Przeciętność... Dodano: 2010-10-30 00:01
Fakt, ten stan może być dołujący. Zawsze wtedy lepiej spojrzeć na kogoś, kto ma w życiu gorzej.
Człowiek to dziwna istota, którą podnosi na duchu nieszczęście bliźniego.
Udowodnione naukowo.
Dodano: 2010-10-30 08:35
Czasami też się zastanawiam, czy lepiej być we wszystkim ogarniętym, w miarę dobrym, czy w jakiejś wyspecjalizowanej tylko dziedzinie. A co jeśli nawet się czuje dobra ale w rzeczach, które kompletnie nie mają znaczenia? Bo na co mi, kurna, fakt, że pamiętam niemal wszystkie ważniejsze kody pocztowe? No na *ój.
Jak to się mówi obecnie wśród młodzieży - pierdl szysko, zostań tap madl 
"Make Foch Not War" "Nic nie może się zmarnować"
Dodano: 2010-10-30 16:48
Przeciętnością bym nazwał niewybijanie się z tłumu
a samo zaistnienie na tym forum oznacza, że jest się innym niż tłum (nawet użytkowników DP którzy rzadko się na forum wypowiadają)
A co do przemyśleń... to zależy od własnych idei życiowych. Jeśli chcesz mieć spokój i stateczność wystarczy poziom "dobry". Jeśli czujesz bardzo silną potrzebe osiągnięć - staraj się być najlepsza. Tylko kilku osobą jest dane być najlepszymi i to tylko przez krótki czas
. Rekordy są pobijane, sztuka zmienia ocenę (raz podoba się to raz tamto i rzeźby lądują na śmietnisku), osiągnięcia odchodzą w zapomnienie. Na Marsie i tak nie wyląduje się jako pierwszy. Dlatego warto postawić sobie cel: szeroki horyzont, możliwość wypowiedzenia się w jak największej ilości kwestii oraz dążenie w tym co robisz do jak najwyższego pułapu. Samo dążenie jest zabawą a nie osiągnięcie
My hatred burns through the cavernous deeps
Dodano: 2010-10-30 17:40
Znam ten stan,kiedy się chce coś osiągnąć wyłącznie dla samej siebie,udowodnić sobie że jest się kimś wartościowym,a tu dupa zimna...
I rodzice się mnie dziwią czemu nie podejmuję większych wyzwań,czemu wcześniej odpuszczam,a zawsze kwituję:'siostra jest lepsza ode mnie,a ja gorsza od niej'.No fakt faktem,zaczęłam W Miarę ładne broszki i bransoletki szyć,ale w życiu za przeproszeniem na ch*j mi to potrzebne? Ani z tego interesu się nie ukręci ani nic,tylko dla samej siebie-żeby mieć coś własnego,niekupywanego.
Be hard and fucking heavy-ludzie nie lubią,gdy odnosisz sukces.
Dodano: 2010-10-30 18:52
Też to znam...
patrzysz dookoła, tu ktoś świetnie śpiewa, tam ktoś świetnie gra na gitarze, jeszcze inny ma najwyższą średnią na studiach... I zastanawiasz się, dlaczego wszyscy mają jakiś talent, tylko nie Ty...
"Music is my power, Music is my life"
Dodano: 2010-10-30 19:19
Nie szukam rywalizacji, nie szukam też jałowych komplementów w stylu " nie jesteś taka beznadziejna jak ci się wydaje". Szukam sobie po prostu zajęcia, sposobu na zabicie czasu, hobby, coś co będzie mnie stuprocentowo satysfakcjonować. Mnie. Zdanie innych ludzi nie ma znaczenia. Jak to ktoś wcześniej stwierdził, że jednym się coś podoba, dla innych to ścierwo. Nie chcę, żeby wszystko co robię było średnie...przeciętne...zbędne. Chciałabym być zadowolona ze swojej pracy, ze swoich tworów, z tego co robię. Jak na razie bezskutecznie szukam...szukam i znaleźć nie mogę.
Faktycznie na cholerę mi to, że umiem robić biżuterię skoro mi się nie podoba. Na co mi fakt, że umiem gotować, skoro zazwyczaj zjadam kanapkę, kiedy jestem głodna. Wszystko jest na opak.
Dodano: 2010-10-30 21:13 Zmieniono: 2010-10-30 21:15
W przypadku hobby w stylu sztuka czy gotowanie proponuje znaleźć obiekt którego to będzie interesować (głodnego studenta z akademika?). W taki sposób Ty zainteresowana obiektem będziesz się realizować w zaspokajaniu jego, jakkolwiek by to brzmiało.
Hm a może firedance? Albo jakiś sport?
My hatred burns through the cavernous deeps
Dodano: 2010-10-31 10:16
Od wczoraj chciałem coś napisać w tym temacie, ale się zastanawiałem jak to zrobić, żeby nie zdołować, tylko wlać trochę sił twórczych i optymizmu (co łatwe nie jest, bo jestem pesymistą z natury).
Mnie akurat od dziecka wmawia się nieprzeciętność w różnych kierunkach, tylko że mam wrażenie, że w celach wykorzystania do czegoś, co oczywiście blokuje samą chęć tworzenia.
Nie będę się rozpisywał jakie sam mam pomysły. Część z nich może nawet się kiedyś gdzieś pojawi w praktyce i będę miał satysfakcję, że też na to wpadłem kiedyś (zamiast się wku***ać, że ktoś mi coś ukradł) - nie muszę na tym zarabiać, ważne, żeby było zrobione z sensem, logiką i czemuś (najlepiej dobremu) służyło.
Może skorzystasz, a może nie, ale załóż sobie np. stronkę internetową, nawet coś w stylu bloga, ale nie rozpisuj się tam, że nic Ci nie wychodzi, tylko pisz co Ci wychodzi (ponarzekać dla równowagi możesz sobie tu, hehe). Opisz sobie dokładnie jak robisz ten obiad i dlaczego akurat tak, udoskonalaj recepturę (pewnie będzie wychodziło coraz lepiej i taniej), w końcu dojdziesz do praktycznych wniosków i może przynajmniej będziesz miała satysfakcję, że ktoś Ci doda jakiś pozytywny komentarz po spróbowaniu przepisu.
Może nie potrzebnie ładujesz się w sztukę dla sztuki. Bez obrazy, ale chyba jesteś już za stara na modelinę, co?
. A może sztuka użytkowa?
Siedzę sobie przed kompem, przez otwarte drzwi widzę wiklinowy kosz (niewykorzystywany relikt przeszłości), patrzę na futrynę drzwi i stwierdzam, że wyglądałaby lepiej drewniana niż metalowa i może z jakimś wiklinowym wzorem, półka z książkami też mogłaby być drewniano-wiklinowa. To samo z lampami, doniczkami. Gdybym był kobietą, to może sam bym się za to wziął, hehe. Opracowanie własnych wzorów tak, żeby wszystko można było ładnie demontować i umyć w zwykłej wannie raz na jakiś czas (dobór środków do konserwacji, itp.), robić zdjęcia i pokazywać "proces twórczy". Ludzie zaczynają mieć dość plastiku. Wiele fajnych rzeczy zaczyna się nawet od głupich pomysłów, spontanów itp.
od czasu do czasu warto wrócić do źródła
Dodano: 2010-10-31 16:07 Zmieniono: 2010-10-31 16:16
Każdy jest w czymś dobry... tylko moze o tym jeszcze nie wie...jest cos takiego jak "ukryty talent"...trzeba spróbowac wielu rzeczy...
A czy trzeba tworzyc cos kto bedzie miał z tego korzysc???np. Pieniądze???Nie! Zamknąc się! zostawic to dla siebie...
to że gra dobrze na gitarze czy skonczył studia, znaczy że jest lepszy???gówno prawda...jeden jest dobry w tym, drugi w czym innym...
Jestem inny bo myślę,wierzę w siebie i słucham siebie, inni ludzię nie myślą i wolą słuchac innych
Dodano: 2010-10-31 16:39
jak uważasz...
biorąc pod uwagę Twoje słowa... ja osobiście chciałabym znaleźć coś w czym jestem dobra.
"Music is my power, Music is my life"
Tytanic Dodano: 2010-11-01 17:41
Najłatwiej przyspieszyć...
a Jack of all trades is master of none
Dodano: 2010-11-01 20:48
Biorąc pod uwagę fakt, że ludzie mają tendencję do pomniejszania własnych zasług, odpuściłabym sobie na twoim miejscu samoocenę i spróbowałabym dyskretnie podpytać osoby z otoczenia, co myślą na temat twoich osiągnięć i umiejętności. Mogę się założyć, że co najmniej kilka osób będzie ci zazdrościło jakiegoś talentu, który ty sama uważasz za nic nie znaczący i będzie im się podobało coś, na co pewnie nie zwracasz uwagi.
pornografia: http://staryzgred1979.blox.pl/html pornografia w star treku: http://ksiazkimojegodziecinstwa.blox.pl/html
Dodano: 2010-11-02 00:58
Poczucie przeciętności bierze się nie tyle stąd, że ktoś już coś podobnego wymyślił/zrobił ile także stąd, że lubimy siebie stale z kimś porównywać. Nie zastanawia was np. dlaczego wiele ludzi przed wyjściem do kościoła stroi się w piórka? Przecież to nie bal sylwestrowy.
Ja na ten przykład gram na gitarze. Gram już na niej 10-11 lat? Na YouTube jest od zaj**ania (za przeproszeniem) filmików z kolesiami, którzy odstawiają n gitarach różne sztuczki. Po co? Dla mnie jest to jedna wielka masturbacja ego i nie potrzebuję popisywać się przed całym światem. Gram tak jak nauczyłem się grać do tej pory i to mi dostarcza satysfakcji. Nie porównuje się do nikogo bo to niczego nie dość, że nie załatwia to nie ułatwia. Wręcz dołuje! Gram sam dla samego siebie i mam w tym swoja prywatną przyjemność. Ktoś usłyszy, uzna że dobre lub złe i tyle. Czyjś osąd jest dla niej/niego samej/ego bo wynika on z czyjegoś poczucia gustu.
Jesteś przeciętna? Zastanów się czy tak samo myśli kelnerka w drogiej restauracji, mechanik w serwisie, kasjerka w tesco itp. itd. Chcesz być przeciętna? To porównuj się dalej.
Rób to co należy do Ciebie i rób to najlepiej jak potrafisz. Nikogo nie obchodzi to, że ktoś już coś takiego zrobił tylko patrzy się na to jak TY to zrobiłaś.
"God made me a cannibal to fix problems like you."
Dodano: 2010-11-02 19:38
Ale właśnie w tym jest problem: już opisywałam w poście wcześniej, że nie interesuje mnie zdanie osoby, która patrzy na mnie z boku...ja chcę coś zrobić dla siebie, a nie dlatego, żeby mnie ktoś pochwalił.
Widzisz...któreś z Was gra na gitarze, jeszcze inny ma ochotę zrobić sobie jakieś pierdołki z wikliny, ktoś jeszcze inny wspomniał no ulepszaniu przepisów kulinarnych.I WAS to satysfakcjonuje. A mnie nie satysfakcjonuje nic z tego, za co się zabieram.
Dla przykładu: zaczęłam pisać książkę, napisałam ok 40 stron, dałam komuś do przeczytania i stwierdził, że materiał jest zajebiaszczy, powinnam pisać dalej. I co? I blok mentalny. Nic nie dopiszę, bo mi się pomysł skończył, poblokowałam się i kolejny mój pomysł nie został skończony i pewnie nigdy skończony nie będzie.
Słomiany zapał. Zabieram się za coś, a później pustka we łbie, albo porzucam to, za co się zabrałam, bo przestaje mnie to cieszyć i stwierdzam nagle, że to, co robię jest głupie i niepotrzebne.
I nie ma na to lekarstwa.
To chyba jest wpisane w moją naturę...
Dodano: 2010-11-02 20:39
| shamankha napisał(a): |
| (...) Dla przykładu: zaczęłam pisać książkę, napisałam ok 40 stron, dałam komuś do przeczytania i stwierdził, że materiał jest zajebiaszczy, powinnam pisać dalej. I co? I blok mentalny. Nic nie dopiszę, bo mi się pomysł skończył, poblokowałam się i kolejny mój pomysł nie został skończony i pewnie nigdy skończony nie będzie. |
Więc jej nie dokańczaj. Przerób obecne jej zakończenie (o ile dasz radę) w taki sposób by odnosiło sie wrażenie, że nie ma dalszego ciągu albo nastąpi on za x lat :) Nie potrzebnie od razu się zniechęcasz. Schowaj ten materiał do szuflady, przeczekaj. Może pewnego dnia po przeczytaniu go ponownie znajdziesz pomysł? Co nie dziś, może jutro...
| shamankha napisał(a): |
| Słomiany zapał. Zabieram się za coś, a później pustka we łbie, albo porzucam to, za co się zabrałam, bo przestaje mnie to cieszyć i stwierdzam nagle, że to, co robię jest głupie i niepotrzebne.
I nie ma na to lekarstwa. To chyba jest wpisane w moją naturę... |
Nie raz bywało tak, że siedziałem nad jakimś utworem i gdy w pewnym momencie przekombinowałem przestałem rozumieć co chciałem i rzucałem go w diabli. I albo do niego wracałem po x czasie ale przepadał na dobre.
Albo miałem zamiar poczytać coś ambitnego i kończyło sie na zamiarze albo po kilku zdaniach. Telewizor już dawno schowałem do szafy, a na kompie nie mam miejsca na filmy.
Nie zniechęcaj się. Czasem się człowiek wkurwi, sfrustruje, zdemotywuje, brakuje pomysłów, inspiracji, nie chce mu się niczego i nic nie jest fajne. A później napada go coś i płodzi różne dziwne sztuki jak nienormalny.
"God made me a cannibal to fix problems like you."
Dodano: 2010-11-02 22:12
Yngwie: "Gdybym był kobietą..."
A co to za jakiś stereotyp, że wikliniarstwo to zajęcie dla kobiet?
Rozumiem, że szydełkowanie mogłoby Cię zawstydzić, ale klecenie czegoś z drewna?
Ręce opadają.
Ale generalnie, łatwo jest sobie wyobrazić, że gdybyśmy byli kimś innym, to byśmy zrobili to i tamto.
Gdybać można, tylko po co? Lepiej się za coś zabrać 
Dodano: 2010-11-02 22:35
Koledze zapewne chodziło o to, iż gdyby był kobietą, to wziąłby się za urządzenie pokoju w pewnym stylu. Gdyby był kobietą, to może by mu się chciało myśleć nad wzornictwem, które w jego mniemaniu byłoby estetyczniejsze, niż gdyby zrobiłby to jako mężczyzna.
Dodano: 2010-11-02 22:58
| Gabriela napisał(a): |
| Koledze zapewne chodziło o to, iż gdyby był kobietą, to wziąłby się za urządzenie pokoju w pewnym stylu. Gdyby był kobietą, to może by mu się chciało myśleć nad wzornictwem, które w jego mniemaniu byłoby estetyczniejsze, niż gdyby zrobiłby to jako mężczyzna. |
Cudnie.
Ale nadal nie rozumiem
Gdyby był kobietą, to by se pokój pomalował na różowo.
Albo i nie, bo mógłby nie lubić tego koloru, tak jak np nie lubi teraz, będąc facetem.
Totalny bezsens <lol>
Płeć ma coś do "chcenia"?
Dodano: 2010-11-02 23:07
Gdyby Bóg był kobietą, nie spier*****by tylu spraw na ziemi.
Dziękuje.
"God made me a cannibal to fix problems like you."
Dodano: 2010-11-02 23:44
Z tym wikliniarstwem tak mi się spontanicznie skojarzyło, bo spojrzałem na koszyk.
Z kolei teraz spojrzałem na dwie płytki montażowe procesora sygnałowego DSP TMS320F280. Od roku się za to nie brałem, potrzeba doprojektować hardware do wyświetlacza LCD na SPI, producenci oczywiście stosują różne oznaczenia, więc jest problem, no i samo SPI to może nie być dobre rozwiązanie, bo ma małą przepustowość, względem możliwości procesora.
Dodatkowo warto byłoby dopracować połączenie z terminalem RS232 lub jego emulatorem USB oraz zaimplementować możliwość komunikacji po IP, bluetooth można sobie darować, przy czym już na początku są problemy z doborem trafa.
Flash w sumie można też po SPI, ale pozostaje jeszcze problem kodowania transmisji z użyciem magistrali eCAN. Otóż współczesne kody są łatwo łamane przez hakerów, dzięki czemu niedługo pewnie będą mogli zdalnie wyłączać elektronicznie sterowane hamulce w samochodach przyszłości podczas jazdy.
Ale w sumie, wikliniarstwo też dobra rzecz.
od czasu do czasu warto wrócić do źródła
Dodano: 2010-11-03 17:57
Cóż mona tu napisać... chcesz być najlepsza/y to się staraj i licz na talent tylko tyle możesz zrobić.
Dodano: 2010-11-03 18:41
| Yngwie napisał(a): |
| Z tym wikliniarstwem tak mi się spontanicznie skojarzyło, bo spojrzałem na koszyk.
Z kolei teraz spojrzałem na dwie płytki montażowe procesora sygnałowego DSP TMS320F280. Od roku się za to nie brałem, potrzeba doprojektować hardware do wyświetlacza LCD na SPI, producenci oczywiście stosują różne oznaczenia, więc jest problem, no i samo SPI to może nie być dobre rozwiązanie, bo ma małą przepustowość, względem możliwości procesora. Dodatkowo warto byłoby dopracować połączenie z terminalem RS232 lub jego emulatorem USB oraz zaimplementować możliwość komunikacji po IP, bluetooth można sobie darować, przy czym już na początku są problemy z doborem trafa. Flash w sumie można też po SPI, ale pozostaje jeszcze problem kodowania transmisji z użyciem magistrali eCAN. Otóż współczesne kody są łatwo łamane przez hakerów, dzięki czemu niedługo pewnie będą mogli zdalnie wyłączać elektronicznie sterowane hamulce w samochodach przyszłości podczas jazdy. |
Yngwie...czy Ty się kiedyś zastanawiałeś nad wpływem transmisji danych przez bluetooth na rozmnażanie u muszek owocówek? <lol>
A tak troszkę abstrahując od tematu, usłyszałam dzisiaj tekst, który mnie zabił:
"a co ma piernik do wiatraka?..." yyyy...- tyle samo liter...i tutaj zapadła taka niezręczna cisza :D hehehe, naprawdę sie przy tym uśmiałam.
Dodano: 2010-11-03 19:32 Zmieniono: 2010-11-03 19:38
| shamankha napisał(a): |
|
Yngwie...czy Ty się kiedyś zastanawiałeś nad wpływem transmisji danych przez bluetooth na rozmnażanie u muszek owocówek? <lol> |
Nie.
| shamankha napisał(a): |
|
A tak troszkę abstrahując od tematu, usłyszałam dzisiaj tekst, który mnie zabił: "a co ma piernik do wiatraka?..." yyyy...- tyle samo liter...i tutaj zapadła taka niezręczna cisza :D hehehe, naprawdę sie przy tym uśmiałam. |
Niektórzy twierdzą, że to, co je łączy to mąka. A wracając do tematu: Mój poprzedni post to to samo co Twój o książce tylko innymi słowy :). Da się żyć bez wydania własnej książki i można jeździć samochodem bez pełnej diagnostyki wyrzuconej na ekran. Milion Chińczyków zrobiłoby to lepiej ode mnie.
No i offtopowo to była taka zaczepka względem Sphinxii, że kobiety chyba się trochę za bardzo pchają w to "równouprawnienie", może się pobawię kiedyś wikliną czy drewnem, ale na liście moich zainteresowań jest to po prostu nieco dalej :), nie polecam Sphinxii grzebania w mechanice i elektronice dla dobra mechaniki i elektroniki :). Ja się nie będę brał za szydełkowanie, bo nie chcę besztać tej zasłużonej sztuki
.
od czasu do czasu warto wrócić do źródła
Dodano: 2010-11-03 22:21
Akurat poprzez szydełkowanie mógłbyś coś dobrego światu dać - spójrzmy chociaż na przykład kobitek z Koniakowa, które koronki wyprowadziły na salony. Kto wie, może twoje wyroby z włóczki stałyby się popularniejsze niż np. lateksowe wdzianka? (ale szczerze powiem, zlotu uczestników DP odzianych we włóczkowe szatki sobie nie wyobrażam :D )
pornografia: http://staryzgred1979.blox.pl/html pornografia w star treku: http://ksiazkimojegodziecinstwa.blox.pl/html
Dodano: 2010-11-03 22:29
| Stary_Zgred napisał(a): |
| Akurat poprzez szydełkowanie mógłbyś coś dobrego światu dać - spójrzmy chociaż na przykład kobitek z Koniakowa, które koronki wyprowadziły na salony. Kto wie, może twoje wyroby z włóczki stałyby się popularniejsze niż np. lateksowe wdzianka? (ale szczerze powiem, zlotu uczestników DP odzianych we włóczkowe szatki sobie nie wyobrażam :D ) |
No nie wiem, z szydełkowaniem naprawdę u mnie kiepsko, w podstawówce mieliśmy nawet z tego zajęcia, robienie na drutach wychodziło trochę lepiej, ale pora spojrzeć prawdzie w oczy i stwierdzić, że to jednak nie to :/.
od czasu do czasu warto wrócić do źródła