Nie, Zubrowska to nie jest nazwisko mojej sąsiadki, ani żadnej nielubianej przeze mnie nauczycielki ani tym bardziej żubrówką z błędami w tytule. Pod tą głupio brzmiącą nazwą kryje się francuska formacja grająca coś co jest mieszanką brutalnego death metalu i mathcore'u.
Niestety Zubrowska zapomniała o tym, że metal powinien być zagrany z pasją. Ja jej tutaj nie czuje, "Family Vault" jawi mi się jako beznamiętnie odegrany zestaw kawałków. Do tego płyta jest jednorodna stylistycznie i ciężko tu powiedziec, który utwór jest lepszy a który gorszy - dla mnie wszystko jest na jednakowym średnim poziomie.
Zubrowska ze swoim drugim albumem niczego nie zmienia. Z chęcią bym napisał, że jest to deathcore z elementami mathcore'u, ale tutaj Francuzom udało się nieco wykroczyć poza te ramy. Nie zmienia to jednak faktu, że "Family Vault" jest raczej płytą na jednorazowy odsłuch, o której dość szybko się zapomina.
Tracklista:
01. From Hell
02. Ode To My Black Sun
03. C.O.V.E.D.
04. Maniac Rockers From Darkness
05. Vampire Killin' Kit
06. Pay To Play
07. Cause I Just Can Love Some Dead Persons
08. Through The Sky
09. In The House Of The 7 Dead
10. What A Wonderful World
Wydawca: Xtreem Music (2006)