Ostatnio.... Strona: 10

Dodano: 2007-10-11 13:59

Oglądałem to gdzieś do 28 odcinka (do śmierci L i Rem), więcej wtedy nie było. Teraz jest już z trzydzieści pewnie, może i czterdzieści. Pomijając to, rozwalają mnie niektóre pomysły Japończyków. Niby taka prosta fabuła oparta o kilka zasad, a potrafią zamotać i wycisnąć z tego więcej niż by mogło sie wydawać, że się da.

edit: sprawdziłem i jest 37 odcinków

http://www.deathnote.tv/



Dodano: 2007-10-25 08:34

Fantom wczoraj obejrzany został - główny bohatert był taką niesamowitą ciamajdą ze aż go żal chwilami było. :)


pornografia: http://staryzgred1979.blox.pl/html pornografia w star treku: http://ksiazkimojegodziecinstwa.blox.pl/html


Ratatuj Dodano: 2007-10-25 10:58

Ostatnio, a dokładnie wczorajszego wieczora obejrzany został "Ratatuj" czyli sympatyczny szczurek w akcji. Spoilerować nie będę, powiem tylko tyle, że niemal dwugodzinny filmik obejrzeć warto choćby dla odprężenia się po beznadziejnym dniu. (Ach! Ten paryski klimat.
Zresztą PIXAR z oryginalnymi pomysłami to nie Dreamworks z trzecią częścią Shreka (chociaż przyznać muszę, że "Film o pszczołach" zapowiada się "miodzio". )
Ale wracając do wczorajszej wizyty w kinie, uśmiałam się jak fretka nie tylko na samym filmie, ale już na fragmencie o kosmitach, ni z gruszki ni z pietruszki wyświetlonym przed "ratatuj" (zastanawiałam się czy trafiłam do właściwej sali . Osobiste skojarzenia + głupawka = efekt chichawki gwarantowany. Fragment polecam wszystkim zdającym prawo jazdy! :lol:


Młodzieży! Czymże Wam dane jest ciąć się w tych jakże nieszczęsnych czasach? O żyletki ciężko, dziadkowa brzytwa zardzewiała, a jednorazówką nie dość głęboko! Jeśli jednak Wam się uda (może widelcem?) to pamiętajcie: wzdłuż żył, a nie w poprzek! Wzdłuż!


Dodano: 2007-10-27 12:30

Przed wczoraj obejrzałem film, którego przez jakiś czas się obawiałem. Nowy twór Davida Finchera, reżysera takich kultowych filmów jak niezapomniany "Siedem" czy "Podziemny Krąg". Mowa tutaj o "Zodiaku". Pracując w wypożyczalni, wiele się o niego nasłuchałem, że raczej gadany, zero pościgów, wybuchowych efektów specjalnych, a aktorzy grają tak sobie, od niechcenia. A taki niby mocny argument, że do "Siedem" mu baaaaaardzo daleko jeszcze bardziej film do mnie nie przemawiał.

No ale nic to, postanowiłem obejrzeć sam, w spokoju, w nocy, w moim pokoju. Bo gdzieś druga strona mówiła, że z takimi aktorami, z takim reżyserem film musi być interesujący. Film trwa blisko 158 minut. I ten czas mnie trochę przeraził, bo obawiałem się, że fabuła będzie ślimaczyć. Ale nie - im bardziej wkraczamy w fabułę, tym czas zanika, i potem czasu już jakby się nie czuło.

Fincher nakręcił film inny niż wszystkie swoje dotychczasowe dokonania. Mianowicie już od pierwszych minut filmu widać inną stylistykę, niesamowicie prostą, narracja filmu nie jest pośpieszna, idzie swoim normalnym krokiem, ale jest konsekwentna. Reżyser stworzył namacalny wręcz klimat osaczenia i zagubienia. Każda element tej łamigłówki, porywa nas w labirynt, którym kroczymy i nie zawsze może być wyjście z tego labiryntu. Jeżeli ktoś chce oglądać tenże film dla efektów specjalnych czy klimatu jak w filmie np. Siedem,no cóż - to się zawiedzie. Bo film jest takowym filmowym śledztwem, gadaniną <scenariusz chyba był bardzo gruby jeżeli chodzi o dialog >. I choć to kriminał/dramat/thriller akcja tu jest nieśpieszna, jak już wspominałem. Ale nie jest to moim zdaniem minus dla filmu. Jestem tym zaskoczony, gdyż przed oglądaniem filmu, byłem pewny, że będzie choć trochę tak mroczny, i ubrany w niesamowite napięcie jak "Siedem". A tu brak dynamiki, ale za to gwarantowane napięcie. Bo jest ono odczuwalne.

Fincher rewelacyjnie wstawił aktorów w swe role. Jake Gyllenhaal bardzo dobrze się spisał grając postać Graysmitha, rysownika i główną postać tego filmu - Robert Graysmith napisał książkę na temat śledztwa Zodiaka/głównie film był na niej opierany -. Trochę Gyllenhaal przypomina mi tutaj Brada Pitta z Siedem. Opętanego rządzą dowiedzenia się kim jest Zodiak. Myślę, że ten aktor jak będzie wybierał dość interesujące role, może zostać naprawdę wybitnym aktorem. Mark Ruffalo, którego raczej znam z komedii romantycznych niż z filmów takiego wymiaru jak Zodiak, zagrał chyba najbardziej i chyba najlepiej wyrazistą postać w swojej całej karierze. A zagrał tutaj policjanta - który do końca się nie poddawał i uwielbiał krakersy :) I naprawdę dobrze mu wyszedł nakład w ten film. No i postanowiłem zostawić na koniec Roberta Downeya Jr. Ten aktor, grając Paula Averego<znanego tamtego czasu dziennikarza, który dostał osobiście list od Zodiaka.> wbił mnie fotel swoją grą. Cóż za widok. W swojej roli dziennikarza/alkoholika, pokazał, czym jest aktorstwo. Aż miło się patrzy. I ogląda. Mam tylko nadzieję, że nie zostanie zaszufladkowany jako aktor grający pijaków i ćpunów(choć mu to rewelacyjnie się udaje) - w życiu prywatnym miał problemy z używkami -, zobaczę go jeszcze w innych rolach. I choć rola druga planowa, chyba przyćmił swoją grą Gyllenhaala.

Na koniec zostawiam ścieżkę dźwiękową. Nie miałem jeszcze okazji przesłuchać, ale to co słyszałem w filmie, muszę powiedzieć, że cieszy uszy. Idealnie dopasowana muzyka z lat 60/70. Nieraz i przez zdjęcia w filmie, i przez tą muzykę cofałem się w czasie. Myślę że i soundtrack mnie ucieszy swą barwą.

Jednym z wielkich minusów w filmie można uznać przeskoki narracyjne z postaci na postać, co powoduje że widz jest zdezorientowany. Chyba reżyserowi nie udało się na tym zapanować. Ale nie jest to takim strasznym minusem, że film wiele traci. Ogólnie mówiąc film jest bardzo dobry. Obraz który cieszy oczy i uszy. Polecam każdemu - nawet tym którzy są zniechęceni tym, że daleko mu do Siedem; dajcie mu szanse -, a ja tamtego wieczoru przekonałem się, że najlepiej obejrzeć samemu, i przekonać się na własnej skórze jakim filmem jest, a nie słuchając głosów które okazały się w moim przypadku mylne i nie trafne, i mogło być wynikiem, że ominąłbym bardzo dobry film.



Dodano: 2007-10-28 16:00

jeden z ostatnio obejrzanych przeze mnie filmów to SŁABY PUNKT.
jeżeli o fabułę chodzi, to nie można powiedzieć jako by była specjalnie porażająca. młody prawnik zostaje oskarżycielem człowieka który zamordował własną żonę. sprawa wydaje się banalna a wina oskarżonego jest oczywista, zwłaszcza, że ten przyznał się do winy i nie ma żadnego obrońcy w sądzie bo postanawia bronić się sam. jednak w toku wszystko zaczyna się komplikować, materiał dowodowy okazuje się w ogóle nieprzydatny i oskarżyciel zaczyna mieć trudności z dowiedzeniem winy...
film jak każdy dobry thriller trzyma w napięciu aż do zaskakującego zakończenia.
jednak najbardziej zwróciłam uwagę na grę aktorską. głowne role grają ryan gosling (w sumie aktor wczesniej mi nie znany) oraz jeden z najlepszych aktorów jakich ziemia nosi - anthony hopkins.
tak naprawdę to dzięki hopkinsowi zainteresowałam się 'słabym punktem', i to on sprawia, że ten film warto obejrzeć. ma niesamowity talent do grania inteligentnych morderców, którzy zadziwiają na każdym kroku (patrz hannibal lecter). ehhh człowiek ma klasę...

serdecznie polecam :D


[url=http://www.lastfm.pl/user/bloodflower_87/?chartstyle=purple] [img:c7f7fdac9a]http://imagegen.last.fm/purple/recenttracks/4/bloodflower_87.gif[/img:c7f7fdac9a][/url]


Dodano: 2007-10-28 16:07

bloodflower napisał(a):
ryan gosling .


Polecam filmy z tymże aktorem "Odmienne stany moralności". Rewelacyjny dramat psychologiczny. No i "Szkolny Chwyt". W tym filmie gra nauczyciela narkomana, który ukrywa ten fakt w tajemnicy m.in.. Tą tajemnicę odkrywa pewna uczennica. Kapitalny film. I rewelacyjny kunszt aktorski Goslinga. Był nominowany do Oskara za tą rolę w filmie. :)



Dodano: 2007-10-28 16:26

Przez ostatni tydzień chodziłam do kina Iluzjon na festiwal niemych filmów ekspresjonizmu niemieckiego z muzyką na zywo- więc kilka zostało smakowitości obejrzanych. Przedwczorajszy pokaz - film Metropolis okraszony muzyką generowaną przez DJ-a przebił wszystkie obejrzane do tej pory. W ramach cyklu zarezentowano też Nosferatu, Gabinet doktora Caligari i inne.

A na koniec ciekawostka - film Nosferatu w reżyserii Murnaua można obejrzeć tutaj: http://www.archive.org/details/nosferatu

tutaj: Gabinet doktora Caligari:
http://www.archive.org/details/DasKabinettdesDoktorCaligariTheCabinetofDrCaligari

Miłego oglądania :)


pornografia: http://staryzgred1979.blox.pl/html pornografia w star treku: http://ksiazkimojegodziecinstwa.blox.pl/html


Dodano: 2007-10-28 16:26

uuu to teraz wyszła na wierzch moja ignorancja odnośnie aktorów młodego pokolenia. ale nadrobię nadrobię :)


[url=http://www.lastfm.pl/user/bloodflower_87/?chartstyle=purple] [img:c7f7fdac9a]http://imagegen.last.fm/purple/recenttracks/4/bloodflower_87.gif[/img:c7f7fdac9a][/url]


Dodano: 2007-10-28 16:42

We wtorek w cyklu "kocham kino" będzie zajebisty film: "Bansen". Polecam wszystkim!!!!



Dodano: 2007-11-20 23:19

Prezydenci Stanów Zjednoczonych mają pecha, jeżeli chodzi o czyhanie na ich życie. Albo zrezygnują z fotela prezydenckiego, albo kulka w łeb. Tak było z JFK, tak było z pierwszym Prezydentem Stanów Zjednoczonych, Jerzym Waszyngtonem. Cechowała ich i dobroć, patriotyzm i miłość do kraju(?), zrobienia wielkich rzeczy dla swych obywateli ale także przychylność obywateli( i oboje byli wrogami Państwa, gdyż między innymi walczyli z rasizmem). I to między innymi spowodowało, że stali się ofiarami - "kulki snajperskiej". Cóż, nadszedł czas na Georga W. Busha. Na szczęście dla niego - w wyobraźni twórcy.

"Zabić prezydenta" - bo o nim tu mowa - jest dokumentem bardzo prowokującym, stworzonym przez specjalistów fałszywych dokumentów Gabriela Range'a(reżyser) i Simon Fincha(scenariusz). Obraz jest nie tyle dokumentem, ale ma także elementy fabuły, filmu fabularnego - lecz tu wszystko jest fikcją. Twórcy przerobili kilka fragmentów archiwalnych, dopieścili, kilka szczegółów fikcyjnych dodali i powstał z tego naprawdę niezły thriller dokumentalny o podłożu politycznym. Wystąpili w tym dokumencie prawdziwi współpracownicy Busha, policjanci, agenci FBI. - zastanawiam się, ile im zapłacono :), i w dodatku scenariusz oparli na wydarzeniach niepokojących dziejących się aktualnie w Stanach Zjednoczonych - co daje naprawdę niezłe wrażenia wizualne.

Jak na specjalistów przystało - od strony technicznej trudno przyczepić się do czegokolwiek. Zdjęcia i fragmenty filmu naprawdę porażają swoja ostrością i świeżością. Gdyby film wydali w 2008 roku - myślę, że przeciętny widz dałby się nabrać. Generalnie w tymże dokumencie jest poruszana kwestia lubienia, bądź nie lubienia - tego już więcej - kadencji Busha - podobnie jak u Moore'a i jego dokumentach antybushowskich. Są tu taj ukazane ostre obrazy grup protestacyjnych, hasła antybushowskie. Więc nic dziwnego, że rząd amerykański był troszkę tym obrazem zbulwersowanym.

Otóż oglądając film, bądź dokument - odkryłem niestety minusy tegoż filmu. To prawda - jest tutaj napięcie, wręcz napastliwa szczera realność - ale gdy się obejrzy film do połowy, już samemu można rozwiązać - kto zabił, dlaczego zabił. Wypowiedzi co niektórych bliskich współpracowników - są tak nużące, tak jak to powiedział Pawlak "amerykańskie", że ma się dość.
I największa dziura w filmie - film nie pozostawia pytań, oddaje odpowiedzi na złotej tacy - jak dokument stylu "Z akt FBI" nadawanym na programie National Geographic. Nie kieruje widza w świat rozmyśleń, w poszukiwaniu w drodze pytania do odpowiedzi. Tylko jest taki mechanizm w stylu " to będzie tak, i tak, potem oskarżą muzułmanina - jakby inaczej - i skażą go na śmierć. A przecież dokument nie na tym ma polegać. Podsumowując, obraz jestem jak najbardziej na tak – tylko jeżeli, ktoś nie oglądał tegoż filmu, a będzie miał nadzieję, że choć dokument, ale jest możliwość, iż film będzie na miarę klimatów "JFK" - to ta możliwość zostanie mu odebrana z prędkością pocisku. Raczej polecam widzom takowym, którzy lubują się w takich klimatach jak prezentowane seriale typu "CSI".



Dodano: 2007-11-20 23:47

"Pat Garret i Billy Kid" Imo jeden z lepszych filmow nakrecony przez Sama Peckinpaha, autora najbrutalniejszych i nasyconych przemoca filmow jak na owe czasy. Sam film jest westernem a wlasciwie antywesternem opowiadajacym historie bandyty billego kida i jego przeciwnika, a wczesniej wspolnika Pata Garreta. Film nie jest banalnym westernem pokazujacym czarne i biale xD raczej odcienie szarosci xD



Dodano: 2007-11-21 10:33

Jak już przy westernach jesteśmy to uwielbiam "Tombstone". Moim zdaniem film fenomenalny i w świetnej obsadzie:-)


Suffer the pain of discipline or suffer the pain of regret!


Dodano: 2007-11-21 15:45

Wczoraj obejrzałem John Black. Tytułowy bohater (Brad Pitt), to Śmierć, która postanowiła zrobić sobie wakacje i wybrała sobie na przewodnika po świecie ludzi bogatego biznesmena (Anthony Hopkins).


Suffer the pain of discipline or suffer the pain of regret!


Dodano: 2007-11-21 21:30

Widziałam go chyba dwa razy, bo niestety w tv często wszystko powtarzają, ale filmek fajny...no taki z pomysłem



Dodano: 2007-11-21 21:46

nomay (Bicz)
nomay
Posty: 566
Włocławek/Bergen/Praga/Kopenhaga

:arrow: CrommCruaich...iiii...jakies refleksje, głębsze przemyślenia, zdanie zaczynające się od np. "sądzę, że..."?.
Temat ten polega nie tylko na podzieleniu się z innymi faktem obejrzenia jakiegoś filmu, ale także na jego skomentowaniu...choćby w jednym zdaniu 8)
Taka niezłośliwa little advice na przyszłość :D

Ja z kolei ostatnio obejrzałam Grindhouse: Planet Terror i cóż...film utrzymany w charakterystycznej konwencji dla Rodriguez'a lubującego pewne elementy wyolbrzymiać (czasem do przesady), czarny humor (np. scena miłosna z tancerką go-go, nie mylić ze striptizerką, która zamiast nóżką, uwodzicielsko fika drewnianym kikutem). Jeśli zaś chodzi o doznania estetyczne...film obrzydliwy - wrażliwym osobom nie radzimy jeść podczas projekcji


"...większość śpi nadal, przez sen się uśmiecha, a kto się zbudzi nie wierzy w przebudzenie. Krzyk w wytłumionych salach nie zna echa, na rusztach łóżek milczy przerażenie" [img:672c732866]http://www.avatary.ork.pl/avatary/3095.gif[/img:672c732866]


Dodano: 2007-11-21 22:10

hehe Planet terror wypasony film imo najlepszy obok "od zmierzchu do switu" oraz "sin city" no i "desperado" xDD. Sam film duzo bardziej mi sie podobal od produkcji Tarantino czyli "Deathproof".
Film oprocz marnej i idiotycznej historyjki pokazuje kunszt rezyserski Rodrigueza. Moje ulubiona scena to jak el wray dostal pistolet od szerywa i tak nim fajnie wymachuje, albo jak szef baru wsiada do auta z blizniaczkami, albo jak Willis zmienia sie tego mutanta :D:D:D



Dodano: 2007-11-25 21:03

Ostatnio oglądałam na DVD "Prestiż". Choć finał jest przewidywalny, film ogólnie ciekawy...ot taka historyjka o poświęceniu życia jednej pasji.



Dodano: 2007-12-03 21:29

ostatnio (no może już nie tak ostatnio :wink: ) byłam w kinie na filmie "nieznajoma" giuseppe tornatore z muzyką ennio morricone.
film ciekawy, poruszający.wciągający. na początku jest wiele niewiadomych (troszkę mnie to irytowało ale z drugiej strony dzięki temu do końca oglądałam go z przejęciem :) ). dopiero z czasem odkrywane są kolejne mroczne tajemnice z przeszłości głównej bohaterki. wszystko układa się we wstrząsającą całość. do tego niesamowita muzyka nie raz zapierająca dech w piersiach. zwłaszcza scena porodu wbiła mnie w fotel. naprawdę jeden z ciekawszych (wg mnie) filmów.



Dodano: 2007-12-04 09:11

Ostatnio oglądałam na DVD "Teksańska masakra piłą mechaniczną-początek".
Wszystko się wyjaśnia a propo pierwszej cześci, np. skąd w ogóle wziął się główny bohater.
Ogólnie film oceniam jako średni........



Dodano: 2007-12-04 13:18

Załapałam się wreszcie na "Freaks" - "Dziwolągi" (1932). Nareszcie miałam okazję zobaczyć "na żywo", w ruchu tych, o kim opowiadałam na swojej prelekcji o prawdziwych potworach z falkonu 2006. Film o fabule dość naiwnej (piękne lata trzydzieste ) ale wart obejrzenia, takich "rodzynków" jest niewiele.

Aha, i "Znak wampira" (1935) z Belą Lugosi w roli głównej. Naprawdę, powalają te przedwojenne filmy o wampirach, są przenaiwne ale też mają swój urok

Polecam oba.
P.S. Niech żyje TCM i AleKIno!



Dodano: 2007-12-04 16:12

Ostatnio ogladalem In The Mouth Of Madness, moim zdaniem jeden z lepszych horrorow Carpenter'a i w ogole horrorow. Niesamowita rola Sama Neill'a. Bardzo dobrze pasuje do takich rol podobala mi sie tez jego kreacja w Event Horizont.



Dodano: 2007-12-04 22:02

W niedzielę miałam okazję obejżeć "1408" na podstawie powieści Stephena Kinga. Ktoś może się nie zgodzić, ale dla mnie film bardzo fajny. Pewnie nie jestem obiektywna, bo należę do rzeszy fanów Kinga, ale ogólnie polecam. Jakbym sama w nocy ogłądała ten film to pewnie barzdo bym się bała.



Dodano: 2007-12-08 20:38

3:10 to Yuma..jednak mozna zrobic bardzo dobry western...polecam...


'Hand fighting hand As you turn to a man of two worlds'


Dodano: 2007-12-09 09:22

ja oglądałem ostatnio Captain Orgazmo - film, o którym słyszałem jeszcze będąc w podstawówce 8) jak widać jednak dopiero po 10 latach udało mi się go zdobyć

a cóż o nim powiem? - rewelacja 8) tym bardziej że występuje w nim znany chyba każdemu Ron Jeremy :D



Dodano: 2007-12-09 12:09

Ja wczoraj oglądałem Kill Bill Tarantino(wiem wiem, dlaczego teraz :lol: ) Po długim niezdecydowaniu - postanowiłem wreszcie obejrzeć :).

Cóż mogę powiedzieć. Ładnie opowiedziana historia. Dość kolorystyczna, ale generalnie znów można było się spodziewać siekanek, strumieni krwi, sarkastycznych tekstów - czuć tutaj styl Tarantino w 100%. No ale jest film świeży(lepszy niż Grindhause), na pewno jeden z lepszych Tarantino, choć dalej uważam, że do "Wściekłych Psów" mu daaaleko :)



Login

Password


Załóż konto / Odzyskaj hasło