Co miłego wam sie dziś przydarzyło?. Strona: 219

Dodano: 2017-07-31 19:13

Spotkałem moją byłą szefową, nic się nie zmieniała, jej dekolt nadal rozwala :)



Dodano: 2017-07-31 19:57

Yngwie napisał(a):
[quote="Kotozerca"]Szłam sobie z moim uroczym króliczkiem do weterynarza, a tu nagle zaczepił mnie jakiś staruch i zaczął obmacywać. - Taka krótka historia z mojego życia.

W sumie ta historia wcale nie była miła, ale przynajmniej podzieliłam się nią z kimś. :D


Znów żałuję, że się odzywałem/odzywam na forum :-/ Nie mam pojęcia co zrobić, żeby staruszkowie nie zaczepiali nikogo nieznajomego na ulicy :-/ i nie wierzę też, że weterynarzom uda się uratować wszystkie króliczki i inne zwierzęta przed chorobami :-/ mimo, że ludzie tego od nich wymagają :-/ i cierpią z powodu cierpień osób i zwierząt, które kochają :-/

Co prawda statystyki nie szkodzenia ludziom i zwierzętom bardzo mi się ostatnio poprawiły, ale wtedy nawet przypadkowe uszkodzenie szkodzących mi przecież komarów powoduje wyrzuty sumienia, heh, i to też jest niemiłe uczucie przykrości.

Co miłego dzisiaj, ciężko coś wymyślić, może to, że w miarę dobrze się wyspałem, heh :-/[/quote]

No i co ja mam zrobić jak tylko stare dziadki się mną interesują?
Może nie uda się uratować wszystkich króliczków, ale jeśli jest możliwość uratowania ich to czemu nie skorzystać?

Ja na przykład popłakałam się jak niechcący zabiłam pająka. Okropne uczucie.

Znalazłam 5 zł na drodze, więc chyba szczęście się do mnie uśmiecha.



Dodano: 2017-07-31 20:38

Yngwie (Fae)
Yngwie
Posty: 2299
Wrocław / Częstochowa

Kotozerca napisał(a):
Może nie uda się uratować wszystkich króliczków, ale jeśli jest możliwość uratowania ich to czemu nie skorzystać?


M.in. dlatego jestem prawie weganinem - im mniej hodowli zwierząt, tym być może lepsza jakość opieki dla tych, których potrzeby człowiek może mógłby już ogarnąć, heh.

Kotozerca napisał(a):
Ja na przykład popłakałam się jak niechcący zabiłam pająka. Okropne uczucie.


Mi w zeszłym roku biedronka weszła mi we framugę okna w taki sposób, że nie mogłem jej wydostać :-/.

Ale najgorsze było patrzenie na cierpienie gołąbka na balkonie dwa lata temu na jesień Nie zdążyłem zrobić inkubatora z butelki po płynie do płukania :-/ Braciszek/siostrzyczka przetrwał(a), ale nie wiem jak sobie poradził(a) w zimie :-/, już wśród innych gołębi, o ile go nie odrzuciły, heh.

Kotozerca napisał(a):

Znalazłam 5 zł na drodze, więc chyba szczęście się do mnie uśmiecha.

No i co ja mam zrobić jak tylko stare dziadki się mną interesują?


Hmmm, może namów ich jakoś, żeby sobie założyli kapelę, heh


od czasu do czasu warto wrócić do źródła


Dodano: 2017-08-01 19:22

Yngwie napisał(a):
[quote="Kotozerca"]Może nie uda się uratować wszystkich króliczków, ale jeśli jest możliwość uratowania ich to czemu nie skorzystać?


M.in. dlatego jestem prawie weganinem - im mniej hodowli zwierząt, tym być może lepsza jakość opieki dla tych, których potrzeby człowiek może mógłby już ogarnąć, heh.

Kotozerca napisał(a):
Ja na przykład popłakałam się jak niechcący zabiłam pająka. Okropne uczucie.


Mi w zeszłym roku biedronka weszła mi we framugę okna w taki sposób, że nie mogłem jej wydostać :-/.

Ale najgorsze było patrzenie na cierpienie gołąbka na balkonie dwa lata temu na jesień Nie zdążyłem zrobić inkubatora z butelki po płynie do płukania :-/ Braciszek/siostrzyczka przetrwał(a), ale nie wiem jak sobie poradził(a) w zimie :-/, już wśród innych gołębi, o ile go nie odrzuciły, heh.

Kotozerca napisał(a):

Znalazłam 5 zł na drodze, więc chyba szczęście się do mnie uśmiecha.

No i co ja mam zrobić jak tylko stare dziadki się mną interesują?


Hmmm, może namów ich jakoś, żeby sobie założyli kapelę, heh
[/quote]


Ja również jestem weganką. Może to jakoś znacznie nie zmieni życia zwierząt, ale w kupie siła.

Ja zbierałam kiedyś martwego kotka z drogi. Wiem, że są od tego specjalne służby, ale nie mogłam patrzeć jak popychają go rozpędzone samochody. :/

Może oni po prostu mają kryzys wieku średniego?

Jakoś w dziwnej formie to wszystko napisałam, ale nie umiem obsługiwać się forum. :D



Dodano: 2017-08-01 21:55

Yngwie (Fae)
Yngwie
Posty: 2299
Wrocław / Częstochowa

Kotozerca napisał(a):

Ja również jestem weganką. Może to jakoś znacznie nie zmieni życia zwierząt, ale w kupie siła.

Hmmmm, ja mam dwie wege siostry i cięęężko mi czasem wytrzymać z ich poglądami To są bardzo drażliwe tematy :-/ Ale dla większego własnego spokoju też wolę być wege. Dietę akurat utrzymać mi bardzo łatwo.

Kotozerca napisał(a):
Ja zbierałam kiedyś martwego kotka z drogi. Wiem, że są od tego specjalne służby, ale nie mogłam patrzeć jak popychają go rozpędzone samochody. :/

Też mi się zdarza, głównie płazy, tzn. zebrać. Akurat jeżdżę w większości rowerem, ale też trudno mieć pretensje do kierowców, którzy muszą jeździć, np. rozwozić towar.

Kotozerca napisał(a):
Może oni po prostu mają kryzys wieku średniego?
Ci dziadkowie z ZZ Top? Fajnie by tak było to opóźnić, choć ja mam prawie 35 lat - już się powinien zaczynać, ale jeszcze mnie nie dopadł

Kotozerca napisał(a):
Jakoś w dziwnej formie to wszystko napisałam, ale nie umiem obsługiwać się forum. :D

I tak łatwo się połapać, mało kto tu jeszcze coś pisze.


od czasu do czasu warto wrócić do źródła


Dodano: 2017-08-02 20:11

A planujesz kiedyś przejść całkowicie na dietę wegańską?

Ja zazwyczaj poruszam się pieszo, czasami jeżdżę autobusem. Nie lubię samochodów, zabijają biedne zwierzątka.
Rozwożenie towarów to już co innego.

Niee, chodziło mi o tych dziadków, którzy podrywają nastolatki. :D
35 lat to jeszcze młodość. :)

Ja jakoś nie spędzam dużo czasu na forum, więc nie piszę tu jakoś profesjonalnie. Ogólnie wolę pisać po swojemu. Może nikt mnie za to nie okrzyczy. :)










Dodano: 2017-08-02 21:28

Yngwie (Fae)
Yngwie
Posty: 2299
Wrocław / Częstochowa

Kotozerca napisał(a):
A planujesz kiedyś przejść całkowicie na dietę wegańską?


Planuję i bezproblemowo mógłbym, zostały mi tylko standardowe bułki (istnieją wegańskie) i makarony (też są wegańskie) do wyeliminowania z diety. Mój organizm jest tak samo wydajny jak rok czy dwa lata temu.

W ogóle mam całą logistykę rozpracowaną i plan krok po kroku, żeby jeść coraz więcej rzeczy, które są możliwie blisko produkowane, wtedy też transport jest/byłby tańszy.

Kotozerca napisał(a):
Ja zazwyczaj poruszam się pieszo, czasami jeżdżę autobusem.


Ja też nie przepadam za samochodami i już nie mam. I to też nie jest dla mnie jakieś utrudnienie w życiu.

Kotozerca napisał(a):
Nie lubię samochodów, zabijają biedne zwierzątka.
Ogólnie wolę pisać po swojemu. Może nikt mnie za to nie okrzyczy. :)


Rozbrajająco szczere te wypowiedzi, hehe :-) Głupio by brzmiały wypowiedziane przez dorosłego faceta, ale akurat się z nimi zgadzam :-)

Kotozerca napisał(a):
35 lat to jeszcze młodość... chodziło mi o tych dziadków, którzy podrywają nastolatki. :D Rozwożenie towarów to już co innego.

Aaaa, tych dziadków... i tak odpowiedziałbym to samo, co poprzednio :-D


od czasu do czasu warto wrócić do źródła


Dodano: 2017-08-03 19:22

W sumie bułki są wegańskie, chyba że chodzi Ci o drożdżówki itp. Najlepiej tak po trochę przechodzić na weganizm, nie ma co się śpieszyć.
Ogólnie dieta wegańska jest bardzo tania, wiele rzeczy można zrobić samemu z tanich składników. Jedynie rarytasy są drogie.

Ja nawet nie wiem, czy kiedykolwiek chce jeździć samochodem. Może będę go mieć, ale będę go używać sporadycznie, na przykład w nagłych wypadkach.

Haha. :) Ja tam nie widzę w tym nic głupiego.



Dodano: 2017-08-07 08:07

Yngwie (Fae)
Yngwie
Posty: 2299
Wrocław / Częstochowa

Kotozerca napisał(a):
W sumie bułki są wegańskie, chyba że chodzi Ci o drożdżówki itp. Najlepiej tak po trochę przechodzić na weganizm, nie ma co się śpieszyć.
Ogólnie dieta wegańska jest bardzo tania, wiele rzeczy można zrobić samemu z tanich składników. Jedynie rarytasy są drogie.


Chodziło mi o zwykłe bułki, ale się pomyliłem :-/. Myślałem, że trochę mleka się dodaje, ale w ciastach już najczęściej mleko i jajka są. Choć i tak już nie spadam poniżej 95% wegańskiej diety.
Mi też wychodzi, że taka dieta jest kilkukrotnie tańsza aktualnie. W sumie to zależy jak kto przelicza obszar, ilość energii czy sprzętu - potrzebnych do produkcji żywności.

Kotozerca napisał(a):
Ja nawet nie wiem, czy kiedykolwiek chce jeździć samochodem. Może będę go mieć, ale będę go używać sporadycznie, na przykład w nagłych wypadkach.


Mi się aktualnie z wielu powodów nie opłaca mieć samochodu, ale prawo jazdy lepiej mieć. Co do wypadków, to aktualnie wydają mi się nieuniknione niestety :-/

W weekend znów zebrałem przejechaną żabę z drogi, ktoś inny zebrał martwego jeża, ale i tak nadepnąłem co najmniej dwa ślimaki w trawie, więc dwóch innych, raczej żywych zauważonych na chodniku już nie zebrałem na trawnik, bo uznałem, że to nie ma sensu, heh.

Jeszcze kilka innych, w sumie chyba raczej miłych, choć kłopotliwych zdarzeń:
- niepełnosprawna fizycznie, ale bardzo wrażliwa na reakcje otoczenia dziewczyna w pociągu, pomogłem założyć plecak, konduktor wyniósł z pociągu na rękach
- empatyczny policjant cierpliwie rozmawiający z małą zagubioną dziewczynką, która przebiegła na czerwonym świetle
- nagła decyzja kota o przebiegnięciu przez ruchliwą drogę między samochodami, kierowcy zdążyli przyhamować. Ja kiedyś spowodowałem w podobny sposób stłuczkę.

Itd.itp. miałem o czym myśleć Przy okazji zebrałem pół worka śmieci z lasu, hyhy.


od czasu do czasu warto wrócić do źródła


Dodano: 2017-08-18 22:08

Właśnie większość ludzi myśli, że w bułkach są jajka i mleko, ale to błędne myślenie. Takie rzeczy mogą być jedynie w drożdżówkach i tym podobne.

W sumie masz rację, może kiedyś zrobię prawo jazdy. Choć przyznam, że nigdy nie miałam nic wspólnego z samochodem, prócz siedzenia na jego tylnych siedzeniach.

Niestety te ślimaki są często niezauważalne. Osobiście bardzo na nie zwracam uwagę i chodzę slalomami, przez co wyglądam trochę dziwnie.

Dostałam dzisiaj 50 zł od babci na cukierki. :D



Login

Password


Załóż konto / Odzyskaj hasło