Niech sobie Mustaine będzie ćpunem i alkoholikiem, ale zawsze uważałem, że potrafi tworzyć mądrą muzykę. Matka wieszająca dzieci na sznurze niczym pranie i do tego wymowny tytuł "Youthanasia" - może i coś w tym jest, gdy tak patrzę, co dzieje się na świecie.
Niby ten album jest dobry, ale ma jeden feler - bardzo duży feler. Jest okropnie nudny, męczy słuchacza. 50 minut to zdecydowanie za dużo - nie wiedzieć czemu, zazwyczaj wyłączałem już przy czwartym utworze. Trudno mi powiedzieć czemu tak się dzieje, ale do tego krążka nie wracam - słucham jedynie wybiórczych utworów.
Wydawca: Capitol Records (1995)