Zródło wszelkiego zła? Dodano: 2007-08-26 15:22
w związku z ostatnio "zmartwychwstałym" tematem kościoła w Polsce, dalej w tematyce religijnej pozostając, kilka Waszych przemyśleń po zapoznaniu się z filmem Richarda Dawkinsa poznać warto by było
Jeśli są osoby które przeczytały "Boga Urojonego" też zachęcam do rozmowy.
Czy religie są źródłem wszelkiego zła?
Dodano: 2007-08-26 15:32
wszelkiego zła? hmm no nie wiem... z całą pewnością są źródłem nieporozumień i nietolerancji tak nieco też :)
nietolerancji- no wystarczy sięgnąć do historii. Chrześcijaństwo vs islam chociażby...
W sumie można by nawet powiedzieć, że trochę złego religie sieją, ale nie jako religia w samym pojęciu "wierzenia w coś", tylko cała ta otoczka na około- no najłatwiej mi się wypowiedzieć na przykładzie kościoła katolickiego. Więc jazda.
Jasne dawanie ludziom do zrozumienia co jest dobre a co złe to troszkę przegięcie, chyba każdy doskonale wie co uznawać za dobre a co złe, pewne kwestie nie wymagają ingerencji kościoła (jak np. eutanazja, aborcja, homoseksualizm, antykoncepcja) i tu mamy już problem...
Na przykładzie kościoła katolickiego w Polsce oczywiście dalej... Co ma kler do polityki? To akurat źródło zła jest na pewno w naszym kraju :> jawne popieranie jednych i gnojenie drugich, mącenie ludziom w głowach, no to nic dobrego raczej z tego nie wynika ...
W ogóle każda religia ma chyba coś na sumieniu. Święte wojny, itd. itp.
Tylko że jak już napisałam wyżej to chyba wynika nie z samej religii a po prostu z nastawienia ludzi i z faktu, że ludzie- nawet jeśli chodzi o religie- muszą mieć wszystko sformalizowane...
A btw nie wiem po co się narobiło tyle tych religii i rozłamów jak w sumie wszystkie są podobne, poza drobnymi różnicami jest wiele wspólnych elementów...
"Kto ma miękkie serce, musi mieć twardą dupę"
Dodano: 2007-08-26 19:26
ok, ale o kosciele mowa w innym temacie
tutaj interesuje mnie religia jako zrodlo zla. Chrzescijanstwo, Katolicyzm, Islam, zasada posluszenstwa wobec swojego swietego pisma, nawracanie niewiernych, czy dominacja w parze z haslami milosci blizniego. Na jakiej podstawie? co czyni czlowieka religijnym? baza do dyskusji jest "Root Of All Evil" Dawkinsa.
Dodano: 2007-08-26 22:02
The process of non-thinking called faith - ładnie powiedziane :D
Właśnie obejrzałam pierwszą część dokumentu - The God delusion (jesliby by ktos miał ochote to mozna ja znaleźc wraz z kolejnymi częściami o tu: http://video.google.com/videoplay?docid=9002284641446868316 ) i choć rozwazania Dawkinsa ciekawe - to jednak parę "ale" znalazłam
Pierwsze "ale" - sprawa cudów - jeśli dobrze pamiętam to udokumentowanych cudów wyzdrowień w Lourdes było 66 - na miliony przypadków gdzie cud nie nastąpił. Dawkins stwierdza że jeśli by zrobić statystyki "zaistnienia" i "niezaistnienia" cudu, to odsetek "zaistnienia" będzie tak nikły, że dla celów statystycznych nieistotny. Tylko ze te "cuda" jednak zaistniały - jak więc je rozumieć? - nauka zaprzecza ich istnieniu - ale w końcu "coś" się stało ze 66 osób wyzdrowiało. Może silna wiara powoduje wystepowanie efektu placebo?
Drugie "ale" - twierdzenie ze w religii nie ma miejsca na stawianie podchwytliwych pytań i negowanie - jako była studentka teologii (co prawda wydzierżyłam na wydziale jeno 2 tygodnie, nawet ciekawosc nie była w stanie mnie tam utrzymac) wiem ze to nieprawda. Miejsce na takie pytania jest i stawia sie je - tyle ze odpowiedzi na takie pytania nie są później ogłaszane publicznie. Dla przykładu - na jednych z zajęc rozmawialiśmy na temat cudu przejscia Żydów w ucieczce przed Egipcjanami przez Morze Czerwone. Wszyscy znaja tę opowieść - przed ludem wybranym rozstępują się fale morskie i Żydzi uchodzą bezpiecznie pogoni. Piękna, poetycka wizja - tyle że badacze doszli, że Morze Czerwone o którym trabi się z ambon to tak naprawdę wadliwie przetłumaczone "Morze Trzciny" Błąd w tłumaczeniu, który wszedł do kanonu i nigdy naprawiony nie został. Takich błędów było więcej. Ciekawe dlaczego ludzi ciągle karmi się bajkami o przejściu Morza Czerwonego zamiast przejściu Morza Trzciny - bo różnica w końcu jest?
Wizyta u pastora Tedda Haggarda - tu się Dawkinsowi pieknie udało pokazać kościół jako molocha pozerającego kase i bazujacego na głupocie ludzi - ale tu juz zaczynęły się rozważania nad sprawą kościoła jako instytucji - więc to chyba temat na ten drugi "religijny" wątek na forum
pornografia: http://staryzgred1979.blox.pl/html pornografia w star treku: http://ksiazkimojegodziecinstwa.blox.pl/html
Dodano: 2007-08-26 22:28
To nie religia, a sama ludzka natura. Taka wiara, czy inna to jest po prostu pretekst dla tych, w ktorych i tak i tak siedzi glebokie zlo/nienawisc do innych. Tyle tylko, ze ci sprytniejsi potrafia namowic nastepnych ze nie chodzi o "A" tylk o "B" i juz jest wieksza grupa do wkonania czego popadnie.
W ten sam sposob mozna zadac pytanie, ilu ludzi ktorych uwaza sie za bohaterow tez w glebi bylo parszywymi gnojkami, ktorzy wlasna agende ubrali w czyn godny powazania i oklaskow.... .
Jestem pasazerem na statku Ziemia.
Dodano: 2007-08-26 23:10
krótko o autorze "urojonego":
Dawkins ogólnie męczy wafla i w swoich badaniach ograniczył się głównie do religii chrześcijańskich, przypomina mi to pewien wykład Osho dotyczący stworzenia świata - tragedia
o ludziach:
kto jest chujem będzie chujem, nie ważne do jakiego wyznania się przyznaje
Dodano: 2007-08-27 09:27
| Stary_Zgred napisał(a): |
| The process of non-thinking called faith - ładnie powiedziane :D
Właśnie obejrzałam pierwszą część dokumentu - The God delusion |
a zobaczysz wiecej w virus of faith
co do uzdrowien, jak powiedzialas silna wiara moze dawac efekt placebo. Budujacym jest przezywanie doznan zwiazanych z pobytem w miejscu kultu, wiec bardzo mozliwe. Statystycznie 66 osob na miliony to faktycznie nic, a dodajac stwierdzenie ze nikt nie doznal cudownego odrosniecia amputowanej reki dobitnie to ilustruje :D
Wiesz, do morza czerwonego tak jak i wielu innych przeinaczonych okreslen nalezy sie usposobic sceptycznie z racji absurdu takich zjawisk. Dla przykladu "tredowaty" byl tym ktory nie nalezal do wspolnoty, lub po prostu kolokwialnie "oblal egzaminy" na jej czlonka.
| Cytat: |
| Drugie "ale" - twierdzenie ze w religii nie ma miejsca na stawianie podchwytliwych pytań i negowanie |
ludzie chcacy poznawac ow zagadki stawiaja pytania, a to juz stawia ich na uboczu. Twierdzenia "Wiem bo wierze" sa jednak malo uzasadnione w porownaniu do "wiem bo mam dowody, setki dowodow" Wiara jest czesto utrzymywana poprzez przekazy ustne, wielokrotnie ubarwione, i dla osobnikow pokroju paskiewicza jawi sie jako prawda prawdziwa :)
Tedd Haggard :D no i mamy klasycznego pastora swiecacego oczami do swych poslusznych, na szczescie w Polsce mamy tylko jednego takiego
Hell-Houses to jest dopiero pranie lepetyny
Dodano: 2007-08-27 09:46
Hell houses to czysty kabaret :D Takie coś mogli tylko Amerykanie wymysleć - dziwaczna, dziecięco naiwna kopia średniowiecznych, europejskich misteriów. z przyjemnoscią obejrzałabym sobie którąś z produkcji takiego hell house :D
Druga część - dotycząca indoktrynacji religijnej - przerażająco prawdziwa - szkoda że Dawkins dla zilustrowania problemu do Polski nie przyjechał - miałby pozywkę na co najmniej 10 audycji
pornografia: http://staryzgred1979.blox.pl/html pornografia w star treku: http://ksiazkimojegodziecinstwa.blox.pl/html
Dodano: 2007-08-27 13:44
Witam.
Film obejrzałem i wydaje mi się, że wart obejrzenia! Jak najbardziej! Jeśli ktoś nie zna angielskiego (choć muszę przyznać, że angielszczyzna Dawkinsa jest dość prosta, jasna i zrozumiała!) tutaj (I część) i tutaj (II część) znajdują się tłumaczenia (pierwsze Andrzeja Dominiczaka, drugie Małgorzaty Koraszewskiej). Nie wiem czy to akurat Dawkins był twórcą tytułu "Root of all evil?", ale wydaje mi się, że ktokolwiek dał taki tytuł, raczej liczył na wysoką oglądalność niż na możliwość wykazania źródła <b>wszelkiego</b> zła.
Jeśli mowa już o religii, to trzeba przede wszystkim zacząć od podstaw. A zatem jaką funkcję miała spełniać religia? Moim zdaniem, religia na początku miała być przede wszystkim swoistym wytłumaczeniem zwykłemu człowiekowi skąd wzięło się to wszystko co go otacza - jakie ma pochodzenie, dlaczego jest takie jakie jest. Można to zauważyć np. po obejrzeniu filmów dokumentalnych pokazujących życie współczesnych plemion pierwotnych. Duża większość z nich posiada wierzenia, w których czcią otacza się naturę (siły przyrody, zwierzęta), ale również ludzi i ich cechy (te pozytywne, jak płodność, witalność; i te negatywne - gniew, zawiść), które są imputowane różnym bytom nadnaturalnym. W ten sposób religia spełniała na pewno ważną rolę, dzięki której człowiek przestał odczuwać lęk przed nieznanym, nie czuł się osamotniony. Potem również kształtowała zachowania ludzi i oprócz roli etycznej była zapewne czynnikiem zespalającym społeczności, a potem społeczeństwa.
Ale w pewnym momencie historii zaczęła rozwijać się nauka, którą cechował sceptycyzm, zadawanie jeszcze raz, tych samych trudnych pytań, które zadawali sobie od początku i człowiek pierwotny, i starożytni filozofowie. Wypracowała specyficzne metody, dzięki którym wiemy teraz, że Ziemi nie podtrzymuje Atlas, nie jesteśmy żadnym środkiem Układu Słonecznego a tym bardziej Wszechświata. Równocześnie byt, który do tej pory miał istnieć "gdzieś" nad nami, coraz dalej i dalej, bardziej i bardziej zostawał spychany w coraz dalsze i ciemniejsze zakamarki. I nadal jeśli o tym myślimy, to niewiele pozostało miejsca na ewentualne istnienie jakiegokolwiek bytu... Owszem, nauka nie daje nam żadnych odpowiedzi, których moglibyśmy być pewni. Możemy mówić jedynie o prawdopodobieństwie. Ale w przeciwieństwie do religii, nauka nie osadza podstaw w dogmatach, a wszelkie problemy stara się rozwiązywać, odnajdywać odpowiedzi - nawet jeśli miałoby to zburzyć podstawy wcześniejszej wiedzy. Jak napisał Andrzej Koraszewski: <i>"Religia — stwierdza Richard Dawkins — nie odpowiedziała rozsądnie na żadne z naszych ważnych pytań. Nauka również nie zna odpowiedzi na wszystkie nasze ważne pytania, co jednak nie oznacza, że z braku odpowiedzi rozsądnej mamy uciekać się do nierozsądnej."</i>
I przynajmniej z tego powodu uważam, że religia jest człowiekowi niepotrzebna i jest zbędnym reliktem przeszłości. Jest memem, wirusem, który zainfekował ludzkie umysły dość skutecznie by bezmyślnie został przekazywany dalej. A za poparcie tezy, że człowiek ma pewną wrodzoną moralność, niech będzie zachowanie małego dziecka, które jeśli jest otaczane mądrą serdecznością, miłością, przyjaźnią na pewno odwdzięczy się tym samym. I to bez wpajania mu istnienia jakiegokolwiek kreatora naszej rzeczywistości.
Pozdrawiam :)
Co pan robi? -Czekam na siebie.
Dodano: 2007-08-27 14:39
| krutki napisał(a): |
| Nie wiem czy to akurat Dawkins był twórcą tytułu "Root of all evil?", ale wydaje mi się, że ktokolwiek dał taki tytuł, raczej liczył na wysoką oglądalność niż na możliwość wykazania źródła wszelkiego zła. |
tak, Richard nie nadal tej nazwy, co zreszta niejako wytyka producentom filmu w Bogu Urojonym.
| Cytat: |
| Równocześnie byt, który do tej pory miał istnieć "gdzieś" nad nami, coraz dalej i dalej, bardziej i bardziej zostawał spychany w coraz dalsze i ciemniejsze zakamarki. I nadal jeśli o tym myślimy, to niewiele pozostało miejsca na ewentualne istnienie jakiegokolwiek bytu... Owszem, nauka nie daje nam żadnych odpowiedzi, których moglibyśmy być pewni. Możemy mówić jedynie o prawdopodobieństwie. Ale w przeciwieństwie do religii, nauka nie osadza podstaw w dogmatach, a wszelkie problemy stara się rozwiązywać, odnajdywać odpowiedzi - nawet jeśli miałoby to zburzyć podstawy wcześniejszej wiedzy |
Mamy wiec do czyniena z bogiem "zapchajdziurą"
ktorego to siedlisko usytuowane jest w tych zagadnieniach ktorych nauka jeszcze nie wytlumaczyla.
| Cytat: |
| I przynajmniej z tego powodu uważam, że religia jest człowiekowi niepotrzebna i jest zbędnym reliktem przeszłości. Jest memem, wirusem, który zainfekował ludzkie umysły dość skutecznie by bezmyślnie został przekazywany dalej. A za poparcie tezy, że człowiek ma pewną wrodzoną moralność, niech będzie zachowanie małego dziecka, które jeśli jest otaczane mądrą serdecznością, miłością, przyjaźnią na pewno odwdzięczy się tym samym. I to bez wpajania mu istnienia jakiegokolwiek kreatora naszej rzeczywistości. |
absolutna racja, dziecko nalezy chronic przed tym zbiorowym szalenstwem.
Dla teistów proste pytanie: czy horus, amon, thor, odyn, swiatowid sa przez was nadal uwazani za bogow? zapewne nie wierzycie w ich istnienie, ateista jednak nie wierzy w istnienie jednego Boga wiecej :)
krutki - pozdrowienia od racjonalisty
Dodano: 2007-08-27 16:34
| Cytat: |
| Dla teistów proste pytanie: czy horus, amon, thor, odyn, swiatowid sa przez was nadal uwazani za bogow? zapewne nie wierzycie w ich istnienie, ateista jednak nie wierzy w istnienie jednego Boga wiecej :) |
Świetne, muszę to zapamiętać. Gdyby istniała jakaś punktacja na tym forum, to kliknąłbym "plusika"
Swoją drogą, gdzieś mi się to już jakby obiło o uszy. Czy to nie w "Root of all evil?"?
| Cytat: |
krutki - pozdrowienia od racjonalisty ![]() |
Dzięki i również pozdrawiam :)
ps. Odwiedzasz czasem forum Racjonalisty? Jeśli tak, jakiego nicka używasz?
Co pan robi? -Czekam na siebie.
Dodano: 2007-08-27 19:29
| Cytat: |
| Jest memem, wirusem, który zainfekował ludzkie umysły dość skutecznie by bezmyślnie został przekazywany dalej. A za poparcie tezy, że człowiek ma pewną wrodzoną moralność, niech będzie zachowanie małego dziecka, które jeśli jest otaczane mądrą serdecznością, miłością, przyjaźnią na pewno odwdzięczy się tym samym. I to bez wpajania mu istnienia jakiegokolwiek kreatora naszej rzeczywistości. |
Dalej- dalej- wrodzona moralność? moralność jest czymś wypracowanym, a dla wielu ludzi, którzy nie wychowali się w zdrowym środowisku, a jednak zawierzyli jakiejś religii jej prawdy są osią moralności (jakość tej osi jest różna, to fakt, ale lepsze 10 przykazań niż brak zasad).
i odnośnie ateizmu szepnę słówko- nie ma czegoś takiego jak ateizm, jako braku jakiejkolwiek siły sprawczej- jeżeli uważasz, że całe Twoje życie zależy tylko od Ciebie to podnosisz siebie do rangi boga w skali micro a jeżeli uważasz, że coś decyduje o twoim życiu z zewnątrz to uznajesz fatum/przeznaczenie/los.
Pozdrawiam :)
Rozmyślanie o śmierci - jest rozmyślaniem o wolności. -Jim Morrison
Dodano: 2007-08-27 20:22
| Psycho napisał(a): |
| nie ma czegoś takiego jak ateizm, jako braku jakiejkolwiek siły sprawczej- jeżeli uważasz, że całe Twoje życie zależy tylko od Ciebie to podnosisz siebie do rangi boga w skali micro a jeżeli uważasz, że coś decyduje o twoim życiu z zewnątrz to uznajesz fatum/przeznaczenie/los |
...a niektórzy wyznają filcowego misia :roll:
Przyjęło się nazywać ateistą osobę, która nie wyznaje żadnej wiary i nie ma powodu by się tu "rozdrabniać" i podważać sens powstania tego słowa.
Również pozdrawiam.
Dodano: 2007-08-27 20:37
| krutki napisał(a): | ||
Świetne, muszę to zapamiętać. Gdyby istniała jakaś punktacja na tym forum, to kliknąłbym "plusika" Swoją drogą, gdzieś mi się to już jakby obiło o uszy. Czy to nie w "Root of all evil?"? |
w "Urojonym" podobnie sformuowane
racjonaliste odwiedzam prawie codziennie, ale jeszcze nie zdecydowalem sie na profil :roll:
myster Psycho :D dlaczego mam podnosic siebie do rangi boga? jestem tu i teraz, realizuje swoje cele, nie rozmawiam z "glosami" czy nadprzyrodzonym wszechmogacym - tu mala dygresja: dlaczego ludzi uwazajacych sie za napoleona, lub slyszach glosy zamyka sie w psychiatrykach? tylko dlatego ze nie maja wystarczajacej sily przebicia by wiekszosc w to uwierzyla? - decyduje o swoim zyciu i dostrzegam "cudy" przyrody, bedace w istocie postepujacym stale procesem ewolucji. Odrzucam idee boga, gdyż wiara jest zaprzeczeniem rozumu. Reprezentuje A-teizm.
| Indra napisał(a): |
| ...a niektórzy wyznają filcowego misia |
lub latajacego potwora smoka spaghetti :lol:
ciekawostka jest wszak idea kosmicznego chinskeigo czajniczka Russella :idea:
Dodano: 2007-08-27 22:48
| Cytat: |
| rzyjęło się nazywać ateistą osobę, która nie wyznaje żadnej wiary i nie ma powodu by się tu "rozdrabniać" i podważać sens powstania tego słowa. |
| Cytat: |
| jestem tu i teraz, realizuje swoje cele |
Może nie zaczynajmy dyskusji, bo Ja Ciebie nie przekonam, Ty mnie a zrobimy tu sajgon jak w temacie o Muzyce i Bogu :D
Ew. możemy założyć nowy temat: BarTolmai vs. Psycho, sprwawy wszelakie
| Cytat: |
| wiara jest zaprzeczeniem rozumu |
eee... nie zgodzę się, ale może to kwestia indywidualna.
Zresztą to by była kolejna dygresja od tematu
Pozdrawiam :)
Rozmyślanie o śmierci - jest rozmyślaniem o wolności. -Jim Morrison
Dodano: 2007-08-27 22:58
nie odnośicie wrażenia, że ta dyskusja do niczego nie prowadzi? 8)
kto chce wierzyć, wierzy kto nie, nie - nie ma co o tym rozprawiać bo w tymże temacie raczej nigdy nie będzie porozumienia 8)
Dodano: 2007-08-27 23:03
"Wiara utrwala się w ogniu dyskusji"- Niewiara to samo,więcczemunie powymieniać się zdaniami dla zabicia czasu?
Paskievicz, tu nie chodzi o to, żeby druga osoba zmieniła zdanie, ale żeby zrzucić z siebie argumenty i tyle.
W efekcie i tak to wszystko nie ma żadnego znaczenia- wszystko będzie jak było, nie zmienię się ja, nie zmieni się BarTolmai, choć zaczynam go lubić 
Rozmyślanie o śmierci - jest rozmyślaniem o wolności. -Jim Morrison
Dodano: 2007-08-28 07:43
| Psycho napisał(a): | ||
|
mimo wszystko rozdrabnianie jest czescia polemiki.
| Cytat: |
| jestem tu i teraz, realizuje swoje cele |
Może nie zaczynajmy dyskusji, bo Ja Ciebie nie przekonam, Ty mnie a zrobimy tu sajgon jak w temacie o Muzyce i Bogu :D
Ew. możemy założyć nowy temat: BarTolmai vs. Psycho, sprwawy wszelakie[/quote]
:D a z cala otoczka DP powstałyby 2 wampirze klany 8O
| Cytat: |
| wiara jest zaprzeczeniem rozumu |
| Cytat: |
| eee... nie zgodzę się, ale może to kwestia indywidualna.
Zresztą to by była kolejna dygresja od tematu
Pozdrawiam :) |
hmm... nauka bazujaca w tej kwestii na zasadzie prawdopodobienstwa eliminuje niemal w 100% istnienie bytu nadprzyrodzonego, inzyniera projektu. Badajac wszelakie formy zycia udowodniono iz sa one tworem stopniowego rozwoju. Nic nie wskazuje na forme inteligentnego projektu, i nikt nie jest w stanie potwierdzic obecnosci czlowieka w erze dinozaurow. To sa dowody
jak wytlumaczyc teraz wniebowstapienie Mahometa czy Jezusa? narodziny z dziewicy, i wiare w poczecie bez udzialu ojca? Jak wierzyc w pieklo? w zaslugi posmiertne po wysadzeniu sie w powietrze? [i przy okazji zabiciu innych] na podstawie przekazanych mi ustnie informacji??
| paskievicz napisał(a): |
| nie odnośicie wrażenia, że ta dyskusja do niczego nie prowadzi? |
nie. odnosze wrecz wrazenie ze twoje wywody nie prowadza do niczego :idea: 8) :)
:arrow: Psycho, wiara umacnia sie w ogniu dyskusji... w oparciu o?
Dodano: 2007-08-28 09:11
dobra może mnie to po prostu zwyczajnie nudzi bo temat maglowałem dziesiątki razy w ten sam sposób jak Wy teraz, niekoniecznie na tym forum
miejąc więc na uwadze swoje zdrowie, strategicznie się więc z tego miejsca wycofuję 8)
Dodano: 2007-08-28 12:52
| BarTolmai napisał(a): |
|
mimo wszystko rozdrabnianie jest czescia polemiki. |
trudno się nie zgodzić :)
| Cytat: |
|
:D a z cala otoczka DP powstałyby 2 wampirze klany 8O |
:lol:
| Cytat: |
|
hmm... nauka bazujaca w tej kwestii na zasadzie prawdopodobienstwa eliminuje niemal w 100% istnienie bytu nadprzyrodzonego, inzyniera projektu. |
wytłumacz mi więc tylko, jak to się stało, iż prawdopodobnie tylko na naszej malutkiej ziemii istnieją inteligentne formy życia, statystycznie powinny istnieć inne równologle, mało tego, powinniśmy mieć przynajmniej zakomunikowane ich istnienie.
[quite]
jak wytlumaczyc teraz wniebowstapienie Mahometa czy Jezusa? narodziny z dziewicy, i wiare w poczecie bez udzialu ojca? [/quote]
Symbolika- proste, ale można się na tym opierać i mi wystarcza takie wytłumaczenie
| Cytat: |
|
Jak wierzyc w pieklo? |
Piekło jest bardziej tworem KK, stworzonym po to, żeby mieć czym straszyć szarą masę. Jako chrześcijanin mam dystans do istnienia piekła- dla mnie człowiek zależnie od swojego postępowanie powinien otrzymać nagrodę/karę ale jak to będzie wyglądać nie leży w zasięgu mojej percepcji, nie mniej, żaden człowiek nie jest na tyle winny, by zostać potępionym na wieki wieków, co oznacza w nieskończoność... a podług mojej wiary Bóg jest sprawiedliwy.
| Cytat: |
|
w zaslugi posmiertne po wysadzeniu sie w powietrze? [i przy okazji zabiciu innych] na podstawie przekazanych mi ustnie informacji?? |
Błąd leży w człowieku, religia jest też narzędziem politycznym, a poza tym istnieją też fanatycy, którzy zniekształcają obraz łagodnych religii (tu należy zaznaczyć, że islam jest wyjątkowo nastawioną na pokój religią, o czym zapewne wiedzą wszyscy, którzy się interesują).
Rozmyślanie o śmierci - jest rozmyślaniem o wolności. -Jim Morrison
Dodano: 2007-08-28 13:02
| Cytat: |
|
wytłumacz mi więc tylko, jak to się stało, iż prawdopodobnie tylko na naszej malutkiej ziemii istnieją inteligentne formy życia, statystycznie powinny istnieć inne równologle, mało tego, powinniśmy mieć przynajmniej zakomunikowane ich istnienie. |
Są spore odległości jednak. Nie koniecznie ufoludki muszą mieszkać w Suwałkach.
Równanie Drake'a brzmi następuj±co:
N = R * fp * ne * fl * fi * fc * L
N - liczba wykrywalnych cywilizacji w przestrzeni kosmicznej.
R - tempo formowania się gwiazd.
fp - ułamek gwiazd posiadających planety.
fl - ułamek planet, na których życie sie pojawiło
ne - liczba planet nadających się do życia.
fi - ułamek planet, na których życie wyewoluowało do form inteligentnych.
fc - ułamek planet zamieszkiwanych przez intelgentne formy życia zdolne do komunikacji międzygwiezdnej.
L - czas, w którym te cywilizacje będą wykrywalne.
Po podstawieniu danych z naszych obserwacji wynika ze powinno ich byc od jednej do miliona. Nawet przy milionie wynika ze odlegości mogą spowodowac niemozliwosc komunikacji zwlaszca jezeli L będzie krótkie.
Life is complex: it has both real and imaginary components
Dodano: 2007-08-28 13:40
od jednej do miliona to spory rozrzut.
Mimo wszystko wydaje mi się, że jakiś kontakt powinien być nawiązany jeżeli było by ich milion, a jeżeli jest jedna, to nie wychodzimy z granicy błędu statystycznego.
Rozmyślanie o śmierci - jest rozmyślaniem o wolności. -Jim Morrison
Dodano: 2007-08-28 13:55
| Psycho napisał(a): |
| od jednej do miliona to spory rozrzut.
Mimo wszystko wydaje mi się, że jakiś kontakt powinien być nawiązany jeżeli było by ich milion, a jeżeli jest jedna, to nie wychodzimy z granicy błędu statystycznego. |
Niektorzy są zowlennikami teorii, ze dla zaawansowanych cywilizacji prędkość światła nie stanowi ograniczenia ale postawie żołędzie przeciwko kasztanom, że Einstein może spać spokojnie.
Life is complex: it has both real and imaginary components
Dodano: 2007-08-28 15:56
| amorphous napisał(a): |
| Są spore odległości jednak. Nie koniecznie ufoludki muszą mieszkać w Suwałkach. |
oczywiscie, inna sprawa ze nie kazda forma pozaziemskiego zycia musi byc wyzsza inteligencja.
| psycho napisał(a): |
| wytłumacz mi więc tylko, jak to się stało, iż prawdopodobnie tylko na naszej malutkiej ziemii istnieją inteligentne formy życia, statystycznie powinny istnieć inne równologle, mało tego, powinniśmy mieć przynajmniej zakomunikowane ich istnienie |
odpowiednie warunki, taki a nie inny uklad pierwiastkow, inteligentne formy zycia nie mialy prostej drogi. Twoje istnienie tez zalezalo od tych czynnikow.
| Cytat: |
| Błąd leży w człowieku, religia jest też narzędziem politycznym |
jest, a to czy stworzona zostala tylko i wylacznie w tym celu za jakis czas zostanie nam zapewne przedstawione.
Co do bledu w czlowieku...
niejaki Steven Pinker twierdzi, iż religia jest w zasadzie produktem ubocznym rozwoju naszego gatunku. Czy "zakorzenionym" w genach? Czy mozliwe by w bazie informacji dotyczacych przetrwania gatunku znalazla sie forma wirusa, zbednych danych?
Dodano: 2007-08-28 21:08
| Pan napisał(a): |
| Tak dokladniej nieco, to ateista przywyklo sie nazywac osobe, ktora w Boga Trojjedynego nie wierzy, bo jest (jednoczesnie, co jednak nie jest tozsame) osoba nie uznajaca swiadomie metafizyki.
Prawda wyglada tak, ze kazdy wierzy w wiele nieudowodnionych rzeczy/spraw/zjawisk. Prawda jest takze ze stosunek do wielu z nich nosi i u ateistow znamiona kultu religijnego. Stad prawdopodobnie opinia ze ateistow nie ma. Sa ludzie, ktorzy nie maja pojecia w co wierza, a wierza ze nie istnieje zadne z bostw nazwanych i okreslonych przez popularne religie. |
nie wierzy w cokolwiek noszacego etykietke nadprzyrodzonego.
"Kazdy wierzy w wiele nieudowodnionych rzeczy/spraw/zjawisk"
wiec znasz mysli kazdego czlowieka, lub posiadasz liste zdeklarowanych w ten sposob ludzi?
| Cytat: |
| Prawda jest takze ze stosunek do wielu z nich nosi i u ateistow znamiona kultu religijnego |
dla przypomnienia - kult religijny to publiczne wierzenia, publiczne praktyki kultowe oraz instytucja, panująca nad kultem i wierzeniami.
| Pan napisał(a): |
| Mozna pisac "nie stwierdza sie dzialania Bozego". A mozna tez "wszystko co widac jest efektem tego dzialania" i dopoki Bog jest zdefiniowany jako absolut, a swiat jako Jego dzielo, NIE DA SIE naukowo podwazyc. Nauka, co stwierdzila sama, nie jest absolutem, musi ustepowac.
Istnienie Boga jest NIEOKRESLONE pod wzgledem prawdopodobientwa, dosc latwo pseudonaukowca mozna poznac po tym, ze tego nie wie. A podstawy statystyki to liceum. Nie nauka. |
a teraz pewien cytat:
| Cytat: |
Weźmy starotestamentową Księgę Wyjścia, opisującą ustanawianie obrazu Boga Jahwe, jego praw, jego kultu i jego warstwy kapłańskiej, opisującą więc narodziny pewnej religii. Opowieść ta kipi od szczegółów, od barw, kształtów, zapachów, dramatycznych czynów i gestów. Wszystko jest tam konkretne i namacalne. Wszystko, tylko nie Bóg Jahwe. Ten przychodzi do Mojżesza w „gęstym obłoku" i nakazuje mu, by upomniał „lud surowo, aby się nie zbliżali do Pana, chcąc Go zobaczyć, gdyż wielu z nich przypłaciłoby to życiem". Starożytni autorzy Księgi Wyjścia wiedzą, co robią. Z chwilą bowiem wyniesienia bóstwa nad świat, nad człowieka, nad przyrodę, gdy bóstwo staje się Bogiem, słowo „Bóg" traci poznawcze znaczenie. Traci bowiem odniesienie, przestaje się do czegoś uchwytnego odnosić. A nic, co nie jest uchwytne, pojęciowo czy zmysłowo, nie jest czymś. Przestajemy wiedzieć, o co tu chodzi, Bóg ginie w gęstym obłoku słów i obrazów, a pokolenia wyznawców „ rzypłacają życiem" trud przeniknięcia tej zasłony. Daremny trud! Można bowiem przeniknąć tajemnicę albo pogodzić się z tym, że jest nie do przeniknięcia, ale tylko wtedy, gdy wiemy, co mianowicie jest tajemnicze. Tego jednak nie sposób wiedzieć, gdy nie rozumiemy słów, oznaczających owo co. Słów takich nie rozumiemy, gdy nie nawiązują ostatecznie do naszych doznań zmysłowych. Najbardziej abstrakcyjne pojęcia matematyki, owe zbiory, funkcje, punkty i proste, mają zmysłowy rodowód, inaczej byśmy ich nie rozumieli. Słowo „Bóg" zaś — dokładniej to, co ma ono oznaczać — jest z założenia nadzmysłowe. Nie rozumiemy go zatem i nie ma w tym nic tajemniczego — sprawę przesądza natura naszego uczenia się języka. Uczymy się go, wiążąc słowa z doświadczeniem. Słowa urodzone poza tym związkiem są z nieprawego łoża, nie wchodzą do rodziny słów poznawczo wydajnych, czyli o czymś mówiących. |
i nadal wierzysz w swojego boga? :)
| Pan napisał(a): |
| Sa ludzie, ktorzy nie maja pojecia w co wierza, a wierza ze nie istnieje zadne z bostw nazwanych i okreslonych przez popularne religie |
:lol: no comment