Racjonalizm, realizm... czyli poczytajmy.. Strona: 1

Racjonalizm, realizm... czyli poczytajmy. Dodano: 2008-04-08 15:31

Majac pewne pojecie o ludziach, zakladam, ze nie bedzie to temat do dyskusji. Nie martwmy sie jednak tym. Polecam rzucic na to okiem:

Theodore Dreiser

"Zapewnij człowieka, że ma duszę, a potem wystrasz go bajkami o tym, co się z nim stanie po śmierci, a masz rybę na haczyku - umysłowego niewolnika".


Albert Einstein

"Nie umiem wyobrazić sobie Boga nagradzającego i karzącego tych, których stworzył, a którego cele są wzorowane na naszych własnych - krótko mówiąc, Boga, który jest jedynie odbiciem ludzkich słabości. Ani też nie wierzę w przeżycie przez jednostkę śmierci jej ciała, chociaż słabe dusze żywią takie myśli z powodu strachu lub absurdalnego egotyzmu".


Bertrand Russel

"Mam podobny do Lukrecjusza pogląd na religię. Uważam ją za chorobę zrodzoną ze strachu i za źródło niezliczonych nieszczęść dla gatunku ludzkiego".


Clarence Darrow

"Nie wierzę w Boga, ponieważ nie wierzę w krasnoludki".

Thomas Edison

"Jeśli chodzi o religię dzisiaj, to jest to zakichane oszustwo. (...) Religia to same bzdury. (...) Wszystkie biblie są tworem człowieka".

===================================================
Michel de Montaigne

"Ludzie o prostym umyśle, braku ciekawości i wykształcenia są dobrymi chrześcijanami".
===================================================

Michel de Montaigne

"Najmocniej wierzy się w to, o czym wie się najmniej".

Platon

"Myśleć to co prawdziwe, czuć to co piękne i kochać co dobre - w tym cel rozumnego życia."


Soren Kierkegaard

"Życie można zrozumieć patrząc nań wstecz. Żyć jednak trzeba naprzód."


Albert Einstein

"Wybitne umysły są zawsze gwałtownie atakowane przez miernoty, którym trudno pojąć, że ktoś może odmówić ślepego hołdowania panującym przesądom, decydując się w zamian na odważne i uczciwe głoszenie własnych poglądów."

Tadeusz Kościuszko

"Księża będą zawsze wykorzystywać ciemnotę i przesądy ludu; będą posługiwać się religią jak maską, pod którą kryje się obłuda i zbrodniczość ich poczynań"


Schopenhauer

"Religia jest jak robaczek świętojański, potrzebuje ciemności, żeby błyszczeć"


---------------------
Michel de Montaigne

"Człowiek jest z pewnością kompletnie szalony; nie potrafi stworzyć robaka, a dziesiątkami tworzy bogów".
---------------------



Dodano: 2008-04-08 16:41


William Wharton:
Być może powinienem stworzyć nową religię, która pomogłaby ludziom wyzwolić się z ograniczeń fizycznych i psychicznych i poczuć się bardziej wartościowymi, zamiast wpajać im od dzieciństwa poczucie winy i obarczać brzemieniem grzechu pierworodnego.

Kurt Tucholsky:
Człowiek ma dwie nogi i dwa przekonania: Jedno gdy mu się dobrze powodzi, a drugie gdy mu się wiedzie źle. To ostatnie nazywa się religią.

Monteskiusz:
Kiedy religia rodzi się i tworzy w jakimś państwie, idzie zwyczajnie z duchem rządu, pod którym powstaje: ci bowiem, co ją przyjmują, i ci, co ją rozszerzają, nie znają prawie innych pojęć o rządzie, niż pojęcia państwa, w którym się zrodzili.

Mahatma Gandhi:
Nie znam większego grzechu niż uciskanie słabszych w imieniu Boga.

Robert Pirsing:
Jeżeli jedna osoba ma jakieś urojenia nazywamy to szaleństwem. Jeżeli wiele osób cierpi na to samo urojenie nazywamy to religią.


Prawdziwa siła człowieka tkwi nie w uniesieniach, lecz w niewzruszonym spokoju.


Dodano: 2008-04-08 20:06

Nie wiem Dasstin czy bardziej prowokujesz do dyskusji czy do pustego przerzucania się cytatami z rozczarowanych i zblazowanych "cyników"?


In meiner Badewanne bin ich Kapitän.


Dodano: 2008-04-09 00:55

Twoi "cynicy" to ludzie, ktorzy poswiecili swoje zycia... w przeciwienstwie do nas, odkrywaniu tajemnic swiata. Zwroc uwage, na te nazwiska. Zakladam, ze chociaz kilka jest Tobie znanych.

Odpowiedz: Prowokuje.

Temat zostal stworzony dla ludzi, ktorzy nie bronia sie bezmyslnym stwierdzeniem "to jest wiara". Prowokuje do dyskusji, poniewaz martwi mnie fakt, ze ludzie bezwarunkowo oddaja sie zbiorowosci. Gdzie indywidualizm? Gdzie wlasne myslenie?
Nie skrzywdze osoby, ktora swoimi przemysleniami zaimponuje mi. Zmieszam z gownem taka, ktora powie mi, ze wierzy... i na tym skonczy temat.



Dodano: 2008-04-09 06:47

Dasstin napisał(a):
Zmieszam z gownem taka, ktora powie mi, ze wierzy... i na tym skonczy temat.


Doprawdy? To probuj - mozemy sobie poprowokowac troche...

WIERZE...



Dodano: 2008-04-09 07:33

Dastin, czemu wrzucasz do jednego wora racjonalizm i realizm? Zwlaszcza w literaturze nie ma to przełożenia.
To trochę odrębne pojęcia jak kwadrat i prostokąt :wink:


"Make Foch Not War" "Nic nie może się zmarnować"


Dodano: 2008-04-09 08:10

Dassasin :arrow: "prowokacja do dyskusji" ale nad czym? Czego oczekujesz zakładając taki temat? Że użytkownicy będę się opowiadać za którąś z opcji, czy też tłumaczyć nie wiadomo z czego i przed kim, że wierzą? Sprecyzuj proszę. :roll:
A i niezależnie od mieszaniny pojęć, do Twojej informacji: wierzę. :)


Młodzieży! Czymże Wam dane jest ciąć się w tych jakże nieszczęsnych czasach? O żyletki ciężko, dziadkowa brzytwa zardzewiała, a jednorazówką nie dość głęboko! Jeśli jednak Wam się uda (może widelcem?) to pamiętajcie: wzdłuż żył, a nie w poprzek! Wzdłuż!


Dodano: 2008-04-09 09:01

Kolego, sugeruję tylko, żeby może pisać coś od siebie i nie wykorzystywać do popierania swoich poglądów li tylko martwych filozofów.
Twój sposób argumentowania i ostatnia wypowiedź nasuwa mi myśl, że na którymś etapie swojego młodego życia bardzo się rozczarowałeś i zawiodłeś przede wszystkim na ludziach "wiary". Współczuję, i wierzę że wszystko Ci się ułoży.
[/b]


In meiner Badewanne bin ich Kapitän.


Dodano: 2008-04-09 11:09

Ile tu złośliwych komentarzy i czepialstwa :?

Mnie osobiście podobają się wypowiedzi umarlaków, zwłaszcza T. Dreisera, C. Darrowa i M. de Montaigne :-D


Jakiś czas temu oglądałam ciekawy program o wpływie na człowieka świadomości, że kiedyś umrze. Przyznam iż było to bardzo interesujące i pouczające zarazem. Szczególnie zapadł mi w pamięci tekst jednego psychologa:

" Człowiekowi trudno przyjąć do wiadomości, że jest kawałkiem mięsa, które ulegnie rozkładowi.
Nieszczęśliwie wbity nóż w brzuch sprawi, że wypłyną nam na wierzch wnętrzności i będziemy wyglądać jak rozjechany na autostradzie zwierzak"

Mocne i dosadne stwierdzenie, ale jakże prawdziwe. Myślę, że to jest właśnie realizm - człowiek jest tylko kawałkiem mięsa. Wszelkie wymyślanie bóstw jest tylko po to aby dodać sobie poczucia wartości. Człowiek od wieków starał się uciec od swojej biologiczności, ale niestety nie stał się przez to istotą duchową, lecz pozostał zwierzęciem.

To miało być tak apropo realizmu :-)



Dodano: 2008-04-09 12:36

sphinxia napisał(a):

" Człowiekowi trudno przyjąć do wiadomości, że jest kawałkiem mięsa, które ulegnie rozkładowi.
Nieszczęśliwie wbity nóż w brzuch sprawi, że wypłyną nam na wierzch wnętrzności i będziemy wyglądać jak rozjechany na autostradzie zwierzak"
(...) Myślę, że to jest właśnie realizm - człowiek jest tylko kawałkiem mięsa.


Tak, zgadza się - to jest właśnie realizm. A sposób "poznania" tego faktu, tzn. człowiek - kawałek mięsa, bo np. nóż w brzuchu powoduje, itd, nazywa się właśnie racjonalizmem...
A co do wiary, to moim zdaniem, jest ona tylko formą, pewnym sposobem dążenia do nadziei, która to (nadzieja), jak mawiał Paul Valery, jest "nieufnością człowieka wobec przewidywań jego umysłu".
:D

minawi napisał(a):

Dastin, czemu wrzucasz do jednego wora racjonalizm i realizm? Zwlaszcza w literaturze nie ma to przełożenia. To trochę odrębne pojęcia jak kwadrat i prostokąt.



W literaturze, ok, możesz mieć rację. Jednakże spoglądając na cytaty oraz wypowiedzi Dasstin'a sądzę, że zahaczamy tu bardziej o epistemologię, tym samym bardziej o filozofię, niż literaturę. I ta klasyfikacja ma sens.
Pozdrawiam.


Prawdziwa siła człowieka tkwi nie w uniesieniach, lecz w niewzruszonym spokoju.


Dodano: 2008-04-09 14:16

Też myślę iż właśnie o to chodziło Dasstinowi, ponieważ już wcześniej przewijały się po forum podobne tematy i dyskusje w których brał udział :roll:



Dodano: 2008-04-09 14:38

Realizm jako "pojęcie wieloznaczne, zmieniające sens w zależności od kontekstu" oczywiscie zahacza o epistemologię bardzo. Ale całościowo zupełnie nie, a to już punkt żeby się przyczepić :idea: :wink:

Generalnie, można być i racjonalistą i realistą, nie wierzyć w Boga, wierzyć w naukę, ale równocześnie dawać rozumowi pole do zakresu jaki nauka nie obejmuje - czyli się nie ograniczać - bo przeciez bardzo odegłych galaktyk nikt empirycznie nie zbadał, można tylko wyestymować ich istnienie na podstawie tego co mierzalne i wierzyć, że się ma rację :wink:
Natomiast wiary na podstawie tego co mierzalne nikt już nie zbada, bo nie ma wzoru na B(b)oga...

Jednakże z drugiej strony - życie tylko tym co realne byłoby na wskroś nudne! I dlatego jestem fanką filmów science-fiction i fantastyki, o przepraszam - fantasy :wink:

Chyba trochę odjechałam z tematem, bo Dastin chciał jakieś cytaty - cytaty to se możecie poszukać na Wikipedii, nie zaprzątam wiec sobie nimi głowy 8)

EDIT: jako że lubię Szopenhałera to zgodzę się z jego przytyczonym w 1 poście cytatem. Ale taki cytat można zastosować nie tylko do religii, bo oparty jest na oczywistym kontraście.

Łomatko, co za filozoficzny nastrój się włączył, trzeba zejść na ziemię :lol:


"Make Foch Not War" "Nic nie może się zmarnować"


Dodano: 2008-04-09 15:38

Dasstin napisał(a):

martwi mnie fakt, ze ludzie bezwarunkowo oddaja sie zbiorowosci. Gdzie indywidualizm? Gdzie wlasne myslenie?



Mnie też to martwi i też sobie zadaję to samo pytanie. Jednak nie znajduję na nie żadnej odpowiedzi.
Niby mamy XXI wiek, a ludzie dalej pozwalają sobie by ktoś prał ich mózgi. Ale ludzie są słabi, skoro na przestrzeni wieków nie zmienił się sposób myślenia człowieka, nie oczekujmy,że to się stanie w ciągu kilkudziesięciu lat.
Co prawda jesteśmy na dobrej drodze do zmądrzenia, ale nie wiadomo czy w drodze tego powolnego procesu nie wyniszczy ludzkości zaraza lub inny kataklizm.

Ludzka psychika jest tak naprawdę słaba, krucha i podatna na sugestie. Dlatego łatwiej żyć w zbiorowości, gdzie jest "raźniej". Chyba więc jeszcze długo będą istnieć ludzie potrzebujący "niewidzialnego opiekuna" który się nimi "zajmie".

~
~
~
~
~
~


Tak na marginesie, to oczy mi wychodzą na wierzch od tej czerwonej czcionki :x
Chyba się pójdę zdrzemnąć, bo to moja godzina :wink:
(ziew)



Dodano: 2008-04-09 17:10

dr_Faustus napisał(a):


Doprawdy? To probuj - mozemy sobie poprowokowac troche...

WIERZE...


Szanowny Dottore,
Ostrych slow uzywam jedynie po to, aby naklonic (zmusic) do dyskusji. Oczywiscie nie mam zamiaru nikogo "mieszac z gownem". That's not the point.
Niestety, ciezko prowadzic konwersacje, ktora opieralaby sie na monologu. A fakt, ze ktos konczy wypowiedz mowiac "wierze", podcina dyskusji skrzydla. Pozostaje mi w tym momencie powiedziec "nie wierze". Staram sie jednak dawac przyklady, argumenty i kontrargumenty... tak zaczalem temat.

Horsea napisał(a):
Dassasin :arrow: "prowokacja do dyskusji" ale nad czym? Czego oczekujesz zakładając taki temat? Że użytkownicy będę się opowiadać za którąś z opcji, czy też tłumaczyć nie wiadomo z czego i przed kim, że wierzą? Sprecyzuj proszę. :roll:
A i niezależnie od mieszaniny pojęć, do Twojej informacji: wierzę. :)


Zakladajac, ze ten temat, nie nadaje sie do dyskusji, od razu wnioskuje, ze w ogole nie ma sensu dyskutowac. To jest jasne, ze nikt nikogo nie przekona. Oczekuje wedrowki mysli na ten temat. W domysle, ciekawych spotrzezen, przemyslen, cytatow, wlasnych wizji itd., itp.

Wypowiadam sie kontrowersyjnie, czasem ostro i niesmacznie jedynie po to aby poruszyc ludzi, poniewaz troche nudne jest ciagle gadanie o tym co sie jadlo na sniadanie i czego aktualnie slucha.

Poza tym, ludzie uciekaja od tego tematu, gdy tylko moga. Zupelnie jakby... sie bali?

odrade napisał(a):
Kolego, sugeruję tylko, żeby może pisać coś od siebie i nie wykorzystywać do popierania swoich poglądów li tylko martwych filozofów.
Twój sposób argumentowania i ostatnia wypowiedź nasuwa mi myśl, że na którymś etapie swojego młodego życia bardzo się rozczarowałeś i zawiodłeś przede wszystkim na ludziach "wiary". Współczuję, i wierzę że wszystko Ci się ułoży.


Bledna mysl sie Tobie nasuwa, kolezanko. To nie wrodzona ani nabyta nienawisc do wiary, religii, kosciola czy ludzi wierzacych sklonila mnie do rozpoczecia tego tematu. Patrz wyzej.

Czym slowa martwych filozofow sa gorsze od moich wlasnych? Poza tym, nikt z nas nie powie czegos nowego. Nie badzmy tacy pyszni. Wszystko zostalo juz powiedziane. Religia istnieje dluzej niz historia. Naszym, moim osobistym zadaniem (misja) jest jedynie zebranie tego, w jakims stopniu, do kupy.
Ciekawy jestem co widza inni, Ci, ktorzy patrza w innym kierunku. Moj widok juz znam. Cale moje "swiadome" krotkie zycie obserwuje to samo

minawi napisał(a):
Realizm jako "pojęcie wieloznaczne, zmieniające sens w zależności od kontekstu" oczywiscie zahacza o epistemologię bardzo. Ale całościowo zupełnie nie, a to już punkt żeby się przyczepić :idea: :wink:


Whatever. To sa tylko slowa. Sens jest pojety.

minawi napisał(a):
Generalnie, można być i racjonalistą i realistą, nie wierzyć w Boga, wierzyć w naukę, ale równocześnie dawać rozumowi pole do zakresu jaki nauka nie obejmuje - czyli się nie ograniczać - bo przeciez bardzo odegłych galaktyk nikt empirycznie nie zbadał, można tylko wyestymować ich istnienie na podstawie tego co mierzalne i wierzyć, że się ma rację :wink:
Natomiast wiary na podstawie tego co mierzalne nikt już nie zbada, bo nie ma wzoru na B(b)oga...


I tutaj trafilas w sedno!! Otoz to! Fakt, ze nie ma wzoru na Boga, jest dowodem sklaniajacym mnie do tego, ze Bog nie istnieje.

Pozwolcie, ze wytlumacze mysl.

Zakladam, ze kazdy z Was, przynajmniej slyszal o Kubie Rozpruwaczu. Chyba sie nie myle. O czym to swiadczy?
To jest prosty dowod istnienia tego czlowieka. Zywa legenda. Wiem tazke, ze istniala Joan D'Arc. Nie znalem osobiscie ale historia to potwierdza. Mowie o historii globalnej, neutralnej. Dinozaury, nikt nigdy nie widzial, a kazde wie, ze istnialy. Znaleziono kosci, na podstawie ktorych, odtworzono istoty, obecnie niezyjace. Mamy piramidy, i wiem to, choc nie bylem w Egipcie. Idac dalej...

Katyń, niektorzy z Was pewnie wiedza o co chodzi i z czym to powiazac. Przypomne, ze chodzi o masowe morderstwo polskich oficerow w Katyniu w kwietniu 1940 roku. Kto tego dokonal? Rosjanie. Natomiast, przez mydlenie oczu, komunizm i zwiazana z tym propagande, czesc ludzi wierzyla, ze byli to Niemcy... albo nawet epidemia.

Konczac wypowiedz.

Bog oraz wszystkie religie istnieja od tak dawna, a wciaz, nic na ten temat nie wiadomo. I to jest wazna sprawa. Mozemy stwierdzic dominacje gadow nad swiatem 65 mln lat temu, palenie na stosie heretykow i ladacznic w sredniowieczu, komunizm a nie potrafimy odpowiedziec na pytanie CO Z BOGIEM Nie dziwi Was to? Wszystkie pytania... jak? kiedy? kto? gdzie? z kim? napotykaja silna riposte... "nie warto o to pytac, wazne jest DLACZEGO ... i temat sie urywa. Ciagle sie tym bronia.
Gdyby Bog, duchy, inny wymiar, niebo, pieklo, demony i anioly istnialy faktycznie, a nie tylko w naszej slabosci, glowie, marzeniach, obawach, obrazach to juz DAWNO mielibysmy odpowiedzi na nasze pytania. Nauka idzie do przodu, i podaje nam odpowiedzi... a religia wciaz mydli oczy. Od zawsze do zawsze.

minawi napisał(a):

Jednakże z drugiej strony - życie tylko tym co realne byłoby na wskroś nudne! I dlatego jestem fanką filmów science-fiction i fantastyki, o przepraszam - fantasy :wink:


Troche splycilas temat...

minawi napisał(a):

Chyba trochę odjechałam z tematem, bo Dastin chciał jakieś cytaty - cytaty to se możecie poszukać na Wikipedii, nie zaprzątam wiec sobie nimi głowy 8)


Zdefiniuj zatem madrosc i wiedze skoro nie zaprzatasz sobie glowy cytatami.


Dlaczego wierzycie w Boga a nie w Św. Mikolaja?



Dodano: 2008-04-09 20:59

dr_Faustus napisał(a):
[quote:26e94b5424="Dasstin"]Zmieszam z gownem taka, ktora powie mi, ze wierzy... i na tym skonczy temat.

WIERZE...
[/quote:26e94b5424]

Dasstin napisał(a):
Szanowny Dottore,
Ostrych slow uzywam jedynie po to, aby naklonic (zmusic) do dyskusji. Oczywiscie nie mam zamiaru nikogo "mieszac z gownem". That's not the point.
Niestety, ciezko prowadzic konwersacje, ktora opieralaby sie na monologu. A fakt, ze ktos konczy wypowiedz mowiac "wierze", podcina dyskusji skrzydla. Pozostaje mi w tym momencie powiedziec "nie wierze". Staram sie jednak dawac przyklady, argumenty i kontrargumenty... tak zaczalem temat.


...W SIEBIE (no to sobie poprowokowalismy sie do dyskusji) i dalej...

Tak wierze w siebie, co lepsze rowniez wyznaje wrecz czasami fanatycznie, mysl Montaigne'a: "Najważniejsza rzecz na świecie, to umieć nalezec do siebie".

Interpretujac slowa M.de Montaigne'a, stwierdzam, ze wszelkie dyskusje na temat wiary sa absolutnie bez sensu. Bo kazdy w tym momencie bedzie nalezal do siebie, do swoich przekonan. Wczesniej czy pozniej dyskusja przerodzi sie w wytykanie bledow wierzacym i na odwrot. Sam sie dalem juz raz poniesc takiej dyskusji. Do niczego to nie prowadzilo. Uwazam, ze kwestia wyznań powinna pozostać osobistą sprawą kazdego z nas. Kazdy niech wierzy w co chce, byle swych przekonan nie narzucal innym.
Ty z kolei Dasstinie i nie mowie, ze w tym temacie, bo obserwowalem Twoje poczynania w innych, podobnie jak Ta Kocica "Pani w nic nie wierze" (bez urazy) sprawiacie wrazenie, jakbyscie chcieli calemu swiatu udowodnic ze nie ma Boga, że nie ma nic poza wlasnym rozumem. (gdyby nie ten rozum to bym stwierdzil, ze glosowaliscie na Kononowicza) W kazdym razie nie rozumiem tej Waszej prywatnej inkwizycji, bo tak odbieram Was w tym momencie, choc moze sie myle. Tą Wasza chec (moze nieswiadoma) wywyzszenia sie nad tych, ktorzy otwarcie sie przyznaja do swych bostw...Tylko zwazcie, ze idac ta droga stajecie sie tacy jak oni... Bo kazdy chcialby byc "ponad" tylko ze w wiekszosci przypadkow to chcenie cale, jest zalosnym ujadaniem spuszczonego ze smyczy psa - cos na zasadzie - smyczy brak to teraz wam zawszone koty pokaze...Konczy sie tak, ze poszczeka, poszczeka i wczesniej czy pozniej na smycz wroci...
Tutaj raz jeszcze wspomnie, nie znam Was osobiscie wiec akurat moze sie w tym Waszym konkretnym przypadku myle...Tak wiec prosze bez urazy za moje, moze zbyt dosadne slowa, ale z drugiej strony chyba na taka dyspute liczyles Dasstinie po cichu... (sugeruje sie tym Twoim "mieszaniem z gownem" choc ja osobiscie wole chyba "mieszac z blotem" - mniej smierdzaca robota)

Ponadto wracajac raz jeszcze do sprawy tego typu dyskusji, powtorze sie - nikogo tutaj nie przekonacie do swych przekonan, tym bardziej, ze nie chodzi tutaj o jakas smieszna milosc do najtwisza czy vampirowego teatru bo to teraz widze trendy sie zrobilo, tylko chodzi tutaj o powazne sprawy, sprawy wlasnej ideologii i w to co sie wierzy. A w tym momencie ja bede "ateista" wrecz ortodoksyjnym bo nie wierze, ze ta dyskusja bedzie dyskusja. Ona stanie sie wojna. Raz, ze to delikatny temat, a dwa, ze jak sam zauwazyles probujesz zmusic kogos do dyskusji (sprowokowac) tyle, ze robisz to troszke nieudolnie. Jak delikatny temat to mysle nie ma co wytaczac ciezkich dzial nawet aby sprowokowac. Bo zostanie to odebrane inaczej niz bys chcial, zostanie to odebrane przez Twoich oponentow jako atak z Twej strony na nich samych. Czemu? Tego nie wiem, choc w sumie mysle ze jednym z wytlumaczen jest to co mi czesto sie zarzuca. Mianowicie to, ze wielu odbiera moje slowa jako atak na ich osobe, nie zas jako ironiczne wytykanie "wpadek" tejze (z pewnych wzledow nie ujme tego dosadniej). Reasumujac - rozumiem Twoj tok myslenia, rozumiem takie podejscie, nie obraze sie jesli w rownie dosadny sposob Ty czy panna Sphinxia ustosunkujecie sie do mojej wypowiedzi, ale z powyzszych powodow koncze na tym dalsza dyskusje. Aha no i jeszcze jedno, mianowicie to, ze "rozumiem" nie znaczy, ze napewno sie "zgadzam". Kwestie swoich przekonan lub ewentualnych wierzen pozostawie sobie.

Pozdrawiam

Dottore



Dodano: 2008-04-09 21:46

Cholera, a mnie nie zacytował... :wink:


"Make Foch Not War" "Nic nie może się zmarnować"


Dodano: 2008-04-09 22:03

Dottore, Panie...heh


In meiner Badewanne bin ich Kapitän.


Dodano: 2008-04-09 22:45 Zmieniono: 2008-04-09 23:01

Pan jak zwykle wykazal sie brakiem inteligencji i zrozumienia textu BADZ na sile doszukuje sie w kazdym slowie ataku na swoja skrepowana osobe. To przykre. Forum nigdy nie stanowilo dla mnie ujscia frustracji spowodowanych porazkami swojego zycia - jak w Twoim przypadku. Beznadziejnie cytujesz pojedyncze zdania bez kontekstu przekształcajac je pod swoja psychologie podworkowa. Utrudniasz przekaz, bo przekaz jest mierny. Za kazdym razem piszesz ze ktos cie nie zrozumial-...chcialbys. Jestes prosty do rozgryzienia jak chlop na sianie :/ Prawda moze cie zabolec, ale... jestes Bardzo typowy :)
W kazdym poscie probujesz udowodnic swoja inteligencje... dowodow - brak. Czlowiek inteligentny nie musi sie wywyzszac nad innymi, co wiecej, stara sie dostosowac poziom wypowiedzi aby ludzie mniej otwarci zrozumieli jego przekaz... - o ile ma cos madrego do powiedzenia. Ty jednak tego nie zrobiles a zatem zakladam, ze Tobie nalezy wszystko tlumaczyc od podstaw Szkoda, ze tego nie rozumiesz... nie bede jednak juz tracil czasu na Ciebie, kiedys probowalem.

Najwazniejsza kwestia... Nie pamietam abys kiedykolwiek pisal z inicjatywa, umiesz jedynie przyczepic sie do kogos, kiepsko wrozace.

Odtad ignoruje Twoje posty "Bachu - jak Rubik!"

Temat nie jest jednak zakonczony... tak mysle, licze na Was.

PS (czyt. Post Scriptum - wytlumaczenie specjalnie dla Pana, zeby nie pomylil skrotu) Ten temat nie jest atakiem na nikogo. Oczywiscie, mozecie porozmawiac o czyms ciekawszym i mniej delikatnym lub paprac sie we wlasnej "psiej" kupie jak Pan.



Dodano: 2008-04-09 23:14

Gwoli scislosci edytowalem swoj post nie wiedzac/czytajac "niczyich" odpowiedzi.



Dodano: 2008-04-09 23:26

Pan napisał(a):

[quote:06689e514e="Dasstin"]
Albert Einstein
"Wybitne umysły są zawsze gwałtownie atakowane przez miernoty, którym trudno pojąć, że ktoś może odmówić ślepego hołdowania panującym przesądom, decydując się w zamian na odważne i uczciwe głoszenie własnych poglądów."

A teraz zastanowmy sie, czy bylem atakowany tu przez miernoty. Bylem. Czy stad wynika, ze jestem wybitny? (...) [/quote:06689e514e]
Nie, nie wynika - implikacja, nie równoważność. Ale i czy ktoś z obecnych twierdził, że jest inaczej?

Pan napisał(a):
(...) Pojecie ciemnosci bez pojecia swiatla nie istnieje. Ateizm jest jak robaczek, potrzebuje religii, by miec co jesc.
(Oczywiscie slusznie zauwazasz, ze ateizm jest tez cecha prawdopodobna organizmow nizszych)

Tu wierzę, że masz słuszność. Jedno mi tylko nie pasuje: tekst w nawiasie. Dlaczego? Zwracasz się tam właśnie w taki w sposób, który w całej rozciągłości swego posta zaciekle zwalczasz. A że uważam go (tekst) za błędny, to inna kwestia.

Pan napisał(a):
Czlowiek, ktory WIE, ze WIERZY, ma racje (co juz stanowi dobra podstawe). Czlowiek, ktory jak ty, wierzy, ze wie, myli sie.

Inaczej mówiąc, co ma słuszność: sądzę, że wiem - czy może: wiem, że sądzę? Powiem tak (uwaga dla Pan'a - świadomy poważny skrót myślowy): z obiektywnego punktu widzenia, w dyskusji, jest to bez znaczenia...

:arrow: Pan, ogólniej:
Dziwi mnie nieco sposób, w jaki się wypowiadasz. Zwykle atakowałeś poglądy, teraz stale atakujesz osobę, Dasstin'a. A jakoś nie wierzę, że stawiasz między 'nimi' znak równości. Zatem pytanie: dlaczego?

:arrow: Dasstin:
Ostro, ale w dużej mierze słusznie. Również liczę na to, że jednak temat nie upadnie, ale patrząc po ostatnich postach... cóż, zostaje tylko, nomem omen - wiara.


Dasstin napisał(a):

W kazdym poscie probujesz udowodnic swoja inteligencje... dowodow - brak. Czlowiek inteligentny nie musi sie wywyzszac nad innymi, co wiecej, stara sie dostosowac poziom wypowiedzi aby ludzie mniej otwarci zrozumieli jego przekaz... - o ile ma cos madrego do powiedzenia.

Otóż to! Jeśli ktoś, mający świadomość własnej umysłowej przewagi, stara się wywyższać i jeszcze szydzi z tych, którzy pojąć go nie mogą (że o dostosowaniu się poziomem nie wspomnę), to przepraszam, ale jest niedowartościowanym burakiem i powinien zająć się tylko swoim własnym, widocznie bardziej zajmującym, 'towarzystwem'. Sorry za mały offtop.


Prawdziwa siła człowieka tkwi nie w uniesieniach, lecz w niewzruszonym spokoju.


Dodano: 2008-04-09 23:47

Gamorrin napisał(a):


[quote:1744b5ea96="Dasstin"]
W kazdym poscie probujesz udowodnic swoja inteligencje... dowodow - brak. Czlowiek inteligentny nie musi sie wywyzszac nad innymi, co wiecej, stara sie dostosowac poziom wypowiedzi aby ludzie mniej otwarci zrozumieli jego przekaz... - o ile ma cos madrego do powiedzenia.

Otóż to! Jeśli ktoś, mający świadomość własnej umysłowej przewagi, stara się wywyższać i jeszcze szydzi z tych, którzy pojąć go nie mogą (że o dostosowaniu się poziomem nie wspomnę), to przepraszam, ale jest niedowartościowanym burakiem i powinien zająć się tylko swoim własnym, widocznie bardziej zajmującym, 'towarzystwem'. Sorry za mały offtop. [/quote:1744b5ea96]

Odpowiedz na poziomie, sens zostal pojety, dziekuje.



Re: Racjonalizm, realizm... czyli poczytajmy. Dodano: 2008-04-10 00:14

Pan napisał(a):
Prawdopodobnie jedli i mieli inne sprawy na glowie, a czasem nieco pomysleli. I nie obrazaj ludzi pierwsza osoba liczby mnogiej.
Moze ty, W PRZECIWIENSTWIE DO NAS nie zastanawiasz sie nad tajemnicami swiata. Jesli juz.


w przeciwienstwoe to nas? to znaczy? chce zauwazyc ze religia w tylko nielicznych przypadkach filozofow wykazywala sie jakakolwiek dynamika. trzyma sie uznanych w sredniowieczu doktryn. to nauka pcha to wszystko do przodu i jest dynamiczna.

co do filozofow. akurat przypomnial mi sie sw. tomasz z akwinu i sw augustyn:

Św. Tomasz z Akwinu:

kobiety sa blędem natury... z tym ich nadmiarem wilgoci, temperaturą ciała świadczącą o cielesnym i duchowym upośledzeniu.. są rodzajem kalekiego, chybionego, nieudanego mężczyzny

Św. Augustyn:

Kobieta jest istotą poślednią, która nei została stworzona na obraz i podobieństwo Boga. To naturalny pożądek rzeczy, że kobiety musi służyć mężczyznie.

jesli ktoś taki jak Pan przyczepi sie zaraz ze co to za argumenty to juz tlumacze:

chce w ten sposob pokazac kto stanowi trzon swietych filozofow cytowanych w wielu koscielnych doktrynach. ludzie ktorzy reprezentuja soba totalna ignorancje, ciemnote i fanatyzm.

pewnie wolicie szydzic z nieswietych filozofow i naukowcow ktorzy sa martwi. ale to oni stworzyli prawa opisujace w zdecydowanie racjonalny sposob to co nas otacza. mozesz Panie niewierzyc w australie, domyslam sie ze to tylko ironiczny przyklad. ale wiemy ze sa ludzie z australijskim obywatelstwem a z niebianskim jeszcze nikogo nei spotkalem.



Dodano: 2008-04-10 19:46

Pan napisał(a):

Poglad o tym, ze kobieta jest gorsza czlowieka odmiana Tomasz wyczytal u Arystotelesa. To po pierwsze. Teraz pomysl o dawnych naukowcach. O tych, dla ktorych "swiat byl z ognia o roznej gestosci", o tych, co wyrozniali sfery naokolo dysku ziemskiego. Badacze.


no ok, rozumiem, faktycznie mozna znalesc przyklady jak bladzili neigdys naukowcy roznych nauk. jakis czas temu czytalem gdzies ze grupa teologow wspolnei ustalila ze. teraz wybaczcie niewiedze, to bylo z rok temu, dziura gdzie wpadaja noworodki nieochrzczone jednak nieistnieje i dzieci takei ida do nieba. sorry. takei cos moze rozbawic. a co z dziecmi ktore juz tam trafily? boskie prawo dziala wstecz?


Pan napisał(a):



Napiszesz moze "ale mozesz leciec do australii i sprawdzic, ze jest". Ja odpisze "ale mozesz leciec do nieba i tez sprawdzic, ze jest".

Pokaz mi dowod, nie "mozesz sobie sprawdzic" ktory pokaze istnienie Australii a nie uda sie analogicznie udowodnic Nieba. :)


ale do australiii moge poleciec i wrocic;]

co do dowodow, moge isc do kantoru i wymienic zlotowki na dolara australijskiego.

mimo wszystko mam dowody na ziemi ktore swiadcza jednoznaczie o istnieniu australii. chyba ze wszystkie zdjecia planety, obywatelstwa, pieniadze, osoby, to mistyfikacja żydów probojacych ukryc znajdujace si ena tamtym kontynencie Niebo;]



Dodano: 2008-04-10 21:13

Pan napisał(a):
Owszem. Nie szukajac daleko - Ty, w tym poscie. W tym sek, bracia i siostry, ze nie wynika. Ja, piszac o miernocie pana, ktory udaje, ze mnie ignoruje, a ignoruje ze strachu, nie wywyzszalem sie ponad ludzkosc. Z konfliktu z miernota wlasna wielkosc nie wynika.

Wybacz, nie dostrzegam, gdzie tak twierdziłem - pokaż mi zatem, jeśli możesz? Zdanie o implikacji dotyczyło sentencji Einstein'a; umysł wybitny => atakowany przez miernoty. Nie - umysł wybitny <=> atakowany przez miernoty. Możliwe, że po prostu myśleliśmy o różnych sentencjach.

Pan napisał(a):
Wolalbym, gdybys nazwal jaki to sposob, bedziemy blizej rozumienia sie wzajemnie.

W jaki sposób? Słowa-klucze: 'słusznie zauważasz' - sądzę, że Tobie dodać więcej nie muszę. Co do nazewnictwa, to sam dość interesujący postulat kiedyś odnośnie tego wysunąłeś.

Pan napisał(a):
Ateizm, wg ateistow, jest wolnoscia od wiary. Teisci maja bogow, ateista od tego ucieka i bogow nie ma. Nie stwierdzono jeszcze, zeby na przyklad owsiki wykazywaly cechy teistow.
I jak to sie ma do tematu? Jest po pierwsze pokazaniem ateizmu naturalnego, tego ateizmu miesa (czlowieka widzianego powiedzmy realistycznie). Po drugie jest to ateizm bez przeciwienstwa, bo jest to koniecznosc. Organizmy w tym sa nizsze, ze nie maja wyboru gdy juz czlowiek ten wybor posiada. A po trzecie - to czlowiek tworzy pojecie ateizmu. Istnieje ono wylacznie dzieki opozycji do pojecia teizmu.
Zatem nawet postulowanie naturalnosci (przez twierdzenie - pochodzimy od owsikow, a one nie uznaja moralnosci i religii) opiera sie na calkiem inaczej rozumianym ateizmie niz moze istniec u zwierzat. Nasz ludzki jest opozycja, zwierzecy - brakiem alternatywy.

Owsiki... nie stwierdzono także, by ich nie wykazywały, bądź wykazywały cechy ateistów (wg. np. definicji ateizmu, którą sam podałeś). Jeśli jest inaczej, proszę dowód przedstawić. Jednakże zakładając, że istnieje taki dowód, cała reszta wydaje się sensowna.

Pan napisał(a):
Gdyby zalozyc, ze tego, co naprawde sie czuje, i tak nie mozna przekazac, a ponadto nie ma dowodu istnienia rozmowcy, nawet fakt, ze ludzie mowia roznymi jezykami , w odstepie kilku wiekow i na roznych kontynentach tez nie ma znaczenia w dyskusji.

Mimo to porozmawiac mozna.

Widzę, że do tego jeziorka wszedłeś trochę za głęboko (lub ja zbyt płytko). Może od końca - porozmawiać można, owszem. I właśnie w rozmowie fakt, że rozmówca 'A' wierzy, że wie o czym mówi, a rozmówca 'B' tylko sądzi, że wie o czym mówi, ma raczej niewielkie znaczenie. Można niby próbować się w to zagłębiać - pytanie: po co?

Pan napisał(a):
Jesli ktos ma swiadomosc przewagi a nastepnie stwierdzi przewage, to mowi prawde, a nie wywyzsza sie. Prosciej - jesli czlowiek wysoki idac obok niskiego nie garbi sie, by wygladac na rownego, czy to wywyzszanie? Nie. On pokazuje siebie i pewien (niekoniecznie zasluzony) szacunek do nizszego, nie narzuca sie z pomoca.

A czy ja napisałem, że ktoś się wywyższa stwierdzając prawdę? Nie. Napisałem, że jeśli już stwierdził tą przewagę i się wywyższa (w podanym przez Ciebie przykładzie mogłoby to być np. rechotanie się i rzucanie tekstów w stylu 'jestem duży i dlatego lepszy, a wy mali to i słabi', itp.), to (...)
Pan napisał(a):
Swoim bardziej zajmujacym towarzystwem oczywiscie zajmuje sie proporcjonalnie wiecej.

:) Dobre! :)
Eee, czy przypadkiem nie zasugerowałeś właśnie, że jesteś niedowartościowanym burakiem?
:wink:

Pan napisał(a):
Gdy cos dziwi, jest niejasne, niezrozumiale, mozna pytac.
Molgbym wtedy powiedziec:
Dasstin pozwolil sobie na ukrycie sie za cytatami (po poprawkach niewielkich cytaty bylyby niezle), ale jednoczesnie zasugerowal swa skromna osoba cel umieszczenia cytatow (jesli sie myle, moze wprost napisac, ze zrobil to bez celu, lub ze jego cel nie wynikal z jego osoby). Ja pokazalem ze kontekst, czyli osoba Dasstina miedzy wiersze wpisana, znieksztalca cytaty.

Hmmm, to Twoje zdanie, ok. Ważne rzeczy powinny mieć swój cel, tak też zaczęcie tematu poprzez rzucenie kilkoma cytatami miało swój cel, ale dlaczego (tu tylko domniemywam) uważasz jedną osobę za 'dobrą', a drugą za 'zniekształcającą'? I jak się to ma do racjonalizmu/realizmu/itd. ?
Pytanie drugie, powiązane: dlaczego, skoro osoba Dasstin'a cytaty (rzekomo) zniekształca, osoba Pan'a ich nie poprawia (sugerując, że potrafi), a skupia się na wytykaniu (abstrahując od 'prawdziwości') błędów? Czy w tym momencie ma to jakiś sens, Panie?

I proponuję jednak wrócić do tematu, bo znów się spory offtop zaczyna robić.


Prawdziwa siła człowieka tkwi nie w uniesieniach, lecz w niewzruszonym spokoju.


Dodano: 2008-04-11 11:31

Coz, nie sposob ignorowac Twoje posty, w ktorych zawierasz tyle bledow i braku zrozumienia. Jestem zobowiazany poprawic Ciebie, Panie.

1. Nie uciekam od rozmowy poniewaz sie boje. Uciekam od niej bo szybko sie ucze i wysnuwam wnioski. Kiedys mielismy okazje, watpliwie przyjemna, "podyskutowac" na forum DP. Juz wtedy dostrzeglem, ze nie jestes kreatywny . Moglbym Ciebie porownac do mieszanki dwoch psich ras. Malego kundelka z jamnikiem szorstkowlosym. Szczekasz najglosniej - z cala pewnoscia, ale nigdy nie szczekasz pierwszy. Probujesz przeszczekac inne psy, w Twoim pojmowaniu czujesz dume i "wyzszosc" tym glosnym, piskliwym szczekaniem. Prawda jest jednak
taka, ze niektore psy, oszczedniej wydobywaja dzwieki, majac Cie jednoczesnie w dupie ==> w psiej kuie na trawniku.

2. Nie atakowalem religii a juz na pewno nie chrzescijanstwa. Skoro tak uwazasz to mysli musisz miec kompletnie nieposkladane. Zupelnie nie zrozumiales tego co mam na mysli. Dla mnie jako "ateisty", to nawet nie ma znaczenia o jakiej religii mowimy. Gdybym ja atakowal, to celem bylby takze buddyzm, taoizm i inne. Juz pisalem ze ten temat jest jedynie wedrowka mysli. Niestety wedrowka jest przyjemna w odpowiednim towarzystwie. Ty ja skutecznie zanudzasz klotniami o "implikacjach", szyku zdan, i przenosniach, ktore i tak sa oczywiste.
Wiesz co, dla mnie to jest totalnie nieistotne czy wiem, ze sadze, czy mysle, ze jestem, czy jestem wiec sram itd. To jest filozofia zbyt dosadna, taka ktorej nie cierpie bo jest po prostu zbyt prostacka.

3. Napisalem, ze MY nie poswiecamy naszego zycia odkrywaniu tajemnic i filozofii. I nie cofam slow.
Skoro uwazasz ze jest inaczej, to musisz byc humanista, a dalej filozofem, psychologiem itd. Jezeli nie jestes, odpowiedz znasz tylko Ty na tym forum (jak mniemam) to akcpetujesz moja opinie automatycznie. To ze siedzac na kiblu, myslisz o istnieniu Boga i duchach nie czyni z Ciebie filozofa. Nie badz taki pyszny i dumny. Poza tym gadasz calkiem bez sensu. Skoro zarzucasz mi, ze nie zajmuje sie "filozofia" to o czym swiadczy ten temat. Ja podchodze do zycia z wiekszym dystansem (nie z powodu braku smialosci tylko czystego realizmu) niz Ty. Nawet Twoj o tym swiadczy poniekad, bo chyba nie wzorowales go na bozku z mitologii greckiej.

4. Moja rada! Przestan czepiac sie slow. Slowa sa niczym przy mysli a jedynie nieudolna forma przekazu. Czlowiek inteligentny nie czepia sie slow, tylko czepia sie mysli oraz stara sie je zrozumiec, nawet jezeli sa wypowiadane przez idiote. To jest inteligencja. Od razu tlumacze zebys nie przyczepil sie do tego punktu, bo nie chce juz wiecej z Toba dyskutowac. "Nieudolna forma przekazu - slowa" - mam tu na mysli ogolnie problem przekazu mysli czlowieka zarowno na papier jak i plotno czy rzezbe. Nie probuj nawet stwierdzac, ze TY problemow z przekazem mysli nie masz, bo kazdy je ma.

5. Odnosnie cytatow... tu mnie rozbawiles najbardziej. Przykro mi. Myslalem, ze wypisanie cytatow, w najprostszej formie bedzie ogolno dostepne. Okazuje sie, ze Ty tego nie zrozumiales (choc w glebi wiem, ze tak, tylko probujesz szczekac).
To jest zupelnie beznadziejna uwaga z Twojej strony.
Cytaty martwych ludzi nie sa lepsze od naszych wlasnych. Sa jedynie bardziej dostepne a zatem mozna sie na nie powolac szukajac naszych wlasnych. Zakladam, ze gdybym powiedzial to samo ale moimi slowami to bys mnie wysmial... Ty, z braku takiej mozliwosci, wysmiales cytaty ludzi, ktorzy stanowia trzon filozofii... Twojej tez. Absurd i zenada.

Dobrze uzylem te cytaty... poniewaz byly bez kontekstu. Zatem ich interpretacja nalezy do kazdego. Ty uwazasz, ze uzylem ich zle? Zacytuj moj post i na niebiesko popraw bledy, cwaniaczku.

6. Nie staraj sie wiecej wytykac wymyslonych bledow, bo to nie prowokuje do dyskusji tylko wkurwia.
A rozmowca, ktory wkurwia NIE JEST dobrym rozmowca a tym bardziej powinien czuc ZE WYGRAL, ZE PRZEGADAL.
Teraz stwierdzenie bez emocji i zupelnie serio, na spokojnie.

Wspolczuje, musisz miec sporo kompleksow. Nieudane zycie emocjonalne. Nawet jezeli uwazasz ze wszystko jest ok, to nawet ja juz wiem, ze wewnatrz masz mega problemy. Moge sie prawie zalozyc, ze nie masz kobiety... a jezeli tak, to nie z uczucia tylko z wygody. To jednak nie stanowi zwiazku a zwykla relacje opartym na jakims motywie. To jest smutne, faktycznie.
Jednak na Twoim miejscu nie obnosilbym sie tym na forum. Uwierz mi, nie lekcewaz w koncu, ze fakt, iz inaczej spostrzegasz realizm, racjonalizm, implikacje i inne niewazne, puste slowa, nie czyni z Ciebie ani filozofa, ani czlowieka unikatowego. Nasze umysly nie sa az tak skomplikowane aby sie nie powtarzac. Takich jak Ty bylo mnostwo przed Toba i bedzie sporo po Tobie. A ja juz takiego czlowieka znam jak Ty. Zgodnosc zachowan - przynajmniej na forum - 90%. Nie jestes w stanie mnie zaskoczyc.

A teraz nie rada, lecz prosba do Ciebie. Przestan sie czepiac mojej osoby, bo zbyt wysoki poziom kultury i zbyt malo czasu uniemozliwia mi klotnie z Toba. A ta klotnia i tak nie ma racji bytu. W pewnych momentach traktuje Cie jako idiote. Nie mowie ogolnie, poniewaz ogolnie jestes calkiem sprytny i inteligentny. Sa jednak te momenty, podczas ktorych zachowujesz sie kompletnie irracjonalnie. A wyznaje sprawdzona zasade, ze z glupszym od siebie nie mozna sie klocic. Porownaj to z klotnia z chomikiem, zeby nie rozsypywal trocin poza klatke.

Pozwol nam wszystkim - mysle ze moge pisac za innych w takiej sytuacji - odczuwac radosc z wedrowki i chetnie wracac na szlak.



Login

Password


Załóż konto / Odzyskaj hasło