Wielkanoc, Chrystus, Pasja, Zmartwychwstanie. Strona: 5

Dodano: 2008-04-06 19:59

Stary_Zgred napisał(a):
[quote:d5c58e1ea9="Paskievicz"]no ja se już dałem spokój 8) najlepiej nie gadać w ogóle na takie tematy bo nic dobrego nigdy z tego nie ma 8)


Jest przyjemność gadania :wink:[/quote:d5c58e1ea9]
ale nie w tym temacie...



Dodano: 2008-04-06 22:53

Koncza sie argumenty, konczy sie dyskusja... ja jednak moglbym jeszcze dlugo to ciagnac. Wypada zakonczyc. Zegnam.

Zwykle taki temat konczy sie... "taka jest wiara" albo "na tym polega"... zalosne



Dodano: 2008-04-06 23:00

taki lajf :lol:


"Make Foch Not War" "Nic nie może się zmarnować"


Dodano: 2008-04-07 05:35

Dasstin napisał(a):
Koncza sie argumenty, konczy sie dyskusja...

ja tam swoje argumenty mam i mnie przekonują lecz zdecydowanie chętniej pogadałbym o tym przy piwku a nie na forum, spotkamy się na CePeku albo gdzie indziej live to mogę pogawożyć i przedstawić jak ja to wszystko widzę

tym czasem tutaj postarajmy się zamilknąć bo jak do tąd gadka kwasi tylko nastroje 8)



Ending note Dodano: 2008-04-10 23:25

minawi napisał(a):


Jenki, a wy dalej maglujecie te tematy wiary/religii/przekonań... Wiadomo, że nikt nikogo i tak nie przekona :roll: Jak dla mnie to wszyscy mogą sobie wierzyć nawet w niebieskie biedronki, byleby byli fair

No tak... proste pytania i złożona dyskusja, która poszybowała dalej, niż można by się spodziewać...Jak by nie było. ujawnili się wierzący i agnostycy/ateiści Nie ujawnili się gnostycy i to budzi lekkie zdziwienie moje - w tym towarzystwie?!!!Słabooooooo....
Alleluja i do przodu - pozdrowienia dla wszystkich dyskutantów

:D


Do not quote - think for yourself


Dodano: 2008-07-23 15:42

Jestem nie wierzącym więc wszelkie większe święta kościelne sprowadzają sie dla mnie do większego spotkania rodzinnego. Uczestniczę w tych procederach wyłącznie przez wzgląd na rodzinę by sobie z nimi spędzić czas w większym gronie niż zazwyczaj.
Do pewnego szczeniackiego wieku klepałem modlitwy bo inni klepali i do kościoła chodziło sie bo matula za szmaty ciągnęła kompletnie nie rozumiejąc i nie wnikając o co chodzi. Dopiero jakoś w gimnazjum nastąpił przełom, że sie postawiłem i wykłóciłem z innymi, że nie będę bawić sie w coś co przeze mnie nie przemawia i czego nie czuje bo równie dobrze znak krzyża mógłbym sobie nakreślić kutasem w powietrzu i też będzie super. O wiele przyjemniej byłoby nauczyć sie wykorzystywać swoja podświadomość bo to przynajmniej poprawia samopoczucie i sprawia, że człowiek lepiej sie czuje.


"God made me a cannibal to fix problems like you."


Dodano: 2008-07-23 18:49

Kościan kurwa aleś wysuszył wafla :wink:



Dodano: 2008-07-23 20:12

xD ale trza powiedzieć, chłop ma racje przynajmniej ja się z nim dogłębnie zgadzam no może bez kreślenia tym kutasem krzyża w powietrzu, bo podejrzewam że gdybym tak w wigilię zrobił to by mnie starzy z uczty wy***** XD


Nauka uczyniła z nas Bogów, zanim jeszcze zasłużyliśmy na to by być Ludźmi...


Dodano: 2008-07-24 14:40

Paskievicz napisał(a):
Kościan kurwa aleś wysuszył wafla :wink:
Dzięki Pasieka za docenienie :wink:

Diarmad napisał(a):
xD ale trza powiedzieć, chłop ma racje przynajmniej ja się z nim dogłębnie zgadzam no może bez kreślenia tym kutasem krzyża w powietrzu, bo podejrzewam że gdybym tak w wigilię zrobił to by mnie starzy z uczty wy***** XD
No trzeba przyznać, że troche przesadziłem z tym ekhm kutasem :roll: Ale nie chodziło mi o moment kiedy miałoby sie ten znak krzyża nim nakreślić ile o samą czynność, jako część chrześcijańskiego rytuału religijnego. Potem zaś przyjemnie byłoby - mając ów członka na wierzchu - spłodzić po bożemu trochę dzieci, a za becikowe - bóg zapłać :roll:


"God made me a cannibal to fix problems like you."


Dodano: 2008-07-24 15:29

nie bluźnij dzidek :wink: to ja już nawet odpuściłem z tym wałkowaniem tematu pedalców hehe :wink:



Dodano: 2008-07-24 15:41

Paskievicz napisał(a):
nie bluźnij dzidek :wink: to ja już nawet odpuściłem z tym wałkowaniem tematu pedalców hehe :wink:
Taaa, to była niezła impreza wtedy trzeba przyznać :wink: Była chociaż jedna osoba, która stała po Twojej stronie :?: :twisted: W każdym razie ja nie bluźnie ino godom co myśle :wink:


"God made me a cannibal to fix problems like you."


Dodano: 2008-07-24 16:08

KostucH napisał(a):
Była chociaż jedna osoba, która stała po Twojej stronie :?: :twisted:

częściowo chyba nawet ze 2 :wink:

koniec offtopensa 8)

a z godoniem co człek myśli też trzeba uważać :wink: z krzyżowym kutafonem żeś lekko Kostek przegiął :roll:



Dodano: 2008-07-24 16:19

Paskievicz napisał(a):
z krzyżowym kutafonem żeś lekko Kostek przegiął :roll:
Skoro uważasz, zatem serdecznie przepraszam za nieumyślną obrazę uczuć religijnych :)


"God made me a cannibal to fix problems like you."


Dodano: 2008-07-28 09:30

U mnie wynika to z innego powodu, że święta traktuje inaczej tzn. biorę w nich udział, ale nie jest to dla mnie przyjemne. Dlaczego?

Otóż, w mojej rodzinie najbliższej, jest Świadek Jehowy. Wiadomo, że ŚJ nie obchodzą świąt, ino jakieś Pamiątki o pewnej porze który się zwie Nissan(do końca nie jestem pewny). Człowiek, jeżeli jest rozrywany przez dwie religie, które go dotykają bez własnej woli, traci na prawdę dużo.

Po pierwsze traci wiarę to silną. Bo wierze, że istnieje Stwórca. Nie jestem ateistą. Lecz nie łączy mnie nic innego jak "wiedza że jest". Silnej wiary religijnej nie mam(nie chodzi mi o pseudo wiarę na wzór babulek z moherami i ostatnio raczej terrorystkami pewnych festivali . Po drugie... nie mam silnej więzi z rodziną w te święta, którym się tak udziela. Chodzi mi o poczucie szczęścia, ciepła, brania udziału w tradycji itd.
Po trzecie - ina sprawa to już to, co się widzi w Kościele Katolickim, a wiadomo nie jest dobrze z nim. To też tworzy podstawy obrazu mojej wiary.

I spowodował to jeden człowiek ŚJ, który bierze udział w tych rodzinnych okolicznościach wigilijnych, wielkanocnych itd. Przed okolicznościami jedzie po psychice kierując swoje morały religijne, czepiając się wszystkiego, po powolutku powolutku niszcząc klimat świąt. Wtedy się już nic nie chce. A dzieląc się opłatkiem, czuje jego wzrok na sobie, i czuje się jak w teatrze, w którym zaraz zostanę obrzucony zgniłymi pomidorami.

Najważniejsza sprawa, i dużo się o tym już na tym portalu mówiło. NIE ZMUSZAĆ do religii. Dać człowiekowi szanse poszukiwania własnego światła, wiary która spowoduje, że będzie duszą niezniszczalną.
Nie można kogoś podzielić na dwa i wychowywać go w dwóch religiach, czy ideologiach. To jest jak z kobietami. Jeżeli kochasz dwie, żadnej nie kochasz.I tyle...

A inna sprawa taka, że bardzo wielu ludzi nie wierzy w Boga, zostaje ateistami, aczkolwiek wydaje im się, że tak jest. Bo to też jest jakieś modne zostając nie wierzącym. Powoduje to kontrowersje nie tylko w Kościele Katolickim(zapewne Ci co myślą, że są ateistami, albo uważają siebie za niewierzących, skazani by byli na stos . Szczególnie ta moda jest bardzo odczuwalna u młodzieży(nie mówiąc, u młodzieży która para się okultyzmem, magią itp - bo to też tru i sexi, czy kroczy w tzw. mhroku). Później tą "modę" ciągną wraz z rozwojem i mając wiek dwadzieścia parę, uważają, że są ateistami/niewierzącymi. Tylko wtedy mówi się o przyzwyczajeniu pewnych nawyk. A PRZYZWYCZAJENIE sadzi ziarno ZAPOMNIENIA.

Pozdrawiam, All.

Ps. wiem, że temat jest o Wielkiejnocy, ale tak jakoś mnie refleksja złapała o wszystkich świętach.



Dodano: 2008-11-04 20:54

chrystus umarł, chrystus nie zmartwychwstał, chrystus nigdy nie wróci 8)


W dupie mam motto ;p


Dodano: 2008-11-04 22:49

Allanon23 napisał(a):

Bo wierze, że istnieje Stwórca. Nie jestem ateistą. Lecz nie łączy mnie nic innego jak "wiedza że jest". Silnej wiary religijnej nie mam(nie chodzi mi o pseudo wiarę na wzór babulek z moherami i ostatnio raczej terrorystkami pewnych festivali . Po drugie... nie mam silnej więzi z rodziną w te święta, którym się tak udziela. Chodzi mi o poczucie szczęścia, ciepła, brania udziału w tradycji itd.
Po trzecie - ina sprawa to już to, co się widzi w Kościele Katolickim, a wiadomo nie jest dobrze z nim. To też tworzy podstawy obrazu mojej wiary.



Najważniejsza sprawa, i dużo się o tym już na tym portalu mówiło. NIE ZMUSZAĆ do religii. Dać człowiekowi szanse poszukiwania własnego światła, wiary która spowoduje, że będzie duszą niezniszczalną.
Nie można kogoś podzielić na dwa i wychowywać go w dwóch religiach, czy ideologiach. To jest jak z kobietami. Jeżeli kochasz dwie, żadnej nie kochasz.I tyle...

A inna sprawa taka, że bardzo wielu ludzi nie wierzy w Boga, zostaje ateistami, aczkolwiek wydaje im się, że tak jest. Bo to też jest jakieś modne zostając nie wierzącym. Powoduje to kontrowersje nie tylko w Kościele Katolickim(zapewne Ci co myślą, że są ateistami, albo uważają siebie za niewierzących, skazani by byli na stos . Szczególnie ta moda jest bardzo odczuwalna u młodzieży(nie mówiąc, u młodzieży która para się okultyzmem, magią itp - bo to też tru i sexi, czy kroczy w tzw. mhroku). Później tą "modę" ciągną wraz z rozwojem i mając wiek dwadzieścia parę, uważają, że są ateistami/niewierzącymi. Tylko wtedy mówi się o przyzwyczajeniu pewnych nawyk. A PRZYZWYCZAJENIE sadzi ziarno ZAPOMNIENIA.

Ja też nie mogę powiedzieć, że jestem ateistką, ale do głębokiej, dziecięcej wiary to mi daleko. wiecznie mam wątpliwości, wiecznie coś mi się nie podoba, do pewnego momentu miałam kontakt z księżmi, którzy skutecznie zabijali wszelkie myślenie w kwestiach wiary i którzy uznawali wątpliwości za coś złego (gdzie wiadomo, że tak nie jest).
Wiara po prostu jest trudna - mi jest naprawdę trudno uwierzyć, tak naprawdę we wszystkie dogmaty, ale jakoś nie potrafię uznawać świata, w którym wszystko dzieje się po nic.
Moda na niewiarę faktycznie jest, sam Kościół ma w tym część swojej winy. Moi rodzice nigdy nie byli praktykujący, jakoś tak umieli przekazać mi podstawowe wartości, które i tak pokrywają się z Dekalogiem, ale nikt nie robił z tego jakichś wielkich problemów. Do kościoła chodzę z narzeczonym, bo u niego wiara jest autentyczna, wiele o tym rozmawialiśmy - jakoś nie przeszkadzają Mu moje wątpliwości i wahania. A na Mszy lubię organów posłuchać, bo monumentalne, a mi w muzykę (i miłość) łatwiej uwierzyć, że jest Boskim darem niż cokolwiek innego.


"wybrednie w różach wymarzając kolor czarny"


Login

Password


Załóż konto / Odzyskaj hasło