Dodano: 2009-05-10 12:56
Co do interpretacji zdarzeń religijnych przez historię, wolałbym pozostawić otwartą furtkę. To samo tyczy się badania autentyczności wydarzeń z Pisma Świętego. Pozwala to na zachowanie pewnej dozy mistycyzmu, odczucia czegoś nadnaturalnego, co w dzisiejszych czasach jest jedynie alegoryczną namiastką i bezduszną zabawką w rękach ludzkich.
Co do autentyczności i wiarygodności historii, to moim zdaniem wszystko zależy od tego czy wizja historyka znajdzie poklask u społeczeństwa. Zakładam tworzenie chorych ideologicznie dzieł, które w założeniu są fałszywe i służą tylko jako podparcie pod ideologię. Sama "Brać historyczna" wcale nie jest jednomyślna co do pracy swoich członków. Zasada falsyfikacji tezy/poglądu obowiązuje w tym wypadku jak najbardziej.
Co do Dawkinsa, biolog może z niego jest znakomity, ale nie wierze że coś takiego jak mem modyfikuje całe moje zachowanie. Tym bardziej, że mem nie ma żadnej fizycznej postaci, jest tylko aksjomatycznym określeniem czegoś co nie istnieje. Samo już użycie tego pojęcia stawia nad przepaścią pozostałe dywagacje Dawkinsa, gdyż bierze je wyłącznie na wiarę. Równie dobrze zamiast memu mogę użyć słowa psyche w formie prezentowanej przez chrześcijaństwo i oba pojęcia będą równoważne.
Dum Deus calculat, mundus fit.
ateizm cd Dodano: 2009-05-23 21:49
DEMONEMOON,
Woland zrecznie ujął temat historykow ktorych deprecjonujesz razem z innymi pokrewnymi w kontekscie naszej wczesniejszej dyskusji, nic dodac. nie jestem historykiem i nigdy nie pretendowalem,
z Twoich postow wnioskuje ze jestes uczony w teologii, nieszczesliwie w historii i absolutnie nie w naukach scislych
mowisz ze "ty wiesz", fajnie- ja tez wiem i nie posuwamy sie za daleko w tym momencie.
zamykanie w szklanej klatce oponenta w celu jak to wspomniales prowadzenia dyskusji(!?) to dziwny pomysl, raczej indoktrynacja i krucjata niz rozmowa,
acha, jesli obrazilem Twoje uczucia religijne to oczywiscie- sorry nie taka intencja byla (dot. szmatlawcow), kazdy czyta co lubi,
pozdrawiam,
Dodano: 2009-05-24 06:56
Niestety autor felietonu nie użył jakichś szczególnych argumentów na obronę swoich racji. Nie od dzisiaj wiadomo, iż ateizm mylony jest z antyklerykalizmem, że połowa "ateistów" nie ma za sobą aktu apostazji, ale do cholery.... jechanie po ateistach i wciskanie swoich racji na podstawie "rozmowy" z jedną osobą, która w dodatku prezentuje godny pożałowania poziom? Trzeba było pojechać do Warszawy na Zlot Racjonalistów i tam przeprowadzić rozmowę na bieżący temat
Mnie właściwie owe argumenty nie wkurzają, a zaskakują
Dlaczego osoba nie uznająca istoty wyższej, tzw. boga nie miałaby odczuwać całej magii? Magię stworzyli ludzie, nieważne pod wpływem jakich uczuć, jakich przekonań czy jakiego spalonego zielska. A fakt stawiania na przodzie racjonalnych poglądów nie wyszedł od tak sobie tylko ma swoje uzasadnienie w prawdzie konwencjonalnej.
Rodzina - kolejna nietrafiona myśl - Osoba nie wierząca w boga staje się zwierzęciem... urocze... akurat tej bredni nie ma potrzeby komentować...
Dobro i Zło - przepiękna bajka - Będziesz robił dobrze - niebo, będziesz zły - piekło. To chyba działało w średniowieczu. A zwalanie własnej chciwej natury na istoty wyższe jest doprawdy! wartę wiary! Ludzka naiwność nie zna granic, więc można ją wykorzystywać
Nie udaj ci się ten felieton, ma więcej luk i niedopowiedzeń niż właściwej treści
Dodano: 2009-11-03 06:49
Bardzo dobry artykuł. Niestety nie mam czasu przeczytać dyskusji, więc możliwe ze powtórze czyjeś opinie.
Często spotykam się z pseudoateizmem opisanym w artykule i irytuje mnie on strasznie. Samemu uważam się za ateiste, choć nie sądzę by był to powód do zaprzeczania pojęc dobra i zła bo wywodzą się religii.
Denerwuje mnie też narzekanie "katolików" na kościół tudzież duchowieństwo. Z tego co wiem kościół jest wspolnotą wiernych z pośród której wyróżniamy duchowieństwo, jeżeli nam coś nieodpowiada w tej wspolnocie należy znaleźć ludzi, którzy myślą podobnie i znaleźć sposób na naprawienie złej sytuacji.
Narzekenie i czekanie aż ktoś coś z tym zrobi są bezsensu. Nieodpowiada ci kośiół więc z niego wystąp lub spróbuj go naprawić. ot tyle
www.terrorcore.pl
Dodano: 2010-07-30 21:12
W zeszłym roku połknąłem Boga Urojonego Dawkinsa i stwierdzam, że Dawkins miał trudniej deklarując się dość precyzyjnie jako prawie ateistę. Prawie, bo zostawiał sobie margines na agnostycyzm, który (jak chyba słusznie przyznał autor Weles) jest dość wygodny. Udało mi się nawet przebrnąć przez większą część komentarzy na temat tekstu, ale rozkmina np. fragmentów (całkiem zresztą ciekawej) polemiki Amorphousa z Panem jest prawie jak analiza solówek Malmsteena i Petrucciego. Prawie, bo w tym drugim przypadku raczej na pewno nie warto się doszukiwać np. porównań z lodówkami ani innymi artykułami gospodarstwa domowego, czyli jest łatwiej :). Natomiast osobiście nigdy nie dałem rady uznać się za ateistę w stopniu większym niż 70-75%. Zatem do elity już pewnie mnie nie przyjmą. Zawsze wygodniej było mi posłużyć się dodatkowo wpływami filozofii dalekiego wschodu (do 10%) i katolicyzmu (też mniej więcej do 10%). Do 100% dopełniam agnostycyzmem w różnych postaciach, bo i ten wszak dzieli się na kilka rodzajów.
od czasu do czasu warto wrócić do źródła
Dodano: 2011-10-20 15:59
zgadzam się z autorem artykułu...
Samotność jest czymś pięknym