Thumbs down... Dodano: 2009-01-24 18:44
Płyta nie jest dobra, niestety. Piszę niestety, bo lubiłem dotąd CCh, a koncert w Progresji zagrali świetny.
Zarzuty, zresztą powtarzające się w postach to monotonia - na kilku poziomach:
-harmonii (większość kawałków oparta jest na jednej funkcji)
-rytmu (podobne bliźniaczo i powtarzające się groovy )
- tempa ( prawie cała płyta utrzymana jest w okolicach identycznego up tempa )
- brzmienia ( w zasadzie sekcja brzmi identycznie we wszystkich utworach - np. bas z syntezatora: w koło Macieju ten sam, ubogie i powtarzalne są też inne plany )
Na tle tej dość klocowatej i jednolitej muzy dość komicznie brzmią teksty, których niby agresywność rozpuszcza się w dźwiękach - w zasadzie wszystko jedno który kawałek wziąć w obroty, całość nie trzyma temperatury. Sent To Destroy i The Kill V2 dają radę, ale to słaba pociecha. Mam wrażenie, że Andy popełnił duży błąd, ufając w tym stanie świadomości własnym siłom. Aż się prosiło o zewnętrznego producenta, który by te jego pomysły ubrał w porządne soundy iprzearanżował materiał.
Płyta w sumie wygląda jak podrasowane demo, a wrażenie to potęguje nienajlepszy w brzmieniu i intonacji wokal.
Akurat ostatnio przesłuchałem "Mamorias Atras" Hocico i ta płyta pokazuje, co można zrobić różnicując tempa, brzmienia, harmonię(!!!) i choćby teksty.
Pielgrzymka do Gwadelupy pomogłaby Andy'emu :)
Górą mój ulubiony Meksyk!
Do not quote - think for yourself
Dodano: 2009-03-07 22:06
Ja powiem tak że nie za bardzo potrafię podchodzić krytycznie do COmbichrista i jestem tego świadom...
Powiem tak że Today we all are deamons może i nie powoduje u mnie orgazmu ale lubię tą płytę...
Jest też tak że już na WTFIWYP było widać zmianę...
I mi się wydaje że to poprostu ciąg dalszy...
Kto nie umie przysiąść na progu chwili, puszczając całą przeszłość w niepamięć, kto nie jest zdolny trwać w miejscu jak bogini zwycięstwa, nie doznając zawrotu głowy ani lęku, ten nigdy nie dowie się, czym jest szczęście. -Frederyk Nietazsche