Panie, kup pan. Strona: 2

Dodano: 2011-12-10 14:03

Nawiązując do tego tanio... to znam kolesia, który ostanio jak oddawał złom, zobaczył rowerek, i kupił go. Faceta stać na normalny rowerek, ale kupił dla dzieciaka rower na złomie /tu sie malnie, tu sie smarnie i jak ta lala - dla dziewczynki!!!/. Chodził potem cały dumny, że taką okazję znalazł, za 10 zeta - maxwyjebka proszę Państwa. Nie wiedziałem co mu na to odpowiedzieć...



Dodano: 2011-12-10 14:56

Chyba coś się zmieniło w Polsce .Za moich czasów to Ameryka była OK a sąsiad ze wschodu powodem do dowcipów i wysmiewania głupoty ludzi i systemu .

Mogę powiedzieć ,ze w Szwecji Amerykanie są podziwiani za wiedzę ,technologię i serce do szukania nowych dróg ,łamanie schematów itp. .Szwedzi wypracowali swój "amerykański styl życia" . Wszechobecne w lokalnych stacjach radiowych Country , blue grass ,rockabilly ... Podobne klimaty w lokalnych pubach .Bardzo dużo amerykańskich aut ( klasyki z lat 50,70 ) które są powodem do dumy ich właścicieli i w weekendy "lansują się tymi wozami " po okolicy :)). Krążowniki odrestaurowane albo stylizowane na obraz jakiegoś kultowego auta z filmu . No i konie .Zawody konne ale w stylu kowbojskim : lasso itp.
Czasami mam wrażenie ,że mieszkam w Ameryce lat 50-tych .....

No i co ? Czy to można nazwać za "bezmyślne naśladownictwo" ?


..kamień leży aż go kiedyś będę siłę wtoczyć mial, moze wtedy uda sie, a teraz tchu mi brak...


Dodano: 2011-12-10 15:21

Alpha-Sco napisał(a):
[quote:e69372d1f6="bibunia"]W zasadzie jako naród nie mamy tendencji do konstruktywnego ryzyka.W moim przekonaniu jest to ryzyko na tyle "bezpieczne",ze nie powinno zaszkodzic,ale często wychodzi poza ramy "zasad wewnętrznych firmy" :)Nawet jeśli przynosi zysk trzeba z tego zrezygnowac i robic tak jak zostało zaplanowane... W konsekwencji wszelkie kreatywne poczynania zostają "udeptane"..No i nie da się ukryc,że większośc hołduje starym przysłowiom.


Tak, Polacy nie są skłonni do kreatywnego ryzyka, nazwijmy to. Umieją tylko kombinować po troszku. A główne przysłowie, jakiemu hołdują, to taniość. I nie umieją patrzeć perspektywicznie.

Mój dobry znajomy ma firmę informatyczną zajmującą się m. in. zabezpieczeniami sieci. Jest prawdziwym ekspertem, do tego pasjonatem i ma świra na punkcie np. bezpieczeństwa danych. Ale jego usługi przegrywają cenowo z garażowymi dłubaczami. Właściciele firm, całkiem niebiednych firm, nie ogarniają, że lepiej profilaktycznie zapłacić za profesjonalne usługi niż potem żałować. Niejednokrotnie wracają do niego klienci mądrzy po szkodzie, którzy stracili dane bo postawili na tanie usługi. Ale to dopiero po fakcie. Przed faktem - do mało kogo docierają pewne rzeczy.

Wszędzie jest ten sam ból - jak się zawali, to dopiero Polacy szukają winnych. Przed nieszczęściem - nikt nie myśli. Byle taniej.

Przetargi na sprzątanie w firmie, urzędzie czy na uczelni wygrywają firmy, które są najtańsze. To nic, że po pół roku trzeba się dopominać o głupi papier toaletowy, bo przez kilka dni potrafi nie być, bo się firmie finanse przewidziane na ten rok skończyły. Paranoja.

U nas na uczelni niejednokrotnie ręczniki papierowe na dyżur kupowaliśmy z własnych kieszeni na swój dyżur i każdy miał swój, pilnowany. No nie paranoja? Klinika - gdzie wiadomo, że takich środków zużywa się masę.

Tak samo było z probówkami próżniowymi - wygrała firma oferująca najtańsze, to nic, że okazało się że korek nie trzyma i krew potrafiła się rozlać.

Przy przetargach ustala się punktację u każdego z oferentów. Ale po cholerę komu ta punktacja, skoro i tak wygrywa firma z najtańszą ofertą. A to nigdy nie idzie w parze z jakością - przynajmniej ja nie znam ani jednego takiego przypadku. Nie istnieje taka opcja jak dobrze i tanio.[/quote:e69372d1f6]Jeśli chodzi o twoja uczelnie to jestem szczerze zdziwiona..Nie sądziłam,ze "cięcia" tak drastycznie śmieszne wręcz dosięgną wyższe uczelnie :) Natomiast jeśli chodzi o tanie usługi no fakt zazwyczaj wygrywają to nieco zrozumiałe,jednak nie mogę się zgodzic z twierdzeniem,ze wszystko co tanie "pachnie chińszczyzną" :)Myśle,ze początkujący przedsiębiorcy muszą startowac z najniższego biegu :) a później to zależy od usług :) A jeśli chodzi o ryzyko i konstruktywne myślenie to miałam też na myśli pracowników jako takich w firmach.Jeśli juz ktoś pracuje to ma określoną pensje i często nie oczekuje "kokosów" za inwencję :) ( przynajmniej początkowo),ale pracodawcy w tych przypadkach boją się minimalnego "kroku na przód".W Polsce jest tendencja "podcinania" skrzydeł.Masz byc przecietny,nie wyróżniac się.Byc jak betonowy kloc,bez kreatywności.A że pisaliśmy o kreatywności? No cóż pewnie dobrze jest to teraz widziane... Uhhh.



Dodano: 2011-12-10 15:51 Zmieniono: 2011-12-10 15:56

SalomonKain napisał(a):
Nawiązując do tego tanio... to znam kolesia, który ostanio jak oddawał złom, zobaczył rowerek, i kupił go. Faceta stać na normalny rowerek, ale kupił dla dzieciaka rower na złomie /tu sie malnie, tu sie smarnie i jak ta lala - dla dziewczynki!!!/. Chodził potem cały dumny, że taką okazję znalazł, za 10 zeta - maxwyjebka proszę Państwa. Nie wiedziałem co mu na to odpowiedzieć...


Wiesz, ja nie do końca tak to widzę. Chodzi o to, by nie popadać w żadną skrajność. Nie wiem, jakie dokładnie były pobudki faceta, może jest chorobliwie chciwy i przesadza, ale w rozsądnych granicach - takie postawy chwalę.

Mam nadzieję, że nie będę źle zrozumianą: po pierwsze: nie lubię dzisiejszego pędu za koniecznością posiadania nowego, jeszcze nowszego i bardziej błyszczącego. Po drugie: przerażają mnie rosnące góry śmieci, mania wyrzucania jeszcze dobrych rzeczy, wynikająca z punktu pierwszego. Mój tato, który miał zakład naprawy sprzętu AGD, zbankrutował z tego powodu. Po trzecie: jestem sentymentalna.

Dlatego ja wolę coś wyszperać i odnowić, lub zapytać kogoś z rodziny, czy nie ma. Zabrakło nam talerzyków - spytałam babcię, czy nie ma kilku na zbyciu, bo wiem, że u babć i mam zwykle stosy tego zalegają w szafach. Miała. Nie używane od szeregu lat. Dzięki temu: oszczędzam trochę pieniądza, wykorzystuję rzeczy, których i tak ktoś nie używa a do tego teraz patrząc na te talerzyki myślę o ukochanej babci.

Rower wyszperany na złomowisku może być faktycznie szajsem i, pardon, g... oszczędnością, ale może być np. niedocenionym, dobrym holenderskim rowerem. Wszystko jest kwestią sytuacji. Pytanie - ile kosztuje "normalny" rower. Bo jeśli przez "normalny" rozumiemy nowy - to nie zawsze nowy oznacza lepszy, zwłaszcza przy dzisiejszym zalewie tandety.

Pisząc o taniości mam raczej na myśli właśnie przysłowiową już chińszczyznę. Tylko raz z M. połakomiliśmy się na cenę - kable do uruchamiania samochodu. Nawet razu nie użyliśmy, bo przy pierwszej próbie się rozleciały. Ale dla Polaków to nie ma znaczenia - jest TANIE. Kupmy pięć sztuk.

HBVILK napisał(a):
Chyba coś się zmieniło w Polsce .Za moich czasów to Ameryka była OK a sąsiad ze wschodu powodem do dowcipów i wysmiewania głupoty ludzi i systemu .

No i co ? Czy to można nazwać za "bezmyślne naśladownictwo" ?



Tak, zmieniło się: Polacy są podzieleni na dwa obozy amerykanofilów i amerykanofobów. Co do sąsiada ze wschodu sytuacja pozostaje bez zmian

Problem z naśladowaniem Stanów polega na tym, że Polacy małpują właśnie to, co głupie czy puste. Ale tych dobrych i mądrych rzeczy, które Amerykanie wymyślili i stosują, jakoś nikt nie chce naśladować.

bibunia napisał(a):


A jeśli chodzi o ryzyko i konstruktywne myślenie to miałam też na myśli pracowników jako takich w firmach.Jeśli juz ktoś pracuje to ma określoną pensje i często nie oczekuje "kokosów" za inwencję :) ( przynajmniej początkowo),ale pracodawcy w tych przypadkach boją się minimalnego "kroku na przód".W Polsce jest tendencja "podcinania" skrzydeł.Masz byc przecietny,nie wyróżniac się.Byc jak betonowy kloc,bez kreatywności.A że pisaliśmy o kreatywności? No cóż pewnie dobrze jest to teraz widziane... Uhhh.


Problemem jest też - po prostu, niska pensja. Niskopłatność jest często przyczyną, tego że komuś się po prostu nie chce. I nie ma weny. I tutaj też ciężko się dziwić.



Dodano: 2011-12-10 16:53

Alpha-Sco napisał(a):
Problemem jest też - po prostu, niska pensja. Niskopłatność jest często przyczyną, tego że komuś się po prostu nie chce. I nie ma weny. I tutaj też ciężko się dziwić.
No tak masz rację :),ale ja pisze o odwrotnej sytuacji :) ,że pracownik ma wenę i chce wykorzystac "trzeski w mózgu" ,ale pracodawca woli pozostac w starych "dobrych" normach,nie "ryzykując" i tym samym podcinając skrzydła i "betonując zuchwalca " .



Dodano: 2011-12-10 19:59

bibunia napisał(a):
[quote:436bbd628c="Alpha-Sco"]Problemem jest też - po prostu, niska pensja. Niskopłatność jest często przyczyną, tego że komuś się po prostu nie chce. I nie ma weny. I tutaj też ciężko się dziwić.
No tak masz rację :),ale ja pisze o odwrotnej sytuacji :) ,że pracownik ma wenę i chce wykorzystac "trzeski w mózgu" ,ale pracodawca woli pozostac w starych "dobrych" normach,nie "ryzykując" i tym samym podcinając skrzydła i "betonując zuchwalca " .[/quote:436bbd628c]

Wtedy przychodzi czas na konczenie marudzenia i zaklozenie wlasnej firmy (jak to robią amerykanie)


Life is complex: it has both real and imaginary components


Dodano: 2011-12-10 20:09

amorphous napisał(a):
[quote:4777c436ad="bibunia"][quote:4777c436ad="Alpha-Sco"]Problemem jest też - po prostu, niska pensja. Niskopłatność jest często przyczyną, tego że komuś się po prostu nie chce. I nie ma weny. I tutaj też ciężko się dziwić.
No tak masz rację :),ale ja pisze o odwrotnej sytuacji :) ,że pracownik ma wenę i chce wykorzystac "trzeski w mózgu" ,ale pracodawca woli pozostac w starych "dobrych" normach,nie "ryzykując" i tym samym podcinając skrzydła i "betonując zuchwalca " .[/quote:4777c436ad]

Wtedy przychodzi czas na konczenie marudzenia i zaklozenie wlasnej firmy (jak to robią amerykanie)[/quote:4777c436ad]

O i to jest właściwa filozofia.Nic dodać.


..kamień leży aż go kiedyś będę siłę wtoczyć mial, moze wtedy uda sie, a teraz tchu mi brak...


Dodano: 2011-12-10 20:19 Zmieniono: 2011-12-10 20:20

amorphous napisał(a):
[quote:eee06850c2="bibunia"][quote:eee06850c2="Alpha-Sco"]Problemem jest też - po prostu, niska pensja. Niskopłatność jest często przyczyną, tego że komuś się po prostu nie chce. I nie ma weny. I tutaj też ciężko się dziwić.
No tak masz rację :),ale ja pisze o odwrotnej sytuacji :) ,że pracownik ma wenę i chce wykorzystac "trzeski w mózgu" ,ale pracodawca woli pozostac w starych "dobrych" normach,nie "ryzykując" i tym samym podcinając skrzydła i "betonując zuchwalca " .[/quote:eee06850c2]

Wtedy przychodzi czas na konczenie marudzenia i zaklozenie wlasnej firmy (jak to robią amerykanie)[/quote:eee06850c2]

A mówi się o tym, że właśnie Polska nie jest krajem wspierającym własną działalność. Co o tym sądzicie? Jakieś konkrety?



Dodano: 2011-12-10 20:23

Alpha-Sco napisał(a):
Problemem jest też - po prostu, niska pensja. Niskopłatność jest często przyczyną, tego że komuś się po prostu nie chce. I nie ma weny. I tutaj też ciężko się dziwić.


no z tym się zgodzę. i do tego cholerne śmieciowe umowy prawie wszędzie. ale nie o tym temat :)


"Make Foch Not War" "Nic nie może się zmarnować"


Dodano: 2011-12-10 20:58

Alpha-Sco napisał(a):
[quote:e59b338d4a="amorphous"][quote:e59b338d4a="bibunia"][quote:e59b338d4a="Alpha-Sco"]Problemem jest też - po prostu, niska pensja. Niskopłatność jest często przyczyną, tego że komuś się po prostu nie chce. I nie ma weny. I tutaj też ciężko się dziwić.
No tak masz rację :),ale ja pisze o odwrotnej sytuacji :) ,że pracownik ma wenę i chce wykorzystac "trzeski w mózgu" ,ale pracodawca woli pozostac w starych "dobrych" normach,nie "ryzykując" i tym samym podcinając skrzydła i "betonując zuchwalca " .[/quote:e59b338d4a]

Wtedy przychodzi czas na konczenie marudzenia i zaklozenie wlasnej firmy (jak to robią amerykanie)[/quote:e59b338d4a]

A mówi się o tym, że właśnie Polska nie jest krajem wspierającym własną działalność. Co o tym sądzicie? Jakieś konkrety?
[/quote:e59b338d4a]
Jestem przeciwny wspieraniu


Life is complex: it has both real and imaginary components


Dodano: 2011-12-10 21:02 Zmieniono: 2011-12-10 21:03

amorphous napisał(a):
[quote:5a5420b50d="Alpha-Sco"][quote:5a5420b50d="amorphous"][quote:5a5420b50d="bibunia"][quote:5a5420b50d="Alpha-Sco"]Problemem jest też - po prostu, niska pensja. Niskopłatność jest często przyczyną, tego że komuś się po prostu nie chce. I nie ma weny. I tutaj też ciężko się dziwić.
No tak masz rację :),ale ja pisze o odwrotnej sytuacji :) ,że pracownik ma wenę i chce wykorzystac "trzeski w mózgu" ,ale pracodawca woli pozostac w starych "dobrych" normach,nie "ryzykując" i tym samym podcinając skrzydła i "betonując zuchwalca " .[/quote:5a5420b50d]

Wtedy przychodzi czas na konczenie marudzenia i zaklozenie wlasnej firmy (jak to robią amerykanie)[/quote:5a5420b50d]

A mówi się o tym, że właśnie Polska nie jest krajem wspierającym własną działalność. Co o tym sądzicie? Jakieś konkrety?
[/quote:5a5420b50d]
Jestem przeciwny wspieraniu
[/quote:5a5420b50d]

Chodzi mi raczej o to, że nie tyle nie wspiera, co utrudnia - przepisy, urzędy, zusy itp. Nie znam się, mówię o czym słyszę.

A dlaczego jesteś przeciwny?



Dodano: 2011-12-10 21:10

Gdyby wszystko w "biznesie" było proste to wszyscy bylibysmy milionerami :)) .Nie słyszałem o jakimś państwie w którym prowadzenie własnego "biznesu" byłoby łatwe i proste. Po złych doświadczeniach w Polsce w prywatnej przedsiębiorczości przeniosłem "biznes" do Szwecji .Wydawało mi się ,że bogaty kraj ma przychylniejsze środowisko do takiej działalności ... Owszem może relacje ekonomiczne są inne ( wartość pracy jest właściwie skalkulowana - nie ma mowy o pracy "po kosztach" czy poniżej kosztów ) ale tak samo aparat państwowy "zabiera " w formie podatków tyle ile się da od przedsiębiorcy .Tyle aby przedsiębiorca "przeżył" ale też tyle żeby znacząco się nie dorobił .Wprawdzie są rządowe programy niesłychanie ułatwiające życie ale też mają one pułapki .. Jak wszędzie. Nie rozpisując się zbytnio powiem tylko ,że nie ma znaczenia gdzie się robi "biznes" znaczenie ma kto go robi .Warunki w cywilizowanym świecie są praktycznie takie same wszędzie i dla wszystkich. Liczy się pomysł ,wiara,upór i ciężka praca.


..kamień leży aż go kiedyś będę siłę wtoczyć mial, moze wtedy uda sie, a teraz tchu mi brak...


Dodano: 2011-12-10 21:36

Alpha-Sco napisał(a):
A dlaczego jesteś przeciwny?
Mam "doświdaczenia" z POiG i wiem, ze forse na dofinasowanie prawie ZAWSZE wyciągają cwaniacy. Tacy sobie zawsze poradzą po co ich dokaarmiać.

Fakt, ze u nas biurokracja sporo psuje krwi sam mam złe doświadczenia z ZUSem z prowadzenia firmy. To zabawa dla ludzi o mocnych nerwach. Lepiej nie oszczedzać i zatrudnic kogoś do pepierków.

W stananach sam wypełniałem formularze podatkowe i to w obycm jezyku u nas to jakaś paranoja. W usa jest cos takiego jak "anti-biurokracy akt". Jak jakis urzad cie poprosi zebys dwa razy gdzies wpisala te sama date albo imie czy nazwiska to mozesz ich pozwac. Na szczeście są gorsze kraje niż my pod tym wzgledem ja mam zle doswiadczenia np we Wloszech gdzie trzeba miec NIP aby miec internet albo Rumunia gdzie do kazdego druczku trzeba dokupic znaczek skarbowy.


Life is complex: it has both real and imaginary components


Dodano: 2011-12-10 22:01

Od dłuższego czasu rozważam powrót do Polski . Chcę stworzyć i poprowadzić dobry pub/klub i to w miejscu gdzie inne padają na twarz .Wszyscy odradzają mi ten pomysł i w dodatku w Polsce ...
Cóż ,nikt i nic mnie nie przekona .Zrobię to i będę na tym zarabiał .
Nie straszne mi ZUS-y i US-y itp. No takie reguły gry :) . Ja jestem optymistą .Takim "amerykańskim" .


..kamień leży aż go kiedyś będę siłę wtoczyć mial, moze wtedy uda sie, a teraz tchu mi brak...


Dodano: 2011-12-11 18:42

No właśnie obserwując "prywatę" w Polsce... i bilans zysków a strat (głównie zdrowotnych..nerwica murowana) to lepiej jest byc pracownikiem niż pracodawcą .Na polskim rynku pracowniczym brakuje mi jednej amerykańskiej rzeczy...It was good job! Zamiast wiecznego mało i tym podobnych PRL owskich metod traktowania pracownika.



Dodano: 2011-12-14 23:22

bibunia napisał(a):
No właśnie obserwując "prywatę" w Polsce... i bilans zysków a strat (głównie zdrowotnych..nerwica murowana) to lepiej jest byc pracownikiem niż pracodawcą .Na polskim rynku pracowniczym brakuje mi jednej amerykańskiej rzeczy...It was good job! Zamiast wiecznego mało i tym podobnych PRL owskich metod traktowania pracownika.



Też prawda. Żyjąc w Polsce nie da się nie stresować. Tutaj chyba każdy ma nerwicę.
A na pewno o wiele milej by się żyło, gdyby ludzie nie byli tacy zawistni i złośliwi wobec siebie. No i gdyby nie musieli żyć od pierwszego do pierwszego.
Co do biznesu. Kto się dorabia w Polsce? Tylko ten, co kradnie. Jak chcesz mieć uczciwą firmę, to prędzej czy później cię zniszczą.

I wszędzie te cięcia i oszczędności. Kto zawsze wygrywa przetarg? Firma, która oferuje usługę po najniższej cenie. Potem nasz kraj wygląda właśnie tak, a nie inaczej. Coś co było remontowane rok temu, zaczyna się sypać, niszczeć. Tandeta. I pieniądze w zasadzie wyrzucone w błoto, bo za chwilę trzeba to będzie poprawiać.
To samo ze sprzętem elektronicznym, który "dziwnym" zrządzeniem losu psuje się zaraz po okresie gwarancji, czyli zwykle po dwóch latach. I trzeba kupić nowy, też najtańszy.
I tak jest ze wszystkim.

Jak jest pod tym względem np. w Stanach, to nie wiem. Ale ten kraj jest i tak dość dziwny, może dlatego, że taki młody w porównaniu z innymi.
Wiem tylko, że mam znajomą, która tak jak pojechała do tego kraju, jako osoba tolerancyjna, tak mieszkając tam, stała się rasistką. Dlaczego? Bo tam, każdy afroamerykanin na każdym kroku musi udowodnić, jaki to jest pokrzywdzony, dyskryminowany i wszyscy biali najlepiej powinni go przepraszać.
Opowiadała mi kiedyś anegdotkę, jak to np, w firmie której pracuje robili rekrutację. Okazało się, że pomyślnie etap przeszli tylko biali kandydaci, natomiast żaden z ubiegających się kolorowych. Rekrutację musiano powtarzać, a i tak z obawy przed posądzeniem o rasizm przyjęto afroamerykanina, choć miał gorsze kwalifikacje.
Ciekawe czy i u nas będzie podobnie niedługo?
Czarni i Żydzi to największe dyskryminowane płaczki w Stanach Zjednoczonych. Ciekawe, że jakoś Japończycy nie płaczą, choć bardziej dostali po dupskach po Pearl Harbor :/



Dodano: 2011-12-15 18:20

stawiam Polskę nad absolutnie każde zagraniczne gówno. to jest nasz kraj i nasza Ojczyzna. jak ktoś ją opuszcza to jest downem i zdrajcą chcącym tylko iść na łatwiznę.



Dodano: 2011-12-15 18:54 Zmieniono: 2011-12-15 18:55

Ach ci dzisiejsi naukowcy...


sphinxia napisał(a):
Kto się dorabia w Polsce? Tylko ten, co kradnie. Jak chcesz mieć uczciwą firmę, to prędzej czy później cię zniszczą.

To WCALE nie jest przykład zawiści :).


“History,Stephen said, is a nightmare from which I am trying to awake”


Dodano: 2011-12-16 15:12

szarl napisał(a):
Ach ci dzisiejsi naukowcy...


[quote:8a99ffa8f7="sphinxia"] Kto się dorabia w Polsce? Tylko ten, co kradnie. Jak chcesz mieć uczciwą firmę, to prędzej czy później cię zniszczą.

To WCALE nie jest przykład zawiści :).[/quote:8a99ffa8f7]


No właśnie jest. Bo polak myśli w ten sposób - "Dlaczego ktoś ma mieć lepiej, niż ja? Dokopie mu, żeby się przypadkiem nie dorobił"
A takich, co mają inną mentalność, to można zliczyć na palcach ręki.

Generalnie rozpierdala mnie taka chora zazdrość i zawiść.
A jak się okazało niedawno, że ktoś mnie zazdrości pewnej rzeczy, to już całkiem stwierdzam, że niektórzy to naprawdę potrafią mieć z deklem. Jakby ta osoba była przez jeden dzień w mojej skórze, to te głupoty wybiłyby się jej z głowy.
Ale tak to jest, jak się kogoś nie zna, ani sytuacji w której jest, tylko ocenia po pozorach i według swoich własnych miar :/



Login

Password


Załóż konto / Odzyskaj hasło