Wielka trasa koncertowa promująca "A Kind Of Magic", legendarny koncert na Wembley… któż mógł pomysleć, że było to ostatnia tak duża trasa zespołu. Koniec końców aż 3 lata przyszło czekać na kolejną płytę, ale okres oczekiwania opłacił się. "The Miracle" to świetna rockowa płyta, która w zasadzie niemal całkowicie odstawia do lamusa wszelkie przejawy tandety i sztucznego patosu obecnego na kilku poprzednich krążkach.
Odnośnie tego albumu jest kilka kwestii, nad którymi słuchacz się raczej nie zastanawia. Przede wszystkim płyta jest przepełniona świetnymi melodyjnymi utworami, ale patrząc na płytę chłodnym okien dla każdego z tych utworów można znaleźć sensowne uzasadnienie dlaczego każdy z nich mógłby być hitem. Poza tym ten "hitowy" charakter nie jest jakoś afiszowany - utwory są różnorodne stylistycznie, czasem wręcz eksperymentalne, a więc zespół nie poszedł po linii najmniejszego oporu. Trzecie w końcu kwestia - jakby ktoś nie zauważył, to płyta rozpoczyna się radośnie, cały środek, czyli wszystkie najlepsze hity to w zasadzie próba pokazania promyka radości i nadziei w morzu bólu, pretensji, pragnienia i tęsknoty. Płytę zamyka dla odmiany żywy utwór - coś jakby miało zostać powiedziane "jakkolwiek by nie było źle, to i tak wszystko musi się dobrze skończyć".
"The Miracle" to bezsprzecznie jedna z najlepszych płyt w dyskografii zespołu - różnorodna, eksperymentalne, rockowa i bardzo przemyślana. Oczywiście to co napisałem w akapicie wyżej zostanie jeszcze mocniej zaakcentowane na kolejnej płycie, ale na tym etapie na pewno był to ogromny plus dla zespołu. To jest płytą, której na półce nie należy się wstydzić.
Tracklista:
01. Party
02. Khashoggi's Ship
03. The Miracle
04. I Want It All
05. The Invisible Man
06. Breakthru
07. Rain Must Fall
08. Scandal
09. My Baby Does Me
10. Was It All Worth It
Wydawca: Hollywood Records (1989)