Dodano: 2007-07-31 14:19
no a ja w niedziel bylem na:
Grindhouse: Death Proof
i naprawde tak dobrej "komedi" juz dawno nie widzialem :twisted:
Quentin Tarantino, nigdy nie przestanie mnie zaskakiwac :!:
http://imperiummetalu.pl/
Dodano: 2007-08-03 22:50
Szklana pułapka 4 - gniot straszliwy ale jakie dialogi i efekty specjalne :D Dzielne te hamerykańskie policjanty - no nadludzcy herosi normalnie :D A już Bruce willis - ho ho - na niego zadnej miarki nie starcza - po mojemu to ze 20 razy powinni go w tym filmie ukatrupic - ale jednak nie dało rady :D Może będzie Die hard 5
:D
pornografia: http://staryzgred1979.blox.pl/html pornografia w star treku: http://ksiazkimojegodziecinstwa.blox.pl/html
Dodano: 2007-08-04 09:33
| Stary_Zgred napisał(a): |
| Bruce willis - ho ho - na niego zadnej miarki nie starcza - po mojemu to ze 20 razy powinni go w tym filmie ukatrupic - ale jednak nie dało rady :D
|
Poczekaj Zgredziu jak przyjdzie film z jego kolegą. Rambo. John Rambo się zwie. Oglądając trailer z tegoż filmu, dochodzę do wniosku, że siekanki w horrorach typu Piła, Hostel, czy Blady Strach, już chyba na nich moda przeminęła. Teraz nadchodzi era kina akcji gdzie "flaki" i "kończyny" dostały skrzydeł i latają na prawo i lewo :D Obstawiam, że w niedługim czasie - nadejdzie era dramatów - siekanek. Żałosne. :lol:
| Cytat: |
| ze 20 razy powinni go w tym filmie ukatrupic |
Bo tak na prawdę ten film ma głębsze przesłanie. Mianowicie porusza istotę nieśmiertelności :)
NEXT Dodano: 2007-08-17 14:07
Ostatnio? A! Ostatnio! :D
No, ostatnio byłam w kinie na filmie pt.:"NEXT" z Nicolasem Cagem w roli głównej (brrrzzzydalll
ale ach! ten jego maślany wzrok
).
Sensacja na podstawie powieści Philipa K. Dicka ("The Golden Man"). Na bazie opowiadań tego autora powstały także 'Impostor", "Paycheck", "Total Recall".
Ten film to klimaty trochę "efektomotylowe" i "mementowe"
a dodatkowo jeśli ktoś lubi dick'owskie zapętlające się zabawy z czasoprzestrzenią, to polecam.
Parę niezłych efektów specjalnych i prosta historia, składają się na sympatyczną całość.
Ze względu na zakończenie, można obejrzeć tylko jeden raz
.
I będzie to film, który pewnie będę sobie chwalić przez dłuższy czas, bo znajomi targają mnie dziś na TRANSFORMERSÓW, :roll:
Lubię bajeczki ale nie jestem pewna czy aż tak
(mieliśmy iść na "Słaby punkt" ale chłopięce ciągoty z dzieciństwa mnie przegłosowały.
)
Młodzieży! Czymże Wam dane jest ciąć się w tych jakże nieszczęsnych czasach? O żyletki ciężko, dziadkowa brzytwa zardzewiała, a jednorazówką nie dość głęboko! Jeśli jednak Wam się uda (może widelcem?) to pamiętajcie: wzdłuż żył, a nie w poprzek! Wzdłuż!
Dodano: 2007-08-17 14:41
A ja ostatnio "stare" nowosci wyszukuję :D Wczoraj rozpoczęte zostało oglądanie Zbrodni i kary - tworu radzieckiej kinematografii, w oparciu o powieśc Dostojewskiego. Muszę się przyznać że przed odpaleniem płytki na odtwarzaczu miałam trochę pietra - bałam się kreacji M. Smoktunowskiego który wcielił się w rolę Raskolnikowa. Szczęśliwie obawy okazały się bezpodstawne - rezyser wiedział komu rolę powierzyć - Smoktunowski ma ogromną klasę, i co ciekawe, fizycznie także odpowiada moim wyobrażeniom o książkowym Rodionie. Petersburg i jego społecznośc rysuje się na ekranie równie plugawo, smutno i szaro jak w powieści, smaku filmowi dodaje fakt ze został zrealizowany na czarno-białej taśmie. Była co prawda do wyboru wersja koloryzowana - ale to już nie to samo.
pornografia: http://staryzgred1979.blox.pl/html pornografia w star treku: http://ksiazkimojegodziecinstwa.blox.pl/html
Dodano: 2007-08-21 11:09
Obejrzałem wczoraj LOT 93 reżysera Paula Greengrassa. Film jest opowieścią tzw tematyki 11/09. A raczej hołdem dla ofiar i ich rodzin którzy przeżywali tą tragedię poruszającą cały świat. Czy film mnie poruszył?
Na początku myślałem, że film będzie zrobiony w stylu - była tragedia, trzeba zrobić o tym film, no i pieniądze przy okazji zarobić. I a przy okazji oddać hołd ludziom, rodzinom których ta tragedia dotknęła. Otóż myliłem się. Tutaj reżyser mnie zaskoczył. Generalnie obraz jest podobny konstrukcją do takich filmów jak "Krwawa Niedziela" czy "Słoń". Widz jest jakby brany pod uwagę, widz bierze udział w tej historii, stoi obok i się przypatruje. Jest zmuszony do tego, aby obserwował. I nie dano mu wolnej ręki aby mógł zmienić tok historii, choć ogólnie wie, że coś złego się stanie. Coś co zmieni cały świat polityczny i społeczny.
Film bardzo sprawnie zrobiony. Rozmowy pilotów, o tym, co będą robili gdy zakończy się dzień w pracy. Stewardessy spieszące się na odprawę, z uśmiechem na twarzy i plotkujące. Pasażerowie oczekujący na lot. Jedni dzwonią, rozmawiają przez telefony, czytają gazety, śmieją się. Reżyser skonstruował w filmie normalną codzienność. Ale ta codzienność, smutna twarz życia, zostaje opanowana przez strach, która chce pożreć każdą sferę życia. Mowa tutaj o porwaniach samolotów przez terrorystów, którzy furią niszczą bezpieczeństwo ludzkości i konstrukcje myślenia każdego człowieka.
Reżyser moim zdaniem zrobił film uczciwy. Nie chciał prowokować, nie chciał oceniać, woli pokazać, co dla innych mogło stać się ciszą. Stworzył obraz, który blisko współżyje z faktami. Ale nie ocenia, co mogło być zrobione inaczej, że można było tą tragedię jakoś powstrzymać. Każe widzowi obserwować, tak jak on obserwuje. Nie mówi. Tylko patrzy. Podobało mi się to, że nie jest to film hollywoodzki tzn. musi być kupa dobrych niesamowitych aktorów/aktorek cenionych w kinematografii. Reżyser wolał dać mniej znanych aktorów, a nawet autentyczne osoby, które brały udział w tym zdarzeniu. Dotyczy to wojskowych i telegrafistów na przykład. Widać to dokładnie gołym okiem. No i najbardziej poruszyła scena walki pasażerów z terrorystami, i samolot który coraz to niżej, niżej, niżej zbliżał się ku ziemi.
Zastanowiło mnie co na to rodziny ofiar tragedii. Ano widać, że objęli reżysera zaufaniem i myślę, że to zaufanie zostało w pełni wynagrodzone.
Ciekawe, że nawet rodziny ofiar brały w tej produkcji udział. Karmili radami aktorów, kto co jak wyglądał. Jak się poruszał, zachowywał i w co byli ubrani. Nawet większość ciuchów należała do ofiar.
No i muzyka... Muzyka została wykorzystana tylko w takich momentach gdzie powinna być. Myślałem, że będzie ciekawsza jak to na Johna Powella przystało. To przecież on skomponował takie przeboje jak "Uciekające Kurczaki", "Shrek" czy "Sam", aczkolwiek tam gdzie powinna być tzn w scenach które powinny wstrząsnąć widzem jest. Więc, może wcale nie jest tak źle.
Kłaniam się rodzinom ofiar i ludziom którzy musieli jeszcze raz przeżywać od początku te momenty, które najlepiej chciano by zapomnieć, ale niestety nie można.
Ogólnie mówiąc film ciężko ocenić. Generalnie gdybym mógł go ocenić to dałbym 9/10. Minus jeden za muzykę, która dla mnie jest ważna. Reszta bardzo mi się podobała i śmiało można włożyć na półkę filmów udanych.
Mam nadzieję, że będzie mniej takowych tragedii, na których będzie bazować kinematografia. No ale dzięki kinematografii - pamiętamy...
Dodano: 2007-08-21 12:03
Hmmm... wiesz, widziałam swego czasu ten film i szczerze powiedziawszy jakoś mnie nie wciągnął, żeby nie powiedzieć, że znudził...
Możliwe jednak, że na moje własne życzenie, bo ciągle ktoś mi przeszkadzał i nie mogłam się skupić.
Z filmów, które z czystym sumieniem mogę polecić, a który obejrzałam w ramach "starych nowości" (nie tak starych jednak jak Zgredkowe
)
to "Deja Vu" z Denzelem Washingtonem w roli głównej. Ten film już gdzieś pojawiał się w tym wątku, więc nie będę dublować opisów.
Jak dla mnie niezły, wpisujący się w lubiane przeze mnie klimaty "losu, przeznaczenia, podróży w czasie i ich konsekwencji" :).
Żeby jeszcze nie "amerykanizacja" (mam przesyt po nieszczęsnych transformersach, na których zresztą przysnęłam) to byłoby cacy. 
Młodzieży! Czymże Wam dane jest ciąć się w tych jakże nieszczęsnych czasach? O żyletki ciężko, dziadkowa brzytwa zardzewiała, a jednorazówką nie dość głęboko! Jeśli jednak Wam się uda (może widelcem?) to pamiętajcie: wzdłuż żył, a nie w poprzek! Wzdłuż!
Dodano: 2007-08-21 12:26
| Horsea napisał(a): |
| Hmmm... wiesz, widziałam swego czasu ten film i szczerze powiedziawszy jakoś mnie nie wciągnął, żeby nie powiedzieć, że znudził...
Możliwe jednak, że na moje własne życzenie, bo ciągle ktoś mi przeszkadzał i nie mogłam się skupić.
|
Bo generalnie film jest przewidywalny. Reżyser raczej bazował na archiwach autentycznych<
atrz. uderzenie samolotów we WTC albo głosy terrorystów z taśmy>. Niestety i fikcja też była wciśnięta, ale reżyser myślę chciał tylko przybliżyć nie ocenić. Ale byłem przygotowany na to, że co i jak się skończy. Wiele nie żądałem. Raczej zostałem obserwatorem z przymusu reżysera :)
Z drugiej strony oglądając film, i ktoś ciągle nam przeszkadza nie mogąc się skupić, rzeczywiście ucieka wiele z oglądania