Aborcja. Strona: 1

Aborcja Dodano: 2006-07-18 06:57

Jako że zaczęłam w temacie "kobiecość" pisać na temat aborcji, a przypuszczam, że będzie więcej wypowiedzi na ten temat, powtórzę moją wypowiedź tutaj.

Czy uważacie, że problem aborcji jest jedynie winą kobiet? A może tylko w Polsce? Czy powinni w to wtrącać się mężczyźni? A co z postawą Kościoła, religii?

Według mnie każda w pełnosprawna umysłowo kobieta (jak to brzmi , tak jak każdy inny zdrowy na umyśle facet, powinna mieć prawo decydowania o własnej osobie. Oczywiście są granice podejmowania takich decyzji, granice natury biologicznej, której niestety przeskoczyć się nie da... I chociaż sama podjęłabym (nie daj boze) takiej odważnej decyzji, to uważam, że wybór musi być. Co najwyżej można mieć potem pretensje do siebie, no chyba że to będzie wina lekarzy. Bo chyba wiadomo, co jest gorsze - usunięty jeszcze-nawet-nie-płód czy noworodek na śmietniku??

To co - napiszecie coś?


"Make Foch Not War" "Nic nie może się zmarnować"


Dodano: 2006-07-18 13:12

aborcja to problem nie tylko kobiet. powinniśmy wspólnie walczyc o prawo do aborcji, bo przecież bądź co bądź mężczyźni też są zamieszani w tę sprawę. często przecież są oni blisko ze swoimi partnerkami, a nie mają wspólnie srodków do utrzymania dziecka. nie mówię już o przypadkach kiedy kobieta ma urodzic4, 5 czy 6 dziecko... bo potem konczy się to historiami o 'dzieciach w beczkach'- tak bo takie są skutki ustawy antyaborcyjnej. bo to nie są tylko dzieci gwałtów. to są płody pochodzące z normalnych związków, które nie mają środków, ochoty, możliwości, niczego aby móc się tymi płodami zająć. toteż wazne dlaczego piszę płód- Kościół uznał, ze 'nienarodzony' to człowiek, a nie płód, to DZIECKO.
Kolejną metodą zagłuszania prawa kobiet do aborcji bylo hasło: "uspołecznijmy te brzuchy"- tak, bo kobiece ciało to nagle nie jest jej ciało, to brzuch społeczny. "Bo może zabijemy przyszłego Einsteina", co z tego, ze ta kobieta (i nawet mężczyzna) nie będzie w stanie zapewnić mu wystarczających srodków do zycia. Bo przeciez "zawsze mogłaś oddać je do adopcji", zeby sobie pożyło. Taki płód, dzieciak taki nienarodzony, takie jajo, zygota, plemnik, zarodek. Jak kwiatek. Pojawiają się książki, fotografie płodu, który mówi, jak normalny człowiek, odpowiada sam za siebie: "Jestem w brzuchu mojej mamy, tutaj mam ciepło, jest fajnie i przytulnie, mimo wszystko nie mogę doczekać się kiedy stąd wreszcie wyjdę"- próbują nam wmówić, ze płód taki rozumuje, czuje i myśli jak normalny człowiek. A przecież parotygodniowy płód dzieckiem jeszcze nie jest. No do cholery, nie jest.

jestem za aborcją, bo wiem, że cena urodzenia dziecka we wczesnym wieku, przy braku srodków do zycia, przy braku perspektyw na przyszłość jest zła. gdybym sama zaszła w ciążę w tym momencie najprawdopodobniej mogłabym odważyć się na ten krok, ale w moim przypadku dziecko nie przekreśla planów na przyszłość, więc mogłabym je równie dobrze urodzić.
Ważne jest by budować społeczenstwo ludzi, ktorzy będą się szanować i poważać, nie ma w nim miejsca na 'niekochane dzieci' i 'zaniedbane' i dzieci, ktore z braku pieniędzy (nie, nie becikowe nic nie zmienia) zaczynają kraść.



Dodano: 2006-07-18 21:14

Też jestem za aborcją. Jeśli ona jest nie legalna ludzie i tak znajdują miejsca gdzie można sobię zrobić skrobankę, tylko że chyba jak każdy wie taka aborcja może być fatalna w konsekfencję.
Z tego co wiem to ciało należy do mnie i na dobrą sprawę mogę sobię z nim robić co chce. Jeśli państwo łapie się za głowę że kobieta chce usunąć dziecko i krzyczą że to nie moralne, to niech płacą tej kobiecie na wychowanie tego dziecka.
Aborcja nie może być metodą pewnej antykoncepcji, ale powinna być zalegalizowana. Bo często rodziny nie stać na dziecko by mu zapewnić godziwe życie.


Szalona, wariatka, marzycielka, romantyczka, ciepła, chodź i pyskata. Jestem wielkim kontrastem ^^


Dodano: 2006-07-18 22:58

uważam, że aborcja w ogóle nie jest "winą" kobiet, nie jest niczyją winą. jest środkiem zapobiegawczym(tylko po a nie przed), niczym więcej.
może i jestem jakaś bezduszna, bezuczuciowa, ale mam to gdzieś :? ratować mnie może jedynie fakt, że sama bym jej nie dokonała, bo nie chciałabym(obojętnie, co by się stało). ale ogolnie jestem za, ponieważ jest to sprawa każdego z osobna.


...I forgot to remember to forget... /johnny cash


Dodano: 2006-07-18 23:47

Ja rowniez jestem za legalna aborcja....to chyba tyle co mam do napisania bo alphar wyczerpala mi moj wywod....zreszta rozmawialismy kiedys sobie o tym


"Tonight's the night..."


Dodano: 2006-07-18 23:57

Tjaa... Hitler też nie pozwalał na aborcję... Zgadzam się z Alphar. Chociaż sama pewnie bym nie usunęła ciąży... Wiecie, że już kilkutgodniowy "płód" słyszy?



Dodano: 2006-07-19 01:11

A ja tylko wtrące coś co jest związane z tematem. Chodzi mi o zapewnienia tzw. "godziwego życia" dziecku. Ten argument przemawiajacy za aborcja w ogole do mnie nie trafia. Godziwe życie jest wtedy jak rodzice kochaja swoje dziecko... i tyle. Co do materialnej strony to lepiej czy gorzej można sobie dać radę. Zależy to od zaradności i checi człowieka i wcale nie trzeba być złodziejem. Nie pisze tutaj o ludziach upośledzonych albo opóźnionych w rozwoju bo wtedy to jest inna sprawa. W Polsce jest cięzko ale naprawde uważam, ze jesli ktos chce to zarobi na wyżywienie i mieszkanie. A to cale piep.... o "dobrym starcie" itd. to jest pryszcz w porownaniu z brakiem szacunku i milosci od strony rodziców. Jak dla mnie to mam w d czy bede w stanie zapewnic mojemu dziecku w przyszlosci "dobry start".
Wiem o czym pisze bo na przykładzie mojej najbliższej rodziny widze to, ze kasa nie robi z rodziny biednej rodziny szczesliwej. Czesto bywa wrecz odwrotnie.
A co do samej aborcji to nie podoba mi sie to ale toleruje i nie bede nikomu mowil co ma robic.
peace;]
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
to live is to die


I'm rolling like a stone... never creep.


Dodano: 2006-07-19 04:25

Pozdro dla horsemana - najbardziej sensowna wypowiedź
Jakie herezje te dziewczyny wypisują, nasłuchały się w tv tych głupot i powtarzają bezmyślnie, sorry, pewnie na mnie wszystkie psy powieszą, ale naprawdę mnie h** strzela jak słyszę takie brednie. Hania Ty taka młoda i takie rzeczy wypisujesz, bym Cię wziął potrząsnął normalnie to byś przestała głupoty pisać

minawi napisał(a):

Według mnie każda w pełnosprawna umysłowo kobieta (jak to brzmi , tak jak każdy inny zdrowy na umyśle facet, powinna mieć prawo decydowania o własnej osobie.

No i tu jest właśnie pies pogrzebany, jedyny i główny problem w całej sprawie, czy i kiedy płód jest dzieckiem/człowiekiem a kiedy tylko przedmiotem o którym - zgodzę się że może sobie kobieta decydować (np. jeśli sobie jakiś kupi) Niestety jesteśmy żyworodni a nie jajorodni (nie byłoby problemu) i stąd argumenty że to jest ciało kobiety o którym powinna móc decydować (które do mnie w ogóle nie trafiają), ale zastanówcie się czy aby na pewno należy tak do tego podchodzić? a co jeśli już urodzi to dziecko, nadal to jest "jej ciało" (no przecież co za różnica w końcu, w brzuchu czy poza nim) ? nadal może o nim decydować, może je np. zabić? no nie, bo to by było niezgodne z prawem, a dlaczego? gdzie jest granica? i czym jest ta granica? czy to jest pamięć, świadomość, czy co? przyznaję ze wstydem że mam straszną sklerozę ale nie pamiętam absolutnie NIC z pierwszych tygodni (a nawet miesięcy) mojego życia po urodzeniu (i prawdę powiedziawszy wątpię żeby ktokolwiek pamiętał) więc nie mogę powiedzieć że byłem czegokolwiek świadomy... więc co różni nienarodzony płód od narodzonego dziecka? odczuwanie bólu, cierpienia czy może zdolność jakiegoś fizycznego okazania tego? nawet jeśli, to czy aby na pewno dziecko w łonie nic nie czuje? a co jeśli je tak szybko zmasakrują, że nie zdąży nawet grymasu zrobić, albo po prostu nie będzie tego widać? to się wtedy nie liczy? głupie dywagacje na temat kiedy płód zaczyna być człowiekiem a kiedy jest jeszcze rzeczą rozwiązałbym w prosty sposób - przymusową sterylizacją wszystkich którzy nie chcą i nie mogą utrzymać swoich dzieci a jednak od p*** się powstrzymać nie mogą i żal im paru zeta na antykoncepcję. Jak ktoś nie ma pieniędzy na wychowanie dziecka i to jest główna bariera to niech się bez sensu nie parzy non stop, proste nie? dyskusja tutaj odbywa się w duchu "dzieci biorą się znikąd, po prostu co jakiś czas kobieta nie wiedzieć dlaczego zachodzi w ciążę i wtedy jest problem który jakoś trzeba rozwiązać" trzeba szukać rozwiązania u źródła bo jak wiadomo dużo łatwiej jest zapobiegać niż leczyć i nad tym powinni się wszyscy zastanawiać a nie nad tym jak to zrobić żeby aborcja była za 5 zł i można ją było zrobić gdziekolwiek. Może w ogóle wymieńmy wszystkie automaty z gumami na maszyny do skrobania, gdzie tu k*** jest logika, że o ekonomii i etyce nie wspomnę? i jak w ogóle można powiedzieć że dzieci w beczkach są skutkiem ustawy antyaborcyjnej, przecież to ręce opadają normalnie... są skutkiem głupoty i bezmyślności (jeśli były niechciane) ich rodziców, a ich śmierć to już nawet dużo gorszych "cech" ich osobowości...



Dodano: 2006-07-19 08:33

Arcadius napisał(a):
no przecież co za różnica w końcu, w brzuchu czy poza nim) ?


Rożnica jest i to podstawowa.
Jak to chyba alphar gdzies powiedziała: ludzie próbują uspołecznić brzuch kobiety - czemu na przykład nie uspołecznią ich raka piersi albo kurzajki, w końcu też kobiety je mają i noszą czasem w sobie. Wiem, że to trochę przesadny i nieco absurdalny nawet przykład, ale chcę zwrócić uwagę na te sytuacje...

Gwoli wyjaśnienia - absolutnie nie jestem za aborcją za wszelką cenę, wykonywaną w zaawansowanych ciążach, gdyż to grozi wieloma komplikacjami dla kobiety.
Ale sorki - jeśli dziewczyna z ostatniej klasy gimnazjum zachodzi w ciążę, t(oczywiście W WIEKSZOSCI z własnej głupoty), to nie jest to dla mnie normalne - ale czemu do cholery ma niszczyć sobie życie tak wczesnym macierzyństwem?

Nie moja wina, że mamy taką władzę, jaką mamy i Giertycha na edukacyjnej scenie - w ten sposób zostały przekreślone szanse na wyjście z tej głupoty w sprawach jak to mówią mohery "wychowania w rodzinie" :evil: :evil:

hehe, mam nadzieję, że kaczki nie szpiegują DarkPlanet i mnie nie posądzą o sprzeniewierzanie się prawom bożym :twisted: :twisted: :twisted:


"Make Foch Not War" "Nic nie może się zmarnować"