Najstraszliwsze chwile w życiu Dodano: 2010-08-03 21:06
Jak w temacie. W jakich momentach w życiu najbardziej się baliście i co wywołało ten strach?
Dodano: 2010-08-03 21:11 Zmieniono: 2010-08-03 21:19
Trudno powiedzieć. Nie pamiętam za bardzo takich chwil, a jak już pamiętam to nie chciałabym o nich mówić. Nie-e. Przed chwilą tu było, co innego. Myślę, że najstraszniejszą chwilą było, gdy ktoś chciał zrobić krzywdę, komuś, kto był dla mnie ważny. Wtedy się bałam najbardziej - o czyjeś życie.
Dodano: 2010-08-03 21:19
Była taka chwila,ale z powodów osobistych nie będę pisał o co biega.Boję się jednak tego że ta chwila może i na pewno powtórzy się,to nieuniknione...

Kochaj bliskich twemu sercu,tak szybko odchodzą...
Dodano: 2010-08-03 21:37
Powiem tak-temat dość krępujący,bo obejmuje tak intymne szczegóły z życia każdego z nas,które wolelibyśmy zataić i nie wystawiać na światło dzienne.Bo raz,uznajemy to za sprawę prywatną[chyba,że co niektórzy mogą się ze mną nie zgodzić] i indywidualną,a dwa,że przysporzyło każdemu z nas i kłopotów,i zmartwień,i tym bardziej bólu.
A o swoich chwilach wolę nie mówić.Zbyt dużo bólu w nich i szczerze wolę wspominać tylko te przyjemne.
Be hard and fucking heavy-ludzie nie lubią,gdy odnosisz sukces.
Dodano: 2010-08-03 21:44
Nie muszą to być aż tak straszne chwile, które chcecie zachować dla siebie. Możecie po prostu pisać o momentach w Waszym życiu, w których na prawdę się wystraszyliście np. wydawało Wam się, że coś zobaczyliście strasznego (ducha albo coś w tym rodzaju) czy możecie opowiadać Wasze koszmary. Sorki nie chciałem ingerować w Wasze życie prywatne :)
Dodano: 2010-08-03 21:58
Ojejku drodzy forumowicze swymi wypowiedziami dowodzicie jak bardzo słabi psychicznie jesteście, ewentualnie jak wielkie kompleksy owe trudne chwile wam przyniosły. Temat krępujący mnie wcale nie krępuje...
Oczywiście każdy ma takie chwile.... I ja takie chwile miałem W sumie raz, lecz strach ten przerodził się w niezwykłą fascynację. Można wierzyć lub nie, odpowiadam pytającemu, a nie poddaję pod osąd swoją wypowiedź :) Tak więc... kiedyś przyśnił mi się gość którego nigdy na oczy nie widziałem.... miałem wtedy nie wiele, bo zaledwie 15 lat. Następnego dnia wychodząc ze szkoły podszedł do mnie ten człowiek i zapytał: czy mi się nie śnił? Wtedy naprawdę się przestraszyłem... Mój strach trwał jednak tylko kilka dni :) porządne lektury rozjaśniły mi sprawę i tak zajmuję się tym co można znaleźć u mnie w profilu :)
Aetas dulcissima adulescentia est
Dodano: 2010-08-03 22:04
No. Chyba nie wierzę w takie rzeczy, nie wiem nawet jak to wytłumaczyć. Dziwne bardziej, niż straszne.
Dodano: 2010-08-03 22:09
Ja powinienem już nie żyć. Popierdalam takim gównianym samochodem, i to jest też na krawędzi życia i śmierci. Bo jak wypadek to wiem ze nie przeżyję :D. A najstraszniejsza chwila, może w to jak wejdę na rusztowanie, na 2 jego piętro. Poprostu nogi jak z waty :D
Dodano: 2010-08-03 22:14
O.
Ja myślałam że się zesram ze strachu.
Wchodzę sobie na piętro domu po schodach, ciemno na górze, mimochodem spojrzałam do sypialni rodziców, na lewo. A tam jakaś postać. Ja zemdlałam xD Jak mnie ocucili, okazało się, że babcia przyjechała, a ja o tym nic nie wiedziałam.
Jezuuusie. Straszne to było.
Nie załamuj się. Załam innych.
Dodano: 2010-08-03 22:31
Hmm duchy z dzieciństwa mi się przypomniały. Jak byłem małym chłopcem, nie kojarzę ale jeszcze wczesna podstawówka :D To w nocy słyszałem odgłosy jakby duchów. Bałem się strasznie, głowa pod kołdrę i te sprawy.
Gdy byłem większy to odkryłem prawdę. To był odgłos powietrza, które wydostawało się przez lukę w dole w drzwi :D
Dodano: 2010-08-04 00:32 Zmieniono: 2010-08-04 00:40
Gorg666 czy śmieć ojca na swych kolanach i nie chęć do pisania o tym nazywasz słabością psychiczną i zakompleksieniem,Bez komentarza, to tyle mojego w tym temacie.Widać że tak na prawdę nie wiesz co to strach.

Kochaj bliskich twemu sercu,tak szybko odchodzą...
Dodano: 2010-08-04 00:40
| Gorg666 napisał(a): |
| Ojejku drodzy forumowicze swymi wypowiedziami dowodzicie jak bardzo słabi psychicznie jesteście, ewentualnie jak wielkie kompleksy owe trudne chwile wam przyniosły. Temat krępujący mnie wcale nie krępuje... |
Cóż, nie wszyscy są emocjonalnymi ekshibicjonistami.
"[...]prawdziwa droga do serca mężczyzny to sześć cali stali pomiędzy jego żebrami. Czasami cztery cale wykonają zadanie, ale żeby mieć całkowitą pewność, wolę mieć sześć. Zabawne, jak falliczne przedmioty są tym bardziej użyteczne, im są większe."
Dodano: 2010-08-04 00:42
roznie to bywa
pożar w domu ostatnio, wynoszenie jeszcze palących się pojemników z nitro jest dziwnym uczuciem. na szczęście nie wybuchły i nikt nie ucierpiał. ale łazienka się spaliła, to jest traumatyczne dopiero
Dodano: 2010-08-04 11:44
Ja wam powiem że sam nie wiem czego się boje ale jak jakiś owad koło mnie przelatuje lub jak ktoś mnie dotknie to mam drgawki
Życie jest wyjątkową grą RPG - żyjesz żeby się rozwijać i przetrwać!
Dodano: 2010-08-04 11:54
Stres ... jak masakrycznie uwaliłem pierwsze koło z matmy i zajrzała mi perspektywa wywalenia z uczelni
ale to był kop w dupe 
.
Dodano: 2010-08-04 12:13
| Harlequin napisał(a): |
Stres ... jak masakrycznie uwaliłem pierwsze koło z matmy i zajrzała mi perspektywa wywalenia z uczelni ale to był kop w dupe ![]() |
Tyle się kół napisałem w życiu, ale pierwszego z matematyki nigdy nie zapomnę. 3/15 pkt, a sam bym ocenił na 7-8. Drugie też bym ocenił sobie na 7-8 a dostałem 12/15. A podobno w matematyce chodzi o to, żeby ją zrozumieć.
od czasu do czasu warto wrócić do źródła
Dodano: 2010-08-04 13:17
| Harlequin napisał(a): |
Stres ... jak masakrycznie uwaliłem pierwsze koło z matmy i zajrzała mi perspektywa wywalenia z uczelni ale to był kop w dupe ![]() |
A u mnie koło poprawkowe z algebry na pierwszym semestrze
Suffer the pain of discipline or suffer the pain of regret!
Dodano: 2010-08-04 16:14
| HardKill napisał(a): |
Gorg666 czy śmieć ojca na swych kolanach i nie chęć do pisania o tym nazywasz słabością psychiczną i zakompleksieniem,Bez komentarza, to tyle mojego w tym temacie.Widać że tak na prawdę nie wiesz co to strach.
![]() |
Hardkillu... nie chciałem nikogo urazić, oczywiście tym bardziej ciebie... oczywiście zakompleksienie nie ma tutaj (w tym przypadku) nic do rzeczy. Ale wobec pewnych sytuacji nasza psychika okazuje się zbyt słaba. Niech dowodem na to będzie właśnie twoja sytuacja (szanuję w ogóle że w takiej sytuacji decydujesz się o tym pisać), z którą na pewno pięknie i zręcznie sobie nie poradziłeś, bo któż z nas by potrafił, prawda? Jeśli chodzi o mówienie o swoich życiowych problemach, tutaj jest podobnie. Psycholodzy czy tam "logowie" powiedzą ci, że pierwszym krokiem z poradzeniem sobie z silnym stresem jest spojrzenie mu w oczy, nazwanie go po imieniu itp. itd., mówienie o nim otwarcie zatem, również będzie oznaką siły psychicznej, sytuacja odwrotna - jej braku. Oczywiście muszę się także zgodzić z Mandraghorą i pochylić głowę, rzeczywiście jesteśmy grupą obcych sobie ludzi i nie każdy chce, musi, pożąda mówić o swoich problemach, czy też udowadniać jak silny psychicznie jest. Stąd zwracam honor i wycofuję się ze swojego sądu, bowiem forum nie zawsze jest miejscem publicznych ekspozycji swoich uczuć etc.
Urażonych przepraszam... Zwłaszcza Hardilla, który nie powiem - zgasił mnie.... sorry
Aetas dulcissima adulescentia est
Dodano: 2010-08-04 19:21
Oki Gorg666 nie jestem urażony,moja reakcja wynikła jedynie z nie fortunnie dobranych przez ciebie słów,czasem i tak bywa.

Kochaj bliskich twemu sercu,tak szybko odchodzą...
Dodano: 2010-09-08 08:28
Ja jak sobie wspomne koło z historii myśli socjologicznej na pierwszym roku to mi do dziś dreszcze po plecach biegną. Pamiętam jak słabo przygotowana miałam starcia i poprawkę u bardzo wymagającej pani profesor ;/
Dodano: 2010-09-09 01:26 Zmieniono: 2010-09-09 01:27
Usłyszałam w słuchawce ''nie żyje'' - nie ma chyba gorszej chwili od takiej bądź podobnej zaistniałej sytuacji.
''Sztylet rani ciało, słowo - umysł.'' - Menander
Dodano: 2010-09-09 08:07
O tej najstraszniejszej nie chcę pisać, ale było tych chwil..
1-mam 16 lat i wracamy z dyskoteki z Siemiatycz do miejscowaości oddalonej o8 km, autobus ostatni dawno odjechał.Idę ja , dwie koleżanki i 3 chłopaków, księzyc w pełni, cieplutko.Mamy 1 km do drewnianego mostu na Bugu,po obu stronach drogi las, skręciłyśmy na chwile do lasu, panie na prawo, panowie na lewo wychodze po chwili na drogę i nikogo nie ma.Wołałam, doszłam do mostu, czekam godzinę bo się bardzo bałam , nic.Tem marsz przez drewniany most nad bugiem , nocą będę pamiętać do końca życia, deski skrzypiały, miałam wrazenie, że zaras jakaś się pode mną załamie i wpadnę do rzeki,przypomniały mi się wszystkie opowiadania babci o strzygach, upiorach , topielicach i dziwozonach, czułam ich zimny oddech na szyji.
Na drugi dzien okazało się, że wszyscy wracali pojedynczo do domu, koleżanki -siostry blizniaczki takze wracały oddzielnie, jeszcze długo się na siebie gniewały, że jedna nie poczekała na drugą.Po chłopakach słuch zaginął.
Bo ja z przeklętych jestem tego świata, Ja bywam dumny i hardy
Dodano: 2010-09-09 09:04 Zmieniono: 2010-09-09 09:04
noc przed egzaminem licencjackim. zdecydowanie gorsze przeżycie niż wcześniejsze potrójne dachowanie dostawczym renault.
nic nigdy nie przerażało mnie bardziej niż szkoła 