dowód na brak solidarności jajników hhehhe:p. Strona: 1

dowód na brak solidarności jajników hhehhe:p Dodano: 2010-09-13 15:38

No to wiadomo od dawna, choć jak widać nie wszystkim
Z własnych obserwacji muszę także przyznać, że to zjawisko o którym piszesz staje się coraz bardziej powszechne.
Braku solidarności? To też. Kobiety zaczynają się wspierać tak naprawdę dopiero wtedy, kiedy połączy je jakaś tragedia.

Druga rzecz to kwestia tycia. Nie mam pojęcia z czego to wynika, ale sporo lasek tak ma, że kiedy wyglądają rewelacyjnie, jak na złość sobie, przybierają w pewnym momencie na wadze.
Powiedzmy szczerze, że jednym to wychodzi na lepsze,choć to niewielki procent, a inne zwyczajnie szpeci i odbiera cały urok.
I dlaczego tak się dzieje? - oto zagadka.
Kwestia lenistwa, czy nagle okazuje się każda ma zaburzenia hormonalne? A może powód jest inny?
Ja osobiście na własnym przykładzie potwierdzam, że małżeństwo tuczy. Tak, to prawda, ale nie wszystkie szanowne panie przecież są mężatkami.
Dodam też, że to działa na drugą stronę także, tzn mężowie też tyją. Jest to wynik w dużej mierze "porządnych obiadków" niestety, kiedy to jada się już regularnie i chce się "dobrze zjeść". Poza tym stabilizacja zabija trochę czujność w kwestii pilnowania stałej wagi

Ale wróćmy do singli i osób nie będących w małżeństwie. Jakie Wy macie usprawiedliwienia na tą zbrodnię, jaką jest hodowla zbędnych "wałeczków" tłuszczyku? :-)



Dodano: 2010-09-13 16:20

brak silnej woli
brak silnej woli
brak silnej woli
brak silnej woli
brak silnej woli
brak silnej woli
brak silnej woli
brak silnej woli




różowe tabletki

.
.
.
.
i znowu brak silnej woli

mi nawet kupienie wagi nie pomogło :/


"Make Foch Not War" "Nic nie może się zmarnować"


Dodano: 2010-09-13 17:04

Nie mogę mówić za kobiety dlaczego tyją. Ale moja ukochana żona twierdzi że po prostu lubi jeść. Z drugiej strony to chyba przemiana materii. Jedne wcinają co się da i ile się da i po nich nie widać, a inne tyją. Co do małżeństwa, w 2006 roku ważyłem 64 kg. Jadłem na kolacje i śniadanie po 4 kanapki i popijałem gorącym kubkiem. A jak zacząłem się już stołować u żony to z 4 kanapek zrobiło się 8. Tyleż mi robiła:) a i jakie pyszne. I teraz ważę sobie 80 kg:) i ciężko mi wchodzić na andresole.



dowód na brak solidarności jajników hhehhe:p Dodano: 2010-09-13 17:07

sphinxia napisał(a):

Ale wróćmy do singli i osób nie będących w małżeństwie. Jakie Wy macie usprawiedliwienia na tą zbrodnię, jaką jest hodowla zbędnych "wałeczków" tłuszczyku? :-)

Zbyt wiele godzin spędzonych w pracy i stres


Suffer the pain of discipline or suffer the pain of regret!


dowód na brak solidarności jajników hhehhe:p Dodano: 2010-09-13 19:03

sphinxia napisał(a):
No to wiadomo od dawna, choć jak widać nie wszystkim
Z własnych obserwacji muszę także przyznać, że to zjawisko o którym piszesz staje się coraz bardziej powszechne.
Braku solidarności? To też. Kobiety zaczynają się wspierać tak naprawdę dopiero wtedy, kiedy połączy je jakaś tragedia.

Druga rzecz to kwestia tycia. Nie mam pojęcia z czego to wynika, ale sporo lasek tak ma, że kiedy wyglądają rewelacyjnie, jak na złość sobie, przybierają w pewnym momencie na wadze.
Powiedzmy szczerze, że jednym to wychodzi na lepsze,choć to niewielki procent, a inne zwyczajnie szpeci i odbiera cały urok.
I dlaczego tak się dzieje? - oto zagadka.
Kwestia lenistwa, czy nagle okazuje się każda ma zaburzenia hormonalne? A może powód jest inny?
Ja osobiście na własnym przykładzie potwierdzam, że małżeństwo tuczy. Tak, to prawda, ale nie wszystkie szanowne panie przecież są mężatkami.
Dodam też, że to działa na drugą stronę także, tzn mężowie też tyją. Jest to wynik w dużej mierze "porządnych obiadków" niestety, kiedy to jada się już regularnie i chce się "dobrze zjeść". Poza tym stabilizacja zabija trochę czujność w kwestii pilnowania stałej wagi

Ale wróćmy do singli i osób nie będących w małżeństwie. Jakie Wy macie usprawiedliwienia na tą zbrodnię, jaką jest hodowla zbędnych "wałeczków" tłuszczyku? :-)




Ja tam jest zadowolona ze swojego wygladu. Waze 64 kg przy 172 cm wzrostu, wiec nie wiem, o co afera. Laska potem mi wyslala "pojednawczo-przepraszajaca" pmke, że pracuje dorywczo w agencji dla modelek, ze gdybym byla szczuplejsza to bylabym piekna, a tak i tak jestem ladna. Ciekawe, najpierw ze swiniak a potem że ładna. Interesujące. Ciekawe, bo osoba, z ktora sie spotykam , uwaza, że już teraz jestem piekna. I to jest dla mnie wazne.Nie wiem, czy pmka nie wynika z zazdrosci tej kobiety - ona ma 31 lat a ja 24, wiec moze zazdrosci mi wieku. Poza tym na fotkach na fotce.pl widac mnie czesto z facetami, na imprezach itp. itd., i może to własnie ubodlo te panią. Zastanawiam sie, dlaczego padlo wlasnie na mnie? przeciez na tym portalu jest duzo lasek z figurą podobna do mojej lub nawet o wiele pulchniejsza, dlaczego ona zatem napisala do mnie? Sorry, ale modelka nie zamierzam zostaca, w moim srodowisku (srodowisku, a nie subkulturze!) co innego jest w cenie.



Dodano: 2010-09-13 20:08

Hm,kiedyś też byłam trochę przy kości.Ale wtedy to był mój wybór,a po drugie z lenistwa.
Teraz muszę przytyć z 4kg,bo wcześniej byłam w strasznych nerwach[a mam tak,że przez nerwy praktycznie że nic nie jem] i schudłam do 48,5kg.Gdzieś 3 tygodnie temu się ważyłam i przytyłam zaledwie kilogram.Kurde,schudnąć trudno a przytyć to u mnie jeszcze trudniej-i tak żle i tak niedobrze :/

A nawiązując do tematu,myślę że:
-niektóre mają wpisane w genach skłonności do tycia[odziedziczone po rodzicielach,dziadkach itd.]
-kobiety 'zajadają' nerwy
-nie mają czasu lub ochoty na większy ruch,zdrowsze jedzenie itp.
-może tak być,że po tabletkach 'anty-' się tyje lub innych tabletkach na receptę
-u niektórych może też tak być,że nadmierne tycie jest wynikiem poważniejszej choroby


Be hard and fucking heavy-ludzie nie lubią,gdy odnosisz sukces.


Dodano: 2010-09-13 20:37

Raczej nie mam problemów z waga(przynajmniej narazie), ale kiedyś stwierdziłem ze musze zacząć ćwiczyć, kupiłem hantle i z wielkim zabrałem sie za ćwiczenia, siły woli starczyło na jakieś pól roku tak raczej średnio regularnych ćwiczeń. już zaczynało być widać zarys mięśni na brzuchu ale musiałem wyjechać na 2 tyg. z domu i po powrocie Już nie wróciłem do ćwiczeń.

Wiec drogie panie nie tylko wy macie słabą wole.



Dodano: 2010-09-13 20:53

Ja polecam dietę Paula Dukana:) zainteresowanym mogę przesłać książkę na maila w pdf. Rewelacja. W 6 tygodni można schudnąć do 10 kg. Ale wszystko zależy od organizmu. Moja żona schudła 6 kg w ciągu 4 tygodni.



Dodano: 2010-09-13 21:39 Zmieniono: 2010-09-13 22:20

Ja 2 lata temu schudłem 10 kg w 1,5 tygodnia. A tydzien temu ok 6kg w tydzień. Ale nie chcecie w taki sposób chudnąc tzn.przez poważniejsze choroby - wierzcie mi. A co do masy,diet itp - jeść trzeba często i w niewielkich ilościach. A do tego być aktywnym fizycznie. To teoria. Jak jest w praktyce każdy wie - albo siedzi się 8h w pracy, rano je śniadanie w robocie drugie śniadanie, które często jest dość obfite abyśmy nie padli na pysk, po czym wracamy do domu i jemy obiad albo obiadokolację. Aktywność fizyczna - w weekendy ew. spacer z roboty do domu. Niektórzy też zaczynają jeść częściej - tylko niekoniecznie małe ilości. Sam akurat mam etap w którym się zmobilizowałem - ćwiczę pływam jem mało. Pytanie jak długo

PS. Tajemniczy - żona dba o Ciebie, doceniaj kobietę

PPS. Ciekawość jak to teraz można uderzyć w stół a nożyce się odezwą - czego dowodem jest powstanie tego tematu.


"Nic nie jest prawdziwe, wszystko jest dozwolone..." "Lubię oczęta twe, kochanie, Ich blasków zmienność tajemniczą, Gdy je podnosisz niespodzianie I niby modrą błyskawicą Ogarniasz ziemię aż po kraniec....."


Dodano: 2010-09-14 09:27

żadnych diet! umartwianie jest dobre dla świętych. wystarczy silna wola (ćwiczę nad nią, właśnie wpieprzam drożdżówkę <mniam> )

póki co sprawiłam sobie L-karnitynę 1000mg i wcinam na 45 minut przed siłką. na psychę działa


"Make Foch Not War" "Nic nie może się zmarnować"


Dodano: 2010-09-14 14:04

Dieta nie oznacza umartwiania się.To,że ktoś ma dietę nie oznacza głodówki. Po prostu jesz mniej i inaczej, nie obżerasz się na noc, węglowodany wcinasz tylko przed wysiłkiem fizycznym. Podstawowa wiedza z zakresu ludzkiego metabolizmu odpowiednio wykorzystana pozwala spokojnie zejść 2kg a czasem i więcej (zależy ile kto i jak wiąże wody w organizmie) w dół


"Nic nie jest prawdziwe, wszystko jest dozwolone..." "Lubię oczęta twe, kochanie, Ich blasków zmienność tajemniczą, Gdy je podnosisz niespodzianie I niby modrą błyskawicą Ogarniasz ziemię aż po kraniec....."


Dodano: 2010-09-14 14:18

Ravenku, ale dla mnie każdy przymus, nawet taki, oznacza umartwianie się po prostu nie mam głowy do liczenia kalorii i takich tam...


"Make Foch Not War" "Nic nie może się zmarnować"


Dodano: 2010-09-14 14:37 Zmieniono: 2010-09-14 14:40

Czyli w ogóle nie posiadasz czegoś takiego jak silna wola Ulegasz każdej (lub prawie każdej) pokusie. Tylko zastanawia mnie pewien fakt - z tego co wiem chce Ci się ćwiczyć i biegać na siłownie.Dla mnie osobiście byłoby to dużo bardziej upierdliwe i czasochłonne (dlatego mam siłownie w domu a pływalnie -dzięki o Bogowie- wybudowali mi 500m od bloku). Tylko dlatego pływam i ćwiczę bo nie muszę specjalnie jeździć kilometrów na siłownie czy na basen. W przeciwnym wypadku o wiele łatwiej byłoby mi zastosować dietę "ŻP"* lub nawet "ŻKM"**. Na razie stosuję i ćwiczenia i diety - pytanie jak długo, np jak będzie trzeba zacząć zostawać w robocie po godzinach plan może się zawalić. Wtedy zostanie mi tylko mój rower, od którego jestem uzależniony - ale niestety nawet forsowna i długa jazda na rowerze to nie wszystko. Ciężki żywot człowieka chcącego być wysportowanym


* - Żryj Połowę
**- Żryj Ku**a Mniej - stosowana w przypadku osobników, u których dieta "ŻP" mogłaby przynieść rezultaty z dużym opóźnieniem czasowym z uwagi na sporą ilość nadmiarowych cm tłuszczu.


"Nic nie jest prawdziwe, wszystko jest dozwolone..." "Lubię oczęta twe, kochanie, Ich blasków zmienność tajemniczą, Gdy je podnosisz niespodzianie I niby modrą błyskawicą Ogarniasz ziemię aż po kraniec....."


Dodano: 2010-09-14 14:42

minawi napisał(a):
żadnych diet! umartwianie jest dobre dla świętych. wystarczy silna wola (ćwiczę nad nią, właśnie wpieprzam drożdżówkę <mniam> )

póki co sprawiłam sobie L-karnitynę 1000mg i wcinam na 45 minut przed siłką. na psychę działa


L-karnityna, chrom i masa innych popularnych rzeczy nie dziala - szkoda forsy. Jak was interesuje moge zrobic wam liste naukowo potwierdzonych srodkow wspomagajacych odchudzanie. Zadnia z nich nie jest tania, prawie zadna nie jest bez recepty i kazda ma skutki uboczne. Nawiasem mowiac oftop sie zrobil - chyba czas rozpoczac temat "fitness"


Life is complex: it has both real and imaginary components


Dodano: 2010-09-14 14:42

minawi napisał(a):
żadnych diet! umartwianie jest dobre dla świętych. wystarczy silna wola (ćwiczę nad nią, właśnie wpieprzam drożdżówkę <mniam> )

póki co sprawiłam sobie L-karnitynę 1000mg i wcinam na 45 minut przed siłką. na psychę działa


L-karnityna, chrom i masa innych popularnych rzeczy nie dziala - szkoda forsy. Jak was interesuje moge zrobic wam liste naukowo potwierdzonych srodkow wspomagajacych odchudzanie. Zadnia z nich nie jest tania, prawie zadna nie jest bez recepty i kazda ma skutki uboczne. Nawiasem mowiac oftop sie zrobil - chyba czas rozpoczac temat "fitness"


Life is complex: it has both real and imaginary components


Dodano: 2010-09-14 14:48 Zmieniono: 2010-09-14 14:52

Wrzuć i uświadom ludzkość bo ja od lat staram się tłumaczyć ludziom,że suplementy wspomagające odchudzanie a zwłaszcza wszelkie magiczne herbatki to albo łagodniejsze środki na przeczyszczenie dające złudzenie zrzucania kilogramów poprzez odwodnienie organizmu albo po prostu zwykłe placebo mające pomijalnie mały wpływ na spalanie tłuszczu.

PS. Widzę,że reklamy kontekstowe działają znakomicie - pod tematem wyświatla mi się banner reklamujący jakąś dietę cud hehehe.


"Nic nie jest prawdziwe, wszystko jest dozwolone..." "Lubię oczęta twe, kochanie, Ich blasków zmienność tajemniczą, Gdy je podnosisz niespodzianie I niby modrą błyskawicą Ogarniasz ziemię aż po kraniec....."


Dodano: 2010-09-14 14:51 Zmieniono: 2010-09-14 14:52

owszem, l-karnityna normalnie nie ma wpływu - jedynie w trakcie wybitnie zwiekszonego wysilku fizycznego w odpowiednim czasie i odpowiednich dawkach. normalne lykania tabletek np po zarciu nic nie daje i o tym dobrze wiem

"ŻKM" - dobre <lol> próbuję tak ale średnio wychodzi

no zrobił sie temat fitness, ale co tam, fitness raczej jest damski niz meski wiec...

tabsy na odwadnianie - troche dzialaja (jesli nawet to placebo to jakos u mnie "namacalne" ), ale watpie zeby dzialaly u facetow, raczej przydaja sie przy hustawkach hormonalnych u bab


"Make Foch Not War" "Nic nie może się zmarnować"


Dodano: 2010-09-14 15:08

amorphous napisał(a):
L-karnityna, chrom i masa innych popularnych rzeczy nie dziala - szkoda forsy. Jak was interesuje moge zrobic wam liste naukowo potwierdzonych srodkow wspomagajacych odchudzanie. Zadnia z nich nie jest tania, prawie zadna nie jest bez recepty i kazda ma skutki uboczne. Nawiasem mowiac oftop sie zrobil - chyba czas rozpoczac temat "fitness"

Zadziała.

Odpowiednio zbilansowany posiłek, suplementy diety i/lub "spalacze" oraz wzmożony wysiłek fizyczny, pozwolą osiągnąć zamierzony efekt (w omawianym przypadku jak mniemam, jest to pozbycie się nadmiaru tkanki tłuszczowej.)

Samo nic się nie zrobi.


Wierzę w Boga, Ojca Wszechmogącego ...


Dodano: 2010-09-14 15:28

wspaniała sprawa tylko, że tu nie chodzi o wagę, a o wygląd. samą dietą czy jakimikolwiek wyrzeczeniami nic się nie zdziała. zresztą schudnąć 4 kilo można nawet w przeciągu 24h i jest to normalne (u bab).


"Make Foch Not War" "Nic nie może się zmarnować"


Dodano: 2010-09-14 15:33 Zmieniono: 2010-09-14 15:35

Nie ma uniwersalnej diety. Jednemu dieta Kwaśniewskiego służy innemu nie. Sprawa jest prosta - każdy organizm ma inne szlaki metaboliczne. Miałem to szczęście zetknąć się na studiach ze stosunkowo nową nauką - Metabolomiką. Zajmuje się ona badaniem szlaków metabolicznych na drodze od genu(gen koduje powstawanie np. jakiegoś enzymu np. trawiącego białko lub tłuszcz - mówiąc baaaardzo ogólnikowo) do produktu koncowego z uwzględnieniem wszelkich substratów i enzymów. Polecam liznąć temat metabolizmu kręgowców jak i metabolizmu organizmów w ogóle - wtedy zrozumiemy dlaczego sportowcy mają nierzadko kilku dietetyków zajmujących się wyłącznie ich organizmami. Naprawdę skuteczna dieta jest jak garnitur - skrojony na miarę najlepiej wygląda na człowieku. To,że jeden wcinając mięso ze skrobią będzie tył nie znaczy że inny organizm będzie miał tak samo - kwestia metabolizmu. Jeśli ktoś akurat trafił z jakąś dietą to miał po prostu duże szczęście- i może się tej diety trzymać jeśli działa. Generalnie Panie i Panowie ja polecam ćwiczenia i "ŻP"


"Nic nie jest prawdziwe, wszystko jest dozwolone..." "Lubię oczęta twe, kochanie, Ich blasków zmienność tajemniczą, Gdy je podnosisz niespodzianie I niby modrą błyskawicą Ogarniasz ziemię aż po kraniec....."


Dodano: 2010-09-14 15:37

czy mi się wydaje, czy post pana 'tajemniczego' wyparował? hmm

Raven, co racja to racja. dla każdego co innego dobre/złe.

ale i tak najbardziej chyba przemawia do mnie "ŻKM" :D


"Make Foch Not War" "Nic nie może się zmarnować"


Dodano: 2010-09-14 16:59

Zawsze uważałem,że spośród uniwersalnych diet "ŻP" i właśnie "ŻKM" są najskuteczniejsze. Do Ciebie nie musi przemawiać z tego co pamiętam ale do coponiektórych zdecydowanie powinno...


"Nic nie jest prawdziwe, wszystko jest dozwolone..." "Lubię oczęta twe, kochanie, Ich blasków zmienność tajemniczą, Gdy je podnosisz niespodzianie I niby modrą błyskawicą Ogarniasz ziemię aż po kraniec....."


Dodano: 2010-09-14 17:35

Ja natomiast nie mogę wskoczyć powyżej 55kg. :S
Metoda odwrotna do ŻKM, tzn ŻKW :D nie przejdzie, bo już więcej żreć nie dam rady! :O


"You need chaos in your soul to give birth to a dancing star."


Dodano: 2010-09-14 17:44

Jak nie dasz rady? Dasz tylko nie wiesz


"Nic nie jest prawdziwe, wszystko jest dozwolone..." "Lubię oczęta twe, kochanie, Ich blasków zmienność tajemniczą, Gdy je podnosisz niespodzianie I niby modrą błyskawicą Ogarniasz ziemię aż po kraniec....."


Dodano: 2010-09-14 18:58

Nuta napisał(a):
Hm,kiedyś też byłam trochę przy kości.Ale wtedy to był mój wybór,a po drugie z lenistwa.
Teraz muszę przytyć z 4kg,bo wcześniej byłam w strasznych nerwach[a mam tak,że przez nerwy praktycznie że nic nie jem] i schudłam do 48,5kg.Gdzieś 3 tygodnie temu się ważyłam i przytyłam zaledwie kilogram.Kurde,schudnąć trudno a przytyć to u mnie jeszcze trudniej-i tak żle i tak niedobrze :/

A nawiązując do tematu,myślę że:
-niektóre mają wpisane w genach skłonności do tycia[odziedziczone po rodzicielach,dziadkach itd.]
-kobiety 'zajadają' nerwy
-nie mają czasu lub ochoty na większy ruch,zdrowsze jedzenie itp.
-może tak być,że po tabletkach 'anty-' się tyje lub innych tabletkach na receptę
-u niektórych może też tak być,że nadmierne tycie jest wynikiem poważniejszej choroby


ja nie zajadam nerwow tylko raczej mam tak jak Ty tj. malo jem z nerwow.



Login

Password


Załóż konto / Odzyskaj hasło