Sala samobójców. Strona: 1

Sala samobójców Dodano: 2011-10-22 17:27

Jeszcze się tu nigdy nie wypowiadałem, a już od dość dawna jestem zalogowany na dp, więc dziś moja inicjacja Do podjęcia takiego kroku skłonił mnie film, który obejrzałem wczoraj, a właściwie dziś ok. 4.00 rano Sala Samobójców.

Przez połowę filmu byłem przekonany, że to jakaś papka o dzieciach emo, co to się tną, są rozkapryszone i życie spędzają w sieci, pokazując swój "ból świata". Ale gdzieś w połowie szalenie się wciągnąłem w psychologię jaką oddano w obrazie. Doszukałem się drugiego dna i mam pewne refleksje, którymi chciałbym się podzielić, mimo, że film już był na dp komentowany (generalnie w większości ostro skrytykowany).

Pytanie moje brzmi, czy rzeczywiście autorzy filmu chcieli pokazać, że prawdziwą salą samobójców jest życie w zorganizowanej społeczności konsumpcyjnej? Czy tak naprawdę prawdziwie się żyje i czuje mając te -naście lat, a później wpada się w jakiś dziwny obłęd typu: praca, dom, dzieci, pieniądze, pieniądze, pieniądze...? Bo będąc nastolatkiem obojętnie czy emo, czy jakimkolwiek innym standardowym patrz się na życie idealistycznie i buntuje się przeciw przykrej codzienności dorosłego świata, a później samemu się w nią wpada i zanim się zrozumie, że już się jest po drugiej stronie to już jest zbyt późno...

Jakie są Wasze refleksje co do treści filmu i tego przeistaczania się z "młodego boga", który ma zdobywać świat w maszynowe kółko?


Carpe Noctem


Dodano: 2011-10-22 18:08 Zmieniono: 2011-10-22 18:32

Cóż już przerabiany był ten film,w temacie > Ostatnio < i nie widzę potrzeby przerabiania tego na nowo jak i zakładania o nim osobnego tematu :)


Kochaj bliskich twemu sercu,tak szybko odchodzą...


Dodano: 2011-10-27 00:36

Wyjątkowo się z Tobą nie zgodzę, HardKillu
Nawet jeżeli było coś o tym filmie w temacie "Ostatnio", to wybacz ale tam jest ogólnie o filmach i jeśli była tam dyskusja jakaś, to ja np jej nie pamiętam.
A uważam, że film jest ciekawy i w zasadzie nawet tak niegrzecznie spławiać kolegę. Widzę bowiem, że to pierwszy post i ciekawi mnie, co kolega ma w tym temacie więcej do powiedzenia.
Chyba, że nie ma? Ale skoro zdecydował się napisać, to chyba po coś więcej, prawda?
Dla mnie np, ciekawą rzeczą była relacja między rodzicami chłopca - całkiem zatraceni w świecie biznesu, do tego stopnia, iż nie zauważyli oddalenia i tego, że w ogóle przestali ze sobą rozmawiać. Ze sobą no i z dzieckiem, które tak potrzebuje zainteresowania.
Straszny obraz wg mnie - tym bardziej, że obecnie tak częsty, nie tylko w zamożnych rodzinach.



Dodano: 2011-10-27 09:54 Zmieniono: 2011-10-27 09:54

http://www.darkplanet.pl/forum/posts/8379/page:1 - tu był przerabiany temat


"Make Foch Not War" "Nic nie może się zmarnować"


Dodano: 2011-10-27 17:14 Zmieniono: 2011-10-27 17:51

Dzięki droga minawi,wiedziałem że temat "Sala samobójców" był już wcześniej przerabiany,tylko wyszło mi z głowy gdzie :) ale w temacie "Ostatnio" także był poruszany ten temat,także jak napisała minawi,zapraszamy do już istniejącego tematu o filmie "Sala samobójców" :)

Właśnie tu > http://www.darkplanet.pl/forum/posts/8379/page:1 - bez potrzeby kopiowania tematu na nowo,po za tym wystarczy wcześniej sprawdzić,czy temat który chcemy poruszyć już przypadkiem nie istnieje.Na stronie głównej na górze po prawej stronie znajduje się okienko "znajdż" gdzie możemy to sprawdzić,a kolega Wolfheart jak sam napisał jest na DP zalogowany już od dość dawna,więc powinien to wiedzieć,a jak nie wiedział no to teraz wie :)


Kochaj bliskich twemu sercu,tak szybko odchodzą...


Dodano: 2011-10-28 02:06

Nie chodziło mi o sam film jako taki, bo do miana krytyka kinowego nie predestynuje. Bardziej chodziło mi o aspekt filozoficzny czy metafizyczny i odniesień pewnych scen do współczesnego świata. Właśnie to zatracenie rodziców, które zostało poruszone - ono chyba bardziej zasługuje na miano sali samobójców... bal z ministrem, gdzie wszyscy udają, że się dobrze bawią, a tak naprawdę to konwenanse i wszyscy uczestnicy nie wiedzą po co żyją i dokąd zmierza to życie - zabijają siebie nieświadomie.
Nie obrażam się na "śmietnik" - taka wola moderatora. Post miał sprowokować jakąś dyskusję i być może się uda, bo jak widać nawet w tym miejscu mogą się znaleźć jakieś zalążki takowej...


Carpe Noctem


Dodano: 2011-11-09 23:15 Zmieniono: 2011-11-09 23:17

Wolfheart napisał(a):
Nie chodziło mi o sam film jako taki, bo do miana krytyka kinowego nie predestynuje. Bardziej chodziło mi o aspekt filozoficzny czy metafizyczny i odniesień pewnych scen do współczesnego świata. Właśnie to zatracenie rodziców, które zostało poruszone - ono chyba bardziej zasługuje na miano sali samobójców... bal z ministrem, gdzie wszyscy udają, że się dobrze bawią, a tak naprawdę to konwenanse i wszyscy uczestnicy nie wiedzą po co żyją i dokąd zmierza to życie - zabijają siebie nieświadomie.


zgadzam się z Twoją interpretacją filmu. chciałbym jednak zwrócić uwagę na jeden aspekt tej historii. mianowicie Dominik również uczestniczył w tym sztucznym, udawanym zyciu. dopóki nie został przez ten świat (reprezentowany w tym przypadku przez grupę jego przyjaciół) odrzucony był całkowicie zanurzony w odmętach miałkości współczesnego świata. i co najważniejsze było mu z tym dobrze, można powiedziec że był szczęśliwy. dopiero sytuacja graniczna w jakiej się znalazł (odrzucenie) spowodowała u niego coś w rodzaju wglądu głęboko w siebie i w podstawy swojej egzystencji. wtedy porzucił niejako cały bagaż społecznych doswiadczen i zachowań (język społeczny?) i spostrzegł że z innymi tzw. normalnymi ludzmi nie łączy go kompletnie nic, jego postrzegania świata i egzystencji było totalnie niezrozumiałe dla społeczenstwa.
czyli reasumując: porzucając konwenanse społeczne, próbując dojść "do sedna" rzeczywistości (coś w rodzaju kibucu pożadań u Cortazara) skazujemy się na totalny brak poznawczej więzi z innymi (możemy znaleźć tą więź wśród podobnych nam, lecz czy to podobieństwo nie jest tylko pozorem - czyli zawsze jestesmy skazani na samotność poznawczą)


"Najwyraźniej specjalizował się w zaprzepaszczonych sprawach. Najpierw zaprzepaścić coś, a potem uganiać się za tym jak wariat."


Dodano: 2011-11-10 19:01

LordMorhen napisał(a):
wtedy porzucił niejako cały bagaż społecznych doswiadczen i zachowań (język społeczny?) i spostrzegł że z innymi tzw. normalnymi ludzmi nie łączy go kompletnie nic, jego postrzegania świata i egzystencji było totalnie niezrozumiałe dla społeczenstwa.
czyli reasumując: porzucając konwenanse społeczne, próbując dojść "do sedna" rzeczywistości (coś w rodzaju kibucu pożadań u Cortazara) skazujemy się na totalny brak poznawczej więzi z innymi (możemy znaleźć tą więź wśród podobnych nam, lecz czy to podobieństwo nie jest tylko pozorem - czyli zawsze jestesmy skazani na samotność poznawczą)

Gorgiasz still alive ;>? Czy też żart retora?
Świetna wymówka, by usprawiedliwić brak wrażliwości interpersonalnej. Nie umiem współżyć z ludźmi, więc to ich wina - świat jest zbyt miałki i płaski dla wielkiego poety, artysty, myśliciela. To nie wina mojej krnąbrności, pychy, czy zwyczajnego chamstwa.
Łatwo od takich wniosków przejść do pogardy, a to już równia pochyła.

Zamiast jak bohater filmu żalić się nad swą straszliwą dolą, lepiej wziąć się w garść i popracować nad sobą, by nauczyć się rozmawiać z ludźmi. Bądź też świadomie zrezygnować z jakichkolwiek relacji z nimi - ale bez egzaltowanych cierpień i płaczów, właściwych raczej dzieciom i ludziom skrajnie niedojrzałym.


“History,Stephen said, is a nightmare from which I am trying to awake”


Dodano: 2011-11-10 19:16

szarl napisał(a):

Zamiast jak bohater filmu żalić się nad swą straszliwą dolą, lepiej wziąć się w garść i popracować nad sobą, by nauczyć się rozmawiać z ludźmi. Bądź też świadomie zrezygnować z jakichkolwiek relacji z nimi - ale bez egzaltowanych cierpień i płaczów, właściwych raczej dzieciom i ludziom skrajnie niedojrzałym.


zgadzam się. w sytuacji samotności poznawczej należałoby chłodno zaakceptować ten stan rzeczy i albo uciec od świata, albo pomimo braku porozumienia w nim egzystować (i w obu przypadkach próbować być szczęsliwym). natomiast postawa głównego bohatera jest tak jak napisałes infantylna i niedojrzała


"Najwyraźniej specjalizował się w zaprzepaszczonych sprawach. Najpierw zaprzepaścić coś, a potem uganiać się za tym jak wariat."


Dodano: 2011-11-11 01:53

Trudno od nastolatka oczekiwać dojrzałości, przynajmniej w czasach w których żyjemy.
Chciałam zaznaczyć też fakt, że na całą tą "tragedię" jaka się wydarzyła, najważniejszy wpływ miał ów "incydent", który tak bardzo ośmieszył głównego bohatera, iż nie miał on po prostu odwagi stanąć z tym twarzą w twarz, przed kolegami, znajomymi z klasy.
Właśnie ten paraliżujący strach przed ocenianiem przez rówieśników wepchnął go wprost w ramiona wirtualnej rzeczywistości i ludzi kompletnie anonimowych, oderwanych od rzeczywistości, tzw. no-lifeów (nołlajfów).
Sorry, ale ja nic głębszego w tym nie widzę. Tylko strach. Dlaczego? Bo w pierwszych scenach filmu nasz bohater całkiem dobrze radził sobie ze szkolnymi znajomościami. Może i te koleżanki i koledzy byli fałszywi, ale to w zasadzie norma.
Nie było idealnie, ale się toczyło.
Do momentu. Do momentu, kiedy wyszło na jaw, że ma słabość do kolegi z klasy. Wtedy bowiem został wyśmiany i zepchnięty do miana szkolnego popychadła, co bardzo odbiło się na jego dumie, dodajmy męskiej, gdyż powszechnie wiadomo, iż kobiety bardziej są uodpornione na upokorzenia.
Tak więc żadnej głębi ja tutaj nie widzę, jak tylko strach przed odrzuceniem i przewidywalną i to bardzo przewidywalną chęć odnalezienia kobiety, która potwierdziłaby jego męskość. A że owa kobieta okazała się niedobra i wykorzystała naiwność i złamane serce nieboraka - cóż - samo życie.
Cieszy tylko, że przynajmniej na końcu okazało się, że owa "niedobra" jednak posiadała coś takiego, jak sumienie i potrafiła zapłakać nad mogiłą. I może dotarło też do niej, że życie w czterech ścianach przed kompem, to nie jest życie. Może.



Dodano: 2011-11-11 13:58

sphinxia: nie do końca mówimy o tym samym. Ty piszesz tutaj teraz o aspekcie psychologicznym filmu, ja analizowałem go pod względem epistemologicznym. ten strach o którym piszesz jest wynikiem tej sytuacji filozoficznej o której wspomniałem we wczesniejszych postach. tak więc nie bardzo mogę się ustosunkować do Twoich słów.


"Najwyraźniej specjalizował się w zaprzepaszczonych sprawach. Najpierw zaprzepaścić coś, a potem uganiać się za tym jak wariat."


Dodano: 2011-11-13 16:41

Dyskusja coraz bardziej mi się podoba, może jednak nie była taka śmietnikowa?
Co do chłopaka - on nie znał innego świata poza wydumanymi Lubomirskimi i im podobnymi, więc zachłysnął się nowością, a że w ten sposób uciekł przed otaczającą go rzeczywistością... czy inaczej czynią ludzie, którzy wyjeżdżają żyć na drugi koniec kraju czy świata?
Druga kwestia - nie jestem do końca przekonany, że on był zafascynowany kolegą, raczej wydawały mi się te początkowe sceny dość przypadkowe, jednak umiejętnie wykorzystane przez kolegę do zaszczucia chłopaka.
Wreszcie nie odbieram różowowłosej wirtualnej kochanki Dominika jako osoby złej. Owszem była konsekwentna i potrafiła nim manipulować, ale chłopak wszedł w jej życie, więc niejako on musiał się dostosować do niej, a nie odwrotnie... (swoją drogą świetna kreacja aktorki przecież 30-letniej - jaki to piękny wiek )


Carpe Noctem


Dodano: 2011-11-17 02:03

Wolfheart napisał(a):
Dyskusja coraz bardziej mi się podoba, może jednak nie była taka śmietnikowa?
Co do chłopaka - on nie znał innego świata poza wydumanymi Lubomirskimi i im podobnymi, więc zachłysnął się nowością, a że w ten sposób uciekł przed otaczającą go rzeczywistością... czy inaczej czynią ludzie, którzy wyjeżdżają żyć na drugi koniec kraju czy świata?
Druga kwestia - nie jestem do końca przekonany, że on był zafascynowany kolegą, raczej wydawały mi się te początkowe sceny dość przypadkowe, jednak umiejętnie wykorzystane przez kolegę do zaszczucia chłopaka.
Wreszcie nie odbieram różowowłosej wirtualnej kochanki Dominika jako osoby złej. Owszem była konsekwentna i potrafiła nim manipulować, ale chłopak wszedł w jej życie, więc niejako on musiał się dostosować do niej, a nie odwrotnie... (swoją drogą świetna kreacja aktorki przecież 30-letniej - jaki to piękny wiek )



Przypadkowość w filmie? Reżysera nie stać na to aby jakieś sceny umieszczać przypadkowo. W każdym filmie, każda scena ma sens i uzasadnienie (chyba że to tani pornol) dlatego nie raz trzeba je oglądać od samego początku do samego końca.
Tutaj początek filmu, pierwsze sceny określają nam osobowość bohatera. Widzimy, że jest akceptowany przez klasę, dopóki się nie wychyla i dopóki nie pokazuje, że jest inny niż by tego sobie życzyli, niż się po nim spodziewali.
Widzimy tym samym, jak całkiem młodzi ludzie, okazują się radykalnie konserwatywni i wręcz dziecinni w wytykaniu palcem kogoś wyróżniającego się. Bardzo smutny obraz.

Co do "kolegi" z klasy. Nie wiem właściwie co autor miał na myśli, poza tym aby ukazać jak najbardziej wrażliwą stronę głównego bohatera.
Może Tobie umknęły te kilka erotycznych ujęć i w zasadzie nie dziwi mnie to, jednak no tak jakoś wszystko wskazywało na "małe, platoniczne". Chyba, że są faceci, którzy spuszczają się od tak, wtedy sorry, pomińmy ten epizod.

Roma Gąsiorowska - znakomicie wypadła w tym filmie, chociaż widać było, że jest mocno starsza od swojego filmowego partnera.
Nie była zła? Gdybyś Ty spotkał taką dziewczynę, na pewno z miejsca byś ją tak określił.
Chociaż może nie, bo idealizowanie kobiet, to domena facetów - vide -
Oczywiście jej zachowanie nie było do końca przemyślane, głównym jej celem było, aby podbudować swoje własne, zranione ego. Bo była tam wzmianka, że poprzedni chłopak ją rozczarował. Pragnęła więc, aby następny spełnił to, czego oczekiwała.
Nie przewidziała tylko, że trafi na kogoś tak wrażliwego.
Właściwie, to cała jej postać jest dość powściągliwa. Dopiero na końcu przekonujemy się, jak bardzo "trafia" w nią wiadomość o śmierci Dominika i że mimo życia typowo wirtualnego, jednak jest w stanie odczuwać typowo ludzkie emocje i przeżyć "po ludzku" tak drastyczną wiadomość, jak śmierć kogoś bliskiego.


LordMorhen -ja tylko chciałam podkreślić małe życiowe doświadczenie głównego bohatera. Psychoanaliza jakoś tak mi wyszła



zdanie jednostki Dodano: 2012-01-08 00:51

zdecydowanie sądze, że tylko nastolatkowie potrafią czuc, i patrzec racjonalnie na zycie, wtedy dociera do nich to wszystko, jakie puste głowy zaśmiecają na myśli i nasze życie. Dorosłośc jest początkiem umierania kiedy zatapiamy sie w totalnej melancholii zapominając o chwilach szczęścia i wolności. Człowiek dorosły rzadko potrafi zrozumiec to, co ma w głowie młodszy człowiek. Jest zbyt pochłonięty zarabianiem piniędzmi i ruszaniem za dobrami materialnymi, że zapomina i jakichkolwiek relacjach niezdając sobie jednocześnie sprawy, że jego dziecko umiera, w środku i na zwenątrz. Jedynie moje zdanie.



zdanie jednostki Dodano: 2012-01-19 15:33

lurefs napisał(a):
zdecydowanie sądze, że tylko nastolatkowie potrafią czuc, i patrzec racjonalnie na zycie, wtedy dociera do nich to wszystko, jakie puste głowy zaśmiecają na myśli i nasze życie. Dorosłośc jest początkiem umierania kiedy zatapiamy sie w totalnej melancholii zapominając o chwilach szczęścia i wolności. Człowiek dorosły rzadko potrafi zrozumiec to, co ma w głowie młodszy człowiek. Jest zbyt pochłonięty zarabianiem piniędzmi i ruszaniem za dobrami materialnymi, że zapomina i jakichkolwiek relacjach niezdając sobie jednocześnie sprawy, że jego dziecko umiera, w środku i na zwenątrz. Jedynie moje zdanie.


To dość naiwne myślenie. Ja swój okres nastoletni wspominam dość koszmarnie i nie lubię do niego wracać pamięcią. Nie zgadzam się, że "tylko nastolatkowie potrafią czuć." Bzdura wielka. Gdyby tak było, to np. każde dziecko z nastoletniej wpadki byłoby kochana, a tak nie jest. W nastolatku/ce, tak, jak w dziecku, jest jeszcze wiele egocentryzmu oraz egoizmu, nie ma on na ogół jeszcze zbyt wielu doświadczeń życiowych, a jeśli ma, to przeżywa je często bardzo z nastawieniem głównym na siebie, często z mniejszą dozą empatii, niż dorosły.



sala samobójców Dodano: 2012-03-27 12:04

Jak dla mnie film jest mega. Świetnie pokazuje jak młodzież w dzisiejszym świecie jest zagubiona, zastraszona i nie ma pojęcia o realnym świecie. Przestroga dla wszystkich!



Dodano: 2012-05-12 18:57

Ten film jest bardzo pesymistyczny."Innym" ciężko znaleźć drogę w nietolerancyjnym społeczeństwie.Całkiem izolując się od otoczenia choćby z ideą wolności można zabrnąć w ślepą uliczkę i zacząć samego siebie straszyć.Mózg zamiera w zatęchłym pokoju własnych lęków.To film o samotności.Samotność nie jest dobra.

Niestety,różniąc się od otoczenia co dzień trzeba staczać małe bitwy.Tylko wychodząc ze swoich czterech ścian można spotkać kogoś z kim
wreszcie będzie można się dogadać.



Login

Password


Załóż konto / Odzyskaj hasło