Dodano: 2011-07-09 20:11 Zmieniono: 2011-07-09 20:12
Przyjaciel opowiedział mi kiedyś taką anegdotkę (raczej licentia poetica niż historyczna):
Co powiedział wódz plemienia indian do przywódcy białych kolonizatorów na widok dóbr białych ludzi?
- Wy macie zegarki, my mamy czas.
“History,Stephen said, is a nightmare from which I am trying to awake”
Dodano: 2011-07-09 21:06 Zmieniono: 2011-07-09 21:20
Rrrrany boskie, a jednak wychodzi znów to samo, ludziki... litości.
Narzekanie i krytyka. Już było o wielkiej polityce, porządku świata, historii antycznej, Żydach i Muzułmanach. To zaczyna się robić męczące.
A ja chciałam ludzi skłonić do szczerej refleksji wobec samych siebie: "Co ja, mały kartofelek, robię w moim własnym, małym świecie, co sprawia, że czas zwalnia, mój mały kartofelkowy światek jest przyjemniejszy i mam okazję pooglądać go przez chwilę?"
Z tego, co czytam, to "Narzekam, krytykuję i marudzę" - to, z tego, co widzę, jest chyba trafna odpowiedź.
Może jeszcze jakieś?
Ej, no nie oszukujmy się - to, jak przeżyjemy nasze życie wewnętrznie naprawdę nie zależy od tego, która opcja polityczna aktualnie jest u władzy ani czy Żydzi rządzą Holywoodem!
Dodano: 2011-07-09 21:46 Zmieniono: 2011-07-09 22:18
Spokojnie, ja już skończyłem wypowiadać się nie na temat, tak jakoś samo zboczyło z głównego wątku
Dodano: 2011-07-12 14:26
Pracuje 8,5h dziennie z dojazdem 1,15 w stronę
Razem 11 h z życiorysu (no, tyle że lubię robotę to może i nie wyjęte)
Często szwendam się po parku lub po lesie bez celu. Jak wsiadam na rower to nigdy nie wiem gdzie dojadę a jeżdżę po kilkadziesiąt kilometrów i czasem ląduję w miejscu nieznanym, bo mapy nie używam za bardzo. Jestem wolny czy jestem więźniem? Czy własne ciało, własne rządze, rodzina, społeczeństwo, państwo nie ogranicza nas? Moim skromnym nikt nigdy do końca nie jest wolny, niezależnie czy haruje po 14 h dziennie czy chodzi wąchać kwiatki i oglądać ptaszki codziennie. Wszystko nas ogranicza i nic nas nie ogranicza. Wolność jest w głowie.
Nic tak mnie nie wnerwia na forum, jak usuwanie moich postów
Dodano: 2011-07-12 14:41
| bambol napisał(a): |
| Wolność jest w głowie.
|
Tak, jak najbardziej się tutaj zgodzę. Dlatego wierzę, że dużo zależy od nas samych i dlatego pytam o te drobne rzeczy, które właśnie od nas zależą.
| bambol napisał(a): |
| Jestem wolny czy jestem więźniem? Czy własne ciało, własne rządze, rodzina, społeczeństwo, państwo nie ogranicza nas? Moim skromnym nikt nigdy do końca nie jest wolny,
|
Oczywiście. Wolność całkowita to utopia, fantasmagoria czy jak to nazwać. Może tylko śmierć zapewnia nam całkowitą wolność? Podkreślam - być może, bo przecież tego też nie wiemy :)
Absolutnie nie wymagam od nikogo całkowitego wyzwolenia :)
Dodano: 2011-07-12 22:03
Teraz Alpha-Sco to mam do myślenia. Tak rozważam kiedy czuję się wolny a kiedy więźniem. Niestety moja odpowiedź na pytanie kiedy jest się więźniem jest zbyt brutalna. Osobiście nie uważam aby pieniądze zniewalały lub dawały wolność. To jest tylko narzędzie, które można dowolnie wykorzystać. Wiem za to kiedy jestem wolny. Wolny jestem gdy z butelka wody ląduje w środku lasu nie wiedząc tak naprawdę gdzie jestem. Mając rower i godzinę do zachodu słońca Wolny jestem wtedy gdy po kilku godzinach wspinaczki stoję na jednym ze szczytów w Bieszczadach. Wolny jestem każdego dnia, gdy wsiadam do samochodu i jadę przed siebie z właczonym na maksa jazgotem, płynącym z głośników. Może to być Theatres Des Vampires, Death Metal, może Bauhaus może Alien Sex Find lub coś innego, ale takiego aby dźwięki nie dawały myśleć, wżerając się w mózg. Mina ludzi na przejściu dla pieszych patrzących co to za idiota siedzi w zamkniętym samochodzie z którego dobywa się jakieś wycie daje mi wolność. Niestety ostatnią moją konkluzją jest to, że wolność nie lubi towarzystwa. O śmierci to akurat nie myślę, bo za bardzo się boję, nie łączę jej z wolnością ale samotność tak.
Nic tak mnie nie wnerwia na forum, jak usuwanie moich postów
Dodano: 2011-07-14 19:39
| beztwarzowy napisał(a): |
| Trochę abstrahując;
no proszę was, Coelho prawi takie komunały, że głowa mała... |
Dokładnie. Nie znoszę jak go ktoś cytuje, wszystko to jest takie moralizatorskie, że aż się niedobrze robi... Powinien normalnie biblię napisać na nowo
Co do uwięzienia od czasu - jak się siedzi w robocie 8h (a niektórzy dużo wiecej), to robi się właśnie wszystko, żeby ten czas jak najszybciej zleciał. Delektować chwilą to się można w czasie, nomen omen, wolnym.
"Make Foch Not War" "Nic nie może się zmarnować"
Dodano: 2011-07-16 15:18
Minawi, nieraz siedzę po 12 godzin i więcej na dyżurze, ale to nic nie zmienia. Nie przeszkadza to zerknąć za okno na wydzierające się za oknem jaskółki. Ja mówię o rzeczach drobnych, które zawsze można gdzieś "wcisnąć".
Dodano: 2011-07-16 22:54
A ja często robię coś dla siebie :0 Jadę w jakieś fajne "niemiejskie" miejsce i sobie oddycham .Polana,łąka,las...Uwielbiam to .Staję wtedy do pionu.