Kosciol vs homosexualisci. Strona: 9

Dodano: 2009-05-21 07:29

Da się zauważyć, że temat jest już wyczerpany, bo nikt nic nowego sensownego nie pisze, właściwie to wszyscy zaczęli pisać nie na temat.

Reasumując.... tak jak wspomniano wcześniej, taka jest wykładnia kościoła: akt homoseksualny jest potępiany, sama skłonność nie.



Dodano: 2009-05-21 08:51

Zgodzę się z pierwszym zdaniem z posta Halldora, powyżej...
Ale żeście monotematyczni...
Mowa była o czymś innym, ale jak zwykle temat poszedł w kierunku religii.
W związku z brakiem sensu w dalszym drążeniu tej dysputy proponuje ją zakończyć ponieważ totalnie odbiegliście od tematu.



Dodano: 2009-05-22 15:54

Mimo znudzenia dyskusją zapodaję link, bo warto wiedzieć co w trawie piszczy 8)

http://nacjonalista.pl/wiadomosci.php?id=6318&licz=1

Znaczy, że prywatnie Pieronek jest pedałem?



Dodano: 2009-06-30 23:34 Zmieniono: 2009-07-02 10:52

Jestem osobą heteroseksualną i wcale tym się nie szczycę i nie uważam się za lepszego. Nic nie mam do osób homoseksualnych. Uchodzę z zdania, że każdy ma prawo do szczęścia - na swój sposób do miłości.

..bo kościół mówi o miłości do bliźniego
http://www.youtube.com/watch?v=tSdPojDhaYY



Dodano: 2009-07-01 22:12

Takie nastały czasy teraz, że byle "magister", co to niedawno pod sklepem z piwem stał, wystarczy że okaże tolerancję homoseksualistom i już jest uważany za światłego człowieka. Natomiast ludzie, którzy wierzą w wieczne idee, prawo naturalne, Prawo Boże, nie zmienią zdania po jednym programie Tomasza Lisa, ani po obecności 777 gejów w 77 polskich serialach obyczajowych. Zło nazywajmy złem. Wiedzmy, że sodomia jest przeciwko prawu naturalnemu, jest grzechem, i to przez sodomię upadła cywilizacja helleńska, a Sodomoa została zniszczona przez Boga.


Forever Begins.


Dodano: 2009-07-02 06:17

Pan - biedactwo, tak ci przeszkadza ta genitalno-analna rozwiązłóśc, żal, że nie znalazłeś prawdziwej miłości.

A Kościół lubi homoseksualistów. Pod warunkiem, że są to "swoi" homo... Np. abp. Paetz i wielu, wielu innych.



Dodano: 2009-07-02 10:58 Zmieniono: 2009-07-02 12:53

Pan napisał(a):
[quote:f6405bd962="Vawej"]Uchodzę z zdania, że każdy ma prawo do szczęścia czy na swój sposób do miłości.


Mniej wazne jest pytanie, kto i kiedy uczyl Cie polskiego. Wazniejsze - gwalciciele i pedofile tez? (uzyles slowa "kazdy" i zwrotu "swoj sposob". ja bym to mial za niebezpieczne.)[/quote:f6405bd962]

Jeżeli byśmy mieli się czepiać każdej małej literówki itp. to forum by stało się forum języka polskiego. Jeżeli mowa o gwałcicielach, pedofilach to nie popieram tego, a wątek mówi o homo o ile się nie mylę więc nie wsadzaj wszystkich do jednego wora.



Dodano: 2009-07-02 12:48

Pan napisał(a):
Vawej - napisales ze KAZDY, zatem pierwszy wrzuciles wszystkich (doslownie) do jednego worka, wszystkim (doslownie) dajac prawo do realizacji i "swojego sposobu" na milosc.

"Kazdy ma prawo" to fatalny argument, a na szczescie nie kazdy je ma.

Jesli chcesz powiedziec cos na temat homoseksualistow, czy nie latwiej uzyc "homoseksualista" niz "kazdy"? :)

Zafascynowal mnie zwrot "Uchodzę z zdania". Mniejsza jednak o to.


Pisząc "KAŻDY" miałem na myśli wyłącznie środowisko osób homoseksualnych bo właśnie o nich jest temat. Dla sprostowania pedofilia jest dewiacją seksualną, a homoseksualizm jest orientacją seksualną. Zatem są to dwie inne rzeczy. Więc nie mów mi, że wszystkich wsadziłem do jednego wora.

Napisałeś: Zafascynowal mnie zwrot "Uchodzę z zdania". Mniejsza jednak o to.

sarkazm? czy stwierdzenie? skoro się zaczyna to się kończy..



Dodano: 2009-07-02 13:18

Pan napisał(a):
ty nie znac polska jezyk. Skonczylem z toba do czasu, gdy bedziesz w stanie mnie zrozumiec - czy zmadrzejesz, czy ja zdziadzieje, niewazne.


Niech Ci będzie, że "ja nie znać polska język" jednak gdy się zaczyna to się kończy warto o tym pamiętać. Na tym pass nie temu, że się poddaje, a temu, że nie kręci mnie zabawa w trollowanie w przeciwieństwie do Ciebie.



Dodano: 2009-09-07 14:26

W związku z tym, że idea rodziny jest wieczna, niezmienna i należy do praw naturalnych, chciałbym zamknąć swoją obecność w tym temacie właśnie zamknięciem dyskusji (gdyż o prawach naturalnych dyskutować nie wolno) dokonaną przez prof Jacka Bartyzela (dotyczy on tzw parady równości jaka odbyła się kilka lat temu w Krakowie).

"Niezależne" media tym razem nawet nie próbowały udawać bezstronności, wciąż bombardując "średniowieczną ciemnotę" pouczeniami, że w Krakowie Polacy "zdają egzamin z tolerancji". Kiedy zaś okazało się, że jednak trafiła kosa na kamień (nawet Platformy Obywatelskiej, co odnotowujemy z uznaniem), spadły na nas gromy, że, niestety, egzamin oblaliśmy. Chociaż, przyznać trzeba, że niektórzy nasi tolerancjonistyczni edukatorzy bywają wyrozumiali: oto, w związku z zapowiedzią nowej prowokacji dewiantów, tym razem w Warszawie, dyżurny autorytet telewizyjny, psycholog prof. Janusz Czapliński, uznał, że póki co nie czas na takie manifestacje, ponieważ Polacy jeszcze do nich "nie dojrzeli", i zalecił cierpliwe czekanie, aż "dojrzeją" kąpiąc się w zbawczym blasku oświeconej, zjednoczonej Europy. Nie ma co, ludzkie panisko...

Przeto oświadczamy uroczyście: my nie "dojrzejemy" nigdy do akceptacji dla publicznego manifestowania wynaturzeń sprzecznych z prawem naturalnym i będących oczywistą drwiną z Prawa Bożego. Nigdy nie zgodzimy się zdawać żadnego "egzaminu" z tolerancji, bo za nic mamy ten żałosny erzatz cnoty, tę "wartość" bez realnej substancji, to przedrzeźnianie teologalnej cnoty miłości za podszeptem szatana - małpy Pana Boga. Stawiać będziemy twardy opór wszystkim kolejnym próbom legitymizacji moralnej, obyczajowej i prawnej zboczenia, także dlatego, że wiemy, jak śmiertelnym jest to zagrożeniem dla cywilizacji i narodu: to przecież od pederastii umarła również tak wspaniała kultura, jak helleńska. Nigdy nie zgodzimy się nawet na tak pozornie drobne ustępstwo, żeby pederastę nazywać "gejem" - czyli "radosnym" - bo to szyderstwo nazywać radością obrzydliwość spustoszenia i potępieńczy smutek. Nie damy się też sterroryzować pseudoargumentami o wybitnych artystach - dewiantach; możemy tylko współczuć tragedii tych z nich, którzy zdawali sobie sprawę, że są w pułapce zła; zła, być może, będącego dramatyczną ceną płaconą za tę specyficzną "nienormalność", jaką jest ponadprzeciętne, lecz jednostronne, spotęgowanie sił twórczych, nawet geniuszu, ale jednak - jak już przynajmniej dziś wiadomo - nie beznadziejnego i uleczalnego."
[quote]

http://haggard.w.interia.pl/jb.html[b]


Forever Begins.


Dodano: 2009-09-07 14:50

Sleeping_Giant napisał(a):
W związku z tym, że idea rodziny jest wieczna, niezmienna i należy do praw naturalnych, chciałbym zamknąć swoją obecność w tym temacie właśnie zamknięciem dyskusji (gdyż o prawach naturalnych dyskutować nie wolno)(...)


Czym są prawa naturalne?


"The fear is not the fate I seek. My destiny will build upon, the mighty turbulence beyond. If I fall I will rise again"


Dodano: 2009-09-07 15:44

To te pochodzące z Watykanu.


Life is complex: it has both real and imaginary components


Dodano: 2009-09-07 15:44

Jeśli chodzi o ten konkretny przypadek, to radziłabym porównać z prawami biologicznymi. Natura sprytnie wymyśliła sobie zarówno kobietę jak i mężczyznę. No i chyba nie po to, żeby np. teraz facet "zadawał się" z drugim. To są własnie prawa naturalne. A homoseksualizm jest z nimi sprzeczny. Według mnie narusza z góry ustalony porządek rzeczy.



Dodano: 2009-09-07 16:12

Heheh, rozważania na temat prawa naturalnego na długo wyprzedzają powstanie Watykanu czy nawet chrześcijaństwa. Z kolei nie należy mylić prawa naturalnego z prawami biologii bo wtedy zaczyna się to ocierać o LaVeya. A prawa naturalne z założenia są niezależne od wszelkich religii czy ideologii, ale można je określić jedynie przy pomocy rozumu.

Bez rozwodzenia się, najprościej i najogólniej rzecz biorąc prawa naturalne mają chronić życie, zdrowie, wolność oraz własność człowieka. Gadanie o "naturalnym modelu rodziny" jest bez sensu, jako że pomimo oczywistego występowania obu płci potrzebnych do prokreacji to również właśnie natura stworzyła osobniki homoseksualne. Najdobitniej świadczy o tym fakt, że człowiek nie jest jedynym stworzeniem z królestwa zwierząt, u którego występuje to zjawisko:

http://www.innastrona.pl/bq_zwierzeta.phtml

I będzie mi tu ktoś bredził o modelu rodziny jako prawie naturalnym?

O ile się nie mylę homoseksualizm nie koliguje z życiem, zdrowiem, wolnością ani własnością człowieka, nie wyrządza nikomu żadnej krzywdy, nie ogranicza wolności. Podaje się wiele argumentów za tym jak to niby wypacza ludzi itp - naprawdę to zdogmatyzowani ludzie o silnie zakorzenionej niechęci lub wręcz nienawiści do wszystkiego co inne/niezgodne z wiarą/ich przekonaniami niszczą w tym siebie i szkodzą innym. Ale są to ludzie oporni na wszelkie argumenty, więc nie liczę nawet, że to co piszę dotrze do kogoś takiego. Próbuję dotrzeć do tych, którzy ciągle nie mają własnego zdania, wahają się, nie wiedzą co myśleć na ten temat.

I żeby nie było: to wszystko też działa w dwie strony, nie jest dobre ani pieniactwo skierowane w stronę homoseksualistów ani przesadna sympatia. Jedno i drugie lasuje mózg na równi tylko w przeciwnych kierunkach. Wszystko jest dla ludzi, byle z umiarem.


"The fear is not the fate I seek. My destiny will build upon, the mighty turbulence beyond. If I fall I will rise again"


Dodano: 2009-09-07 16:40

Freakstranger napisał(a):
I żeby nie było: to wszystko też działa w dwie strony, nie jest dobre ani pieniactwo skierowane w stronę homoseksualistów ani przesadna sympatia. Jedno i drugie lasuje mózg na równi tylko w przeciwnych kierunkach. Wszystko jest dla ludzi, byle z umiarem.


Czyli mam rozumieć, że polecasz stanowisko neutralne?

Wybacz, ale niektórych homoseksualizm po prostu razi, drażni i to nie ma tu nic wspólnego z jakimiś utrwalonymi poglądami. Pewnych odczuć wobec określonych grup się po prostu zmienić nie da. Oczywiście, nie wyzwałabym takiego napotkanego delikwenta/delikwentki od pe(...)ów, ale chyba nie odniosę się do ich odmienności jak do czegoś zwyczajnego. I bynajmniej nie przeszkadzją mi oni jako ludzie. Tyle że, zauważ - im więcej się na to pozwala, tym więcej takich chodzi po świecie. Oczywiście, to można jakoś przeboleć, ale wypadałoby zrobić coś, żeby ten proces dążenia do anormalności jakoś hamować. Przecież nie chcemy mieć homo-społeczeństwa, prawda?

Jednakże myślę, że Kościół ma mimo wszystko w tej kwestii podejście zbyt drastyczne i radykalne. Bo próby zwalczenia czegoś na siłę (zwłaszcza jeśli chodzi o dość sporą grupę uświadomionych ludzi) nie kończy się sukcesem agresorów :)



Dodano: 2009-09-07 17:05

Carmen napisał(a):
[quote:b2e2981a62="Freakstranger"]I żeby nie było: to wszystko też działa w dwie strony, nie jest dobre ani pieniactwo skierowane w stronę homoseksualistów ani przesadna sympatia. Jedno i drugie lasuje mózg na równi tylko w przeciwnych kierunkach. Wszystko jest dla ludzi, byle z umiarem.


Czyli mam rozumieć, że polecasz stanowisko neutralne? [/quote:b2e2981a62]

Polecam stanowisko zgodne z rozumem - jeśli coś nie działa na czyjąś szkodę - dlaczego to tępić, negować czy nie uznawać za naturalne? Z tych samych względów nie należy tego promować, nie jest to zjawisko przysługujące się żadnemu wyższemu dobru.
Jednak gdyby ludzie potrafili zrozumieć, że to zjawisko jest normalne z punktu widzenia natury oraz nie godzi w prawa człowieka - to i wilk syty i owca cała, bez wzajemnych szkalowań czy przelewu krwi.

Carmen napisał(a):
Wybacz, ale niektórych homoseksualizm po prostu razi, drażni i to nie ma tu nic wspólnego z jakimiś utrwalonymi poglądami. Pewnych odczuć wobec określonych grup się po prostu zmienić nie da.


I to jest problem ludzkości (dla mnie nie do końca zrozumiały) tego typu co nienawiść dresów do metali, latanie z bejsbolem i zadawanie pytań "za kim jesteś", tylko na bardziej zakrojoną skalę. Może dlatego, że homoseksualiści są zdecydowaną mniejszością więc przez to więcej jest też opinii negatywnych na ich temat u heteroseksualnych, ale myślę, że jest to też w pewnej mierze kwestia głębokiego zakorzenienia moralności chrześcijańskiej przez wieki. Wbrew pozorom nawet wielu ateistów odcinających się zupełnie od KK jest pod wpływem tego wpojonego obciążenia... No i niechęć do odmienności...

Carmen napisał(a):
Oczywiście, nie wyzwałabym takiego napotkanego delikwenta/delikwentki od pe(...)ów, ale chyba nie odniosę się do ich odmienności jak do czegoś zwyczajnego. I bynajmniej nie przeszkadzją mi oni jako ludzie.


Grunt, że nie naruszyłabyś ich praw naturalnych (do życia, zdrowia, wolności, własności) i to jest najważniejsze

Carmen napisał(a):
Tyle że, zauważ - im więcej się na to pozwala, tym więcej takich chodzi po świecie. Oczywiście, to można jakoś przeboleć, ale wypadałoby zrobić coś, żeby ten proces dążenia do anormalności jakoś hamować. Przecież nie chcemy mieć homo-społeczeństwa, prawda?


Nie ma się czym przejmować, homoseksualizm nie jest zaraźliwy, nie jest ideologią czy wyznaniem, nie można się go nauczyć czy w żaden sposób przejąć od kogoś wbrew własnej naturze i orientacji. Tak samo homoseksualistów nie jest coraz więcej, myślę że po prostu więcej się o nich mówi w ostatnich latach, trochę poczuli się pewniej, przestają się wstydzić własnej natury przez co łatwiej ich dostrzec. Ale homo-społeczeństwo nam nie grozi

Carmen napisał(a):
Jednakże myślę, że Kościół ma mimo wszystko w tej kwestii podejście zbyt drastyczne i radykalne. Bo próby zwalczenia czegoś na siłę (zwłaszcza jeśli chodzi o dość sporą grupę uświadomionych ludzi) nie kończy się sukcesem agresorów :)


Nie chcę nikogo urazić, to tylko i wyłącznie moje zdanie, ale uważam, że poglądy Kościoła w tej kwestii to dno i wodorosty. Co nie znaczy, że w pewnych innych kwestiach się z nim nie zgadzam, ale w omawianym temacie akurat zupełnie nie


"The fear is not the fate I seek. My destiny will build upon, the mighty turbulence beyond. If I fall I will rise again"


Dodano: 2009-09-07 19:53

Pan napisał(a):
[quote:ecac45c50a="Freakstranger"]jest to też w pewnej mierze kwestia głębokiego zakorzenienia moralności chrześcijańskiej przez wieki


Gdzie zakorzenionej? W murach gotyckich świątyń? Bo nic innego trwałe nie było, w szczególności stosunek ludzi do wartości chrześcijańskich.[/quote:ecac45c50a]

Co rozumiesz przez stosunek ludzi do wartości chrześcijańskich? Raz że tych wartości nie przestrzegają, a dwa, że potrafią się nimi na każdym kroku zasłaniać. I to ja powinienem spytać jakim prawem...

Pan napisał(a):
Nie mówiąc już o tym, że to, co opisujesz, jest w rażącej sprzeczności ze stanowiskiem Kościoła, a także, domyślam się, chrześcijaństwa w ogóle.


Pokaż mi związek między tym co napisałeś a tym co ja pisałem. Poza tym ogólnie jestem idealistycznie przeciwko wszystkim religiom

Pan napisał(a):
[quote:ecac45c50a="Freakstranger"]Wbrew pozorom nawet wielu ateistów odcinających się zupełnie od KK jest pod wpływem tego wpojonego obciążenia...


Pięknie. Śliwki dzielisz na: zielone. Wszystkie są zielone, niektóre udają, że nie są. :)[/quote:ecac45c50a]

Nie mówię nic o żadnym udawaniu, tylko że wpływ chrześcijaństwa na kulturę był silniejszy niż się wydaje.

Pan napisał(a):
A może by tak popatrzeć spokojniej (regularny oddech jest ważny), że śliwki są, jakie są, podobnie ludzie, a Twoje rozumowanie było oparte na bezpodstawnym przypisaniu czegoś chrześcijaństwu (skoro jednocześnie zaznaczasz, że występuje to i u ateistów), jak bezpodstawnym i arbitralnym byłoby wybranie "koloru śliwki", gdy doświadczenie mówi coś innego. :)


Czekaj, nie wykluczam, że może istnieć pewna zbieżność np zachowań ateisty i chrześcijanina, która w przypadku ateisty wynikać będzie z rozumowania a w przypadku chrześcijanina z wiary, bo mam wrażenie że o to chodziło

Pan napisał(a):
[quote:ecac45c50a="Freakstranger"]Ale homo-społeczeństwo nam nie grozi

A gdyby przypuścić przez chwilę, że homoseksualiści mogliby stanowić większość, czy wtedy "grozić" jest dobrym słowem?[/quote:ecac45c50a]

Jeśli w ciągu całego rozwoju cywilizacji ludzkiej ich liczba nie zwiększyła się w sposób znaczący to w jaki sposób mogłoby dojść do takiej sytuacji jak piszesz? Natura utrzymuje proporcje między heteroseksualnymi i homoseksualnymi mniej więcej w stałych proporcjach przez tysiące lat, więc czego tu się bać? dopóki nie ma takiej sytuacji jak opisujesz, to nie ma co gdybać, w ten sam sposób można by się przed wieloma rzeczami wzbraniać (np energia atomowa, a co jak jakiś reaktor dupnie?)

Pan napisał(a):
[quote:ecac45c50a="Freakstranger"]Nie chcę nikogo urazić, to tylko i wyłącznie moje zdanie, ale uważam, że poglądy Kościoła w tej kwestii to dno i wodorosty. Co nie znaczy, że w pewnych innych kwestiach się z nim nie zgadzam, ale w omawianym temacie akurat zupełnie nie


Domyślam się, że zaznajomiłeś się ze stanowiskiem Kościoła przed napisaniem tego. Przeczytałeś bowiem wcześniej wypowiedzi innych użytkowników, trafiłeś na odpowiednie linki etc.
(Przypuszczam, że wstyd i nadrobienie zaległości stanowić będą reakcję adekwatną, ale z radością przekonam się, że nie miałem racji) Powiedz proszę, co jest dennego w tych poglądach?[/quote:ecac45c50a]

Powiedzmy, że w miarę na bieżąco interesuję się tym co dzieje się w naszym kraju od jakichś paru lat, nie ukrywam, że moje poglądy są dosyć liberalne, ale tak po prawdzie liberalizm jest moim zdaniem najbliższy prawom człowieka. Nie mam powodu do wstydu ani wiadomości do nadrabiania ;] co jest dennego? Ehh, musiałbym powtarzać pewne rzeczy i jeszcze odnosić je do realiów kościelnych a mi się nie chce i po prawdzie nie mam w tym żadnego interesu, powiem tylko, żebyś przejrzał jeszcze raz moje posty w tym temacie oraz w temacie o paradach równości oraz dodam, że choćby nawet kwestia "praw naturalnych" jest przez Kościół nieco inaczej pojmowana (raczej niezbyt naturalnie) i od tego można by na dobrą sprawę zacząć... A wszelkie kolejne wątpliwości będę starał się wyjaśniać na bieżąco


"The fear is not the fate I seek. My destiny will build upon, the mighty turbulence beyond. If I fall I will rise again"


Dodano: 2009-09-07 20:15

Woooow,ale temat...a jak się rozpisaliście...

a)Seks przed ślubem jest grzechem.
b)Seks służy prokreacji.

Rozwijając punkt a: współżyjąc z osobą, z którą nie jest się w związku małżeńskim popełnia się grzech.
Rozwijając punt b:jeśli seks służy prokreacji,to każdy stosunek inny od genitalnego jest grzechem.
Reasumując.Małżeństwo zawiera się po to,aby spłodzić sobie dziecko.Nigdy dwóch gejów nie spłodzi sobie dziecka,więc nigdy nie otrzymają zgody i błogosławieństwa odnośnie małżeństwa ze strony KK. Aże seks przed ślubem jest grzechem to potępiony jest każdy stosunek odbyty pomiedzy osobami nie będącymi w związku małżeńskim,nieważne homo czy hetero.Seks przed ślubem to grzech.Takie jest stanowisko KK w tej sprawie.



Dodano: 2009-09-08 12:41 Zmieniono: 2009-09-08 12:47

Pan napisał(a):
[quote:cc185c952b="Freakstranger"]
Co rozumiesz przez stosunek ludzi do wartości chrześcijańskich? Raz że tych wartości nie przestrzegają, a dwa, że potrafią się nimi na każdym kroku zasłaniać. I to ja powinienem spytać jakim prawem...

Jakim prawem ateiści podają się za wierzących? :D[/quote:cc185c952b]

Czy ja teraz pisałem o ateistach? Tobie też się kłaniają nieodrobione zadania z czytania ze zrozumieniem

Pan napisał(a):
Ty kłamcę, który postępował wbrew wartościom chrześcijańskim (bejsbole, nienawiść - piszesz o tym!) nazywasz chrześcijaninem, bo sam się tak nazwał


Ahahah, rozbawiłeś mnie doprawdy, nie wmówisz mi bzdetów, których nie napisałem i ani by mi przez mysl nie przeszły, to już Twoja mocna nadinterpretacja, chyba próbujesz czytać między wierszami pokazałem pewną analogię i nie dotyczyła ona akurat bezpośrednio chrześcijaństwa

Pan napisał(a):
Możesz sobie być "idealistycznie" przeciwko czemukolwiek. W tym jesteś bardzo podobny do ludzi, którzy bez uzasadnienia innych nienawidzą. Do wrogości, jak pokazujesz, nie potrzeba uzasadnienia, wystarczy bezmyślność. :)


Różnica jest taka, że we mnie nie ma nienawiści a tym bardziej żadnej agresji czy wrogości, nie uważam się od nikogo za lepszego z żadnego powodu, nie prowadzę z nikim żadnej walki no i bawią mnie tacy ludzie, którym się wydaje, że znają mnie i moje poglądy po kilku postach w jakiejś kwestii - w dodatku dopowiadając sobie pewne rzeczy i naginając pod własną teorię

Pan napisał(a):
[quote:cc185c952b="Freakstranger"]
Nie mówię nic o żadnym udawaniu, tylko że wpływ chrześcijaństwa na kulturę był silniejszy niż się wydaje.

Jeszcze gdy napiszesz, że niektórzy ten wpływ znają, trafisz. Poczytaj o tym kiedyś.
Tak, dzięki chrześcijaństwu rozwinęła się nauka, sztuka, tak, chrześcijanie popełniali też błędy.[/quote:cc185c952b]

Heretycy sami się palili na stosach a poganie wybijali do nogi w celu samonawrócenia. Niestety dla mnie takie błędy nie są do zapomnienia. Ale nie obwiniam o to chrześcijaństwa bo błędy były ludzkie a nie ze strony religii. Wiedza, nauka czy filozofia stosunkowo lepiej rozwijały się w starożytności, wtedy jednak możliwości ludzi były mniejsze niż np w średniowieczu, epoce błędów - nie chrześcijaństwa a Kościoła.

Pan napisał(a):
Osoba, która stwierdzi, że wpływ chrześcijaństwa polega na szerzeniu nienawiści, jeszcze nieuzasadnionej, mówi tylko, że nie uważa na lekcjach w gimnazjum.


To jest kolejna rzecz, którą mi przypisałeś w wyniku własnej nadinterpretacji tego co pisałem.

Pan napisał(a):
I JA mówię o absurdach Twojego myślenia, przykład ze śliwkami zostaje do powtórnej analizy, mamę o pomoc poproś albo mnie (odpłatnie). Żartowałem. Powtórnie analizowałby człowiek szukający jakiejś wiedzy, nie dzieciak zmanipulowany ideologicznymi głupotami. :)


Tylko zawsze odcinałem się od wszelkich ideologii tak samo jak od religii.

Pan napisał(a):
[quote:cc185c952b="Freakstranger"]
Jeśli w ciągu całego rozwoju cywilizacji ludzkiej ich liczba nie zwiększyła się w sposób znaczący to w jaki sposób mogłoby dojść do takiej sytuacji jak piszesz? Natura utrzymuje proporcje między heteroseksualnymi i homoseksualnymi mniej więcej w stałych proporcjach przez tysiące lat, więc czego tu się bać? dopóki nie ma takiej sytuacji jak opisujesz, to nie ma co gdybać, w ten sam sposób można by się przed wieloma rzeczami wzbraniać (np energia atomowa, a co jak jakiś reaktor dupnie?)


Dam Ci 20 zł, jeśli pójdziesz na jakiś kurs czytania ze zrozumieniem. Może jeszcze się ktoś dołoży.
Napisałem Ci, puchatkowy rozumku, że używasz słowa "grozić", zatem sugerujesz negatywne podejście.
Rozumiesz? "Mam szanse na 3 z polskiego w moim gimnazjum" - pozytywne, "Grozi mi 1, a przyznać muszę, zasłużone" - negatywne. Cokolwiek chciałeś napisać, stwierdziłeś całkiem jasno, że homoseksualistów chętnie widzisz w mniejszości, a zatem czujesz się kompetentny opisywać, jakie postawy i w jakim rozpowszechnieniu są akceptowalne.[/quote:cc185c952b]

Nadinterpretacji ciąg dalszy. Słowo "grozić" zostało użyte w sensie pokazania niemożliwości takiego stanu. Nie piszę poezji żeby za każdym słowem doszukiwać się ukrytych znaczeń. Masz manię do szukania nieścisłości, których nie ma albo nie kryje się za nimi żaden podstęp i zakrywasz ją woalem niby logicznych wywodów. Tylko, że w tym nie ma żadnego sensu.

Pan napisał(a):
[quote:cc185c952b="Freakstranger"]musiałbym powtarzać pewne rzeczy i jeszcze odnosić je do realiów kościelnych a mi się nie chce i po prawdzie nie mam w tym żadnego interesu,

Miałeś interes w pisaniu wielu linii bez treści. Wręcz zabawna jest niezdolność do przedstawienia jakiejkolwiek argumentacji. :)[/quote:cc185c952b]

Myślę, że masz się za tak mądrego, że wszelką niechęć do odpisywania na bzdury albo rozpisywania się na esej poczytujesz za triumf własnej inteligencji nad czyjąś; błąd ;]

Pan napisał(a):
Oczywiście, jeśli tylko chcesz, możesz być z własnych braków dumny, wstyd sugerowałem w dobrej wierze, nie znając jeszcze Twych celów.


Wszelkie braki powstały w wyniku Twoich nadinterpretacji.

---

Pan napisał(a):
Temat dotyczy poglądów Kościoła na temat homoseksualistów, nie stosunków homoseksualnych. :)
Różnica jest znacząca WYŁĄCZNIE w tym stopniu, że stosunek do homoseksualistów jest DOKŁADNIE PRZECIWNY niż do ich spółkowania.

Dokładnie przeciwny. :)


A ja w swojej naiwności wierzyłem w bystrość czytających forum...

Nazwa tematu to "Kościół vs homoseksualiści".

versus
1 przeciwko (w sprawie przeciwko)
2 w zależności (od czegoś); w funkcji (czegoś)
3 w stosunku (do czegoś); w porównaniu (z czymś)
4 kontra
5 a

Więc chodzi tu raczej o wszelkie sprawy związane z homoseksualistami, ich poglądami, prawami oraz stosunkami homoseksualnymi oraz jak to wszystko widzi Kościół. Gdyby temat dotyczył wyłącznie poglądów Kościoła na temat homoseksualistów nie byłoby o czym pisać bo są to w takim samym stopniu ludzie jak heteroseksualni a ich orientacja nie zmienia stopnia ich człowieczeństwa. I pisząc o stosunku Kościoła/chrześcijaństwa do homoseksualistów (dno i wodorosty) miałem na myśli całokształt tematu włącznie ze stosunkami homoseksualnymi, a wręcz z naciskiem na tego typu sprawy. Ale albo nie byłeś w stanie tego pojąć i zacząłeś czepiać się byle czego, albo prowadzisz spór dla samego sporu. Tylko po co? Żeby pokazać jaki to jesteś niby inteligentny, ile wywodów potrafisz strzelić? Jak potrafisz złapać za każde słówko i wywlec z niego więcej sensu niż zawarł w nim autor? Bo jeśli masz zamiar kontynuować temat w taki właśnie sposób to ja nie widzę sensu w dyskusji z Tobą bo albo jesteś zbyt ograniczony albo uczestniczyłbym w podbudowywaniu Twojego mniemania o sobie a jesteś już wystarczająco napuszony i bez tego.


"The fear is not the fate I seek. My destiny will build upon, the mighty turbulence beyond. If I fall I will rise again"


Dodano: 2009-09-08 12:43

Gabriela napisał(a):
Woooow,ale temat...a jak się rozpisaliście...

a)Seks przed ślubem jest grzechem.
b)Seks służy prokreacji.

Rozwijając punkt a: współżyjąc z osobą, z którą nie jest się w związku małżeńskim popełnia się grzech.
Rozwijając punt b:jeśli seks służy prokreacji,to każdy stosunek inny od genitalnego jest grzechem.
Reasumując.Małżeństwo zawiera się po to,aby spłodzić sobie dziecko.Nigdy dwóch gejów nie spłodzi sobie dziecka,więc nigdy nie otrzymają zgody i błogosławieństwa odnośnie małżeństwa ze strony KK. Aże seks przed ślubem jest grzechem to potępiony jest każdy stosunek odbyty pomiedzy osobami nie będącymi w związku małżeńskim,nieważne homo czy hetero.Seks przed ślubem to grzech.Takie jest stanowisko KK w tej sprawie.


Prawda, i tego stanowiska właśnie nie popieram, ale pan Pan, nie jest w stanie tego zrozumieć i dopisuje własne teorie do prosto napisanych przeze mnie rzeczy.

Pan napisał(a):
Popatrz, ponad tydzień nikogo nie nazwałem idiotą, miałem wczasy.
Ciebie też jeszcze nie nazwałem, dziś może się jeszcze powstrzymam.


Zanim mnie tak nazwiesz - w celu uczynienia tego bardziej wiarygodnym poćwicz przed lustrem

Poza tym jedno Ci muszę przyznać, byłbyś świetnym politykiem, bo demagogię masz we krwi.


"The fear is not the fate I seek. My destiny will build upon, the mighty turbulence beyond. If I fall I will rise again"


Dodano: 2009-09-08 13:02

Dla tych ktorzy jeszcze nie wiedza - Pan nigdy nie wyraza opinii bo ich nie posiada - przypierdala sie tylko do opinii innych. To taki udomowiony troll - proponuje go ignororwac.


Life is complex: it has both real and imaginary components


Dodano: 2009-09-08 13:07

Freakstranger napisał(a):
Bo jeśli masz zamiar kontynuować temat w taki właśnie sposób to ja nie widzę sensu w dyskusji z Tobą bo albo jesteś zbyt ograniczony albo uczestniczyłbym w podbudowywaniu Twojego mniemania o sobie a jesteś już wystarczająco napuszony i bez tego.


amorphous napisał(a):
Dla tych ktorzy jeszcze nie wiedza - Pan nigdy nie wyraza opinii bo ich nie posiada - przypierdala sie tylko do opinii innych. To taki udomowiony troll - proponuje go ignororwac.


Lepiej dowiedzieć się późno niż wcale, ale dzięki Amorphous


"The fear is not the fate I seek. My destiny will build upon, the mighty turbulence beyond. If I fall I will rise again"


Dodano: 2009-09-08 14:44

Pan napisał(a):
Freakstranger - zacznij myśleć.


Ok, wciskam turbo

Pan napisał(a):
"że we mnie nie ma nienawiści a tym bardziej żadnej agresji czy wrogości" oraz "Poza tym ogólnie jestem idealistycznie przeciwko wszystkim religiom" nie są Twoim zdaniem poglądami sprzecznymi?


Jestem przykładem połączenia w jednej osobie skrajnych i pozornie sprzecznych rzeczy (np jestem jednocześnie idealistą i racjonalistą, co teoretycznie jest niemożliwe i nie będę tu tego wyjaśniał bo to nie jest właściwe miejsce i czas ). Idaelistycznie jestem przeciw - w sensie: uważam, że przy odpowiednim podejściu człowieka do życia i świata wszelkie religie są zbędne. Czy to świadczy o nienawiści, agresji, wrogości? z żadną z religii w żaden sposób nie walczę, wręcz cieszę się, że istnieją bo bez nich byłby jeszcze większy bałagan - ale potrafię sobie radzić bez nich i być jednocześnie dobrym człowiekiem.

Pan napisał(a):
Jesteś przeciw WSZYSTKIM religiom, ale nie pisałeś akurat o chrześcijaństwie, przy tym nie pisałeś też "jest to też w pewnej mierze kwestia głębokiego zakorzenienia moralności chrześcijańskiej przez wieki".

Bardzo fajnie.
Co zrobiłeś:
Nigdy nie doczytawszy jakie jest stanowisko Kościoła wmawiasz mu szerzenie nienawiści. Nienawiść szerzy się z niewiedzy, Ty zaś szerzysz niewiedzę i agresję, bo zarzucanie czegoś nieprawdziwego jest agresją.
Piszesz, że nienawiść jest skutkiem zakorzenienia moralności chrześcijańskiej. Jak niby? "my chrześcijanie nienawidźmy się, bo Jezus chciał byśmy się kochali"??


Słowa nienawiść i jemu podobne padły początkowo z Twojej strony a wysnułeś je rzekomo z moich słów. Wybacz jeśli moje słowa wzbudziły u Ciebie takie myśli, ale zapewniam, że takich rzeczy nie pisałem i nie doszukuj się tego czego nie ma

Pan napisał(a):
Moralność chrześcijańska mówi o miłości, nie ma miejsca na nienawiść, ksenofobię. Podobnie homoseksualistów Kościół wcale nie krytykuje za orientację.


Tyle to nawet ja wiem.

Pan napisał(a):
Wszelkie ataki nienawiści w Kościele powodowane są przez to, co reprezentujesz - niewiedzę. Ignorowanie Słowa, a kierowanie się uprzedzeniami.


Zgadzam się, że Kościół kieruje się niewiedzą i uprzedzeniami. A raczej nie tyle niewiedzą ile ignorowaniem wiedzy.

Pan napisał(a):
Ty jesteś uprzedzony do religii, piszesz przecież, że jesteś. Stąd ocena niesprawiedliwa i Twoja niepotrzebna agresja. :)


Oj, nie jestem i nie pisałem tego, nie myl uprzedzenia czy niechęci z dostrzeganiem wad w sposobie myślenia Kościoła i byciem przeciw religiom jestem tolerancyjny wobec wszelkich wyznań czy ideologii dopóki nie ograniczają one niczyjej wolności (która z kolei ograniczona jest jedynie przez wolność innych ludzi), a na czym polega moja opozycja w stosunku do religii to pisałem wyżej

Pan napisał(a):
Błędy były błędami ludzi, nie Kościoła. Kościół to ludzie. Owszem, popełniali oni błędy, czyżbyś jednak nie pisał, że to kwestia moralności chrześcijańskiej?


Napisałem, że błędy były błędami LUDZI a nie RELIGII, myślę, że to po prostu zwykła pomyłka z Twojej strony bo nie wierzę, żebyś chrześcijaństwo utożsamiał z Kościołem.

Pan napisał(a):
Nie odcinasz się, rzecz jasna, od ideologii, bo musiałbyś nie mieć poglądów. Masz czy nie masz? :)


Mam własne poglądy, wyrobione na podstawie własnych doświadczeń, obserwacji, rozumu i praw człowieka, a nie przez religie, doktryny, czy cudzych ideologii

Pan napisał(a):
"Nadinterpretacji ciąg dalszy. Słowo "grozić" zostało użyte w sensie pokazania niemożliwości takiego stanu. Nie piszę poezji żeby za każdym słowem doszukiwać się ukrytych znaczeń. "
To może poszukamy "grozić" w słownikach, żebyś zauważył, że to nie służy do pokazywania niemożności.
Można powiedzieć "niewielkie są szanse, że", albo całkiem neutralnie "to nieprawdopodobne". Użyłeś "groźby".


Słowo "grozić" było odniesieniem do poprzedniej wypowiedzi, poprzez "nie grozi" mówiłem właśnie, że żadnej groźby w tym nie ma

Pan napisał(a):
Nie szukam nieścisłości, ja je znajduję, one są obecne i widoczne.


Przy Twoim toku rozumowania tak, bo po prawdzie sam sobie wszystko skomplikowałeś i zwalasz winę na mnie

Pan napisał(a):
Nawet kopanie łopatą wymaga wiedzy, co się robi. Umiejętność pisania tego, co się myśli, jest tym istotniejsza, im istotniejsze tematy się porusza. W światopoglądowych warto się przyłożyć i nie pisać od niechcenia. (Językiem spod bloku nie da się opisać wiele, robi się błędy, a błędy językowe prowadzą do błędów myślowych. Wittgenstein o tym wiedział. Czemu już nikt nie wie? :) )


Stara, dobra, znana demagogia... Stary, jesteś prawie jak Lepper, ale przyznam, że jego łatwiej do muru przyprzeć

Pan napisał(a):
Istotą homoseksualizmu nie jest odbyt, a orientacja. Zachowania homoseksualne zdarzają się u zwierząt, a i na homoseksualizm patrzy się nie jak na coś jasno oddzielonego od heteroseksualizmu, wyróżnia się (również sztucznie) stany pośrednie, bo niejednej osobie heteroseksualnej zdarzają się homoseksualne epizody, fantazje, etc.
Stosunek analny NIE JEST istotą homoseksualizmu, bo można mówić o homoseksualiście, który takiego seksu nie uprawia i o heteroseksualistach, którzy to robią.


Nie pisałem nic o stosunkach analnych tylko homoseksualnych, seks może odbywać się bez penetracji, w zależności od jego formy. Zresztą jak ktoś lubi w ten sposób to niech robi a mnie nic do tego. I to przykład wolności człowieka, którą Kościół potępia (bo taki seks nie prowadzi do prokreacji) ale na dobrą sprawę ile związków heteroseksualnych uprawia seks nie dążący do prokreacji? I co, postulujesz za usunięciem wszelkich środków antykoncepcyjnych czy nie? Bo jeśli nie to widzę pewna niekonsekwencję z Twojej strony. Jak użyjesz gumki będziesz mieć ten sam grzech, co ci homoseksualiści co np uprawiają seks analny. Z takimi argumentami wyskocz do innych tematów na tym forum - np o seksie oralnym, który do prokreacji też nie prowadzi. Ale jak biorą w nim udział dwie płcie - to już ok? Co kogo bawi.

Pan napisał(a):
Wypowiedź Gabrieli nie odnosiła się zatem do homoseksualizmu, bo dotyczyła po pierwsze i innych ludzi, po drugie - nie wszystkich homoseksualistów.


I zgodnie z tym co przed chwila napisałem dotyczy także wszelkich zabezpieczających się heteroseksualistów

Pan napisał(a):
Kwestia zaczyna się tam, gdzie pojawia się błąd i jest już co wyjaśnić. A błąd polega na sprowadzaniu homoseksualizmu do odbytu, co moim zdaniem jest już uwłaczające.
I nie Kościół sprowadza, a przeciwnicy religii.


Ahahah, no temu to chyba przed chwilą zaprzeczyłem. Właśnie Ty pierwszy tutaj wspomniałeś o sprowadzaniu homoseksualistów do stosunków analnych, i zajeżdża to nieco manierą nie wiem skąd wiesz o czymś takim, ale to przeciwnicy homoseksualizmu sprowadzają go do seksu analnego, nie przeciwnicy religii... A często są to ludzie podający się za wierzących i oni z niewiedzy uważają, że ich zdanie jest takie jak Kościoła ;] nie mówię oczywiście o wszystkich, żebyś mi jak przedtem z ateistami nie przypisywał jakichś rzeczy, a wolę wyjaśnić od razu bo znów będziesz mówił, że uogólniam, a to była Twoja interpretacja.

Pan napisał(a):
Kościół, jak wreszcie raczyłeś napisać, traktuje wszystkich ludzi tak samo. Zatem NIE MA różnicy w traktowaniu homoseksualistów. Homoseksualizm, orientacja, nie ma żadnego wpływu na relację. Proste?


To pisałem dwa posty temu tylko innymi słowami - czytanie ze zrozumieniem się kłania. Mogę Ci pomóc odrobić lekcje, niestety liczę sobie więcej niż 20zł

Pan napisał(a):
Ważne jest, że Kościół potępia zachowania, nie ludzi. Nie inność, a czynność, którą ma za złą.


Co nie znaczy, że ta czynność jest zła faktycznie, a jedynie, że takie jest zdanie Kościoła na ten temat. A z tym zdaniem można się zgadzać lub nie.

Pan napisał(a):
To rozróżnienie jest ważne. Przykład dajesz mi choćby Ty - jesteś przeciw religii, a nie przeciwko aspektowi religii. Nie skupiasz się na konkretnym przejawie tego, co masz za złe, a wiążesz to, co źle oceniasz, z całością jakiegoś zjawiska.


Nonsens, kilka postów temu pisałem, że nie zgadzam się z Kościołem W TEJ KWESTII ale są niektóre inne, co do których ZGADZAM SIĘ Z KOŚCIOŁEM, więc cały czas odnoszę się do TEJ kwestii a nie uogólniam. Cholera, może jak będę pisał dużymi literami to dotrze, nie wiem jak tam ze wzrokiem u Ciebie, chyba trochę szwankuje po wyślepianiu oczu przy pisaniu ponad 1300 postów aha, i nie wiem na ile zdajesz sobie z tego sprawę, ale kolejny raz utożsamiłeś Kościół z religią błąd

Pan napisał(a):
W innej sytuacji, gdybyś źle skojarzył Żydów, nienawidziłbyś wszystkich, rozumiesz już, czym jest uogólnienie i uproszczenie?


Wiem, bo uogólniasz to co mówię, gdy ja odnosiłem się cały czas do spojrzenia na homoseksualizm.

Pan napisał(a):
Dlatego właśnie przydałoby Ci się poważniejsze zajęcie tym tematem, a nie powtarzanie poglądów dość pobieżnych, a przy tym powtarzanie niestaranne, słowa nieprzemyślane.


Nigdy nie powtarzam niczego po nikim, to sobie zapisz, zapamiętaj i wbij do głowy na przyszłość jeśli znów byś miał jakiś problem na tym forum

Pan napisał(a):
Uwagi osobiste zbyt dalekie były od prawdy, by trzeba było coś więcej niż "bardzo mało zauważasz i bardzo ubogie są kategorie w jakich oceniasz" pisać.


Nie znam Cię na tyle by oceniać Cię dokładniej, tak jak Ty błędnie oceniasz mnie.

-Kapitanie! Trafiliśmy!
-Tak, ale to nasz okręt, cymbale...

Pan napisał(a):
Na temat języka filozofowie pisali bardzo wiele, obecnie rozwija się językoznawstwo. Możesz poczytać na temat ilości treści w wypowiedzi i pewnej niezależności tej ilości nawet od wiedzy piszącego. Jeśli chcesz, mogę Ci temat nieco prywatnie przybliżyć, tu nie, bo się zrobi bałagan.


Kolejny demagogiczny tekst mający pokazać jaką to niby masz przewagę językową. Pozornie. Polityka i tyle.

Jeszcze zdziwiłbyś się co do moich znajomości języka

No i faktycznie, tu Ci przyznam rację, że CZASEM za moimi słowami kryje się więcej niż piszę, ale w zupełnie innym kierunku niż Ci się wydaje, co mam nadzieję trochę tym postem naprostowałem

Tak nawiasem: oboje wiemy co piszemy (poza domysłami i wycieczkami osobistymi) tylko mamy zupełnie inne stanowiska i to się po prostu nie skończy


"The fear is not the fate I seek. My destiny will build upon, the mighty turbulence beyond. If I fall I will rise again"


Dodano: 2009-09-08 15:36

Pan napisał(a):



---

Gabrielo, racja, Tobie również oferuję 20 zł jeśli się na kurs czytania wybierzesz. Kwota tak niska, bo za wiele potencjalnych chętnych.

Temat dotyczy poglądów Kościoła na temat homoseksualistów, nie stosunków homoseksualnych. :)
Różnica jest znacząca WYŁĄCZNIE w tym stopniu, że stosunek do homoseksualistów jest DOKŁADNIE PRZECIWNY niż do ich spółkowania.

Dokładnie przeciwny. :)


Kurs? Za 20 zł? Widzę,że byłeś i zaliczyłeś,tylko wiesz,trochę kiepskawy,bo niczego cię nie nauczył.Wyjaśnię jaśnie panu.JEŚLI DLA KK KAŻDY STOSUNEK PRZED ŚLUBEM JEST GRZECHEM,TO CHUJ(przepraszam pozostałych użytkowników za wulgaryzmy)KOŚCIÓŁ OBCHODZI CZY KTOŚ JEST GEJEM CZY NIE JEST.
NIE INTERESUJE ICH TO. STOSUNEK KOŚCIOŁA DO STOSUNKÓW HOMOSEKSUALNYCH JEST TAKI SAM JAK DO STOSUNKÓW HETEROSEKSUALNYCH. NIE MASZ ŚLUBU-MASZ SIĘ NIE DUPCZYĆ,BO TO GRZECH.NIE MOŻLIWOŚCI ZAPŁODNIENIA(spust w usta, w tyłek,na brzuch,antykoncepcja itp ) MASZ SIĘ NIE DUPCZYĆ,BO TO TEŻ GRZECH.



Dodano: 2009-09-08 15:44

Ja też nie chcę, żebyśmy się wszyscy dupczyli, kurde no proszę :roll:



Login

Password


Załóż konto / Odzyskaj hasło