Wilkodlaki. Strona: 19

Dodano: 2007-12-14 16:03

A jakżeby inaczej :wink:
<naciera ranki wywarem>



Dodano: 2007-12-14 18:13

Na razie doprowadź to maleństwo do formy bo na trenowanie to i tak jeszcze za młode :roll: Najmłodszy i nie wiadomo czyjej krwi wiec nie wiadomo co tam płynie w genach. Już my z niego uczynimy odpowiedniego czornego diobła :wink: :twisted:


"God made me a cannibal to fix problems like you."


Dodano: 2007-12-14 20:03

Mały śpi i odpoczywa po ciężkim dniu, a ja udaję się w miasto, spenetrować czyjąś posesję. Może łupy jakie przytargam. <chwyta łuk i kołczan, także sztylet i obucha, po czym odchodzi ku oknu>
- Wrócę o świcie... - rzekł, po czym rozpłynął się w mroku spowijającym okolicę.



Dodano: 2007-12-14 20:20

Cisza, spokój, żywej duszy w pobliżu...

<rozejrzała się dookoła, usiadła przed swoją norką, wyjęła zachomikowaną butelczynę wytwornego winka, odkorkowała, napełniła kielich i sączyła powolutku, zachwycając się nocą...> :roll:



Dodano: 2007-12-14 20:33

Piękne niebo prawda? Mimo tego rozlanego u ziemskiego podnóża mleka pięknie mięnią się gwiazdy...
<odezwał sie z mroku swego konta>

Nie przeszkadzaj sobie, też korzystam z okazji ciszy i spokoju.
&lto czym ponownie zwrócił wzrok w stronę gwiazd wystrzeliwując salwy wspomnień z minionych...jakże dzikich lat...>


"God made me a cannibal to fix problems like you."


Dodano: 2007-12-14 21:01

A może winka? Z rodzinnych stron- wyborne... :roll:

<wyciąga łapki z butelczyną i kielichem>



Dodano: 2007-12-14 21:12

- Może podążysz ze mną ?? Zakradniemy się gdzieniegdzie, postraszymy Ludzi i inne stwory. :twisted: - zapytał, wyłaniając się niespodziewanie z mgły.



Dodano: 2007-12-14 21:13

Z chęcią, poproszę. Przydałoby sie coś z nutką dekadencji na pocieszenie podniebienia gdy noc tam u góry tak upojna...
<sięgną po kielich wdzięcznie i głęboko patrząc w oczy>

To będzie długa i iście czarująca noc...
<westchnął pod nosem>


"God made me a cannibal to fix problems like you."


Dodano: 2007-12-14 21:21

Dzikusq, dziś mam ochotę na chwilę refleksji i odprężenia... :roll:
Ale jak masz chęć to przyłącz się, winka starczy dla wszystkich :wink:

<uroczo się uśmiechnęła i gestem ręki dała znać by się przysiadł>



Dodano: 2007-12-14 21:25

- Przyjaciołom nie odmówię. - uśmiecha się i przysiada obok. - Ta wyprawa może poczekać. :)



Dodano: 2007-12-14 21:34

<napełnia kielich, wręcza Dzikuskowi, uśmiecha się ponownie i kieruje swój wzrok na rozgwieżdżone niebo, delektując się bogatym smakiem wina...> :roll:



Dodano: 2007-12-14 21:37

&ltrzyjmuje kielich, spogląda na towarzyszy, później na gwieździste Niebo, powoli odpływając...>



Dodano: 2007-12-17 07:46

<W poświacie wschodzącego słońca, nadleciał od strony gór, wylądował i przybrał ludzką postać.>

- To była udana noc, zaiste udana... Czas powoli przygotować się do snu...



Dodano: 2007-12-17 09:56

AUuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu
&ltowraca, poprzedzona rozpędzonym stadkiem wilcząt>

Witam wszystkich
<wchodzi już w ludzkich kształtach, świetna forma, uśmiech od uch do ucha, urlop macierzyński dobrze jej zrobił:wink: >
Daliśmy sobie wycisk.
O jakieś nowe młode mamy? Rubi, o czym ja nie wiem? :twisted:
Siadać mi! Bo wypuszczę Karolinkę...

<małe się natychmiast uspokajają>

No! Tak lepiej...

<rozchyla skórzany płaszcz, i ostrożnie stawia przed sobą dorodną 5-latkę>

Dziewczynko, przywitaj się ze stadkiem, od dziś jesteśmy rrrrrodzinką

<rozgląda się po pozostałych>

Jakiś sprzeciw?
I tak za późno, jest nasza, no..
niecożem zawaliła sprawę, ale ten Mały Czort od Rubi to chyba ADHD ma... zanim się obejrzałam dziabnął małą w jakimś przedszkolu, cholera no dumna jestem z niego, mimo że tak ciężko go upilnować... 8)
No Karolinko, idź sie pobaw z kolegą...
TYLKO MU NIE ODGRYŹ OGONA!!!! :evil:



Dodano: 2007-12-17 17:38

<obserwuje sytuacje z mroku swojego kąta po czym rzekł po chwili>

Witaj Kochana, widzę maleństwa w dobrym stanie. Dzikus znalazł tego malca całego pocharatanego w sidłach. Jest najmłodszym członkiem stada, a Dzikus został tatusiem z racji przywiązania małego do niego.

<spojrzał tym razem na Nim, po czym powoli odwrócił wzrok na dziewczynke i począł rzec dalej>

A co z nią? Zwykła istota czy ma coś więcej? Wiesz, że jak nic w niej nie ma to nie przetrwa w tym rejonie mięso i padlinożerców. Mam zatem nadzieje, że wyrośnie na dorodny okaz żeńskiego mordercy jak jej Pani :wink:

&ltonownie spojrzał z lekkim serdecznym uśmiechem na Nim>


"God made me a cannibal to fix problems like you."


Dodano: 2007-12-17 20:38

- Ekhem, tak moi drodzy... Witam i jednocześnie się żegnam na tę noc. Wyruszam daleko, za horyzont, do pewnego miejsca, po coś specjalnego. :roll:



Dodano: 2007-12-17 23:10

<Żegna sie z Dzikuskiem>

< czule wita z Alfą, a że nikogo w pobliżu nie ma, wita sie nieco dłużej :twisted: i zmyka odespać dłuuuga drogę do maleństw>



Dodano: 2007-12-17 23:17

Echhh, po pięciu dniach krażenia wokół nory nareszcie mi sie do niej trafić udało. W związku z tym faktem, o utulki poproszę i głaski za uszkiem :D


pornografia: http://staryzgred1979.blox.pl/html pornografia w star treku: http://ksiazkimojegodziecinstwa.blox.pl/html


Dodano: 2007-12-18 07:04

<cichutko się zbiera z legowiska, żegna się ostrożnie ze śpiącymi, by ich nie zbudzić i opuszcza komnatę>

-Co tam Zgredzinko Kochana? Widzę żeś znowu na miejscu, i całe szczęście już chciałam za Tobą Karolinkę wysłać... :twisted:
&ltuszcza oko, opuszcza jaskinie>

To będzie ciężki dzień... :roll:

<zaciska kły, zmieniając formę na wilczą, rusza do boju i znika w lesie>



Dodano: 2007-12-18 08:30

Dotarł już daleko, przez ciche knieje i pustynie rozległe, brnąc naprzeciw lodowym wichrom, ku miejscu, w którym Ziemie sięgają Niebios. Wkroczył na rozległe lodowe terytorium, mijając potężne ruiny starożytnych miast, zatopione w tym osobliwym, martwym oceanie. Ciemne chmury nadciągały z północy, zamiecie przybierały na sile, śnieg prószył mu w oczy, zasłaniał widok, tkając wraz z pyłem gęstą kurtynę. W pewnej chwili stanął nad brzegiem zamarzniętej rzeki i pamiętając słowa legendy starej, podążył dalej wzdłuż niego, wciąż na północ. Wspiął się na mocarny klif, kilkukrotnie o mało co zeń nie spadł, lecz nie zrezygnował. Na górze potężnej, w lesie zamarzniętym, odnalazł to, czego szukał. W ruinach antycznej kapliczki, w grocie niewielkiej, Lodowe Serce Zimy i Jej skarby przez widma strzeżone. Przekradł się w cieniu, nie burząc ich spokoju, nabrał w wora nieco skarbu zimowego. Lecz zdołały go dostrzec, gdy jamę opuszczał, zawyły donośnie i ruszyły w pogoń. Zarzucił wór na plecy i, nie oglądając się za siebie, ruszył w las. Chwycił i ujarzmił Płomiennego Rena Północy i z jego pomocą opuścił lodowe szczyty, nim dosięgnął go gniew rozbudzonej Zimy.
Gdy dotarł w okolice legowiska, Słońce wznosiło się już lekko ponad horyzont. Otworzył wór, wsadził doń dłoń i garściami począł skarb skradziony wokół rozsypywać. Gdy skończył, kraina śniegiem cudnym już pokryta była, chłodnym i delikatnym puchem. Wkroczył do gniazda, a widząc, że tam wszyscy jeszcze spią naokoło, zapalił światełka na choince, sprószył jej gałązki resztami śniegu i puścił szept z wichrem, by ich obudził. Potem siadł pod choinką, w cieple płomieni się ogrzał i sam w sen ciepły zapadł, albowiem podróż jego była męcząca. A o czym śnił, to już inna opowieść...



Dodano: 2007-12-18 14:59

<Wysunęła nosek ze swej norki, rozejrzała sie wokół, a przed jej ślepkami malował się przepiękny obraz zimy. Aż się chciało wybiec, potarzać, poganiać na białym puchu. Jednak ostatnio wilczyca coś nie w formie, wiec tylko się wygodnie ułożyła, machnęła ogonkiem na powitanie i napawała zimowym widokiem...> :roll:



Dodano: 2007-12-19 00:40

<Wróciła tak cicho, że nawet nikt nie zauważył, i natychmiast aspołecznie zaszyła się we własnym schowku> :roll:



Dodano: 2007-12-19 01:12

<Tej nocy nie poleciał w góry, było coś co sprawiło, że wolał pozostać w pobliżu przyjaciół i czuwać nad ich snem...>



Dodano: 2007-12-19 09:17

Wstał skoro świt, czując w sobie sił nowych przypływ, rozejrzał się po okolicy.
- Jest jeszcze jedna rzecz, jaką uczynić mogę. - stwierdził, po czym chwycił wicher za łogon i pognał za nim. Ponownie dosiadłwszy Rena Płomiennego, pognał za cichy las, za wzgórza zielone i morze wzburzone. Na klifowym wybrzeżu mglistej krainy, w kręgu starożytnych głazów odszukał skarb dawno tam skryty. Wrócił nim Słońce na dobre wyłoniło się zza horyzontu, rozdzielił skarb na tyle części, ilu było członków stada i pod choinę podłożył.
- Fragmenty snu, dla każdego. Cokolwiek sobie wymarzą, znajdą dziś pod tym drzewem. - wyszeptał wichrom, po czym oddalił się na zewnątrz. Przysiadł na skarpie, podziwiając cudny krajobraz i przygrywając na flecie. Czuł w sobie tchnienie wolności i radości, jak za dawnych czasów, gdy jako młody przedstawiciel swej rasy beztrosko hasał wśród dzikich ostępów.



Dodano: 2007-12-19 09:26

<wyłazi z jamki, rozgląda się i widzi Dzikuska z wilczym szczenięciem na kolanach, błędnym wzrokiem i opróżnionym flakonem po ziółkach...>

-No, kochany...Ładnie się nim zajmujesz

<zabiera wilczę na ręce, cichutko pomrukując dla uspokojenia mlodego >

-KONIEC Z ZIÓŁKAMI!!!:evil:

<zabiera resztkę płynu i idzie do Alfy> :roll:



Login

Password


Załóż konto / Odzyskaj hasło