Wigilia a ateizm. Strona: 2

Dodano: 2010-12-25 21:01

Woland napisał(a):
Ateizm jest zaprzeczeniem duchowości, bo nie można jej zmierzyć, zobaczyć i dotknąć. Dlatego takie gadanie głupot, a później się ich wypieranie przyprawia o mdłości.
Ateizm jest niewiarą w bogów, a nie zaprzeczeniem czegokolwiek. Zresztą określenie ateizm jest używane jako skrót myślowy względem ateistów (a pamiętajmy, że jest ich parę rodzajów), nonteistów, agnostyków, a czasem nawet względem nie-chrześcijan (sic!). Nie przypinajmy każdemu "ateiście" etykiety antyteistycznego wojownika o świecką prawdę o braku boga i duszy. To zbyt daleko idące uogólnienie, szczególnie w naszej kulturze.



Dodano: 2010-12-25 22:09

Ateizm zawsze mówił że Boga nie ma i to jest jego pierwszorzędne założenie. I nie ma kilku rodzajów ateizmu, jest kilka rodzajów Niereligijności, w obrębie których ateista i agnostyk to różne postawy

steelin napisał(a):
Nie przypinajmy każdemu "ateiście" etykiety antyteistycznego wojownika o świecką prawdę o braku boga i duszy. To zbyt daleko idące uogólnienie, szczególnie w naszej kulturze.


Sorry, ale to Ty uogólniasz twierdząc, że jest kilka rodzajów ateizmu.

Ateista nie musi walczyć, ale wierzy że Boga nie ma co jest równoważne niewierze w niego. Gdyby nie było koncepcji boga to nie byłoby ateizmu. Tak samo jeśli nie byłoby koncepcji krasnoludków to nie byłoby ludzi którzy z tą koncepcją się nie zgadzają. Nie wiem dlaczego po tylu dyskusjach na ten temat na tym forum niektórzy dalej tego nie rozumieją. To jest już jakiś defekt nierozumienia elementarnej logiki, albo zwykłe mylenie pojęć.



Dodano: 2010-12-25 22:17 Zmieniono: 2010-12-25 22:29

Ano, nie należy redukować ateizmu do jakiegoś weryfikacjonistycznego "modelu" naukowej "prawdy", najczęściej służy on (ten "model") jako dogodne narzędzie do starć z tymi, którzy usiłują przeformułować program nauczania w szkołach podług kreacjonistycznych wytycznych. Nadto - wielu ateistów czyni sobie za przedmiot "duchowej uczty" np. sztukę, nie można tedy odmówić im jakiejś "duchowości" (tutaj rozumianej jako zdolności do "przeżyć istotnych, uwznioślających", jakkolwiek to mlaskająco - patetycznie określić). Czy zachodzi deifikacja sztuki czyniąca z niej ekwiwalent boga? Raczej nie - gdyż zawsze będzie ona sprowadzalna do człowieka w sposób odmienny, niż to się dzieje przy okazji instytucjonalnych i pryncypialnie trwale ukonstytuowanych religiach i ich świętych pismach i nakazach.

Ateiści obchodzący święta bożego narodzenia czynią zadość bardziej konwencji kulturowej; owo czynienie zadość wpasowuje w aktualnie społecznie zajmujące aktywności, udzielając - poprzez to zaaferowanie - jakichś, być może, specjalnych uczuć towarzyszących wieczerzy wigilijnej. Jeżeli ateiście nie odpowiada w pewnym momencie włączenie w okołowigilijny zgiełk - może od tego odstąpić bez większych pryncypialnych uszczerbków. Katolik zmęczony owym jazgotem - musi czuć się jednak zobowiązany do trwania w nim, jako, że jest to sprzężone z poczuciem konieczności przebrnięcia przez te święta.

Czy ateiści obchodzący wigilię to hipokryci? Jeżeli opowiadają się za takim mniej traktowaniem tych świat, jakie wskazałem - to nie. Wówczas możemy mówić o traktowaniu świąt bożego narodzenia jako specyficznym czasie, który posiada swoją formułę, ale swój sens wyczerpuje właśnie tylko w tej formule realizowanej w rodzinnym cieple - nie usiłuje sankcjonować się (np.) katolicką poezją o "małym dzieciątku", "niepokalanej", czy o "trwaniu w miłości, gdyż pan bóg do miłości nas powołał".

Społeczne praktyki okołowigilijne, można z grubsza rzec, stanowią odpowiedź na jakąś tradycję i nią próbują się uzasadniać (co prowadzi dopiero do hipokryzji, kiedy rodzina katolicka kłóci się o to, kto ile przygotował na święta, ale udają, że jest "familijnie" i "radośnie", ponieważ 24 grudnia razem oglądali w telewizji koncert kolęd, a jakiś celebryta złożył życzenia telewidzom i stwierdził, że "rodzina i miłość są najważniejsze", co było bardzo profundyczne i adekwatne w mniemaniu omawianej rodziny). Ateiści obchodzący wigilię odpowiadają natomiast na same praktyki społeczne - różnica jest subtelna - i nimi jako konwencjami usprawiedliwiają swoje obchodzenie wigilii. Ot, pewien jarmark. Możliwe czerpanie "duchowości" tutaj nie będzie zachodziło z poczucia zobowiązania wobec tradycji, a będzie uzależnione na ile kogoś obchodzą członkowie rodziny.

Można by też się w ogóle spierać, na ile pojęcie "duchowości" jest wytrychem, albo jakąś aberracją, czy rzekomo silną instancją, na którą powołują się ci, dla których ateizm to coś najbardziej uwłaczającego ludzkości (ekhem).

Dochodzi problem tego, czy w ogóle uzasadnienie jakichkolwiek formuł (dokładniej - schematu) spędzania czasu podczas wyznaczonych dni nie jest implicytnie "metaficzne", bądź przynajmniej aksjologicznie waloryzowane, co automatycznie odsyłałoby do praktyki wyróżniania, a więc do jakichś form religijności. Wydaje mi się jednak, że przyjęcie pluralizmu uzasadnień i uznania wagi jakościowej tych różnic jest w miarę wystarczające, by ten problem obejść.

A logiki lepiej tu nie mieszać... Istnienia lub nieistnienia boga nie da się udowodnić logicznie - trzeba zawsze przyjąć jego istnienie lub nieistnienie jako punkt wyjściowy - zatem logiczne rozważania o bogu są au fond metodologicznie niepoprawne, ze względu na konieczność jakościowej interpretacji wyjściowego założenia, a potem bronienia go formalnie, czyli już niejakościowo, tzw. irrrelewantnie. Dlatego Goedel swój "dowód" przeprowadził w języku S5 - w innym po prostu nie da się takiego "dowodu" skończyć nie popełniając petitio principi.


Co cię nie zabije, to cię wkurwi


Dodano: 2010-12-25 22:53 Zmieniono: 2010-12-25 22:58

Woland napisał(a):
Ateizm jest zaprzeczeniem duchowości, bo nie można jej zmierzyć, zobaczyć i dotknąć. Dlatego takie gadanie głupot, a później się ich wypieranie przyprawia o mdłości.


Ateizm sam w sobie jest negacją istnienia bogów, może łączyć się z racjonalizmem, sceptycyzmem, materializmem itp. ale nie musi.

Wikipedia napisał(a):
W odniesieniu do zakresu odrzucanych zjawisk, ateizm może przeciwstawiać się wszystkiemu od istnienia bóstwa, po istnienie jakichkolwiek koncepcji natury duchowej, nadprzyrodzonej lub transendentalnej, takich jak te, które można znaleźć w buddyzmie i hinduizmie


Dlatego sprawa wydaje mi się raczej prosta i nie mów, że ateista z góry nie posiada duchowości, bo jest to totalną bzdurą. Nawet ktoś odrzucający wszystko co nienamacalne posiada moim zdaniem taką część duchowości, z której nie zdaje sobie sprawy.

Facet napisał(a):
Ateizm zawsze mówił że Boga nie ma i to jest jego pierwszorzędne założenie. I nie ma kilku rodzajów ateizmu, jest kilka rodzajów Niereligijności, w obrębie których ateista i agnostyk to różne postawy

[quote:3fdb6b4473="steelin"]Nie przypinajmy każdemu "ateiście" etykiety antyteistycznego wojownika o świecką prawdę o braku boga i duszy. To zbyt daleko idące uogólnienie, szczególnie w naszej kulturze.


Sorry, ale to Ty uogólniasz twierdząc, że jest kilka rodzajów ateizmu.[/quote:3fdb6b4473]

Ponoć są rodzaje ateizmu takie jak słaby i silny, pozytywny i negatywny, ukryty i zdeklarowany. Ja te podziały odbieram raczej jako trochę naciągane ale chyba one jednak w jakiś sposób funkcjonują. Np. ateizm słaby podciąga pod siebie agnostycyzm.

Wikipedia napisał(a):
Agnostycyzm stwierdza jedynie, że nie można udowodnić istnienia lub nieistnienia boga. Ateizm to po prostu brak wiary w boga. Można nie wierzyć w boga i nie twierdzić, że się na pewno wie, czy bóg istnieje czy nie – jest to ateizm agnostyczny.


Facet napisał(a):
Ateista nie musi walczyć, ale wierzy że Boga nie ma co jest równoważne niewierze w niego. Gdyby nie było koncepcji boga to nie byłoby ateizmu. Tak samo jeśli nie byłoby koncepcji krasnoludków to nie byłoby ludzi którzy z tą koncepcją się nie zgadzają. Nie wiem dlaczego po tylu dyskusjach na ten temat na tym forum niektórzy dalej tego nie rozumieją. To jest już jakiś defekt nierozumienia elementarnej logiki, albo zwykłe mylenie pojęć.


Więc jak widać wszystko sprowadza się do definicji i zakresu ateizmu. Nie będę pisał, że najlepiej się z tym zapoznać przed rozpoczęciem dyskusji, bo różne osoby znajdą sobie różne źródła mówiące co innego, a to z kolei ktoś napisze, że wikipedia to mało wiarygodne źródło. Ale pewne jest, że podstawowym wyznacznikiem ateizmu jest negacja istnienia bogów i nic innego, chociaż jeden z podziałów ateizmu odnosi się także do niewiary nieświadomych koncepcji istnienia bogów. Ale tutaj Cię o tyle rozumiem, że jak sam powiedziałem - te podziały są dla mnie naciągane, co nie znaczy, że się nie pomyliłeś. :)


"The fear is not the fate I seek. My destiny will build upon, the mighty turbulence beyond. If I fall I will rise again"


Dodano: 2010-12-26 01:43

Moje zdanie:

"Sorry, ale to Ty uogólniasz twierdząc, że jest kilka rodzajów ateizmu"

napisałem trochę nie tak jak trzeba

Chodziło mi o to że kolega podciągnął pod skrzydła ateizmu inne nurty które zbytnio się różnią żeby chciały pod tymi skrzydłami siedzieć (w tym moje poglądy). A wyszło takie niejasne zdanie. Mój błąd.

Sam ateizm dzielmy sobie na tysiąc porcji ale wg większości ludzi on zawsze neguje istnienie boga. Ktoś może się posługiwać innym słownikiem ale powinniśmy mieć jakiś wspólny punkt zaczepienia.



Dodano: 2010-12-26 04:32

ateizm istnieje jeszcze w wersji "mam wjebane" = nihilizm.

nie trzeba sięgać po "wysoką kulturę". wystarczy mieć dystans. kolejny temat z serii oni a my.
niczego nie zmieni.


"Make Foch Not War" "Nic nie może się zmarnować"


Dodano: 2010-12-26 07:11

Zabawne jak wiele ludzie potrafią wymyślić na swoją obronę :D Ktoś tam nawet sięgał moralności i biustu Baśki :DDDD

Ja tam unikam wszystkiego co związane z chrześcijaństwem, a wcześniej unikałem tego co związane z katolicyzmem... rodzina była smutna, zła, zawiedziona? Trudno grunt że ja nie działałęm wbrew sobie ;] Teraz juz co niektórzy wiedzą czemu pisałem wcześniej że na tym portalu nie ma zbyt wielu true ateistów :)


Aetas dulcissima adulescentia est


Dodano: 2010-12-26 10:05

A ja miałam fajny biust- Baśka


Bo ja z przeklętych jestem tego świata, Ja bywam dumny i hardy


Dodano: 2010-12-26 11:17 Zmieniono: 2010-12-26 11:33

Cytat:
prawdziwy ateista ma wyje*ane czy żre kolację prawosławną czy katolicką czy koszerną, idzie się najeść, spotkać z ludźmi a nie rozmyślać o jakimś niemowlaku i bajce o trzech królach

osobiście nie lubię karpia, preferuję arystokratycznego łososia wprost z norwegii



Jakież to arystokratyczne - "żarcie łososia z Norwegii"
Swoją drogą osoba aspirująca do jakiejkolwiek elity czy też arystokracji powinna znać choć podstawy poprawnej pisowni we własnym języku.

A pisząc między nami nie wiedziałem że "jedzony/konsumowany" przeze mnie 1-2 razy w tygodniu filet za 20 PLN/kg jest wyznacznikiem arystokracji - już prędzej rosyjski kawior bym pod to podciągał - choć i tym się "zatankujesz" po gardło za darmo jak pojedziesz na 2 tyg. na Syberię.
No ale wiadomo punkt widzenia zależy od punktu siedzenia... jeden pija np. wina hiszpańskie bo odbiera je za arystokratyczne inny dlatego że mu smakują.

Cytat:
Każda okazja jest dobra, żeby napić się wódki. I w dodatku tego dnia można się bezkarnie urżnac przy kolacji



No rzeczywiście to jest główny powód do świętowania czegokolwiek...

Cytat:
Święto to Święto, czy pod patronatem Jule,Ćhrześcijan czy innej religii lub filozofii, taka jest potrzeba ludzka.Najeść się do syta, zobaczyć bliskich , wymienić upominki.Upiekłam 6 placków /mój strucel to poezja i piekę go bo małzonek lubi /, choinkę mam do sufitu. I się cieszę, widocznie ateiści też potrafią, cieszyć się.


No to ja się zapytam czy najeść się do syta, zobaczyć bliskich i dawać sobie upominki musisz robić w święta?
Każdy dzień jest dobry na dobre jadło, każdy dzień jest równie dobry by pojechać do rodziny a święta niepotrzebne by obdarować osoby na których komuś zależy.
Więc jaki jest realny sens świąt chrześcijańskich dla ateisty poza wygodą i czasem na byczenie się?



Dodano: 2010-12-26 11:25

Aligator napisał(a):

Więc jaki jest realny sens świąt chrześcijańskich dla ateisty poza wygodą i czasem na byczenie się?


Oczywiscie zaden Gdyby w Polsce obchodzono chiński nowy rok bawiłbym się równie dobrze


Life is complex: it has both real and imaginary components


Dodano: 2010-12-26 11:30

Cytat:
Oczywiscie zaden Gdyby w Polsce obchodzono chiński nowy rok bawiłbym się równie dobrze


No widzisz i tu pies pogrzebany
Bo żeby się pobyczyć to wystarczy że dam znać komu trzeba że "przedsiębiorstwo w konkretnym dniu nieczynne"



Dodano: 2010-12-26 11:35

Ale wtedy sie byczysz samemu. Idea swiat jest taka ze wszyscy czy chca czy nie chca maja wolne i musza sie socjalizowac.


Life is complex: it has both real and imaginary components


Dodano: 2010-12-26 12:10 Zmieniono: 2010-12-26 12:12

Gorg666 napisał(a):
Ja tam unikam wszystkiego co związane z chrześcijaństwem, a wcześniej unikałem tego co związane z katolicyzmem... rodzina była smutna, zła, zawiedziona? Trudno grunt że ja nie działałęm wbrew sobie ;]


Oczywiście, to najważniejsze, ale jestem zdania, że w niczym nie można popadać w skrajności bo to niezdrowe. :]

Gorg666 napisał(a):
Teraz juz co niektórzy wiedzą czemu pisałem wcześniej że na tym portalu nie ma zbyt wielu true ateistów :)


Powiem więcej, jestem satanistą laveyańskim broniącym chrześcijaństwa na forach internetowych. :] Przez "true ateistę" rozumiesz tych wojujących, buntujących się szczyli popadających niemal w ateistyczny fanatyzm negujących wszystko co związane z chrześcijaństwem? :]

Aligator napisał(a):
No to ja się zapytam czy najeść się do syta, zobaczyć bliskich i dawać sobie upominki musisz robić w święta?
Każdy dzień jest dobry na dobre jadło, każdy dzień jest równie dobry by pojechać do rodziny a święta niepotrzebne by obdarować osoby na których komuś zależy.
Więc jaki jest realny sens świąt chrześcijańskich dla ateisty poza wygodą i czasem na byczenie się?


Dlatego ja w świętach nie widzę nic wyjątkowego. Jednak gdybym mieszkał bez rodziny myślę, że przychodziłbym na kolację wigilijną choćby nawet po to, by spędzić z nimi miło czas i sprawić im radość. Nie muszę sam przeżywać świąt wewnętrznie żeby pomóc w tym komuś. I nie mam we mnie jakiejś pustej ateistycznej pychy, która sprawiałaby, że byłoby to niezgodne ze mną. :)


"The fear is not the fate I seek. My destiny will build upon, the mighty turbulence beyond. If I fall I will rise again"


Dodano: 2010-12-26 12:18 Zmieniono: 2010-12-26 12:34

Freaku - mogę chyba Ci tak mówić :D

Generalnie mam na myśli ludzi którzy mówiąc że nie są chrześcijanami bo nie chodzą do kościoła, w przy okazji świąt nagle decydują się w uczestniczeniu w całym świątecznym obrządku :) O ludziach którzy chociaż wiedzą że boga nie ma gdy przychodzi co do czego nie wyobrażają sobie małżeństwa bez ślubu kościelnego... o ludziac którzy dla rodziny działają wbrew sobie :)

edit pomyliło mi się tam ale ju jest ok :)


Aetas dulcissima adulescentia est


Dodano: 2010-12-26 12:26 Zmieniono: 2010-12-26 12:26

Gorg666 napisał(a):
Freaku - mogę chyba Ci tak mówić :D


To nawet wskazane, w życiu prywatnym też mi tak mówi część ludzi.

Gorg666 napisał(a):
Generalnie mam na myśli ludzi którzy mówiąc że nie są chrześcijanami bo nie chodzą do kościoła, w przy okazji świąt nagle nie decydują się w uczestniczeniu w całym świątecznym obrządku :) O ludziach którzy chociaż wiedzą że boga nie ma gdy przychodzi co do czego nie wyobrażają sobie małżeństwa bez ślubu kościelnego... o ludziac którzy dla rodziny nie działają wbrew sobie :)


Wielu ludzi nie jest tymi, za których się podaje i nie do końca zdają sobie z tego sprawę.


"The fear is not the fate I seek. My destiny will build upon, the mighty turbulence beyond. If I fall I will rise again"


Dodano: 2010-12-26 12:36

Czytam i czytam wypowiedzi, aż mi się nasuwa pytanie...
W czym kolacja wigilijna z rodziną uwłacza "true ateistom"?
W ogóle w czym ateistom i osobom innej wiary uwłacza czas spędzony z rodziną?
Tylko proszę mi nie mówić, iż ateiści, deiści, agnostycy itd. ni lubią mieć wolnego czasu od pracy czy szkoły, bo w to mi bardzo ciężko uwierzyć. A czy powód dlaczego ma się wolne jest aż taki ważny? Nie wierzysz, to w porządku, ja nie wierzę w boże narodzenie i inne święta, ale to czas, gdy moja rodzina jest w stanie się zebrać razem i usiąść przy wspólnym stole (powód dla mnie ma mało istotne, o ile nie żadne, znaczenie).


"Człowiek rozsądny przystosowuje się do świata, nierozsądny stara się przystosować świat do siebie. Stąd wszelki postęp pochodzi od nierozsądnych. " G.B. Shaw


Dodano: 2010-12-26 12:56

Masz takie mądre motto zadajesz takie pytania? :) Freak ma rację ludzie nie bardzo zdają sobie sprawę z tego co oznacza to kim chcieliby być :)

Cóż jeśli okazja (taka) jest potrzebna by rodzina spotkała się przy jednym stole to jak dla mnie coś jest nie tak. A może to działa w ten deseń że to okazja zobowiązuje do spotkania, więc gdyby nie święta więzy rodzinne by umarły? zabawne że tak ożywają na jeden-dwa dni i to wszystkim wystarczy) Ja nie miałem nigdy takiego problemu, bez okazji można było się spotkać i pogadać, może to dlatego że raczej wszyscy się lubią a problemy są załatwiane od ręki? U mnie większość jest wierząca, a mimo to nie mają problemu że na świętach mnie nie ma, na początku był, ale ładnie wytłumaczyłem i żaden syf się nie zrobił :)

Ale to każdego decyzja czy ktoś coś robi czy nie :) Tylko nie mówcie po tym że nie wierzycie w boga, skoro kolacją świętujecie narodziny jego syna :D I nie ważne czy o tym myślicie czy nie, po to to święto jak i jego charakter oraz przebieg zostały ustanowione i niezależnie od celów spotkania w te dni, ta kolacja właśnie temu służy :) Łamanie się opłatkiem itp. to typowe obrządki chrześcijańskie więc... chyba wiadomo o co chodzi :)

Możesz jechać na paradę gejów żeby w tłumie proklamować noszenie sztucznych futer a i tak osoba postronna gdy Cię tam zobaczy stwierdzi że się z nimi utożsamiasz - ot prosty przykład :)


Aetas dulcissima adulescentia est


Dodano: 2010-12-26 13:11

Gorg666 napisał(a):
Masz takie mądre motto zadajesz takie pytania? :) Freak ma rację ludzie nie bardzo zdają sobie sprawę z tego co oznacza to kim chcieliby być :)

A może niekatolikom nie przeszkadzają choinki, lampki, prezenty...itd.?
Mnie to nie przeszkadza, może z wyjątkiem gdy ludzie wariują po sklepach, tak w tym wypadku krew mnie zalewa jak mam iść po coś do sklepu. :D Ale to już zależy tylko od ludzi.

Gorg666 napisał(a):

Cóż jeśli okazja (taka) jest potrzebna by rodzina spotkała się przy jednym stole to jak dla mnie coś jest nie tak. A może to działa w ten deseń że to okazja zobowiązuje do spotkania, więc gdyby nie święta więzy rodzinne by umarły? zabawne że tak ożywają na jeden-dwa dni i to wszystkim wystarczy) Ja nie miałem nigdy takiego problemu, bez okazji można było się spotkać i pogadać, może to dlatego że raczej wszyscy się lubią a problemy są załatwiane od ręki? U mnie większość jest wierząca, a mimo to nie mają problemu że na świętach mnie nie ma, na początku był, ale ładnie wytłumaczyłem i żaden syf się nie zrobił :)

Niestety, ale jeżeli ktoś nie ma wolnego od pracy czy szkoły... to taka okazja bardzo pasuje. A że moja rodzina głównie dzięki świętom się widzi, toteż ich, pomimo moich poglądów, nie unikam. Od wieków rodziny żyją głównie dzięki tradycji, więc nie widzę problemu.

Gorg666 napisał(a):

Ale to każdego decyzja czy ktoś coś robi czy nie :) Tylko nie mówcie po tym że nie wierzycie w boga, skoro kolacją świętujecie narodziny jego syna :D I nie ważne czy o tym myślicie czy nie, po to to święto jak i jego charakter oraz przebieg zostały ustanowione i niezależnie od celów spotkania w te dni, ta kolacja właśnie temu służy :) Łamanie się opłatkiem itp. to typowe obrządki chrześcijańskie więc... chyba wiadomo o co chodzi :)

Moja rodzina zdaje sobie sprawę, że ja nie wierzę w boga. Wiedzą o tym, nie biorę udziału we wspólnej modlitwie itp. dotyczące wiary. A kolacją nie świętuję niczego innego jak czas spędzony z rodziną przy jednym stole. :)
Owszem składam wszystkim znajomym życzenia itd. ale z okazji urodzin/imienin też się je składa czyż nie? Nic w tym nie przeszkadza w moim mniemaniu, iż boga nie ma.

Gorg666 napisał(a):

Możesz jechać na paradę gejów żeby w tłumie proklamować noszenie sztucznych futer a i tak osoba postronna gdy Cię tam zobaczy stwierdzi że się z nimi utożsamiasz - ot prosty przykład :)

Pewnie, że mogę, ale czy ich gadanie na mój temat uczyni mnie jedną z nich? Nie. To ode mnie zależy co ja będę sądzić. Mnie nie przeszkadza, że ktoś uzna mnie za katoliczkę, bo spędzam święta z rodziną, korzystając z okazji, że wszyscy są razem w jednym domu. Dawno przestałam się przejmować tym, co ludzie gadają... jakbym chciała żeby wszyscy myśleli to co ja, to nosiłabym koszulki z napisami "jestem ateistką" itd. ach i pisała wnioski o zniesienie świąt bożego narodzenia oraz wolnego.. (większość osób szybko by mnie poćwiartowała, nawet ateiści, człowiek człowiekiem, wolne lub mieć. :D)


"Człowiek rozsądny przystosowuje się do świata, nierozsądny stara się przystosować świat do siebie. Stąd wszelki postęp pochodzi od nierozsądnych. " G.B. Shaw


Dodano: 2010-12-26 13:28

hehe koleżanka mija się z powołaniem :D Nie chodzi o to jak kto Ciebie postrzega.... tylko o wykazanie celu tak jasnego w przypadku parady jak i wigilii. Druga rzecz po raz kolejny wykazałaś że nie rozumiesz o co chodzi w ateizmie.... ateiście nie zależy na zniesieniu świąt nie obchodzi go wiara innych ale własna :) a raczej w tym przypadku nie-wiara :) nooo a co do reszty jak pisałem - sprawa osobista.
A ja odnoszę wrażenie że dla was bóg jest :) No bo gdyby nie on to byście się nie spotkali i to (o zgrozo) najpewniej nigdy :D Swoją drogą ciekawe bo w roku tyle jest dni wolnych a akurat 24,25 grudnia wszystkie rodziny się budzą i odczuwają przemożną potrzebę spotkania się w swoim gronie, i to na tyle przemożną że się im to udaje. Pytanie - czy to jakaś podstępna numerologia? czy gdyby świąt nie było a wolne wtedy tak, nadal wszyscy tak chętnie by się spotykali :)


Aetas dulcissima adulescentia est


Dodano: 2010-12-26 13:57 Zmieniono: 2010-12-26 14:01

Gorg666 napisał(a):

Cóż jeśli okazja (taka) jest potrzebna by rodzina spotkała się przy jednym stole to jak dla mnie coś jest nie tak.


To dlatego ze twoja rodzina jest najlepsza na swiecie a twoj Jezus jest najwiekszy

Niektore rodziny moga spotkac sie dopiero w swieta i nie dlatego ze sa gorsze od twojej ale np. nie mieszakja w tej samej wsi tylko na roznych kontynentach, licza kilkadziesiat osob i moga sie spotkac z roznych powodow dopiero w dniu narodzin Mitry.

Pozostaw to kwestia prywatna. Dyskusja jest na inny temat.


Life is complex: it has both real and imaginary components


Dodano: 2010-12-26 14:23

Amorphousie... przecież dwa razy podkreślałem że pozostawiam to kwestiom prywatnym :) Moja rodzina nie jest najlepsza na świecie :D Ale jak sam zauważyłeś dyskusja nie jest na ten temat...

Jezusa swojego nie mam... umarł i dobrze mi z tym :)


Aetas dulcissima adulescentia est


Dodano: 2010-12-26 14:31

Gorg666 napisał(a):
hehe koleżanka mija się z powołaniem :D Nie chodzi o to jak kto Ciebie postrzega.... tylko o wykazanie celu tak jasnego w przypadku parady jak i wigilii. Druga rzecz po raz kolejny wykazałaś że nie rozumiesz o co chodzi w ateizmie.... ateiście nie zależy na zniesieniu świąt nie obchodzi go wiara innych ale własna :) a raczej w tym przypadku nie-wiara :) nooo a co do reszty jak pisałem - sprawa osobista.

A czy ja gdziekolwiek napisałam, że zależy mi na zniesieniu świąt? Ja tylko mówię, że one mi nie przeszkadzają. I wydaje mi się, że ateistom też nie powinny, bo skoro nie wierzą, to po bo się przejmować co one znaczą? A co do rodziny to także żadnej wierze nic nie grozi, jeżeli zasiądzie z rodziną do wspólnej kolacji.
Wracając do ateizmu, sądzę, że to jest bardziej wiara, że żadnej siły wyższej nie ma, a nie brak wiary... zarówno jedna jak i druga strona nie ma niepodważalnych dowodów na to, że ma rację, lecz to dyskusja nie do tego tematu.

Gorg666 napisał(a):

A ja odnoszę wrażenie że dla was bóg jest :) No bo gdyby nie on to byście się nie spotkali i to (o zgrozo) najpewniej nigdy :D Swoją drogą ciekawe bo w roku tyle jest dni wolnych a akurat 24,25 grudnia wszystkie rodziny się budzą i odczuwają przemożną potrzebę spotkania się w swoim gronie, i to na tyle przemożną że się im to udaje. Pytanie - czy to jakaś podstępna numerologia? czy gdyby świąt nie było a wolne wtedy tak, nadal wszyscy tak chętnie by się spotykali :)

Sądzisz, że wszyscy mają w inne dni w roku wolne w tym samym czasie? Niestety muszę tutaj sprostować, iż nie. Nie ma tak dobrze.
Nazywaj to jak chcesz ale ja korzystam z wolnego czasu z rodziną, choćby tylko dzięki świętom uznawanym przez państwo i większość społeczeństwa, nie ma dla mnie znaczenia czy to byłby 24/25 grudnia czy 5 listopada, czy 7 marca itd.
Poza tym miałabym stracić wyśmienity śląski obiad roboty babci tylko dlatego, że dla mnie święta nie mają głębszego (kierowanego wiarą) znaczenia? Nigdy. Choćby mnie na stosie palić mieli...
To już w takim bardziej materialistycznym znaczeniu :) hehe


"Człowiek rozsądny przystosowuje się do świata, nierozsądny stara się przystosować świat do siebie. Stąd wszelki postęp pochodzi od nierozsądnych. " G.B. Shaw


Dodano: 2010-12-26 14:42

Ja tam już nie wiem o co ta cała dyskusja, bo jako że kwestia jest do rozpatrzenia indywidualnie i najważniejsze żeby wiedzieć o co sobie samemu chodzi, także przyjmuję zarówno to co pisze Gorg jak i Aria, są to dwa różne, ale dobrze uargumentowane stanowiska i nie widzę tu sensu w kłótni czyja racja jest "mojsza" i czyje stanowisko "lepsiejsze".


"The fear is not the fate I seek. My destiny will build upon, the mighty turbulence beyond. If I fall I will rise again"


Dodano: 2010-12-26 14:43

Aria_de_Bloodvarie napisał(a):


jakbym chciała żeby wszyscy myśleli to co ja, to nosiłabym koszulki z napisami "jestem ateistką" itd. ach i pisała wnioski o zniesienie świąt bożego narodzenia oraz wolnego.. (większość osób szybko by mnie poćwiartowała, nawet ateiści, człowiek człowiekiem, wolne lub mieć. :D)


Tutaj o tym pisałąś :)

Co do reszty kolejny raz powiem - sprawa prywatna :) Nie mnie wnikać co kto je i kiedy... swoją drogą spoko że... ehhh nie bo będzie offtopic

No to tyle miłego świętowania obyczajów w które ponoć nie wierzycie :)

Wolandzie - that's true.... Hipokryzja i nic po za tym :)


Aetas dulcissima adulescentia est


Dodano: 2010-12-26 14:48

Freakstranger napisał(a):
Ja tam już nie wiem o co ta cała dyskusja, bo jako że kwestia jest do rozpatrzenia indywidualnie i najważniejsze żeby wiedzieć o co sobie samemu chodzi, także przyjmuję zarówno to co pisze Gorg jak i Aria, są to dwa różne, ale dobrze uargumentowane stanowiska i nie widzę tu sensu w kłótni czyja racja jest "mojsza" i czyje stanowisko "lepsiejsze".


Zgadzam się z Tobą. :)
O wierze, lub nie-wierze... oraz stosunku do niej ciężko jest dyskutować, bo każdy rację swoją ma. :D

Gorg666 napisał(a):
[quote:84c1dcf6d7="Aria_de_Bloodvarie"]

jakbym chciała żeby wszyscy myśleli to co ja, to nosiłabym koszulki z napisami "jestem ateistką" itd. ach i pisała wnioski o zniesienie świąt bożego narodzenia oraz wolnego.. (większość osób szybko by mnie poćwiartowała, nawet ateiści, człowiek człowiekiem, wolne lub mieć. :D)


Tutaj o tym pisałąś :)

Co do reszty kolejny raz powiem - sprawa prywatna :) Nie mnie wnikać co kto je i kiedy... swoją drogą spoko że... ehhh nie bo będzie offtopic[/quote:84c1dcf6d7]


Zapomniałeś o tym co poprzedzało to, co podkreśliłeś.
"jakbym chciała żeby wszyscy myśleli to co ja"
A nie chcę i nigdy nie chciałam, bo byłoby nudno, i nie byłoby o czym dyskutować. :)


"Człowiek rozsądny przystosowuje się do świata, nierozsądny stara się przystosować świat do siebie. Stąd wszelki postęp pochodzi od nierozsądnych. " G.B. Shaw


Login

Password


Załóż konto / Odzyskaj hasło