u psychologa Dodano: 2011-01-29 22:54
"mam lekką fobie społeczną kilka razy próbowałam się zabić", tak, to rzeczywiście nie ma się czym martwić XD
Dodano: 2011-01-29 22:59
Dodano: 2011-01-29 22:59 Zmieniono: 2011-01-30 20:28
Zaraz ja zaliczę próbę samobójczą
| gothicgirl666 napisał(a): |
| o moim myśleniu na temat religii napisze jutro |
Nieee, proszęęę
“History,Stephen said, is a nightmare from which I am trying to awake”
Dodano: 2011-01-30 13:39
Ściemniłaś że masz silne stany depresyjne i dziwisz się że koleżanki chciały Ci pomóc? Że psycholog zareagował? ciekawe czy gdyby sytuacja dotyczyła kogoś innego z Twojego otoczenia, wyglądała tak samo tylko że ta osoba zrobiłaby sobie serio krzywdę, nie napisałabyś jak to psycholog powinien zareagować... ;] Gdy chodziłęm do liceum znajomy student powiedział mi że większość problemów okresu dojrzewania pojawia się z winy dojrzewającego.. wtedy nie wierzyłem :) no ale takie przypadki jak ten blogowy dowodzą że coś w tym musi być 
Aetas dulcissima adulescentia est
Dodano: 2011-01-30 14:19
| Tristitia napisał(a): |
| Cięzko o oddech czytając ten tekst... |
Muszę się z Panią zgodzić.
"I will sing my worst southamerican song at your funeral"
Dodano: 2011-01-30 16:32 Zmieniono: 2011-01-30 20:28
| szarl napisał(a): |
| Zaraz ja zaliczę próbę samobójczą
[quote:5d749a14bc="gothicgirl666"]o moim myśleniu na temat religii napisze jutro |
Nieee, proszęęę[/quote:5d749a14bc]
Ależ - ja się nie mogę doczekać. Naprawdę z utęsknieniem czekam na to "odmienne zdanie". Może wniesie odrobinę świeżości w natłoku innych "odmiennych zdań".
Faktycznie masz wredne koleżanki i panią psycholog, skoro przejęły się tak bardzo po tym, jak pochwaliłaś się swoimi wyczynami. A tłumaczenia w stylu "nie szukajcie mi nikogo do towarzystwa na studniówkę, jestem aspołeczna, mam stany depresyjne i próby samobójcze za sobą, więc, same rozumiecie - nie potrzebuję towarzystwa na studniówkę" - pozostaje mi tylko pogratulować. I biednym dziewczynom (i babce) obrywa się teraz za to, że się przejęły. Teraz możesz się poskarżyć na blogu, jak to Ci koleżanki wbiły nóż w plecy.
Dodano: 2011-01-30 18:22
Jeśli chodzi o autorkę, infantylizm do potęgi entej wypływa z KAŻDEGO jej wpisu na forum. Też nie byłam na studniówce, ale nie zrobiłam wokół tego takiej afery i nie dorabiałam do tego jakiejś wielkiej ideologii. A interpunkcyjny i ortograficzny wygląd tekstu jest faktycznie załamujący i męczy moje niespełna już 25cioletnie krótkowzroczne oczy. Weszłam na tę notkę, do tego tematu, ponieważ myślałam, że to będą jakieś poważniejsze dyskusje na temat wizyt u psychologa albo coś. Gorzkie rozczarowanie. Zapamiętam sobie autorkę postu, by już więcej nie marnować czasu na czytanie jej infantylnych wypocin. Nie warto.
Dodano: 2011-01-30 18:23 Zmieniono: 2011-01-30 18:25
Przepraszam ale coś mi się, niestety, porozjeżdżało a nie mam już możliwości edycji mojego poprzedniego posta, więc proszę moderatora o poprawienie, jeśli to możliwe.
Dodano: 2011-01-30 19:49 Zmieniono: 2011-01-30 20:29
| gothicgirl666 napisał(a): |
| o moim myśleniu na temat religii napisze jutro |
Blady strach padł na wszystkich użytkowników Darkplanet<boisie>
Wszystko się kiedyś kończy
Dodano: 2011-01-31 02:21 Zmieniono: 2011-01-31 02:25
Pochwaliłaś się fobią społeczną... i czarnymi myślami... tak więc zareagowały... pewnie zrobiły to w trosce i nie wiń ich za to...
Widzisz mogłabyś powiedzieć tylko że jesteś Zosią samosią i nie lubisz tłumu :) wtedy nie wylądowałabyś u pani psycholog... chociaż wiele pań psycholog to miłe kobiety
Psycholog może być czasem trochę upierdliwy, ale za to mu płacą... zresztą... na studniówkę można pójść np. samemu odpadnie Ci wtedy tylko polonez... a z koleżankami/kolegami też można się później pogadać i poskakać :)
Zresztą studniówka to studniówka bal jak bal i tyle :)
Widzisz w młodości jest tak niektórzy mają stany euforii (być może to te Twoje koleżanki) radość, chłopak na studniówkę imprezy, śmiechy, chichy ciężko wtedy zrozumieć że ktoś inny może się czymkolwiek martwić...
Inni przeżywają okresy długiego smutku, albo życie nie bardzo się im układa...
Pewne jest jedno z obu tych rzeczy kiedyś się wychodzi po czym osiąga się pewną stabilizacje :) Tylko na stabilizację musisz sama sobie pozwolić samobójstwem tylko przegrywasz
Będzie lepiej :) jeśli tego zechcesz, wiem coś o tym :)
| Cytat: |
| moim myśleniu na temat religii napisze jutro bo na ten temat też mam odmienne zdanie:) |
ciekawe co z tego wyjdzie, bo widzisz ja na przykład na tym forum to jestem w mniejszości
Co masz zrobić dzisiaj zrób jutro !! ------------------------------------------------- Ps. Jako, że koleżanka z oburzeniem stwierdziła że mój światopogląd jest odrażający i rodem ze średniowiecza myślę że będę tu pasował :P
Dodano: 2011-01-31 07:55
| Vika napisał(a): |
| Jeśli chodzi o autorkę, infantylizm do potęgi entej wypływa z KAŻDEGO jej wpisu na forum. |
Przyganiał kocioł garnkowi... :)
Wierzę w Boga, Ojca Wszechmogącego ...
Dodano: 2011-01-31 10:42
Jak można iść do psychologa dlatego, że ktoś kogoś wysłał,a nie z własnej chęci? WTF?
jeśli raz wejrzysz w Ciemność, nigdy nie uwolnisz się od Jej brzemienia. /blood luna.
Dodano: 2011-01-31 11:24 Zmieniono: 2011-01-31 11:34
| Benjamin_Breeg napisał(a): |
| [quote:10b8d69bd1="Vika"]Jeśli chodzi o autorkę, infantylizm do potęgi entej wypływa z KAŻDEGO jej wpisu na forum. |
Przyganiał kocioł garnkowi... :)[/quote:10b8d69bd1]
No o co Ci chodzi...ja nie piszę, jaka to jestem mhroczna i tr00...i prawię zawsze Cię popierałam więc nie wiem, czemu zwracasz się przeciwko mnie...poza tym zna ktoś przysłowie: wedle stawu grobla? nasz forumowy staw się nieco zanieczyścił, co przełożyło się na jakość postów nawet osób dobrej woli, włącznie ze mną. Bo jak np. 1wszy post w temacie jest trochę z kosmosu, no to następne będą po prostu ludzkimi reakcjami na to, często będzie to irytacja i reakcje typu: "weź stara przestań" i to także od ludzi, którzy piszą ciekawie, bo już im ręce opadają, jak czytają bzdury. Jak wybuchnie platforma BP na oceanie, to wiadomo, że pojawi się ropa.
a rację ma wolf23 jak zwykle:)
Co do mojej studniówki, nie poszłam na nią, bo:
a. nie byłam w nastroju, bo siostra struła się lekami, próba samobójcza po prostu, jakoś potem przez dobrych parę miesięcy nie byłam w nastroju do jakiejkolwiek zabawy
b. szczerze mówiąc myślałam już o maturze, końcu liceum i dostaniu się na studia, a także o zmianie środowiska, bo miałam już dość paru osób ze szkoły.
To były główne powody. I wcale nie musiałam nikomu gadać o fobii społecznej, zwłaszcza, że akurat takowej nie mam.
Dodano: 2011-01-31 12:42
| Benjamin_Breeg napisał(a): |
| [quote:144ce519d5="Vika"]Jeśli chodzi o autorkę, infantylizm do potęgi entej wypływa z KAŻDEGO jej wpisu na forum. |
Przyganiał kocioł garnkowi... :)[/quote:144ce519d5]
Trafnie, oj, trafnie piszecie, Benjaminie :D
| Razorblade-Kiss napisał(a): |
| Jak można iść do psychologa dlatego, że ktoś kogoś wysłał,a nie z własnej chęci? WTF? |
chyba właśnie dlatego, że często mając problem, z którym psycholog może pomóc, człowiek nie zdaje sobie sprawy albo nie dopuszcza do siebie myśli, że może potrzebować pomocy.
Dodano: 2011-01-31 12:52
| Alpha-Sco napisał(a): |
| [quote:b98f141709="Benjamin_Breeg"][quote:b98f141709="Vika"]Jeśli chodzi o autorkę, infantylizm do potęgi entej wypływa z KAŻDEGO jej wpisu na forum. |
Przyganiał kocioł garnkowi... :)[/quote:b98f141709]
Trafnie, oj, trafnie piszecie, Benjaminie :D
| Razorblade-Kiss napisał(a): |
| Jak można iść do psychologa dlatego, że ktoś kogoś wysłał,a nie z własnej chęci? WTF? |
chyba właśnie dlatego, że często mając problem, z którym psycholog może pomóc, człowiek nie zdaje sobie sprawy albo nie dopuszcza do siebie myśli, że może potrzebować pomocy.[/quote:b98f141709]
Ja przynajmniej wiem, co to interpunkcja i ortografia. A i tak wiem, że nie czytacie wszystkich moich postów i tego nie wymagam. Są tematy, i jest ich ich dużo, w których wręcz trudno napisać coś odkrywczego, bo taki jest ich klimat.
A 2ga część mojego posta była dość specyficzna, dlatego, iż temat studniówki się przewinął.
Co do pomocy psychologa, zgadzam się. Jest jeszcze kwestia, żeby trafić na dobrego, który nie tylko stwierdzi, że jest problem i go fachowo nazwie, ale jeszcze faktycznie zaproponuje konkretne metody jego rozwiązania. Póki co, Autorka woli terapię zajęciową poprzez posty. Wiele osób traktuje internet jako terapię zajęciową, a przynajmniej ja to tak odbieram.
Dodano: 2011-01-31 14:47 Zmieniono: 2011-01-31 14:50
| Vika napisał(a): |
| [quote:0c2bcdfa5a="Alpha-Sco"][quote:0c2bcdfa5a="Benjamin_Breeg"][quote:0c2bcdfa5a="Vika"]Jeśli chodzi o autorkę, infantylizm do potęgi entej wypływa z KAŻDEGO jej wpisu na forum. |
Przyganiał kocioł garnkowi... :)[/quote:0c2bcdfa5a]
Trafnie, oj, trafnie piszecie, Benjaminie :D
[/quote:0c2bcdfa5a]
Ja przynajmniej wiem, co to interpunkcja i ortografia. [/quote:0c2bcdfa5a]
Oj...
Pozostaje więc tylko pozazdrościć tego niewątpliwego dowodu Twojej dojrzałości.
Zwracam honor...
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
Dodano: 2011-01-31 14:54
| Alpha-Sco napisał(a): |
| [quote:22565ca5e4="Vika"][quote:22565ca5e4="Alpha-Sco"][quote:22565ca5e4="Benjamin_Breeg"][quote:22565ca5e4="Vika"]Jeśli chodzi o autorkę, infantylizm do potęgi entej wypływa z KAŻDEGO jej wpisu na forum. |
Przyganiał kocioł garnkowi... :)[/quote:22565ca5e4]
Trafnie, oj, trafnie piszecie, Benjaminie :D
[/quote:22565ca5e4]
Ja przynajmniej wiem, co to interpunkcja i ortografia. [/quote:22565ca5e4]
Oj...
Pozostaje mi więc tylko pozazdrościć tego niewątpliwego dowodu Twojej dojrzałości.
Zwracam honor...
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
[/quote:22565ca5e4]
Nie znasz mnie ani ja Ciebie. Jak pisałam, wedle stawu grobla. Tylko Ci, co mnie znają osobiście, wiedzą coś więcej. Nie słyszałaś o osobach, które są np. wg obiegowej opinii wesołkami, a w głębi duszy są zupełnie inne? No własnie. Tylko, że tę "głębię duszy" pokazuje się osobom, które są z Tobą bliżej i masz wrażenie, że na to zasługują. Na większość jestem neutralna i obojętna. Nie wiem czasami, dlaczego czepiasz się różnych ludzi, także tych, którzy nic do Ciebie nie mają. To tylko Internet, a nie Sorbona. Ja się na Twój temat i Twojej dojrzałości, jeśli faktycznie się za dojrzałą uważasz, nie komentuję, bo Cię znam.
Dodano: 2011-01-31 16:23 Zmieniono: 2011-01-31 16:51
| Vika napisał(a): |
| [quote:639a989da2="Alpha-Sco"][quote:639a989da2="Vika"][quote:639a989da2="Alpha-Sco"][quote:639a989da2="Benjamin_Breeg"][quote:639a989da2="Vika"]Jeśli chodzi o autorkę, infantylizm do potęgi entej wypływa z KAŻDEGO jej wpisu na forum. |
Przyganiał kocioł garnkowi... :)[/quote:639a989da2]
Trafnie, oj, trafnie piszecie, Benjaminie :D
[/quote:639a989da2]
Ja przynajmniej wiem, co to interpunkcja i ortografia. [/quote:639a989da2]
Oj...
Pozostaje mi więc tylko pozazdrościć tego niewątpliwego dowodu Twojej dojrzałości.
Zwracam honor...
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
[/quote:639a989da2]
Nie znasz mnie ani ja Ciebie. Jak pisałam, wedle stawu grobla. Tylko Ci, co mnie znają osobiście, wiedzą coś więcej. Nie słyszałaś o osobach, które są np. wg obiegowej opinii wesołkami, a w głębi duszy są zupełnie inne? No własnie. Tylko, że tę "głębię duszy" pokazuje się osobom, które są z Tobą bliżej i masz wrażenie, że na to zasługują. Na większość jestem neutralna i obojętna. Nie wiem czasami, dlaczego czepiasz się różnych ludzi, także tych, którzy nic do Ciebie nie mają. To tylko Internet, a nie Sorbona. Ja się na Twój temat i Twojej dojrzałości, jeśli faktycznie się za dojrzałą uważasz, nie komentuję, bo Cię znam. [/quote:639a989da2]
Oooo... zabolało? Ale przecież sama tak chętnie wypowiadasz się na temat innych użytkowników. Poczekaj, pozwól, że przypomnę to najświeższe (jeszcze chrupkie):
| Vika napisał(a): |
| Jeśli chodzi o autorkę, infantylizm do potęgi entej wypływa z KAŻDEGO jej wpisu na forum. |
To tylko jeden z wielu przykładów. Ale cóż, może głębię duszy wspomnianej wyżej autorki znasz już wystarczająco dobrze, by ją oceniać.
Tylko jakoś tak, gdy przychodzi do Ciebie, zaczynasz nagle wykrętnie w drugą stronę tłumaczyć, że przecież internet jest dla każdego i jak możemy ocieniać Cię nie znając...
...............................................
Pytanie: na ile "nasłany" na siłę psycholog jest w stanie pomóc? Wyobrażam sobie, że to muszą być nieprzeciętnie rzadkie przypadki, gdy faktycznie "zagubiona dusza" zaczyna odnajdywać drogę. Zwykle kończy się chyba na unikaniu, jak u wspomnianej autorki wpisu w blogu.
Inną sprawą jest chyba też to, że naprawdę dobrych psychologów jest na lekarstwo.
Znam przypadek pani psycholog, która nie mogła sobie z własnym nastoletnim, rozpieszczonym synem poradzić, który groził skokiem z dachu (już na nim stał, gdy rozmawiał z mamusią), jeśli mu rodzice nie kupią czegoś-tam (nie pamiętam, o co chodziło). I jak na to patrzeć?
Dodano: 2011-01-31 19:43
| Alpha-Sco napisał(a): |
| [quote:fcee1228b4="Vika"][quote:fcee1228b4="Alpha-Sco"][quote:fcee1228b4="Vika"][quote:fcee1228b4="Alpha-Sco"][quote:fcee1228b4="Benjamin_Breeg"][quote:fcee1228b4="Vika"]Jeśli chodzi o autorkę, infantylizm do potęgi entej wypływa z KAŻDEGO jej wpisu na forum. |
Przyganiał kocioł garnkowi... :)[/quote:fcee1228b4]
Trafnie, oj, trafnie piszecie, Benjaminie :D
[/quote:fcee1228b4]
Ja przynajmniej wiem, co to interpunkcja i ortografia. [/quote:fcee1228b4]
Oj...
Pozostaje mi więc tylko pozazdrościć tego niewątpliwego dowodu Twojej dojrzałości.
Zwracam honor...
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
[/quote:fcee1228b4]
Nie znasz mnie ani ja Ciebie. Jak pisałam, wedle stawu grobla. Tylko Ci, co mnie znają osobiście, wiedzą coś więcej. Nie słyszałaś o osobach, które są np. wg obiegowej opinii wesołkami, a w głębi duszy są zupełnie inne? No własnie. Tylko, że tę "głębię duszy" pokazuje się osobom, które są z Tobą bliżej i masz wrażenie, że na to zasługują. Na większość jestem neutralna i obojętna. Nie wiem czasami, dlaczego czepiasz się różnych ludzi, także tych, którzy nic do Ciebie nie mają. To tylko Internet, a nie Sorbona. Ja się na Twój temat i Twojej dojrzałości, jeśli faktycznie się za dojrzałą uważasz, nie komentuję, bo Cię znam. [/quote:fcee1228b4]
Oooo... zabolało? Ale przecież sama tak chętnie wypowiadasz się na temat innych użytkowników. Poczekaj, pozwól, że przypomnę to najświeższe (jeszcze chrupkie):
| Vika napisał(a): |
| Jeśli chodzi o autorkę, infantylizm do potęgi entej wypływa z KAŻDEGO jej wpisu na forum. |
To tylko jeden z wielu przykładów. Ale cóż, może głębię duszy wspomnianej wyżej autorki znasz już wystarczająco dobrze, by ją oceniać.
Tylko jakoś tak, gdy przychodzi do Ciebie, zaczynasz nagle wykrętnie w drugą stronę tłumaczyć, że przecież internet jest dla każdego i jak możemy ocieniać Cię nie znając...
...............................................
Pytanie: na ile "nasłany" na siłę psycholog jest w stanie pomóc? Wyobrażam sobie, że to muszą być nieprzeciętnie rzadkie przypadki, gdy faktycznie "zagubiona dusza" zaczyna odnajdywać drogę. Zwykle kończy się chyba na unikaniu, jak u wspomnianej autorki wpisu w blogu.
Inną sprawą jest chyba też to, że naprawdę dobrych psychologów jest na lekarstwo.
Znam przypadek pani psycholog, która nie mogła sobie z własnym nastoletnim, rozpieszczonym synem poradzić, który groził skokiem z dachu (już na nim stał, gdy rozmawiał z mamusią), jeśli mu rodzice nie kupią czegoś-tam (nie pamiętam, o co chodziło). I jak na to patrzeć?[/quote:fcee1228b4]
Nie rozśmieszaj mnie, mnie to wcale nie zabolało. Tylko po prostu zastanawiam się, dlaczego Ty się tak przejmujesz. Już Ci kiedyś pisałam, że opinię innych użytkowników, zwłaszcza tych, których nie znam bliżej, mało mnie obchodzą. Widzisz, zapomniałaś. A ten cytat z bloga Tobie samej się nie podobał. O co zatem Ci chodzi? Czasem trochę czepiasz się ludzi, którzy nic tak naprawdę do Ciebie nie mają, traktujesz prawie wszystko, co piszesz na tym forum, śmiertelnie poważnie. Nie wszyscy tutaj mają takie podejście. Tak jak mówię, nic do Ciebie nie mam i nic mnie nie zabolało, bez obaw. nic też nigdy nie pisałam o swojej dojrzałości lub jej braku. Trochę więcej dystansu :)
A co psychologów i pedagogów, nieraz jest tak, że faktycznie "szewc bez butów chodzi" i nie potrafią radzić sobie nawet z własnymi dziećmi.
Dodano: 2011-01-31 20:19
A no właśnie, często tak jest, że psycholog pomoże innym bardziej, niż nie tylko swojemu dziecku, ale i sobie.
Zaraz, zaraz, ... miałam coś jeszcze napisać, ale nie pamiętam, co to za wpis był...
Dodano: 2011-01-31 21:26 Zmieniono: 2011-01-31 21:29
Nie wydaje się nietrafionym stwierdzenie, że sporo psychologów czy psychoterapeutów zostało nimi, aby poradzić sobie z własnymi aberracjami, albo żeby wykryć, nazwać to, co rozpoznają w swoim konstrukcie psychicznym za "niekomfortowe" i aby móc to obłaskawić mówiąc o tym posługując się akademicka nomenklaturą.
Natomiast ujmowanie problemów pacjentów w akademickich terminach często w oczach pacjentów demonizuje ich kondycję - oto uzyskują techniczną, "lekarską" diagnozę, która teraz staje się wiążąca - ale czy faktycznie sprzyja leczeniu? Nie wszystkie stany należy leczyć farmaceutykami, a pacjent przywiązany do "lekarskiej diagnozy" może widzieć rozwiązanie swoich kłopotów dopiero w farmaceutykach, sama werbalna komunikacja z psychologiem/psychoterapeutą staje się niewydolna, czy to z powodu zafiksowania pacjenta czy niekompetencji "lekarza", który może raczej zaogniać problem, niż wieść ku jego zniweczeniu.
Wielu ludzi jest w stanie, bez farmaceutyków, robić jakiś progres w swoich dolegliwościach psychologicznych, ponieważ traktują psychologa, jako powiernika myśli, jako kogoś, kto wysłucha wszystkiego. Psycholog posiada wówczas status "przyjaciela - kokoty": płaci mu się za wysłuchiwanie żalów i nie reagowanie znużeniem, czy zniechęceniem.
Psycholog szkolny to instytucja, która może pomagać w wykrywaniu patologicznych uwikłań poszczególnych uczniów, ale ostateczną instancją zawsze okazują się rodzice. Można by śmiało zrezygnować z psychologa szkolnego na rzecz rzetelnego wykształcenia w nauczycielach wrażliwości i umiejętności życzliwego zgłaszania się do rodziców, bez odwoływania się do instancji "psychologa". Niewykluczone, że gdyby koleżanki autorki wpisu miały się zwrócić do rzetelnego nauczyciela, cała sytuacja nie miałaby "klinicznego" wydźwięku, ograniczałoby to ewentualny ostracyzm, etc.
Ja psychologom nie ufam. Wielu z nich najwięcej dobrego uczynią swojemu pacjentowi, jeżeli nie pogorszą jego stanu.
Autorce wpisu życzę DUŻO szczęścia na maturze.
Co cię nie zabije, to cię wkurwi
Dodano: 2011-01-31 21:39
| Durante napisał(a): |
| Nie wydaje się nietrafionym stwierdzenie, że sporo psychologów czy psychoterapeutów zostało nimi, aby poradzić sobie z własnymi aberracjami, albo żeby wykryć, nazwać to, co rozpoznają w swoim konstrukcie psychicznym za "niekomfortowe" i aby móc to obłaskawić mówiąc o tym posługując się akademicka nomenklaturą.
Natomiast ujmowanie problemów pacjentów w akademickich terminach często w oczach pacjentów demonizuje ich kondycję - oto uzyskują techniczną, "lekarską" diagnozę, która teraz staje się wiążąca - ale czy faktycznie sprzyja leczeniu? Nie wszystkie stany należy leczyć farmaceutykami, a pacjent przywiązany do "lekarskiej diagnozy" może widzieć rozwiązanie swoich kłopotów dopiero w farmaceutykach, sama werbalna komunikacja z psychologiem/psychoterapeutą staje się niewydolna, czy to z powodu zafiksowania pacjenta czy niekompetencji "lekarza", który może raczej zaogniać problem, niż wieść ku jego zniweczeniu. Wielu ludzi jest w stanie, bez farmaceutyków, robić jakiś progres w swoich dolegliwościach psychologicznych, ponieważ traktują psychologa, jako powiernika myśli, jako kogoś, kto wysłucha wszystkiego. Psycholog posiada wówczas status "przyjaciela - kokoty": płaci mu się za wysłuchiwanie żalów i nie reagowanie znużeniem, czy zniechęceniem. Psycholog szkolny to instytucja, która może pomagać w wykrywaniu patologicznych uwikłań poszczególnych uczniów, ale ostateczną instancją zawsze okazują się rodzice. Można by śmiało zrezygnować z psychologa szkolnego na rzecz rzetelnego wykształcenia w nauczycielach wrażliwości i umiejętności życzliwego zgłaszania się do rodziców, bez odwoływania się do instancji "psychologa". Niewykluczone, że gdyby koleżanki autorki wpisu miały się zwrócić do rzetelnego nauczyciela, cała sytuacja nie miałaby "klinicznego" wydźwięku, ograniczałoby to ewentualny ostracyzm, etc. Ja psychologom nie ufam. Wielu z nich najwięcej dobrego uczynią swojemu pacjentowi, jeżeli nie pogorszą jego stanu. Autorce wpisu życzę DUŻO szczęścia na maturze. |
Czemu nie ufasz psychologom? Miałeś z nimi do czynienia?
Czym się różni psycholog od terapeuty? Bo jest lekka różnica, ja o tym wiem, a czy Ty?
Czemu piszesz, że psycholog przepisuje farmaceutyki? Leki przepisuje psychiatra.
Z psychologa trzeba umieć korzystać, a psycholog to często także człowiek - nie zawsze uda mu się pomóc.
Jest także dużo psychologow, którzy zostali nimi, bo mają problemy ze sobą, albo zostali nimi, bo to 'fajnie być psychologiem', a empatii i chęci niesienia pomocy w nich mało.
Dodano: 2011-02-02 20:02
Podsumowując, zależy, na kogo się trafi.
Violante ma rację, leki przepisuje psychiatra, a nie psycholog. Psycholog jest głównie od wysłuchiwania, diagnozowania problemu i doradzania (choć to ostatnie nieraz najgorzej wychodzi). Durante, nie licz na to, że pozbędziesz się psychologów i pedagogów ze szkoły, choć część z nich, zwłaszcza pedagogów, jest faktycznie strasznie pierdołowata. Z nauczycielami różnie też bywa. Studiuję kierunek filologiczny i podczas studiów licencjackich zdobywałam uprawnienia pedagogiczne do nauczania j. angielskiego oraz WOSu. Część studentów na tych studiach, która zdobyla takie uprawnienia, w ogóle nie lubiła dzieci i robiła to wszystko bez przekonania, ot tak i małe jest prawdopodobieństwo, że empatia i jakieś większe umiejętności interpersonalne wykształcą się im same lub je się im wpoi kiedykolwiek, bo są zbyt oporni.
Dodano: 2011-02-25 18:21
Kiedyś miałam przyjemność "zaliczyć" kilka sesji u pani psycholog. Wysłał mnie na nie mój ówczesny chłopak, który stwierdził, że mam problemy emocjonalne i stany depresyjne i muszę się leczyć.
Po kilku rozmowach z miłą panią psycholog pani psychologi stwierdziła: Myślę, że pani problemy mają związek z tym, że w dzieciństwie straciła pani ojca...
Na co ja popatrzyłam na panią oczami jak złotówki ze zdziwienia: Ale proszę pani, mój tato żyje i ma się dobrze!
No cóż, pani osłupiała i zaczęła się jąkać, a ja więcej do niej nie poszłam. A potem rozstałam się ze swoim ówczesnym chłopakiem i w cudowny sposób wszystkie "problemy emocjonalne i stany depresyjne" mi przeszły :)
Okazało się, że trzeba było leczyć PRZYCZYNĘ, a nie SKUTEK :)
Ale, żeby nie było, że narzekam na psychologów: mam z kolei bliską przyjaciółkę, która w czasach licealnych miała bardzo poważne problemy z narkotykami. Wyszła z tego: dziś ma dom, rodzinę, świetną pracę i jest szczęśliwa. I zawdzięcza to świetnemu psychologowi, do którego trafiła i który ją wyciągnął.
Wniosek - z psychologami jest jak w każdym innym zawodzie: są naprawdę świetni specjaliści a są i tacy, co chyba faktycznie poszli na studia własne problemy leczyć :D