależć miejsca(zaznaczam ze jako ze to byl male miasteczko..lasy.łaki itd na brak spacerow nie narzekal)W kocu odkrylismy ze pies poprostu woli przebywac na zewnatrz.Dostal wiec kojec w ktorym mogl normlanie biegac(nie jakas klitke) i ocieplana bude-dodatkowo do momentu kiedy zaczynalo robic sie zimniej w nocy sypial w piwnicy mial tam swoj materacyk na stelazu zeby od podlogi nie ciagnelo a ze ogrzewalismy mieszkanie weglem w piwnicy bylo cieplutko Z karnoscia nie bylo problemow-a do łagodnych nie należal.Kiedys jakis pijaczek probowal wejsc przez niedomknieta piwnice do domu i napotkal psa ktory nie rzucil sie i nie pogryzl go tylko nie pozwolil sie ruszyc biegajac w wokol niego warczac i szczekajac-tak byl ulozony i tak tez sie zachowal.Takze...to ze pies gryzie to wylacznie Wasza wina(pomine maly odsetek psow z problemami psychicznymi) Co do trzymania kotow...w domu mam 2 jeden niedawno przygarniety maluch,drugi 8 letni-przywieziony z poprzedniego domu rodzinnego gdzie mial do dyspozycji podworko,aprk itd..tu niestety musi siedziec w mieszkaniu-gdyz mamy saisiadow ktorym przeszkadzaja koty bo"depcza i sikaja na trawe" wiec strach poprostu wypusic bo sa gotowi go otruc |
Ale ja miałam wtedy kilka lat... Kilka znaczy jakieś 3. Nie rozumiałam co się dzieje. Teraz bym na to nie pozwoliła. Po za tym, jeżeli Twój miał małą klatkę, czy nawet sporą... Mój ma około 3-5 metrowy łańcuch... Biegać ma gdzie. Bude ma w stodole. I ma ciepło. Jedzenie codziennie ma. Cały gar. Nie jest mu źle. Głaszcze się go. Dla nas jest jak najbardziej przyjazny. Zna się na ludziach, bo na dobrych nie szczeka. A na złych lub takich, którzy coś mu zrobili, czyli i tak złych szczeka. Co prawda np. na siostrę cioteczną bardzo szczeka, ale to może wyczuwa jej charakter i tyle
To, że gryzie to wina nie nasza, a wujka. Dzielimy podwórko z wujkiem i on zawsze drażnił naszego Miśka :/ Nie raz go rodzice za to ochrzaniali. Ale już kiedyś jak nie widzieli on go pobił. Dlatego jest agresywny. Na wujka jestem wściekła za to. Człowiek w ogóle bez uczuć chyba... Jak Misiek widzi, że przyszedł od razu szczeka i się denerwuje.
Co do zębów. Mylisz się, poczytaj:
http://emmedew.blogspot.com/2010/06/zalety-wegetarianizmu.html
|
|
\/
proszę jak zaskakujący może być nasz organizm!
Dodano: 2011-02-08 21:15 Zmieniono: 2011-02-08 21:32
A ja bym takiego wujka nie przepuscila przez prog po tym co zrobil Waszemu psu- to tez nie swiadczy zbyt dobrze(pomine juz zachowanie wujka)
Poglaskanie to nie wszystko...trzeba go zabrac na spacer nawet na smyczy -jesli nie masz mozliwosci spuszczenia go.
Fakt jako male dziecko nie moglas nic zrobic ale teraz jestes na tyle dorosla ze warto przekonac ojca zeby zrobil mu porzadny wybieg(kojec mi sie jakos kojarzy z klitka)skoro macie na tyle miejsca zeby biegal na 3 m łancuchu kojec tez sie zmiesci a unikniecie sytuacji jak z wujkiem.
A nawet jesli ojciec nie pozwoli(pomine to milczeniem) to zabierac psa na spacery Ci chyba nie zabroni...a taki codzienny spacer spa odstresuje i bedzie szczesliwszy
A moj pies mial gdzie biegac to nie byla klitka wierz mi...poza tym codiennie byl z niej wypuszczany ,zabierany na spacery
A w kazdy weekend czy ttlko jak bylo troche wiecej czas byl zabierany na stadion pilkarski(robilismy wlam przez dziurawe ogrodzenie :) ) tam byly rozne przyrzady do agility wiec pies sie nie nudzil
A tak na marginesie coraz czesciej utwierdzam sie w fakcie ze KAZDE zwierze powinno byc starannie zaplanowane.Jesli mieszkamy z rodzicami i nie za bardzo mamy jak zwierze utrzymac lepiej sobie darowac i poczekac az samemu mozna deydowac gdzie pies/kot bedie spac,jesc itd...
Przykladem moze byc jedna znajoma ktora w wieku 16-17 lat nabrala sobie szczurow..stado uroslo do 14 sztuk a potem lament ze rodzice zmusili ja do wyjechania na wakacje ona nie ma wyboru i musi sie pozbyc szczurow,inaczej rodzice otruja albo wypuszcza...
Wiec jesli czyis rodzice "lubia"psy na lancuchu a koty zywiace sie tym co zlapia...to dzieci powinny sobie odpuscic dla dobra zwierzat
Ludziom w wieku kilkunastu lat wydaje sie ze sa dorosli itd...ale unoszenie sie egoizmem"bo ja chce kotka i juz" jest debilizmem.Wiec poki nie sa w stanie sami na siebie i zwierze zarobic-wogole nie powinni ich miec.
Przyklad...ogloszenie na jakims portalu ze dziewczna chce przygarnac swinke morska z klatka bo nie stac jej na kupno-odpisalam jej ze za co w takim razie bedzie ja leczyc jesli swinka zachoruje...
Ja na szczescie mam mame ktora nigdy nie powiedziala ze mam za duzo zwierzat bo mamy podobne poglady
"..Przed nikim czoła nie chylę Odrzucam te chwile I wszystkie słowa, którymi Złamali, opętali Odrzucam boga, dogmaty, świętości, herezje Odrzucam pustą poezję "
Dodano: 2011-02-08 22:08
Zgadzam się, trzeba to poważnie przemyśleć, zwierzak kosztuje, i to sporo. Poza tym one chorują, nie zawsze są słodkimi kuleczkami, czasem bywa, że robią obleśne rzeczy, tudzież nie pachną za ładnie:) Kot czy pies będzie z nami przynajmniej te 10-15 lat, być może w tym czasie będzie ciężko wyjechać na wakacje(ja nie mogę). Niestety większość ludzi przeżywających, że "marzą o piesku czy kotku" ma zaniki mózgu, i się im nie przetłumaczy, później wyrzucają te biedne zwierzęta do lasu...
A mój kociak siedzi i patrzy co ja tak pisze "pobawiłabyś się ze mną, a nie jakieś głupoty robisz" - to idziemy się bawić:)
Dodano: 2011-02-08 22:24
Dokladnie...zwykle ludzie mysla ze duzo moze kosztowac pies czy kto...ale np szczury tez sporo kostuja,ceny za leczenia do najmniejszych nie naleza niestety
"..Przed nikim czoła nie chylę Odrzucam te chwile I wszystkie słowa, którymi Złamali, opętali Odrzucam boga, dogmaty, świętości, herezje Odrzucam pustą poezję "
Dodano: 2011-02-08 22:30
Ja marzę o kotach, ale ja umiem się zająć takimi stworzonkami. I nie to że to mój kaprys, tylko po prostu kocham koty i chce zrobić coś w rodzaju schroniska dla nich. Ale to tylko marzenia.
Dodano: 2011-02-08 22:38
| bastet666 napisał(a): |
| Dokladnie...zwykle ludzie mysla ze duzo moze kosztowac pies czy kto...ale np szczury tez sporo kostuja,ceny za leczenia do najmniejszych nie naleza niestety |
problem w tym, że wiele osób uważa, że ze zwierzętami wcale się nie chodzi do lekarza (moja mama np)
głupie zapalenie ucha mojego kota kosztowało mnie jakieś 350 zł, mi nie żal, ale coniektórzy by pewnie przeliczyli to na bluzki czy imprezy...
Dodano: 2011-02-08 22:58
za samo USG kotki zapłaciłem 70 zł, w tym dniu wydałem na nią za wszystkie badania,ponad 400 zł, jeśli chodzi o moją niunie, zrobię dla niej wszystko :)

Kochaj bliskich twemu sercu,tak szybko odchodzą...