Poród czyli wypruwanie flaków. Strona: 2

Dodano: 2010-05-11 12:48

Drogi Benjaminie, nie masz pojęcia o czym piszesz.
Ja piszę bzdury? Piszę tylko to, co widziałam na własne oczy, to co faktycznie jest prawdą, chociaż niezbyt kolorową, dlatego się o niej nie mówi.
Zgodzę się, że można mieć inny punkt widzenia, że każdy może odbierać pewne rzeczy na swój własny, indywidualny sposób, ale faktom się nie zaprzecza.

Masz w ogóle jakieś pojęcie o ciąży? Masz własne dziecko?
Zresztą nawet jeśli, to nie wypowiadaj się za swoją kobietę, która pewnie nawet połowy prawdy o swoim samopoczuciu podczas połogu, by Ci nie powiedziała.
Zresztą każda kobieta inaczej przechodzi ciąże. Jedna prawie jej nie zauważa, inna będzie przeżywać katusze. Ale to was facetów, mało powinno obchodzić.


I wypraszam sobie tekstów typu "z takimi poglądami lepiej nie miej dzieci".
Na szczęście nie Ty będziesz decydować o tym czy i kiedy ewentualnie będę mieć dziecko, więc daruj sobie takie docinki, bo to nie Twoja sprawa!
Nie znasz mnie i nie jesteś odpowiednią osobą, która miałaby mi doradzać, a co dopiero mówić co mam robić, a co nie!





P.S. A jeśli chodzi o choroby, to bardziej kwestia genów, niż samego trybu życia. Wiedzą to dzieci w podstawówce. A to, że większość ludzi ma zmutowane geny, to już inna sprawa.



Dodano: 2010-05-11 13:23 Zmieniono: 2010-05-11 13:40

sphinxia napisał(a):
Ja piszę bzdury?

Tak, Ty.

sphinxia napisał(a):
Piszę tylko to, co widziałam na własne oczy, to co faktycznie jest prawdą, chociaż niezbyt kolorową, dlatego się o niej nie mówi.

Ja, "na własne oczy", widziałem zupełnie inne zachowania. Widziałem zdrowe związki, szczęśliwych rodziców, troskę i wzajemną pomoc.
Zachowania, które Ty (być może) widziałaś to patologia społeczna (odchylenie od norm społecznych).

sphinxia napisał(a):
Zgodzę się, że można mieć inny punkt widzenia, że każdy może odbierać pewne rzeczy na swój własny, indywidualny sposób, ale faktom się nie zaprzecza.

Jakie wiec są te fakty? Jaka jest ta "faktyczna prawda"? Potrafisz ją jakoś udowodnić, czy dalej będziesz ją z d**y wyciągała?

sphinxia napisał(a):
Masz w ogóle jakieś pojęcie o ciąży? Masz własne dziecko? Zresztą nawet jeśli, to nie wypowiadaj się za swoją kobietę, która pewnie nawet połowy prawdy o swoim samopoczuciu podczas połogu, by Ci nie powiedziała.
Zresztą każda kobieta inaczej przechodzi ciąże. Jedna prawie jej nie zauważa, inna będzie przeżywać katusze. Ale to was facetów, mało powinno obchodzić.

Powiedziała matka ośmiorga dzieci...
Rozbawiłaś mnie :)

sphinxia napisał(a):
I wypraszam sobie tekstów typu "z takimi poglądami lepiej nie miej dzieci".

Nie przypominam sobie, bym GDZIEKOLWIEK coś takiego napisał.

sphinxia napisał(a):
Na szczęście nie Ty będziesz decydować o tym czy i kiedy ewentualnie będę mieć dziecko,

I dzięki Bogu! :)

sphinxia napisał(a):
Nie znasz mnie i nie jesteś odpowiednią osobą, która miałaby mi doradzać, a co dopiero mówić co mam robić, a co nie!

Masz rację, na jakiekolwiek doradztwo już jest za późno...

sphinxia napisał(a):
P.S. A jeśli chodzi o choroby, to bardziej kwestia genów, niż samego trybu życia. Wiedzą to dzieci w podstawówce. A to, że większość ludzi ma zmutowane geny, to już inna sprawa.

Widzisz, nie zrozumiałaś. Jednak do Ciebie, to trzeba pisać dużymi literami.


Wierzę w Boga, Ojca Wszechmogącego ...


Dodano: 2010-05-11 13:40

No, widziałeś w telewizji

Nie mam pojęcia po co wypowiadasz się w temacie, o którym nic nie wiesz.
Sam nie masz argumentów, więc się tak nie unoś, bo sobie krzywdę zrobisz

Nie mam zamiaru pisać o swojej rodzinie ze szczegółami, na forum i nie nakłonisz mnie do tego, więc nawet nie próbuj.
Mogę wyznać tylko tyle, że po prostu mam inne spostrzeżenia życiowe niż Ty i inne przeżycia.
Zresztą Ty z tego powodu nie musisz mnie atakować, to dość prymitywne.

W takiej sytuacji nie chce mi się z Tobą dyskutować.



Dodano: 2010-05-11 13:51

sphinxia napisał(a):
Nic tak nie zmienia kobiety, jak macierzyństwo.
Tylko nie jestem przekonana, czy zawsze jest to zmiana na lepsze?


Po tym fragmencie odechciało mi się Ciebie czytac ... nie wiedziałem, że urodzenie dziecka przez kobiete robi z niej yeti zamiast człowieka :/

jak bys nie wiedziała, to chyba kobieta jest tak skonstruowana biologicznie, że wczesniej czy później tego macierzyństwa pragnie, bo na dobrą sprawe to jest piekna sprawa - no, chyba, że ktos jest skończoną egoistką, lub przedkłada strach przed innymi życiowymi traumami (np. nieodpowiedzialny partner itp.) nad macierzyństwem.

Normalnym więc jest, że mamuśka będzie andskakiwac nad bobaskiem, którego nosiła 9 miechów w brzuciu, którego rodziła w bólach i ma możliwosć kształtowania podstaw jego swiadomosci i swiatopoglądu. Wyobraź sobie, że to taka architektura z rozmytymi konturami - co o wiele trudniejszego do zbudowania anizeli budynek, a na pewno dajacego wiecej satysfakcji.

Po tych 2 zdaniach jestem bardzo głęboko przekonany, że po prostu nie dojrzałaś do macierzyństwa i jeszcze nie czas na Ciebie.

Czy to jest zmiana na lepsze ? Jesli tkoś zostaje świadomie matka, to zdecydowanie tak.


.


Dodano: 2010-05-11 14:17

najlepiej to wygrać w totka i jakąś surogatkę zatrudnić serio


"Make Foch Not War" "Nic nie może się zmarnować"


Dodano: 2010-05-11 14:20

Zmówiliście się chyba, prawda?

Wam facetom łatwo jest pitolić farmazony, nie dość, że nigdy sami nie będziecie w ciąży, to jeszcze kiedy taki maluch przychodzi na świat, to i tak kto będzie się nim zajmować? KOBIETA.

Oczywiste, więc że łatwo jest wam oceniać coś czego nigdy nie doświadczycie.
O poprawka, wróć, życzę Wam abyście urodzili się w przyszłym wcieleniu kobietami ;D

I o co chodzi z tą biologią, do ciężkiej anielki?
Po to człowiekowi rozum, aby sam za siebie decydował, a nie poddawał się instynktownym odruchom.
Chyba, że chcecie tego użyć jako prostackiej wymówki, że kobieta jest od rodzenia dzieci, a faceci od zapładniania jak największej ilości kobiet, abyście czuli się usprawiedliwieni z pewnych czynów?

A poza tym, to co jeśli kobieta nie chce mieć dzieci? Nie jest wtedy kobietą?
Takie poglądy są naprawdę iście staroświeckie i zajeżdżają obłudnym konserwatyzmem.



Dodano: 2010-05-11 14:38

sphinxia napisał(a):
Chyba, że chcecie tego użyć jako prostackiej wymówki, że kobieta jest od rodzenia dzieci, a faceci od zapładniania jak największej ilości kobiet, abyście czuli się usprawiedliwieni z pewnych czynów?


Akurat nawet mi to przez myśl nie przeszło :/ I nie straszne mi bycie tatuskiem i nie mam zamiaru zostawiac swojej kobiety samej z tym problemem. Chyba najwidoczniej nie doceniasz facetów, albo do tej pory wybierałas sobie życiowych patafianów - skąd te Twoje uprzedzenia ? Poza tym z takim podejściem jakie masz lepiej nie rozwodź się w tym temacie, bo pierdolisz głupoty najdelikatniej mówiąc - albo inaczej, zeby Cię nie urazić - stawiasz problem tylko z punktu widzenia kobiety, z którym, jako facet w 90% nie zgadzam sie.

A najbardziej irytuje to, ze tak bardzo wypowiadasz sie w temacie, o którym takze nie masz pojęcia, bo chyba mamuśką nie jestes i wnioskuje, że poki co nie spieszno Ci do tego. I nie wiem jakie mozesz miec doświadczenia skoro mamuśką nie jesteś .. chyba, że Pomena często zazywasz :/


.


Dodano: 2010-05-11 15:44

Ale error...




Ja tylko mówię, że życie wcale nie jest tak piękne, jak się zdaje.
No nie dadzą się powkurwiać



Dodano: 2010-05-11 16:22

A ja tam lubię słuchać takich krwawych opowiastek ;]

Jak kogoś drażnią opowieści o dzieciach czy porodzie to może...nie słuchać?


"psy patrzą na nas z szacunkiem, koty z pogardą, a świnie jak na równych sobie"


Dodano: 2010-05-11 18:20

Gniewol - a jak ma Sphinxia problem stawiać? Z punktu widzenia faceta którym nigdy nie była, czy kobiet o innch przekonaniach, z którymi się nie zgadza?

Nawiązując do myśli o tym, że po narodzeniu dziecka kobiety zmieniają się na niekorzyść - dla mnie własnie tak jest. Trudniej jst mi złapać kontakt z babką, która jest świeżo upieczoną matką, niż z kobitką która lubo dzieci nie ma, albo już podrośnięte. Przyczyna: różne, nie pokrywające się w większości zainteresowania. Ja - wszystko poza dzieckiem, ona - głównie świat dziecka. Wzajemne zrozumienie osiągnąć jest trudno, bo jedna strona jest już w temat "cudu narodzin" wtajemniczona, a druga niespecjalnie się nim fascynuje. Co w tym złego? Bezdzietne kobiety/dziewczyny, które nie czują w sobie macierzyńskiego powołania, ani się nim nie zachwycają/nie rozumieją w niczym od innych gorsze nie są. A to, że niektóre aspekty posiadania dziecka je wprost brzydzą (tu mówię o sobie) bądź wywołują inne negatywne emocje, to już ich sprawa. Mają prawo o tym mówić i nie powinno się im zamykać ust stwierdzeniami typu "ale ty głupio gadasz", albo "na pewno będziesz złą matką"


pornografia: http://staryzgred1979.blox.pl/html pornografia w star treku: http://ksiazkimojegodziecinstwa.blox.pl/html


Dodano: 2010-05-11 18:33

thistle napisał(a):


Cytat:
HardKill - chodzi mi o to, że to TAKI SAM - nudny i oklepany temat dla słuchaczy co dzieciaki i ich wymiociny. Czytaj.



Czytam thistle czytam :)


Dlaczego uważasz że dzieciaki i ich wymiociny to nudny temat,może dla ciebie dla mnie bynajmniej temat ten jest bardzo ciekawy :)



Kochaj bliskich twemu sercu,tak szybko odchodzą...


Dodano: 2010-05-11 19:49 Zmieniono: 2010-05-11 20:41

sphinxia napisał(a):
a faceci od zapładniania jak największej ilości kobiet, abyście czuli się usprawiedliwieni z pewnych czynów?
e tam
Jako facet potępiam takie masowe zapładnianie... swiadczy ono o tylko niedorosłości emocjonalnej jegomościa
"Facet to świnia"
~~~~~~~~
minawi napisał(a):
najlepiej to wygrać w totka i jakąś surogatkę zatrudnić serio

a będzie chciała później oddać ??


Co masz zrobić dzisiaj zrób jutro !! ------------------------------------------------- Ps. Jako, że koleżanka z oburzeniem stwierdziła że mój światopogląd jest odrażający i rodem ze średniowiecza myślę że będę tu pasował :P


Dodano: 2010-05-11 21:28 Zmieniono: 2010-05-11 21:32

"Stary_Zgred - mówisz o własnym kontakcie z kimś. To "niekorzyść" bardzo lokalna. Jak strasznie na niekorzyść ludzie się zmieniają (prawie zawsze) z mojej perspektywy!
Przy tym, gdy się człowiek z ogromną grupą społeczną dogadać nie umie, powinien szybko się zastanowić, czy z nim wszystko dobrze, zamiast od razu stwierdzać, że świat oszalał"

a) Ależ oczywiście, że o własnym kontakcie, bo tylko taki mogę w miarę porządnie przedstawić. b) Nie wiem, czy w braku porozumienia z pewną grupą społeczną chodzi o to, że jej się faktycznie nie rozumie, czy też próby nawiązania porozumienia są tak nudne, że nie ma się na nie ochoty


pornografia: http://staryzgred1979.blox.pl/html pornografia w star treku: http://ksiazkimojegodziecinstwa.blox.pl/html


Dodano: 2010-05-11 21:35

Benjamin- jakby wychowanie dziecka było takie proste to nie byłoby tyle samotnych matek.
Często to niestety tatuś ma dość, bo to płacz po nocach, wyrzynanie zabków, kolki .
Od kobiet się wymaga, ze musi dać rade, ale tata to już nie musi.
Ja po odchowaniu potomka stwierdzam- kazda praca poza domem jest lepsza .Jest się między ludzmi i za tą pracę płacą. nie da się pogodzić w Polskich warunkach wychowania dziecka i pracy.
Jak Twoje dziecko będzie miało anginę i zarzyga cię 8 razy , pościel w łózku 5 razy to pogadamy o higienie.


Bo ja z przeklętych jestem tego świata, Ja bywam dumny i hardy


Dodano: 2010-05-11 21:37 Zmieniono: 2010-05-11 21:45

Od pierwszej do ostatniej wypowiedzi - coraz szerszy usmiech :D
Mam dzieci i nie uwazam zeby ich posiadanie czynilo mnie - ograniczona, zapatrzona tylko w jedno - czyt. dzieci, gorsza badz inna. Zycie kocham tak samo mocno jak wczesniej i potrafie sie tak samo dobrze bawic. Cierpliwosci nie nauczylam sie do dzis dnia, mimo ze matka jestem od ladnych paru lat, nie jestem tez bardziej obowiazkowa niz bylam bo w imie czego??
Dostalam za to tysiace chwil, ktorych nigdy nie zapomna i nie chodzi mi ani o zmiane pieluch, ani o rzyganie po poscieli.
Dzieki dzieim nauczylam sie patrzec na swiat tak jak one, widziec co jest dobre a co zle - tak po prostu i bez idiotycznego kombinowania. I tego wlasnie polowie z was zycze.


Non Serviam


Dodano: 2010-05-11 21:49

Stary_Zgred napisał(a):
Nawiązując do myśli o tym, że po narodzeniu dziecka kobiety zmieniają się na niekorzyść - dla mnie własnie tak jest. Trudniej jst mi złapać kontakt z babką, która jest świeżo upieczoną matką, niż z kobitką która lubo dzieci nie ma, albo już podrośnięte. Przyczyna: różne, nie pokrywające się w większości zainteresowania. Ja - wszystko poza dzieckiem, ona - głównie świat dziecka. Wzajemne zrozumienie osiągnąć jest trudno, bo jedna strona jest już w temat "cudu narodzin" wtajemniczona, a druga niespecjalnie się nim fascynuje. Co w tym złego?


Zupełnie nic :)) Po prostu narodziny dziecka to potężna dawka ilosci nowych obowiazków, z którymi niełatwo jest sobie poradzic jesli nie ma sie wczesniej z tym styczności. Nic wiec dziwnego, że kobieta, kóra przez 9 miesięcy robiła za inkubator chce zrobic wszystko, aby maleństwo było zdrowe i prawidłowo sie rozwijało - stad też znajomi schodza na dalszy plan, lub ich na pewien okres w ogole nie ma - to jest właśnie umiejetnosć rozgraniczenia pomiędzy rozrywką i obowiazkami, które przybyły w krótkim odstępie czasu. Co wiecej - te 9 miesiecy inkubowania to paradoksalnie krótki okres, aby przygotować sie nie tylko psychicznie, ale też stworzyc warunki bytowe do wychowywania. Ja sie tym kobietom nie dziwie, jesli muszą połaczyc pracę, wychowywanie i niejednokrotnie jakies prace domowe - i nie mówie tutaj o tym, że chłop nie pomoze, ale po prostu tak wygląda zycie i trzeba sobie radzić.

Pewnie, że kobieta nie majaca dzieci nie zrozumie drugiej strony, skoro ma więcej swobody, mniej obowiazków i nie zmusi dokonywac wybory pokroju "kupic nowy pierdolnik Avon czy kupic pieluchy dla dziecka".

Obrzydzenie do macierzyństwa ... hmmm - ciekawe czy wywołane strachem przed obowiazkami macierzyństwa czy po prostu obrzydzeniem do ludzkich wydzielin i strachu przed bólem ?

Jedyne co zrozumiałem z wypowiedzi damskiego grona w tym temacie to to, że kobieta nie chciałaby, aby maż był przy porodzie - to jestem w stanie zrozumieć jeszcze, bo moze nieprzyjemnie jest jak ktoś bliski patrzy jak rodzisz w bólu i dajesz upust emocjom.


.


Dodano: 2010-05-11 21:56 Zmieniono: 2010-05-11 22:04

sphinxia napisał(a):
Nic tak nie zmienia kobiety, jak macierzyństwo.
Tylko nie jestem przekonana, czy zawsze jest to zmiana na lepsze?
Owszem, uczy się cierpliwości, opanowania, obowiązkowości, nagle pojawia się pewnego typu dojrzałość.
Z drugiej strony jednak w jakimś stopniu upośledza się umysł, który ukierunkowuje się na jeden cel.
Nie da się bowiem zaprzeczyć, że młoda matka o niczym innym nie potrafi myśleć, tylko o swym bobasku. Cała reszta odchodzi w dalszy plan, albo w ogóle w niepamięć.
Często też pojawia się kryzys między rodzicami tego dziecka (a jak już w ogóle nie układało im się wcześniej, to jest to idealny środek do rozwalenia związku), bo w zasadzie na nic innego nie ma czasu, poza opieką nad nim.
Maluch potrzebuje bowiem całodobowej opieki, kobieta zapomina też wtedy co to znaczy chociażby kąpiel
I tak naprawdę, wcale nie jest tak różowo, kiedy jest się tak pochłoniętym, nie dojada się, nie dosypia, często dopada depresja poporodowa, która jest niczym innym jak tylko załamaniem nerwowym z powodu wycieńczenia organizmu.
A wtedy różne rzeczy przychodzą do głowy, włącznie z pozbyciem się dziecka, co w zasadzie jest naturalne, dopóki pozostaje jedynie w samych myślach
No, ale o tym się nie mówi, bo to tabu, tak samo, jak o najprzeróżniejszych chorobach, jakich można się nabawić podczas ciąży. Od niegroźnych, acz dokuczliwych wysypek, po zagrażających życiu zakrzepów, tętniaków i innych dziadostw.

A o samym porodzie, to nawet nie będę pisać. Dodam tylko, że to kiepski pomysł, aby ojciec był przy porodzie.
To naprawdę coś upokarzającego dla kobiety, kiedy... tu nie napiszę co, leje się z niej, a mężczyzna na to patrzy.
Właściwie to nie dziwię się, że później mdleją, a nawet całkowicie tracą zainteresowanie seksualne swoją kobietą. Po czymś takim w zasadzie, to raczej dziwne by było dla mnie, gdyby nie stracili. Ohyda...

Tak samo, jak nie dziwię się tym wszystkim opowieściom mamusiek.
One nie tylko robią to, aby się pochwalić, ale by sobie samym dodać otuchy i siły do życia w tym znoju, na jakie się zdecydowały.


Mnie osobiście macierzyństwo póki co odstrasza.
Naprawdę widząc to wszystko, jestem zniechęcona. I myślę, że jeśli kiedyś "zachce" mi się dziecka, to po prostu będzie to oznaczać, że dopadł mnie zwyczajnie kryzys wieku średniego.
A boję się, że może się tak zdarzyć, bo naprawdę wiem, co to znaczy kiedy hormony poszaleją.
Ale oby nie. Ostatecznie to rozum ma panować nad ciałem, a nie odwrotnie



A kiedy juz dopadnie Cie kryzys wieku ŚREDNIEGO, mam nadzieje ze przypomnisz sobie jakie glupoty wypisywalas bedac niezwykle MŁODA dziewczynka :D


Non Serviam


Dodano: 2010-05-12 09:25

Też mam wrażenie, że dziecko wysysa z matki oprócz krwi, energii i mleka także mózg.

A argumenty z natury można sobie wsadzić tam, gdzie plecy tracą swą szlachetną nazwę, bo wiele samic np. odrzuca swoje potomstwo albo zżera. My - ludzie co prawda mamy rozum, ale nie wszyscy potrafią z tego umiejętnie korzystać, dodatkowo mamy emocje. Każda kobieta będzie podchodzić indywidualnie do kwestii macierzyństwa a mówienie, że chęć posiadania dziecka jest czymś naturalnym jest jak mówienie, że rybie potrzebny jest rower. To jest typowo freudowskie gadanie, że kobieta ma wielką dziurę do zapełnienia, czemu ma służyć dziecko.


czyń swoją wolę a stanie się prawem


Dodano: 2010-05-12 11:24

black_gothic napisał(a):
Benjamin- jakby wychowanie dziecka było takie proste to nie byłoby tyle samotnych matek.
Często to niestety tatuś ma dość, bo to płacz po nocach, wyrzynanie zabków, kolki .
Od kobiet się wymaga, ze musi dać rade, ale tata to już nie musi.

Tata musi... tyle że często wczesniej się poddają (słabsza psychika) więc uciekają, albo ich związek z kobietą był tylko powierzchowny
black_gothic napisał(a):
Ja po odchowaniu potomka stwierdzam- kazda praca poza domem jest lepsza
To fakt dzieciak jest najtrudniejszą pracą i za to nikt nie płaci


Co masz zrobić dzisiaj zrób jutro !! ------------------------------------------------- Ps. Jako, że koleżanka z oburzeniem stwierdziła że mój światopogląd jest odrażający i rodem ze średniowiecza myślę że będę tu pasował :P


Dodano: 2010-05-12 12:57 Zmieniono: 2010-05-12 13:00

Cóż... taka młoda to ja już nie jestem, ale dajmy też spokój ile kto ma lat

Stary_Zgredzie - dziękuje, dostrzegłaś o co mi chodziło.
Oczywiste, że pisze się coś z własnego punktu widzenia. Przynajmniej dla mnie jest to jasne.
Ja tylko jeszcze dodałam tu trochę prowokacji, której niestety niektórzy się poddali.
Jakie to przewidywalne...
Czasem lepiej po kociemu zostać obserwatorem

Panie, nie mogłeś się oczywiście powstrzymać, musisz obrażać mnie po raz kolejny na forum.
Nic się nie zmieniło, chyba, że jest to zemsta za ostatni przytyk, ale mam wątpliwości.
Przecież zawsze musisz udowodnić, że wiesz wszystko najlepiej.
Tak, szkoda tylko, że nie zauważyłeś podpuchy. Twoja potrzeba wymądrzania się jest niestety silniejsza niż COKOLWIEK innego. Szkoda, no.



A wracając do tematu tak na poważnie już, to owszem nie jestem matką. Moja siostra jednak jest i widziałam jak przechodziła cały ten proces od samego początku właściwie.
Czyli od podjęcia decyzji o posiadaniu dziecka, poprzez zajście w ciąże, wszystkie te rzeczy które wydarzyły się jej w między czasie (a trochę tego było i nieprzyjemne), do momentu kiedy upragniony maluch przyszedł wreszcie na świat.
Rzecz jasna nie jest tą samą osobą, którą była wcześniej, tak samo jak cała reszta moich koleżanek, znajomych, sąsiadek, które zdecydowały się zostać matkami.
A skąd to wiem? Bo mam oczy i widzę, słyszę, a nawet odczuwam emocjonalnie zaszłe zmiany u ludzi, których przecież spotykam i przebywam w ich towarzystwie.
Może i faktycznie jest to coś czego nie rozumiem, ale tak naprawdę nie wiem czy chce to zrozumieć.
Może jeszcze zmienię zdanie, jeśli nie będzie za późno. Na razie wiem tylko, że wolałabym, aby to była moja własna decyzja, a nie pod wpływem presji otoczenia, iż tak po prostu wypada, bo wszyscy tak mają mieć i koniec.



Dodano: 2010-05-12 13:05

normalnie rynce opadywują...


Wierzę w Boga, Ojca Wszechmogącego ...


Dodano: 2010-05-12 13:21

Sphinxio - jaka w tym prowokacja skoro i tak podpisujesz sie pod tym co napisałas <lol> ja myslałem ze prowokowanieto pisanie bzdur z którymi niekoniecznie sama sie zgadasz, podczas gdy Ty jestes utwierdzona na 120% w tym co piszesz <lol>

ale mam ubaw z Ciebie :)


.


Dodano: 2010-05-12 13:47

Harlequin napisał(a):
Sphinxio - jaka w tym prowokacja skoro i tak podpisujesz sie pod tym co napisałas <lol> ja myslałem ze prowokowanieto pisanie bzdur z którymi niekoniecznie sama sie zgadasz, podczas gdy Ty jestes utwierdzona na 120% w tym co piszesz <lol>

ale mam ubaw z Ciebie :)



Oj, śmiej się, śmiej z czegoś czego nie rozumiesz

Prowokacją była sama kłótnia i to, że napisałam, iż macierzyństwo odbiera rozum i wypacza postrzeganie świata.

Natomiast stwierdzenie, że w tej chwili nie planuje dziecka, bo nie czuje, że to odpowiedni moment, ale nie wykluczam tej możliwości w przyszłości, jest jak najbardziej prawdziwe i jeśli uważasz taki pogląd za bzdurę, to Twój problem



Do Pana: Przegiąłeś z tym mózgiem



Dodano: 2010-05-12 13:53 Zmieniono: 2010-05-12 13:57

Co nie zmienia faktu, że Twoja prowokacja była tworem na żenująco niskim poziomie - o wiele bardziej żenującym niż dowcipy Strasburgera w Familiadzie :)

skoro twierdzisz, że juz swoje latka masz, to po takiej starej krowie jak Ty mozna było się spodziewac czegos bardziej elokwentnego i głębszego <lol>

Kurcze, zaczynasz być moim nowym ulubionym użytkownikiem DP :)


.


Dodano: 2010-05-12 14:12

Odezwał się twórca najgłębszych myśli na tym forum



Login

Password


Załóż konto / Odzyskaj hasło