Dodano: 2011-05-25 10:47
I ja cyganom nie dam grosza. Pełno ich w mieście, no i jak wiadomo, wykorzystują perfidnie dzieci do żebrania...
Kiedyś pijaczek mnie tak rozbawił swoją szczerością, że dostał złocisza na piwsko
Jest u nas taka starsza kobieta, która kilka dni w tygodniu chodzi po ulicach i 'daaa paanii 20 złotyyych'. Prawie przy tym płacze. Gdyby nie miała takich wygórowanych wymagań co do kwoty, to bym może i dała jej coś. Ale potem dowiedziałam się, że ma normalną rodzinę, dom, jedzenia nie brakuje, itp.
Od tej pory już wcale nie daję pieniędzy żebrzącym, a zwłaszcza kiedy przychodzi jakiś do domu. Niby dziecko chore, papierki pokazuje, ale po domu się rozgląda. Rekonesans robi, sprytna bestia.
Podsumowując, odwracam głowę i idę dalej.
Ph. Screw gravity.
Dodano: 2011-05-25 16:21
Z zasady - nie daję. Z moim miękkim serduszkiem, miałam parę razy okazję się gorzko rozczarować.
Kiedyś, idąc sobie ulicą, zobaczyłam pana pokornie klęczącego i modlącego się, miał kartkę z prośbą i obrazek święty... Żal mi się pana zrobiło i wrzuciłam coś tam. Później, wracając tą drogą zobaczyłam, jak pan jakąś babkę z wrzaskiem od "k..." wyzywa, gdzieś się rozmodlony żebrak zapomniał.
Rozczarowanie to było moim pierwszym, było traumatyczne i wryło mi się w młodzieńczą pamięć :)
Po kilku jeszcze drobniejszych incydentach doszłam do wniosku, że kij im wszystkim w oko. Lubię komuś pomóc, lubię coś zrobić "dla idei", ale nie lubię, gdy robi się ze mnie idiotkę.
Zdarza mi się coś wrzucić ludziom, którzy np. grają. Nie mówię o udających grajków rzępołach. Jeśli taki muzykant gra ładnie, przyjemnie mi się zrobi, to czasem wrzucę.
Ale poza tym po prostu idę dalej, a jak trafiam na nagabywaczy co zbierają na to, czy tamto, czy na tamtego - mówię prosto w oczy "nie, dziękuję" i idę dalej. Nawet się nie zatrzymuję.
Wredna się zrobiłam.
Cóż, utwardziło się me serce.
Dodano: 2011-05-25 21:44
Jak ktoś czuje potrzebę pomagania, to lepiej rozejrzeć się po rodzinie i znajomych, a nie dawać przypadkowym ludziom.
Dodano: 2011-05-25 22:23
Z reguły nie daje, ale jak już to komuś kto wygląda ze naprawde potrzebuje pomocy, a nie zbiera na wino. w okolicach rynku Krakowskiego ostatnio dużo można takich spotkać takich zbierających na wino i nie wiedzieć czemu zawsze mnie zaczepiają.
Dodano: 2011-05-26 07:14
Wydaje mi się że chwilowe wsparcie kogoś nie powinno być obarczone żadnym dylematem... myślę że dawać!. Nie dam ani grosza komuś od którego wali wińskiem na kilka metrów, albo dzieciakowi z wykręconymi oczyma na "trzecią" stronę lub też ludziom których nazywamy "Rumunami", bo wiadomo na co ta kasa idzie, czyli: winko, dragi i opiekunowie cwaniacy w lakiereczkach. Jadnak jeśli ktoś jest trzeźwy i prosi o pieniądze to wydaje mi sie że należy pomóc, sama sytuacja dla takiego człowieka musi być bardzo upokarzająca, co swiadczy o wielkiej desperacji, a czy kłamie czy nie tego nie sprawdzimy. Takim daje pieniądze jesli mam przy sobie, zdażło mi się tez ze proszono mnie o zakup czegoś do jedzenia, ale zdażało się też że po zaproponowaniu zakupu np: chleba, osobnik od razu znikał... mimo wszysko warto pomóc.
Dodano: 2011-05-26 16:46 Zmieniono: 2011-05-26 16:48
Kiedy pijaczek prosi o kilka groszy i szczerze mówi, że to na piwo/winko - daję (jeśli mam), bo przynajmniej nie wkręca mi kitu. Jeśli ktoś gra na ulicy i mi się to podoba - też zdarzy mi się wrzucić coś do futerału. Ale nie wtedy, jeśli są to gówniarze nie umiejący grać i śpiewać, którzy zbierają na chlańsko na Słodowej (ciągle te same mordy się mija we Wrocławiu...). Albo tak jak dzisiaj: jeden koleś gra i "śpiewa", a drugi z puszką zaczepia ludzi: "Dorzuci się pani na gitarę?". Może moja reakcja była trochę nieuprzejma, ale mogli się liczyć z tym, że nie każdemu takie zawodzenie się spodoba: "Dla niego? Jemu prędzej by się lekcje śpiewu przydały, niż nowa gitara".
Nie lubię także ludzi, którzy po tym, jak ich poczęstuję fajką (klasyczne "Pani szefowo!") pytają, czy mogą wziąć jeszcze dwie.
Innym z kolei razem jechałam tramwajem. Przede mną usiadła jakaś młoda Rumunka czy Ormianka (w każdym razie nie mówiła po polsku) z około sześcioletnią dziewczynką obok i malutkim brzdącem na rękach, wszyscy umorusani jak nieboskie stworzenia. Wyglądali bardzo sympatycznie, zwłaszcza maluszek, który od razu podbił moje serce. Dziewczyna najwidoczniej zauważyła mój szeroki uśmiech, bo zaraz zaczęła świergotać do tego chłopczyka. Zaraz potem malec zrobił zbolałą minkę i zaczął perfekcyjnie udawać kaszel. Z zadowolonego uśmiechu i tonu słów, jakie potem powiedziała dziewczyna, wywnioskowałam, że brzdąc otrzymał od niej pochwałę. Od tej pory nie wierzę w chore żebrzące dzieci.
"[...]prawdziwa droga do serca mężczyzny to sześć cali stali pomiędzy jego żebrami. Czasami cztery cale wykonają zadanie, ale żeby mieć całkowitą pewność, wolę mieć sześć. Zabawne, jak falliczne przedmioty są tym bardziej użyteczne, im są większe."
Dodano: 2011-05-26 19:34
Jak mnie jakis nawet menel grzecznie poprosi to mu dam i nie obchodzi mnie na co mu te pieniadze. Jak mam to daje, ja nie zbiednieje jego uszczesliwie.
"Czy chcesz aby zabrała Cię ze sobą do miejsca w tym mieście, gdzie spełniają się marzenia..."
Dodano: 2011-05-26 22:09
Biorę na buta każdego żebraka, ewentualnie cisne mu słowem. Dla mnie sprawa jest prosta - jeśli chcesz pieniedzy musisz je zarobić, pracą na etat, pracą na zlecenie, pracą na umowe o dzieło itp, jesli nie potrafisz, bo jesteś leserm to chociaż kurwa zagraj na gitarze, zatańcz, zaśpiewaj, zagwizdaj... wyciągnieta ręka o kase z napisem to chwyt dla nieświadomych włansgeo sumienia w katolickim kraju. Żenada że ludzie pracujący sie na to nabierają.
Dodano: 2011-05-27 00:03
To masz dosyć głupie podejście, bo ciekawa jakbyś to ty był na miejscu chociażby jednego i na przykład prosił o kawałek chleba. A o prace jak chyba raczej nie wiesz jest ciężko nawet człowiekowi po studiach, więc co dopiero jakiemuś bezdomnemu?
Czasem trzeba użyć mózgu, a nie tylko uczucia - ninawiść.
I wedle mojego życzenia nie mów mi, że dla chcącego zawsze się robota znajdzie, bo to gówno prawda.
Dodano: 2011-05-27 00:13
| Reddishhh napisał(a): |
| To masz dosyć głupie podejście, bo ciekawa jakbyś to ty był na miejscu chociażby jednego i na przykład prosił o kawałek chleba. A o prace jak chyba raczej nie wiesz jest ciężko nawet człowiekowi po studiach, więc co dopiero jakiemuś bezdomnemu?
Czasem trzeba użyć mózgu, a nie tylko uczucia - ninawiść. I wedle mojego życzenia nie mów mi, że dla chcącego zawsze się robota znajdzie, bo to gówno prawda. |
jak bedziesz na własnym utrzymaniu to wtedy pogadamy, na ten czas polemika bedzie brneła w próżnie, i dzięki za wskazówki wychowacze
Dodano: 2011-05-27 00:18
Nie gówno prawda, bo roboty jest od groma i trochę, tylko ludzi brak. Wystarczy się przejść do biura pracy, ogłoszenia wiszą, na ulotki w większych miastach przyjmują każdego, a zazwyczaj tam się spotykamy ze zjawiskiem żebrania, więc praca jest tylko robić ni ma komu!
Dodano: 2011-05-27 09:26
| Rochu napisał(a): |
| Nie gówno prawda, bo roboty jest od groma i trochę, tylko ludzi brak. Wystarczy się przejść do biura pracy, ogłoszenia wiszą, na ulotki w większych miastach przyjmują każdego, a zazwyczaj tam się spotykamy ze zjawiskiem żebrania, więc praca jest tylko robić ni ma komu! |
Na moje oko to w dużym mieście, w dobrej lokalizacji, można wyciągnąć więcej na żebrach niż za ulotki.
Dodano: 2011-05-27 14:08
| Rochu napisał(a): |
| Nie gówno prawda, bo roboty jest od groma i trochę, tylko ludzi brak. Wystarczy się przejść do biura pracy, ogłoszenia wiszą, na ulotki w większych miastach przyjmują każdego, a zazwyczaj tam się spotykamy ze zjawiskiem żebrania, więc praca jest tylko robić ni ma komu! |
A to też nie takie proste. Bo roboty faktycznie od groma, tylko za uzyskane z jej tytułu pieniądze dość ciężko przeżyć. Z rozdawania ulotek wyciąga się minimum - na jedzenie pewnie starczy, na utrzymanie mieszkania już raczej nie. Stąd już tylko krok do wyciągnięcia ręki do ludzi w geście żebraka.
pornografia: http://staryzgred1979.blox.pl/html pornografia w star treku: http://ksiazkimojegodziecinstwa.blox.pl/html
Dodano: 2011-05-27 15:31 Zmieniono: 2011-05-27 15:33
Tak? to powiedz to tym procentą ludzi, którzy za robotą właśnie wyjechali za granice, albo dalej jej złudnie szukają, słuchając takich ludzi jak ty, odnosze wrażenie że naprawde nie wiesz co się w polsce dzieje, siedząc dupą w fotelu wygodnie za komputerkiem. Oczy otwórz Rochu.
Myślałam że w moim mieście nie mam głupoli.
Dodano: 2011-05-27 17:19
Tu nie mówimy o problemie jakim jest wyżywienie rodziny czy też utrzymania się we własnym mieszkaniu, bo w tej chwili jest to dla mnie rzeczą możliwą, a o żebraniu. Osobiście pracuje w Kauflandzie w magazynie na wózkach widłowych, oblałem studia, bo oczywiście jestem skretyniałym idiotą, albo jak wolisz głupolem, więc dopóki ich nie wznowię żyję za swoje i 2000zł brutto starcza. A źle w Polsce droga Reddishhh jest między wieloma innymi względami dlatego, że bezdomni i bezrobotni dostają socjale z których płaci nie kto inny a Ty ze swoich podatków, więc jedyną osobą która nie wie co się dookoła dzieje jesteś tylko i wyłącznie Ty. Praca jest, to że ktoś wyżej mierzył i poszedł sobie na studia o kierunku "socjologia", albo "zarządzenie i marketing" i narzeka na brak pracy jest sam sobie winien. Ja co prawda nie mam zamiaru kopać żebraków z buta, ale dawać kasy też nie zamierzam (i nie mówie tu o osobach np. niezdolnych do pracy z różnych powodów, a o typowych żebrakach). A w swoim mieście widocznie masz o wielu więcej głupoli niż Ci się zdaje, więc sama powinnaś otworzyć oczy, szczególnie przyjrzałbym się Twoim znajomym, którzy "złudnie" szukają pracy za granicą...
Dodano: 2011-06-26 18:56
Jeszcze w życiu nie zdarzyło mi się komuś dać pieniędzy w takiej sytuacji. Nie mam zaufania do ludzi, podświadomie zawsze ich podejrzewam o kłamstwo. Jak słyszę "Pani, daj 2zł na bułkę", to wiadomo, jaka będzie moja reakcja. Nieważne, czy dziecko, dorosły, cudzoziemiec, starsi. Gdyby podeszła do mnie taka osoba i powiedziała "Proszę, niech mi Pani kupi bułkę", to no problem. Te pieniądze nie należą się tym żebrzącym, z samego tytułu, że do mnie podeszli. W końcu, to moje pieniądze. Nie rozgrywa się o to, czy zbiednieję, czy też, że jestem sknerą. Ja nie lubię, jak mnie ktoś robi w trąbę. A poza tym, jest trochę instytucji, do których można się zwrócić o pomoc, nawet w takim położeniu, nie od razu wyciągać rękę do nieznajomych na ulicy. A tak na sam koniec, to napatrzyłam się już dość na alkoholików w swoim życiu, nie będę jeszcze na dodatek tego czegoś wspierać. I raczej nikt nie ma prawa tego ode mnie wymagać.
Nie da się określić swojego życia jednym mottem.
Dodano: 2011-08-20 12:34
Żebrzacych na lezaloby chyba podzielic na dwie grupy: meneli i tych biednych.
Jestem calkowicie za tym, aby nie tolerowac zebrajacych meneli, jak ktos chce pic to niech sobie na to zarobi. Bezrobotni, ktorzy tylko narzekaja mogliby w koncu pojsc uczciwie zarobic, lepiej chyba miec najnizsza krajowa niz nie miec nic?
Najgorzej patrzy sie na zebrajace, glodne i zaniedbane dzieci, ktore ojciec lub matka wyslala, aby wyciagnely od ludzi dla nich na alkohol.
"...gdy powrót do życia nie wywołuje entuzjazmu, sen niewiele może pomóc." - Maciej Przepiera
Dodano: 2011-08-20 15:47
| HarmaaVesi napisał(a): |
| Żebrzacych na lezaloby chyba podzielic na dwie grupy: meneli i tych biednych.
Jestem calkowicie za tym, aby nie tolerowac zebrajacych meneli, jak ktos chce pic to niech sobie na to zarobi. Bezrobotni, ktorzy tylko narzekaja mogliby w koncu pojsc uczciwie zarobic, lepiej chyba miec najnizsza krajowa niz nie miec nic? Najgorzej patrzy sie na zebrajace, glodne i zaniedbane dzieci, ktore ojciec lub matka wyslala, aby wyciagnely od ludzi dla nich na alkohol. |
Zgadzam się z Tobą. Kiedyś moja ciocia dała jednemu z takich meneli kasę niby "na bułkę", a potem zobaczyła go gdzieś z piwem...
Dodano: 2011-08-21 00:38
Ja mialam niedawno sytuaje, ze male dziecko zebralo o pieniadze na jedzenie, widac bylo, ze bardzo biedne. Zamiast pieniedzy kupilam mu jedzenie, bo wolalam miec pewnosc, ze nie beda przeznaczone na alkohol przez kogos. Dzieci sa niczemu nie winne i to tylko glupota doroslych daje im taki oto los...
"...gdy powrót do życia nie wywołuje entuzjazmu, sen niewiele może pomóc." - Maciej Przepiera
Dodano: 2011-08-21 14:24
| HarmaaVesi napisał(a): |
| Ja mialam niedawno sytuaje, ze male dziecko zebralo o pieniadze na jedzenie, widac bylo, ze bardzo biedne. Zamiast pieniedzy kupilam mu jedzenie, bo wolalam miec pewnosc, ze nie beda przeznaczone na alkohol przez kogos. Dzieci sa niczemu nie winne i to tylko glupota doroslych daje im taki oto los... |
A ja pamiętam sytuację, że właśnie dziecko było wysłane na żebry przez rodziców, czy jakichśtam opiekunów i wcale nie zbierało na jedzenie
To wszystko zależy od oceny sytuacji. Ja z reguły nie daję pieniędzy, właśnie przez takie przypadki, jak ten, który opisałam powyżej.
<img src="http://diablo.phx.pl/bars/idub10.gif">
Dodano: 2011-08-22 14:22
Jeśli zbierają na jedzenie to oczywiście to co powinniśmy im dać to nie pieniądze ,ale np jakąś bułke, bo najczęsciej za te pieniądze kupują alkohol i za przeproszeniem w dupie mają swoje dzieci które i tak chodzą głodne.
Kiedyś spotkałam się z podobną sytuacją, facet żebrał niby na jedzenie ,a jak juz ktos chciał mu cos kupić przyznał się że tak naprawdę zbiera na piwo.
Tylko czy doceniac tu szczerość ?..Pf.
Kuolema tekee taiteilijan..
Dodano: 2011-08-22 18:47
to jeszcze nic, znajoma mi kiedyś opowiadała, że jak kupiła jedzenie dzieciakowi, to on je po prostu wyrzucił, bo chodziło o kasę tylko, lol.
<img src="http://diablo.phx.pl/bars/idub10.gif">
Dodano: 2011-08-23 22:16
Parę lat temu facet poprosił moją mamę o kasę na chleb. Ta powiedziała, że mu kasy nie da, ale może kupić jedzenie. Facet odmówił i podszedł do kolejnego przechodnia. Od tamtej pory nie daję nikomu kasy, poza może niektórymi grajkami.
Wychodzę z podobnego założenia jak większość tutaj, jedzenie mogę kupić, ale pieniądze nie wiadomo jak by skończyły.
http://pantheion.pl/
Dodano: 2011-08-23 22:31 Zmieniono: 2011-08-23 22:34
Inny motyw to żule oferujący, że ci odwiozą wózek z parkingu w supermarkecie w zamian za złotówke czy dwie, które sa zablokowane w tym wózku. Wszystko byłoby ok gdyby nie to ze te gnoje psuja wszyskie wiaty dookola. Wiec jak odmowisz i sam chcesz wozek odporwadzic to musisz sie fatygowac spowrotem do sklepu. Inny motyw to kolesie dostający bony na jedzienie do barow mlecznych, potem je pod barem sprzedają studentom. Po tylu latach opieka spoleczna nie wymyslila, zeby je robic imienne.
Life is complex: it has both real and imaginary components
Dodano: 2011-08-24 00:03
Mnie na pierwszym roku studiów zaczepił młody chłopak, tak na oko z 10 lat, pytając czy nie dam mu drobnych na jedzenie dla niego i jego brata. Rzecz się działa zimą, koło godziny 21 i w pierwszym momencie pomyślałem, że to na jabola dla 'brata', czy tam kogo innego. Po chwili się cofnąłem i spytałem na co ma ochotę, a on że bez różnicy. W jedynym otwartym sklepie w okolicy nie było już żadnego pieczywa. Kupiłem batony i jakieś twory pizzerko-podbne.
Myślałem, że młody się posika ze szczęścia.
Rasowym żulom nigdy nie daję.
"You need chaos in your soul to give birth to a dancing star."