Dawstwo organów. Strona: 1

Dawstwo organów Dodano: 2006-11-16 15:57

Ten wątek pojawiał się w dyskusji dotyczącej eutanazji.
Mam pytanie: co sądzicie o byciu dawcą organów (zarówno za życia jak i po śmierci)?
Osobiście po śmierci będzie mi wszystko jedno, co się stanie z moim ciałem (nie chcę tylko żeby mnie żarły robale- mają mnie skremować) Jeśli jeszcze części z niego komuś się przydadzą to czemu nie?
Jednak moja rodzina ma pewne obiekcje (np. co do pobierania rogówek, warunków w polskich szpitalach, wyglądu ciała po takim zabiegu itp.).
Czy zdecydowałbym się oddać nerkę lub szpik za życia? nie wiem, może komuś z rodziny.

Chcialam, swego czasu, wytatuować sobie znak nieskończoności na karku, ale niektórzy twierdzą, że "obnoszenie się" z takim znakowaniem może być niebezpieczne.


Młodzieży! Czymże Wam dane jest ciąć się w tych jakże nieszczęsnych czasach? O żyletki ciężko, dziadkowa brzytwa zardzewiała, a jednorazówką nie dość głęboko! Jeśli jednak Wam się uda (może widelcem?) to pamiętajcie: wzdłuż żył, a nie w poprzek! Wzdłuż!


Dodano: 2006-11-16 16:14

MI tam jest obojętne co ze mną zrobią jk już bedzie po mnie. Nawet mogą mnie zjesc robale. Przynajmniej może po smierci się do czegos przydam. A co do dawstwa za życia to komuś z rodziny albo baaaaaardzo bliskiemu.


"You gotta put your faith in a loud guitar..."