Miłość pana T Dodano: 2007-04-06 20:16
Troszkę brakuje mi tu afektu autora do interpunkcji. Wiem,wiem,współczesna literatura,artyzm,bunt i wszechobecna genialność wymowy szczegółów-ale to w nich diabeł ukryty,a ja diabełka lubię.
Opowiadanie przypomina mi "błogosławione czasy,kruchy świat" Menassego,więc polecam. Jako rozwinięcie myśli,jej pogłębienie-nawet jeśli to tylko plotki.
Nie posiadam,bowiem nadawanie nazw zabija. Jednak jest fraza,którą często powtarzam,tedy zdaje mi się,że mogę ją podciągnąć pod motto-"czas pokaże".
Dodano: 2007-06-03 01:15
Dziękuję za komentarz:) Przespałem kilka lekcji j. polskiego, przyznaję sie. Jestem tylko prostym człekiem, który brudzi płótno i papier. A opowiadanie? Z życia wzięte. Takie rzeczy się zdarzają naprawdę.
Dodano: 2007-06-03 08:50
Wkrótce namiętne uczucie zamarło zupełnie. Muza T szybko znalazła pocieszenie w ramionach nauczyciela WF w pobliskiej szkole. - ten fragment mnie p oprostu rozwalił :lol:
prawdziwe życie? może... bo nazbyt oczywiste...
...I forgot to remember to forget... /johnny cash
Dodano: 2007-06-03 11:11
:) Twoje opowiadamie forma kojazy mi sie z przypowiescia biblijna...jezeli zamysl byl celowy to pomysl swietny, jesli nie....to ci sie udalo :wink: bardzo trafnie i swobodnie dobierasz metafory i epitety. Tekst jest bardzo spojny i nie rzucily mi sie w oczy zadne bledy skladniowe ani jezykowe, a to duzy plus. anonimowosc glownego bohatera przypomina "Proces" Kawki, ciekawie wplywa na odbior calosci. Co do czepiania sie...poprostu nie powalilo mnie, no ale to juz kwestia mojego gustu a o tym sie nie rozmawia :wink: Jest dobre :D