Ozzy Osbourne - Ja, Ozzy Dodano: 2010-12-02 14:51
Trzeba będzie zakupić... ;]
Noc jest ciemna i pełna strachów.
Dodano: 2010-12-02 23:35
Polecam choć wziąć do ręki w Empiku czy gdziekolwiek i przeczytać choć troche wstępu. Książka rozwala przeponę prawie jak "Świat dysku".
Life is complex: it has both real and imaginary components
Dodano: 2010-12-07 12:59
prawda prawda super czytadło. mysle ze glownie wniebowzieci beda fani Sabbath ale kazdy inny kto choc troche lubi dobry heavy metal bedzie pod wrazeniem.
konkluzja jest jedna: Ozzy to totalny idiota ale nie sposob go nie uwielbiac
"Come with me if you want to live"
Dodano: 2010-12-07 20:20
Ja przeczytałam jedynie wstęp i już mi się spodobało. Nie mogę się doczekać zakupu książki :)
Mówią że jesteś chodzącym złem...? Pokaż im że mają racje!
Dodano: 2010-12-17 11:13
Po lekturze, przychodzą mi na myśl dwa pytania, pierwsze: czy powinniśmy śmiać się, z alkoholika?
Na pierwszy rzut oka, opowieść o egzekucji ptactwa w kurniku, przy pomocy strzelby i kanistra z benzyną (w tej kolejności), może istotnie rozerwać czytelnikowi przeponę, czy jednak za tym nie kryje się tragedia alkoholika?
Ozzy też nie gloryfikuje swojego pijaństwa i narkomanii i pisze o cenie jaką przyszło mu za to zapłacić. Sam o sobie mówi że był potworem.
Śmiejąc się, przynajmniej nie zapominajmy o tym.
Kolejne pytanie, które również pada w książce, brzmi: dlaczego pan jeszcze żyje, panie Osbourne?
I na to pytanie nie znajduję odpowiedzi, medycyna też ma chyba z tym problem. :)
Dodam tylko że dzięki Bogu, czy szczęściu, jest, żyje, i to w niezłej kondycji, o czym najlepiej świadczy ostatnia płyta „Scream”.
Czterysta stron, a jak z bicza strzelił, trzy dni przy wyraźnym nadmiarze innych zajęć, to chyba całkiem nieźle.
„Ja, Ozzy”, to świetna autobiografia, choć specyficzna. Autoironia była tu konieczna, bez niej nie dałoby się przebrnąć przez niektóre jej fragmenty.
Dodano: 2010-12-17 15:53
| Gotthorm napisał(a): |
| Kolejne pytanie, które również pada w książce, brzmi: dlaczego pan jeszcze żyje, panie Osbourne? |
Nie dzięki Bogu tylko dzięki swojej żonie Sharon, która wzięła go za szmaty i postawiła na nogi. Gdyby nie ona to zaćpał i zachlałby się już dawno temu na śmierć. Od momentu jej poznania czy ożenku z nią, jest ona jego menadżerem i trzyma cały czas rękę na pulsie. Jednych kobieta wpędza do grobu, innych z niego wyciąga i Ozzy jest tu idealnym przykładem.
"God made me a cannibal to fix problems like you."
Dodano: 2010-12-18 02:05
| KostucH napisał(a): |
| Nie dzięki Bogu tylko dzięki swojej żonie Sharon, która wzięła go za szmaty i postawiła na nogi. Gdyby nie ona to zaćpał i zachlałby się już dawno temu na śmierć. |
Nie sądzę by udało się Sharon postawić Ozzy'ego na nogi, gdyby sam Ozzy tego nie chciał.
To jak z lekarzem i pacjentem, najlepszy lekarz i najlepsze leki mogą nie pomóc, jeśli zabraknie współpracy ze strony pacjenta.
Ileż biografii znalazło swój przedwczesny i tragiczny finał, gdy chęć stawiania na nogi, była tylko po jednej stronie.
Dodano: 2010-12-18 03:12
| Gotthorm napisał(a): |
| Nie sądzę by udało się Sharon postawić Ozzy'ego na nogi, gdyby sam Ozzy tego nie chciał.
To jak z lekarzem i pacjentem, najlepszy lekarz i najlepsze leki mogą nie pomóc, jeśli zabraknie współpracy ze strony pacjenta. Ileż biografii znalazło swój przedwczesny i tragiczny finał, gdy chęć stawiania na nogi, była tylko po jednej stronie. |
Widać wcześniej nie interesowałeś się jego przeszłością. Kwestionujesz wiedzę Ozze'go odnośnie jego żony? Nie sądź, tylko poczytaj więcej wywiadów z nim. Skoro Ozzy sam oddał swoją przyszłość w gestii swojej żony to coś to świadczy samo za się. Nawet w tym serialu Ozzy's Family widać, że żona Ozzego - Sharon - załatwia wszytko za niego i ma pieczę nad jego sprawami, od organizowania imprez urodzinowych po koncerty.
"God made me a cannibal to fix problems like you."
Dodano: 2010-12-18 14:22
| KostucH napisał(a): |
| Widać wcześniej nie interesowałeś się jego przeszłością. |
Tak, to prawda, właściwie dopiero po autobiografii Ozzy'ego, mam pełniejszy obraz jego życia. Wcześniej były to raczej strzępy informacji, które trudno było poskładać w jakąś całość.
| KostucH napisał(a): |
| Kwestionujesz wiedzę Ozze'go odnośnie jego żony? Nie sądź, tylko poczytaj więcej wywiadów z nim. |
Ależ nie! W żadnym wypadku nie kwestionuje wiedzy Ozzy'ego, odnośnie jego żony. :)
Ale napisałeś: "Skoro Ozzy sam oddał swoją przyszłość w gestii swojej żony...", tylko o to mi chodzi, oddał swoją przyszłość, bez tego aktu woli i zaufania, jego biografia mogłaby się już dawno skończyć. Swoją drogą, miał dużo szczęścia, że w odpowiednim momencie trafił na kogoś takiego jak Sharon.
Marina Vlady, też próbowała ratować Wołodię Wysockiego, tylko że on żył po swojemu, podobno umierając pił wódkę z gwinta i popijał szampanem, rano znaleziono go sztywnego. Smutne to, taki koniec.
Dodano: 2010-12-18 17:20
| Gotthorm napisał(a): |
| Ależ nie! W żadnym wypadku nie kwestionuje wiedzy Ozzy'ego, odnośnie jego żony. :)
Ale napisałeś: "Skoro Ozzy sam oddał swoją przyszłość w gestii swojej żony...", tylko o to mi chodzi, oddał swoją przyszłość, bez tego aktu woli i zaufania, jego biografia mogłaby się już dawno skończyć. Swoją drogą, miał dużo szczęścia, że w odpowiednim momencie trafił na kogoś takiego jak Sharon. Marina Vlady, też próbowała ratować Wołodię Wysockiego, tylko że on żył po swojemu, podobno umierając pił wódkę z gwinta i popijał szampanem, rano znaleziono go sztywnego. Smutne to, taki koniec. |
Uff, ciesze się, że się zgadzamy. Nie lubię się kłócić :) Przeczytałem już jedną biografię Ozzego ale nie pamiętam w, którym momencie pojawiła się Sharon. Nie jestem pewien czy to nie było jakoś w tym samym czasie co dojście Zaka Wilda do jego projektu. Nie dam sobie głowy uciąć, ech. To kobieta była i jest właściwą decyzją :)
Co do Wołodii Wysockiego, szkoda chłopa. I pomyśleć, że bywalec Paryskich parkietów tak przykro skończył. Bogowie wiedzą jak karać.
"God made me a cannibal to fix problems like you."
Dodano: 2010-12-19 00:03
Może posłuchajcie sobie jego płyt, zamiast grzebać mu w życiorysie?
Suffer the pain of discipline or suffer the pain of regret!
Dodano: 2010-12-19 00:19
| CrommCruaich napisał(a): |
| Może posłuchajcie sobie jego płyt, zamiast grzebać mu w życiorysie? |
To nie grzebanie w życiorysie, tylko rozmowa o czymś co sam Ozzy upublicznił.
Co do płyt, to zabawne, ale właśnie słucham "Blizzard of Ozz". :)
Dodano: 2010-12-19 12:43
Ojciec kiedyś na Mikołaja kupił mi dwupak Ozzego: Blizzard Of Ozz i Bark At The Moon. Nie mógł lepiej wybrać choć późniejsze dokonania przy współpracy z Zakiem Wildem są równie genialne.
"God made me a cannibal to fix problems like you."
Dodano: 2010-12-19 23:51 Zmieniono: 2010-12-19 23:52
„Blizzard of Ozz”, to moim zdaniem, najlepsza płyta w całym dorobku muzycznym Ozzy'ego. Na drugim miejscu ustawiłbym „Ozzmosis” z Zakkiem właśnie. Takie utwory jak: „Mr.Crowley”, „Goodbye To Romance”, „Perry Mason”, czy „I Just Want You”, mogę słuchać godzinami.
Dodano: 2011-01-06 12:58
Właśnie zakupiłem.. Dobrze się czyta, bo książka składa się z samych śmiesznych wątków
Noc jest ciemna i pełna strachów.
Dodano: 2011-07-02 23:48
Rozwalił mnie tekst gdzie było coś w stylu "Gdy dowiedziałem się, że fiut nie służy tylko do sikania, waliłem konia jak opętany" xD